[Sarmacja] Wojna na górze

Miejsce informacji na tematy zagraniczne z innych mikronacji.
Awatar użytkownika
Damiano Robingren
Posty: 89
Rejestracja: 10 lip 2022, 15:39
NIM:
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Damiano Robingren »

Edward Ebruz pisze: 1 maja 2025, 22:34 Pańska obecność w gabinecie Kanclerza jest chyba najlepszym przykładem. Życzę powodzenia w misji reformowania Księstwa, a gdy zbierze Pan już komplet baretek i tytułów, zapraszamy do Królestwa. [/justify]
Wow, bardzo dziękuję! Chociaż chyba w Dreamlandzie będę działać na pewno znacznie wcześniej, bo jakoś lubię właśnie takie luźne dyskusje niczym w mojej ulubionej Leocji :D
Maciej Hergemon pisze: 1 maja 2025, 22:46 Powszechnie wiadomo, że część treści w mikronacjach jest już produkowana przez generatory tekstu. Zakładam, że w przeciągu paru lat mikroświat ponownie podzieli się na mikronacje doktrynalne i mikronacje niedoktrynalne i historia po prostu zatoczy koło. [...]
To może być bardzo trafne stwierdzenie i jeśli historia zatoczy takie faktyczne koło to teoretycznie możemy liczyć na jakąś powtórkę Traktatu Brunlandzkiego. Byłoby to w sumie bardzo śmieszne, ale w sumie jakoś mnie by to nie zdziwiło...
Maciej Hergemon pisze: 1 maja 2025, 22:46 Swoją drogą te AI można byłoby zatrudnić do spisywania kronik mikropaństw. Generatory tekstu w zasadzie z założenia są dobre wyłącznie jako odtwórcy treści. Przy odpowiedniej redakcji, taka zabawa byłaby przyśpieszona.
Wydaje mi się, że już dzisiaj da się coś takiego zrobić. Kwestia odpowiedniego prompta.
Damiano Robingren
Prezes firmy BAZTEK, Esperantysta
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Maciej Hergemon »

Edward Ebruz pisze: 1 maja 2025, 22:59
W ostatnim czasie z ciekawości nawet tego próbowałem w odniesieniu do ostatniego pięciolecia — wyskakiwał kompletny szajs, bez względu na to, jak precyzyjny byłby prompt. Na tym etapie AI to co najwyżej zgrabny kompilator, musiałby w punkcie wyjścia dysponować materiałami ramowymi, na których mógłby bazować: jakiś poczet władców, lista premierów, szczątkowa kronika. Nie mamy tego za wiele.
Nie twierdzę, bron Boże, że taką pracę da się wykonać w ramach ogólnodostępnego rozwiązania poprzez "właściwego prompta", żaden darmowy a nawet płatny model "AI" z założenia nie może posiadać całej wiedzy zgromadzonej w internecie, szczególnie sprowadzonej do pojedynczych postów na jakimś tam forum bądź liście dyskusyjnej, natomiast coraz bliżsi jesteśmy rozwiązaniom, gdzie generator tekstu jest możliwy do odpalenia na prywatnym zasobie i odpowiednio skonstruowany i dokarmiony określonym zakresem wiedzy będzie wypluwał mniej "halucynacji" a więcej konkretów.

Zasadniczo to takie opcje już są, tylko wiążą się z odpowiednio szerokim zakresem wiedzy użytkownika takiegoż modelu. Trochę wody w oceanie wirtualnym przepłynie zanim pojawi się w naszej społeczności ktoś, kto potrafi takie rzeczy programować, a nie ograniczać się do cukierkowego interfejsu DeepSeeka czy innych CzatówGPT.
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Edward Ebruz »

Maciej Hergemon pisze: 1 maja 2025, 22:46 Zakładam, że w przeciągu paru lat mikroświat ponownie podzieli się na mikronacje doktrynalne i mikronacje niedoktrynalne i historia po prostu zatoczy koło.
Ten podział chyba wciąż jest obecny gdzieś w głębokim tle, dając o sobie znać w momentach i punktach styku z "Innym". Około 2010 roku tym "Innym" u bram Rzymu były projekty komercyjne w rodzaju Republiki Wirtualnego Świata i pamiętna inba w OPM w jej fazie rakowatej, gdy delegacje państw członkowskich nie chciały zgodzić się nawet na przyznanie statusu obserwatora dla przedstawiciela Republiki. Ostatecznie RWŚ nie znalazła uznania w oczach mikronautów, choć akurat jej przedstawiciel zrobił tutaj spektakularną karierę. Osobnym przypadkiem, póki co względnie oswojonym, jest minecraftowa społeczność Kompasu, która ostatecznie znalazła miejsce na wspólnej mapie. Dzisiaj "strażników doktryny" nie widać. Ubiegłoroczny sprzeciw Dreamlandu dotyczył, jak rozumiem, nie tyle obecności Kompasu na mapie i jakiejś dogmatycznej ontologii tego świata, co konkretnej lokalizacji w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Te dwa momenty, oddzielone od siebie o mniej więcej 15 lat, obrazują skalę przemiany mikroświata — lub jego narastającego zobojętnienia na procesy dehermetyzacji.
Maciej Hergemon pisze: 1 maja 2025, 22:46 Nie twierdzę, bron Boże, że taką pracę da się wykonać w ramach ogólnodostępnego rozwiązania poprzez "właściwego prompta", żaden darmowy a nawet płatny model "AI" z założenia nie może posiadać całej wiedzy zgromadzonej w internecie (...)
Swoją drogą — czy w naszym gronie jest ktoś, kto korzysta z maksymalnego planu płatnego i mógłby podzielić się odczuciami?Widziałem pakiet premium za 200 USD miesięcznie. Ciekaw jestem, czy pomijając zwiększone limity na generowane grafiki i tym podobne drobiazgi, faktycznie odczuwalny jest tu skok jakościowy.
Edward J. Ebruz, r.s.
Awatar użytkownika
Damiano Robingren
Posty: 89
Rejestracja: 10 lip 2022, 15:39
NIM:
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Damiano Robingren »

Edward Ebruz pisze: 2 maja 2025, 23:29
[...] Te dwa momenty, oddzielone od siebie o mniej więcej 15 lat, obrazują skalę przemiany mikroświata — lub jego narastającego zobojętnienia na procesy dehermetyzacji.
A w sumie... to źle?
Damiano Robingren
Prezes firmy BAZTEK, Esperantysta
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Edward Ebruz »

Damiano Robingren pisze: 3 maja 2025, 00:47
Edward Ebruz pisze: 2 maja 2025, 23:29
[...] Te dwa momenty, oddzielone od siebie o mniej więcej 15 lat, obrazują skalę przemiany mikroświata — lub jego narastającego zobojętnienia na procesy dehermetyzacji.
A w sumie... to źle?
To było stwierdzenie czysto opisowe. Zapewne ilu dyskutantów, tyle opinii. Dla mnie prywatnie — ganz egal, z delikatnym wskazaniem na plus.

Natomiast w ujęciu retrospektywnym uważałem i wciąż uważam, że OPM w odniesieniu do RWŚ popełniła fundamentalny błąd. Trzeba było zadbać o maksymalną asymilację tego środowiska i otworzyć się na zmiany technologiczne, a przynajmniej przyjąć mniej pryncypialną postawę, ale w 2010 roku mikroświat wciąż czuł się "samowystarczalny" i problem demografii nie jawił się z taką jaskrawością, jak w ostatnich latach. Za mało mieliśmy Helwetyków, dogmatyków zaś na ogół w nadmiarze.

Sama "dehermetyzacja", o którym wspominam wyżej, wynika oczywiście nie tyle z faktu świadomego otwarcia się społeczności na nowe trendy i zjawiska, co po prostu z faktu karlenia mikroświata i zaniku publicznej debaty jako takiej, a szerzej — spójnej tożsamości tego uniwersum. Metaforycznej granicy na Renie nikt już nie broni, bo też jej nie widzi.
Edward J. Ebruz, r.s.
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Damiano Robingren pisze: 29 kwie 2025, 23:19 Całkiem ciekawie czyta się o swoich działaniach :D
Pozwólcie że odniosę się do tych ważniejszych rzeczy, ale bardzo dziękuję za tak liczne zainteresowanie całą sytuacją!
O ile dobrze rozumiem aktualny ustrój sarmacki, domeną Kanclerza jest jedynie polityka wewnętrzna. Traktuję więc tę rozmowę jako przypadkowe spotkanie kanclerza wychodzącego z pracy z przypadkowym sarmackim turystą. Polecam Zajazd u Alusia, gości często spotyka tam rozczarowanie, ale chyba lepszych lokali nie ma. Niemniej, o ile dojdzie do mojej oficjalnej wizyty w Sarmacji i pałac będzie widział możliwość również spotkania z Kanclerzem - będzie mi bardzo miło.
Damiano Robingren pisze: 29 kwie 2025, 23:19Różnica między mną a poprzednimi kanclerzami polega na tym, że ja nigdy nie czułem się typowym „sarmatą”. Zawsze drażnił mnie obecny stan demografii mikroświata (z resztą sarmacja też mnie nawet do teraz drażni), a w szczególności sarmacja która pozostawała zamknięta na przyjmowanie nowych osób. W Sarmacji sprawuję władzę właściwie wyłącznie dlatego, że dla niektórych wciąż pozostaje ona „portalem do mikroświata”. Problem w tym, że ten portal dawno już zardzewiał, a lokalny beton skutecznie blokuje wszelkie próby demokratyzacji tego niegdyś pięknego kraju. Jest mi po prostu przykro, że sarmacja dorobiła się takiej, a nie innej opinii. Ale myślę, że wszyscy tutaj wiemy, że to nie powstawało z dnia na dzień.
Och, to znacznie dłuższa historia pseudomultikulturowości sarmackiej. Prawie całość widziałem na żywo, pamiętam jeszcze takie twory, o których prawie nikt już nie wie. W istocie sarmacja zawsze była kulturowo zamknięta. Przejmowała kraiki zdobywając w ten sposób paliwo, ale zawsze dążąc do sarmatyzacji. Daleko nie szukając, o czym zapewne w Sarmacji się nie mówi, przyczyną tzw. Błękitnego Października była nieudana próba przekształcenia Sarmacji w szerszy, międzynarodowy projekt. Lokalny beton wezwał jednak beton emerytowany i wspólnie udało się im ten projekt rozwalić. Teraz z pewnym zaciekawieniem oglądam plan wyrżnięcia od lat nijakiej Starosarmacji i pozostawienie wyłącznie Hassenlandu. Albo też za kilka lat położą głowę pod topór, albo będzie Hasselandzi Sierpień.
Damiano Robingren pisze: 29 kwie 2025, 23:19Jeśli chodzi o sprawę z Naczelną Izbą Architektury, to jest to znacznie szerszy temat. Od dłuższego czasu wykonuję ogromną pracę promującą cały mikroświat (bo ze względu na obecne przepisy nie mogę formalnie promować Sarmacji XDD (tak, rozmowa z przedstawicielami discordnacji mogłaby zostać uznana za działalność dyplomatyczną)). Cóż przynajmniej dzięki temu bardzo dobrze zrozumiałem gdzie leżą prawdziwe problemy sarmacji, szczególnie jeśli chodzi o kwestie związane z UI/UX i onboardingiem nowych osób. Sam jestem programistą i wiem, że wiele kluczowych zmian mógłbym wprowadzić w ciągu tygodnia. Niestety, to właśnie Naczelna Izba Architektury często blokuje najważniejsze inicjatywy, głównie te, które mogłyby naprawdę coś zmienić. Jak mam w takich warunkach reformować całe państwo?
Stary problem wielu mikronacji, w Sarmacji doprowadzony do perfekcji :).
Damiano Robingren pisze: 29 kwie 2025, 23:19Haha... No cóż chyba bardzo dobrze, że niektórzy nie widzą tego co dzieje się za kurtyną i do jakich scen tam dochodzi :lol:
Po tylu latach życia w okupacji Sarmackiej od razu to rozpoznałem :D.
Damiano Robingren pisze: 29 kwie 2025, 23:19 PS: W ogóle czemu mi nie powiedzieliście wcześniej, że w tym Dreamlandzie jest tak pięknie? Całkiem na poważnie zastanawiam się nad jakimś działaniem właśnie tutaj 8-)
Zawsze trafiali tu ludzie zniechęceni mikronacyjnym mainstreamem.
Edward Ebruz pisze: 1 maja 2025, 22:34Przed kilkoma tygodniami rzuciłem tu uwagę, że współczesne Księstwo Sarmacji — które mam okazję oglądać po kilkuletnim rozbracie z mikroświatem — przeszło ogromną ewolucję. Pańska obecność w gabinecie Kanclerza jest chyba najlepszym przykładem.
Sarmacja, jak zresztą prawie każdy twór, ewoluuje w stylu sinusoidy przemnożonej przez delikatną funkcję liniową. Czyli 5 kroków w przód i 4 kroki w tył. Zobaczymy co przyniesie przyszłość i czy ta ewolucja nadąża za ewolucją świata :).

Edward Ebruz pisze: 2 maja 2025, 23:29 Swoją drogą — czy w naszym gronie jest ktoś, kto korzysta z maksymalnego planu płatnego i mógłby podzielić się odczuciami? Widziałem pakiet premium za 200 USD miesięcznie. Ciekaw jestem, czy pomijając zwiększone limity na generowane grafiki i tym podobne drobiazgi, faktycznie odczuwalny jest tu skok jakościowy.
Sam nie mam, ale jakieś premium testowaliśmy na zajęciach pod tekstowe zadania wymagające obliczeń. Bezpłatne wersje na większości pytań się wywalały, nawet przy dodawaniu dalszych promptów-podpowiedzi. Płatna przetwarzała znacznie dłużej, ale do razu dawała prawidłowe wyniki.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Kryspin von Lichtenstein
Posty: 30
Rejestracja: 4 mar 2012, 12:57
Numer GG: 5007592
NIM: 580523
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Kryspin von Lichtenstein »

Edward Ebruz pisze: 2 maja 2025, 23:29
Maciej Hergemon pisze: 1 maja 2025, 22:46 (…)Około 2010 roku tym "Innym" u bram Rzymu były projekty komercyjne w rodzaju Republiki Wirtualnego Świata i pamiętna inba w OPM w jej fazie rakowatej, gdy delegacje państw członkowskich nie chciały zgodzić się nawet na przyznanie statusu obserwatora dla przedstawiciela Republiki. Ostatecznie RWŚ nie znalazła uznania w oczach mikronautów, choć akurat jej przedstawiciel zrobił tutaj spektakularną karierę. (…)
Choć czasy się zmieniły, dobrze znów widzieć Twoje słowa. Witaj, Edwardzie. :)
Kryspin von Lichtenstein
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Tak jeszcze w temacie wewnętrznej polityki sarmackiej - nie sposób chyba uważać, że tego typu wydarzenia nie mają związku z nadchodzącym referendum w przedmiocie likwidacji Starosarmacji :). Coś jak głosy polonii z USA.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Maciej Hergemon »

Edward Ebruz pisze: 2 maja 2025, 23:29
Ten podział chyba wciąż jest obecny gdzieś w głębokim tle, dając o sobie znać w momentach i punktach styku z "Innym". Około 2010 roku tym "Innym" u bram Rzymu były projekty komercyjne w rodzaju Republiki Wirtualnego Świata i pamiętna inba w OPM w jej fazie rakowatej, gdy delegacje państw członkowskich nie chciały zgodzić się nawet na przyznanie statusu obserwatora dla przedstawiciela Republiki. Ostatecznie RWŚ nie znalazła uznania w oczach mikronautów, choć akurat jej przedstawiciel zrobił tutaj spektakularną karierę. Osobnym przypadkiem, póki co względnie oswojonym, jest minecraftowa społeczność Kompasu, która ostatecznie znalazła miejsce na wspólnej mapie. Dzisiaj "strażników doktryny" nie widać. Ubiegłoroczny sprzeciw Dreamlandu dotyczył, jak rozumiem, nie tyle obecności Kompasu na mapie i jakiejś dogmatycznej ontologii tego świata, co konkretnej lokalizacji w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Te dwa momenty, oddzielone od siebie o mniej więcej 15 lat, obrazują skalę przemiany mikroświata — lub jego narastającego zobojętnienia na procesy dehermetyzacji.
Po namyśle, wydaje mi się, że przełożenie 1:1 tego co doświadczyliśmy w ramach memicznej już dzisiaj kwestii doktryny micronation na dzisiejsze podwórko jest zbytnim uproszczeniem procesów myślowych zachodzących w głowach ówczesnych i dzisiejszych mikronautów.

RWŚ nie znalazła uznania w oczach mikronautów, ponieważ z obiektywnego punktu widzenia oferowała dużo więcej niż słynne "róbta co chceta, a może nawet jako 12-latek zostańcie Premierem". Dorabiano sobie do tego różne teorie, że gra przeglądarkowa profesjonalnej firmy, że konta VIP, że SMSy, przy czym pomijano, że nawet przy pominięciu tych akcentów przebijało to i do dzisiaj przebija klikanie pracuj, czy tam inne formy symulowania u nas gospodarki państwa. Nasz wspaniały mikronacyjny samograj zresztą i w najbardziej swej rozwiniętej formie oferuje nam pieniądz zasadniczo bezwartościowy, który możemy wydać na podatki bądź wspieranie takich czy tam innych inicjatyw. Nie będę tu dalej wchodził w szczegóły, myślę, że wszyscy wiedzą o co chodzi i jak to wyglądało w RWŚu. Dość powiedzieć, że można było tam mówić o liczbie obywateli wyrażonej 4 cyfrowymi liczbami, coś z pogranicza mokrych snów diuka K od ulotek i strony Cesarstwa Leblandii.
Puenta jest taka, że niedopuszczenie RWŚu do OPMu było rozpaczliwą i żałosną próbą zablokowania startu bolidu formuły 1 w wyścigu rydwanów, podejmowaną bardziej z zawiści niż z jakiejś tam miernej otoczki pseudointelektualnej i gadania o czystości tej czy innej idei.
Wróćmy jednak do kontekstu dzisiejszego i to abstrahując od istnienia minecraft-nacji, które swoją drogą w dalszym ciągu generują jakiś tam content (nawet nie wiem jaki, nie śledzę tego, szkoda mi czasu), zastosowanie AI w mikronacjach nie jest nową jakością i nie trzeba do jego krytyki powoływać się na Platona i Weltschmerz i teorię podkowy, bo jest zwyczajnym zgównieniem (dre. enshitifaction) niewielkiej już na dzień dzisiejszy ilości i tak miernego contentu. Nie będzie tu żadnych koalicji, ikonek na głównej, traktatów i protestów przybijanych do katedry w Ekorzynie, po prostu pominiemy to, tak jak pomijamy reklamy leków na erekcję i gorących mamusiek w twojej okolicy na forum Santery. Mikroświat nie tyle nie walczy już z próbami rozhermetyzowania, co po prostu jest za stary, zbyt zmęczony i nie ma narzędzi, żeby realizować koalicje walczące z literalnym gównem. Przynajmniej bez znaczącego zabrudzenia rączek. Nie mamy potrzeby przekonywania do czegoś, o czym wszyscy, podświadomie czy nie - wiedzą.
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Aleksander »

Maciej Hergemon pisze: 3 maja 2025, 13:01Puenta jest taka, że niedopuszczenie RWŚu do OPMu było rozpaczliwą i żałosną próbą zablokowania startu bolidu formuły 1 w wyścigu rydwanów, podejmowaną bardziej z zawiści niż z jakiejś tam miernej otoczki pseudointelektualnej i gadania o czystości tej czy innej idei.
Jako uczestnik tamtych wydarzeń pozwolę sobie cofnąć się wspomnieniami do tamtego czasu. Jest rok 2010, ja mam 20 lat, jestem piękny, młody i idealistycznie nastawiony. Z tego wszystkiego nawet "i" się nie ostało, a ja mam 35 lat, jestem ojcem, jestem mężem i cynicznym chujkiem.

Ale w tamtych czasach koncepcja wysyłania SMS, ułatwiania sobie "gry" przy użyciu realnych pieniędzy było dla mnie zamachem na czystość doktryny mikronacji. Przeżywałem koncepcję ułatwiania życia w mirkonacji przy użyciu pieniędzy dokładnie tak samo jak hunwejbin zamach na czystość maoizmu. Cofnijmy się jeszcze trochę. W 2007 r. miałem ledwo 17 lat, mieszkałem w Sarmacji i wpłaciłem pewną kwotę na utrzymanie sarmackiego serwera. Nie była to znacząca kwota, jakkolwiek dla nieletniego nastolatka znacząca. Dość powiedzieć, że odjąłem sobie od ust paczkę fajek i czteropak browca. I w zamian za ten czyn otrzymałem medal ofiarodawców Sarmacji. Dokładnie taki sam, jak ktoś, kto wpłacił ode mnie więcej. Taki sam, jak ktoś, kto wpłacił ode mnie mniej. Ostatecznie nie chodziło o licytowanie się kwotami, ale o fakt, że z czegoś rezygnuję, by podzielić się tym z resztą społeczności.

Bynajmniej nie odbierałem RWŚ jako zagrożenia dla mirkonacji i nie myślałem, że może być dla nas konkurencją. Ba! Traktowałem ją jak potencjalne łowisko dla nowych mirkonautów i nawet kilka osób udało mi się stamtąd ściągnąć. Ale, abstrahując od wątku płacenia za ułatwienia, samo RWŚ nie uważało się za mirkonację, tylko opisywało się jako gra (sic!). Wróćmy do 2010 r. To był jeszcze ten czas, gdy nowi mieszkańcy dostawali solidną reprymendę za napisanie, że chcą "pograć w Sarmację". Przyjęcie do Organizacji Polskich Mikronacji organizacji, która sama pozycjonuje się jako gra i w której w zamian za realne pieniądze można ułatwić sobie "grę" było dla mnie nie do przyjęcia.

Na marginesie nie podzielam twierdzeń, że RWŚ nie zostało dopuszczone do OPM z powodu strachu, rozpaczy czy zawiści. Ostatecznie przyjęcie jej tam nie spowodowałoby, że RWŚ mogłaby się pożywić naszymi mirkonautami. Jak się zdaje historia wskazuje, że tak faktycznie się nie stało.
Maciej Hergemon pisze: 3 maja 2025, 13:01Mikroświat nie tyle nie walczy już z próbami rozhermetyzowania, co po prostu jest za stary, zbyt zmęczony i nie ma narzędzi, żeby realizować koalicje walczące z literalnym gównem. Przynajmniej bez znaczącego zabrudzenia rączek. Nie mamy potrzeby przekonywania do czegoś, o czym wszyscy, podświadomie czy nie - wiedzą.
A to akurat prawda. To nie te czasy, gdy z @Wojciech Bombina siedzieliśmy po nocach i planowaliśmy rozwój Ciprofloksji. Tyle, że wtedy mieliśmy po dwadzieścia lat. Dzisiaj mamy ponad trzydzieści, rodziny, pracę, karierę, a ja jeszcze dodatkowo przychówek. I z tej perspektywy Dreamland musi zejść na dalszy plan, bo o uwagę musi konkurować nie tylko z rodziną, ale także karierą, sportem, czy innymi hobby. Gorzej, że nie ma komu przejąć po nas pałeczki, bo nowych młodych i gniewnych na horyzoncie nie widać.

Jest coś szalenie pociągającego i romantycznego w świadomości, że być może będę obsadzony w roli Kasjodora i oprócz obserwowania stopniowego rozkładu mikronacji będę podejmować próby, by jak najwięcej z tego mimo wszystko zachować. A potem, mając już siwe włosy i niezgorszą emeryturę z ZUS-u spotkam przypadkiem któregoś ze swoich towarzyszy w tej przygodzie. I przy kawce dwóch staruszków powspomina stare czasy i pośmieje się nad tymi wszystkimi inbami, które wówczas autentycznie nas podniecały, a z perspektywy czasu jedyną ich wartością była sama inba, tak jak zabawa jest wartością samą w sobie.
(-) Alexander, r.s.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Maciej Hergemon »

Aleksander pisze: 3 maja 2025, 16:55 Ale w tamtych czasach koncepcja wysyłania SMS, ułatwiania sobie "gry" przy użyciu realnych pieniędzy było dla mnie zamachem na czystość doktryny mikronacji. Przeżywałem koncepcję ułatwiania życia w mirkonacji przy użyciu pieniędzy dokładnie tak samo jak hunwejbin zamach na czystość maoizmu.
Grywałem w tych latach w RWŚ, realnych pieniędzy w życiu nie wydałem, ale przy odpowiedniej liczbie godzin spędzonych, wpatrzony w prymitywne z dzisiejszego punktu widzenia interfejsy, do których do dzisiaj z powodzeniem odwołuje się dreamland, zrobiłem jakąś tam karierę. Nawet kupiłem kolorową koszulę i spodnie. Dużo więcej z tego okresu nie pamiętam, chyba poszedłem grać w plemiona z kumplami (Świat 21), a potem było jeszcze Margonem, które niezwykle czule wspominam do dzisiaj.
Aleksander pisze: 3 maja 2025, 16:55 Bynajmniej nie odbierałem RWŚ jako zagrożenia dla mirkonacji i nie myślałem, że może być dla nas konkurencją. Ba! Traktowałem ją jak potencjalne łowisko dla nowych mirkonautów i nawet kilka osób udało mi się stamtąd ściągnąć. Ale, abstrahując od wątku płacenia za ułatwienia, samo RWŚ nie uważało się za mirkonację, tylko opisywało się jako gra (sic!). Wróćmy do 2010 r. To był jeszcze ten czas, gdy nowi mieszkańcy dostawali solidną reprymendę za napisanie, że chcą "pograć w Sarmację". Przyjęcie do Organizacji Polskich Mikronacji organizacji, która sama pozycjonuje się jako gra i w której w zamian za realne pieniądze można ułatwić sobie "grę" było dla mnie nie do przyjęcia.
W RWŚ grywalność gospodarki była co prawda podstawą "gry", ale poza aspektem gospodarczym nie przypominam sobie jakichś większych ingerencji ze strony profesjonalnej firmy w proces demokratyczny ani co tam się działo generalnie, poza utrzymywaniem poziomu netykiety, znanego wtedy również zresztą Dreamlandowi czy też Sarmacji.
Aleksander pisze: 3 maja 2025, 16:55 Na marginesie nie podzielam twierdzeń, że RWŚ nie zostało dopuszczone do OPM z powodu strachu, rozpaczy czy zawiści. Ostatecznie przyjęcie jej tam nie spowodowałoby, że RWŚ mogłaby się pożywić naszymi mirkonautami. Jak się zdaje historia wskazuje, że tak faktycznie się nie stało.
Być może wielu mikronautów się do tego ówcześnie nie przyznawało, ale w wyniku luźnych rozmów 20 lat później, wyłania mi się obraz, że w RWŚu bawiła mniej lub bardziej regularnie spora część naszej społeczności, bo to było po prostu zabawne. Zresztą, wszystkie te systemy mitkronacyjne gospodarcze, o których dzisiaj tak dobrze się wspomina też były grami. Po prostu dużo mniej rozbudowanymi i dużo bardziej prozaicznymi.
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Maciej Hergemon pisze: 3 maja 2025, 17:12 Zresztą, wszystkie te systemy mitkronacyjne gospodarcze, o których dzisiaj tak dobrze się wspomina też były grami. Po prostu dużo mniej rozbudowanymi i dużo bardziej prozaicznymi.
Podejrzewam, że @Aleksander się ze mną zgodzi. Oczywiście, że były to na swój sposób gry, ale jednak w zupełnie innym rozumieniu, bo to było prymitywne zmechanizowanie gierek sprzed stolika. I potem zaczął się problem, pt. robienie coraz lepszych gier. Na samym początku grupce hobbystów marzyły się gry niczym z microsoftu i w rezultacie projekty były wiecznie rozkopane i niedokończone. Na początku to jeszcze działało, ale w końcu było wszystko tak rozkopane, że nie działało. I potem wszystko poszło w kierunku profesjonalizacji, przy czym niestety wyłącznie od strony kodu, a nie grywalności. No i... 2/3 rzeczy to się nie da zrobić (tutaj poniekąd zahaczamy do sporu w Sarmacji), a pozostałe 1/3 to tworzenie zajebiście zakodowanych rozwiązań, które są całkowicie niegrywalne (chociażby z naszego własnego podwórka - nieukończony system UNP).

Abstrahując od słynnego ciprokodu, gdyż to były jednak drobne gierki, a nie prawdziwe rozwiązania systemowe, to na plus w tym całym syfie wyróżniał się tylko Khand. Ale tutaj problemem była za to niestabilność, i to bynajmniej nie systemu. W naszym aktualnym punkcie, albo w ogóle nie mamy żadnych systemów (bo to i tak nie będzie prawdziwy bank i po co to robić itd. itp.), albo jak w Sarmacji - rzeczywistą władze sprawuje grupa "apolitycznych" programistów - którzy oddają drobne dodatkowe funkcjonalności (w gruncie rzeczy w większości niepotrzebne) i każdy taki drobiazg wiąże się z dużym fetowaniem i późniejszym zapomnieniem.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Damiano Robingren
Posty: 89
Rejestracja: 10 lip 2022, 15:39
NIM:
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Damiano Robingren »

Wojciech Bombina pisze: 3 maja 2025, 10:33 O ile dobrze rozumiem aktualny ustrój sarmacki, domeną Kanclerza jest jedynie polityka wewnętrzna. Traktuję więc tę rozmowę jako przypadkowe spotkanie kanclerza wychodzącego z pracy z przypadkowym sarmackim turystą. Polecam Zajazd u Alusia, gości często spotyka tam rozczarowanie, ale chyba lepszych lokali nie ma. Niemniej, o ile dojdzie do mojej oficjalnej wizyty w Sarmacji i pałac będzie widział możliwość również spotkania z Kanclerzem - będzie mi bardzo miło.
Proszę mnie nie przywiązywać do biurka :3 Ja bardzo lubię podróżować, chociaż ostatnio są to głównie discordnacje, w których to próbuję przekonać ludzi do działania w mikronacjach. Jeśli przyjdzie taka chęć na jakieś spotkanie, to proszę śmiało pukać! Póki jestem kanclerzem, nie będzie żadnej osoby, z którą nie będę chciał rozmawiać. Myślę, że można nawet zrobić jakąś herbatkę, albo kawkę do tego spotkania. Ja naprawdę bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, którzy są chętni do rozmowy. Póki co jesteśmy tutaj w pięknym Królestwie Dreamlandu i mi to naprawdę nie przeszkadza, gdzie konkretnie rozmawiamy, bo zawsze starałem się być człowiekiem takim bardziej światowym. A co do Zajazdu u Alusia to na pewno zajrzę, bo rzeczywiście wygląda to bardzo obiecująco!
Wojciech Bombina pisze: 3 maja 2025, 10:33 Och, to znacznie dłuższa historia pseudomultikulturowości sarmackiej. Prawie całość widziałem na żywo, pamiętam jeszcze takie twory, o których prawie nikt już nie wie. W istocie sarmacja zawsze była kulturowo zamknięta. Przejmowała kraiki zdobywając w ten sposób paliwo, ale zawsze dążąc do sarmatyzacji. Daleko nie szukając, o czym zapewne w Sarmacji się nie mówi, przyczyną tzw. Błękitnego Października była nieudana próba przekształcenia Sarmacji w szerszy, międzynarodowy projekt. Lokalny beton wezwał jednak beton emerytowany i wspólnie udało się im ten projekt rozwalić. Teraz z pewnym zaciekawieniem oglądam plan wyrżnięcia od lat nijakiej Starosarmacji i pozostawienie wyłącznie Hassenlandu. Albo też za kilka lat położą głowę pod topór, albo będzie Hasselandzi Sierpień.
Uważam że akurat sarmacja potrzebuje realnych reform i realnego dostosowania się do obecnych realiów i rzeczywiście staram się to wdrażać. Tak jak to zauważamy, problemem w tym kraju chyba od zawsze był beton. No niestety (albo i stety) sarmacją rządzi obecnie rząd koalicyjny. Pewne projekty, które uczyniłyby sarmację bardziej przystępną dla tych powracających a może nawet dla tych nowych niestety nie zostaną wdrożone przez właśnie tarcia w koalicji. No co by tutaj dużo mówić. Co do Hasselandu to akurat żaden Hasselandki Sierpień się raczej nie wydaży, bo z tego co się orientuję to Królestwo Hasselandu wyrzekło się swojej niezależności i jest obecnie prowincją Księstwa Sarmacji. Patrząc po aktualnych nastrojach mogę założyć, że ewentualna secesja nie wydarzy się w przeciągu kilku miesięcy. Niestety ale prawda jest taka, że kraj należy reformować, a najlepiej od razu przełamać beton, chociaż w aktualnym momencie jest to chyba niemożliwe, a szkoda...

Wojciech Bombina pisze: 3 maja 2025, 10:33 Stary problem wielu mikronacji, w Sarmacji doprowadzony do perfekcji :).
Niestety...
Wojciech Bombina pisze: 3 maja 2025, 10:33 Zawsze trafiali tu ludzie zniechęceni mikronacyjnym mainstreamem.
Ja mówię całkowicie szczerze, ale mega mi się podoba to, że tutaj toczy się taka piękna dyskusja. W ogóle mam wrażenie, że jest tutaj tak pozytywne zainteresowanie każdą wiadomością. Przysięgam, dawno nie miałem takiej przyjemności z jakiejkolwiek mikronacji.
Wojciech Bombina pisze: 3 maja 2025, 10:33 Sarmacja, jak zresztą prawie każdy twór, ewoluuje w stylu sinusoidy przemnożonej przez delikatną funkcję liniową. Czyli 5 kroków w przód i 4 kroki w tył. Zobaczymy co przyniesie przyszłość i czy ta ewolucja nadąża za ewolucją świata :).
Bardzo trafne stwierdzenie, chociaż myślę, że nasza partia rozpaliła w tym kraju taką iskrę do działania. Może uda się zrobić trochę więcej, chociaż prawdę mówiąc to nie jestem w stu procentach pewien, ponieważ moim skromnym zdaniem ten kraj musi przejść albo przez coś bardzo okrutnego i krzywdzącego, aby ludzie mogli zauważyć w jakim on faktycznie znajduje się stanie, albo musi przyjść ktoś bardzo, ale to bardzo zawzięty by zmieniać rzeczy niezależnie od opinii innych. Niestety taki człowiek raczej do sarmacji szybko nie przybędzie.
Damiano Robingren
Prezes firmy BAZTEK, Esperantysta
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Damiano Robingren pisze: 3 maja 2025, 21:33 Uważam że akurat sarmacja potrzebuje realnych reform i realnego dostosowania się do obecnych realiów i rzeczywiście staram się to wdrażać. Tak jak to zauważamy, problemem w tym kraju chyba od zawsze był beton. No niestety (albo i stety) sarmacją rządzi obecnie rząd koalicyjny. Pewne projekty, które uczyniłyby sarmację bardziej przystępną dla tych powracających a może nawet dla tych nowych niestety nie zostaną wdrożone przez właśnie tarcia w koalicji. No co by tutaj dużo mówić.
Każda mikronacja potrzebuje chyba reform :). Kto się nie zmienia ten idzie do tyłu, a zazwyczaj ci co coś osiągnęli nie chcą zmian. W dawnych czasach co jakiś czas krążyły nawet pomysły resetu tytułów i kont bankowych. W takiej Sarmacji było nawet kilka resetów gospodarki, ale nigdy nie resetowali wszystkiego i dziwnym trafem kto żył dobrze z dworem, ten stratny nie był.
Co do Hasselandu to akurat żaden Hasselandki Sierpień się raczej nie wydaży, bo z tego co się orientuję to Królestwo Hasselandu wyrzekło się swojej niezależności i jest obecnie prowincją Księstwa Sarmacji. Patrząc po aktualnych nastrojach mogę założyć, że ewentualna secesja nie wydarzy się w przeciągu kilku miesięcy.
Proszę nie obraź się, zwłaszcza że używam tego słowa w znaczeniu neutralnym (o czym będzie jeszcze dalej). Jest to dalece naiwne* myślenie i można szczodrze sypnąć przykładami z rękawa - ale skoro już była mowa o ostatnich wydarzeniach, i akurat historię Teutonii jako swojej ojczyzny znam najlepiej - Teutonia dwa razy wyrzekała się niezależności. Najpierw przy inkorporacji, później ponownie przy zjednoczeniu kraju rozdzielonego przez Teutoński Maj niczym Berlin przez sowietów. I jakoś to teraz nie przeszkadzało - ale zgadzam się, że nie jest to perspektywa miesięcy, raczej lat.
Ja mówię całkowicie szczerze, ale mega mi się podoba to, że tutaj toczy się taka piękna dyskusja. W ogóle mam wrażenie, że jest tutaj tak pozytywne zainteresowanie każdą wiadomością. Przysięgam, dawno nie miałem takiej przyjemności z jakiejkolwiek mikronacji.
*I tutaj wracam do naiwności. Noworodek jest całkowicie naiwny, a potem przez całe życie traci naiwność na rzecz cynizmu. Zależnie od doświadczeń, grup społecznych, intelektu itd. dzieje się to szybciej lub wolniej. Dreamland jest miejscem gdzie trafiają weterani z całego mikroświata i generalnie już setki razy widzieliśmy, że ja się nie uważa przy wbijaniu gwoździ to potem bolą palce. Z tego też względu jesteśmy bardzo mocni w dyskusjach. Mamy za to niestety już deficyt naiwności, dzięki której pewne rzeczy się po prostu robi, nie zastanawiając się czy to się w ogóle da zrobić.
Bardzo trafne stwierdzenie, chociaż myślę, że nasza partia rozpaliła w tym kraju taką iskrę do działania. Może uda się zrobić trochę więcej, chociaż prawdę mówiąc to nie jestem w stu procentach pewien, ponieważ moim skromnym zdaniem ten kraj musi przejść albo przez coś bardzo okrutnego i krzywdzącego, aby ludzie mogli zauważyć w jakim on faktycznie znajduje się stanie, albo musi przyjść ktoś bardzo, ale to bardzo zawzięty by zmieniać rzeczy niezależnie od opinii innych. Niestety taki człowiek raczej do sarmacji szybko nie przybędzie.
Z całego serca tego życzę by udało się zrobić coś więcej, zwłaszcza że w mojej ocenie Sarmacja nadal ma w sobie potencjał, by stać się swego rodzaju platformą mikronacyjną. Ale... ileż to już Sarmacja przeszła katastrof i za każdym razem scenariusz był ten sam. Grupa chcąca zmian była blokowana przez beton, często zresztą nawet wbrew zwyczajowi i przepisom (bo my, hehe, mamy serwer), dochodziło do secesji, buntu, rozłamu itd., po czym ci co zostali zawierzali betonowi, że jedyna nadzieja to cofnąć się jeszcze dodatkowo z 10 kroków w tył...
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Edward Ebruz »

Kryspin von Lichtenstein pisze: 3 maja 2025, 11:21 Choć czasy się zmieniły, dobrze znów widzieć Twoje słowa. Witaj, Edwardzie. :)
Ciebie również. Robisz dobrą robotę po drugiej stronie zatoczki.
Maciej Hergemon pisze: 3 maja 2025, 13:01 Po namyśle, wydaje mi się, że przełożenie 1:1 tego co doświadczyliśmy w ramach memicznej już dzisiaj kwestii doktryny micronation na dzisiejsze podwórko jest zbytnim uproszczeniem procesów myślowych zachodzących w głowach ówczesnych i dzisiejszych mikronautów.
Miałem jednak na myśli coś innego. Nie ma tu przełożenia 1:1 i nic takiego nie sugeruję. Doktryna micronation memiczna była już w chwili sformułowania — nikt, poza twórcami, nie traktował jej poważnie i chyba nigdy nie wywołała poważnej debaty w naszym gronie, bo też od samego początku traktowana była jako foliarstwo par excellence. Istotą tej doktryny było, jak pamiętamy, zawężenie definicji mikronacji do tworów opartych wyłącznie na „statycznych stronach HTML”. Kontekstem było pojawienie się w mikro i coraz powszechniejsze stosowanie PHP; w KD jako pierwszy na większą skalę robił to eMBe, w Sarmacji chyba PMK. To był realny skok jakościowy, który sprawił, że na przykład dreamlandzki Webland w krótkim czasie po prostu wystrzelił w kosmos i na długie lat stał się demograficznym liderem KD. Lawina ruszyła około 2002 roku. Leblandia i spółka zostały z tyłu. W tym sensie członkowie Paktu Brunlandzkiego to była grupa australopiteków, którym odjechał pierwszy i ostatni pociąg z jaskini, więc uparli się, by nie używać ognia i jeść surowe mięso.

To oczywiście miało swój urok i był w tym pewien "romantyzm", który chyba jednak bardziej skłonni jesteśmy docenić dzisiaj, gdy po wielu latach oglądamy już wyniki końcowe rozgrywki. Leblandia na zawsze pozostanie jednak w naszych serduszkach — byli jak kierowca w pierwszych wersjach gry Test Drive, który zjechał z trasy i rozjeżdżał na poboczu rozpikselowane kurczaki. Podobny "romantyzm" widzimy również w dawno rozstrzygniętym sporze między sympatykami listy dyskusyjnych a zwolennikami migracji na fora; listy miały mieć "duszę", a fora miały być dla "gimbusów", by zacytować jednego z uczestników dyskusji w KD.

Przez właściwą "doktrynę” rozumiem natomiast intuicyjny układ domyślny naszego uniwersum, wspólne prawdopodobnie dużej części z nas przekonanie — choć ja go nie podzielam — że mikronacja to nie gra. Linią demarkacyjną między światem „gier” a światem „mikro” miał być system mikropłatności. Wszystko, co kojarzyło się z pieniądzem, co obok pieniądza stało — nie tylko płatne usługi i benefity dla gejmerów, ale i reklamy na stronach — traktowane było z pogardą i kończyło wszelką rzeczową dyskusję. (I zakończyło tę dyskusję również w odniesieniu do RWŚ, więc rację ma Aleksander, że nie chodziło tu po prostu o strach, podobnie jak i Ty masz rację, gdy porównujesz Republikę do bolidu F1 w hipodromie mikronacyjnych rydwanów.) Zupełnie tak, jakby mniej więcej 150-osobowy mikroświat (dzisiaj już nawet sporo mniejszy) kiedykolwiek realnie stał przed widmem masowej komercjalizacji — punktowo mieliśmy co najwyżej nieusuwalne reklamy na forach postawionych na darmowym hostingu — odganiając się od mitycznych reklamodawców, którzy chcieliby tu zainwestować konkretne pieniędze. Nigdy nie chcieli. I tu gdzieś pojawia się wątek Khanda i jego lumeryjski projekt, który miał dać rozrywkę mitycznym 10 000 użytkownikom-obywateli. I to jest kolejny ciekawy wątek z gatunku lokalnej gdybologii: co by było, gdyby twórca porzucił projektu.

Republika Wirtualnego Świata ostatecznie nie wylądowała w świecie mikro — świadomie pomijam tutaj efemeryczny byt już w pełni mikronacyjnej Republiki Wiecznego Świtu, która wyłoniła się z tego środowiska i chwilę później stopiła z Trizondalem — ale coś nam jednak dała. A właściwie kogoś; nie zapominajmy, że RWŚ była Kryptonem, z którego przybył do nas Vilander/Zanik/Arkadiusz. Tutaj więcej mógłby napisać Kryspin, który jest jego właściwym "ojcem chrzestnym": chyba nikt tak nie zwalczał RWŚ jak wczesny Zanik właśnie i nikt tak Zanika nie triggerował, jak Kryspin na forum OPM).
Edward J. Ebruz, r.s.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Maciej Hergemon »

Edward Ebruz pisze: 4 maja 2025, 01:14
Doktryna micronation memiczna była już w chwili sformułowania — nikt, poza twórcami, nie traktował jej poważnie i chyba nigdy nie wywołała poważnej debaty w naszym gronie, bo też od samego początku traktowana była jako foliarstwo par excellence.
Oczywiście, jest tak jak mówisz. Przy czym doktryna przeszła kompletne przeobrażenie, coś jak obrazek z ojcem świętym, którego jakiś odtwórca sztuki nazbyt zażółcił. Dzisiaj jest już tylko kontrkult doktryny, zmielony, przerzuty i wypluty amalgamat, który chyba już tylko przypadkiem i z przyzwyczajenia mieni się miętową kostką sedesową z błękitnym m. Sensu stricto - o co w nim chodziło, nikt już raczej nie pamięta i nie planuje pamiętać. Przy czym ten status kultowości wynika z historii, którą przytaczasz.
Edward Ebruz pisze: 4 maja 2025, 01:14
Przez właściwą "doktrynę” rozumiem natomiast intuicyjny układ domyślny naszego uniwersum, wspólne prawdopodobnie dużej części z nas przekonanie — choć ja go nie podzielam — że mikronacja to nie gra. Linią demarkacyjną między światem „gier” a światem „mikro” miał być system mikropłatności. Wszystko, co kojarzyło się z pieniądzem, co obok pieniądza stało — nie tylko płatne usługi i benefity dla gejmerów, ale i reklamy na stronach — traktowane było z pogardą i kończyło wszelką rzeczową dyskusję. (I zakończyło tę dyskusję również w odniesieniu do RWŚ, więc rację ma Aleksander, że nie chodziło tu po prostu o strach [...]
Oczywiście, niektórzy po prostu zapragnęli krucjaty - podpartej miałką warstewką wyidealizowanego brudu, przy czym nie uważam, żeby ktokolwiek z tu obecnych poddawał to w wątpliwość, a będąc uczestnikiem tamtych wydarzeń nie musiał wcale chcieć wychodzić przed szereg z tak ówcześnie niepopularnymi opiniami.
Edward Ebruz pisze: 4 maja 2025, 01:14
[...]tu gdzieś pojawia się wątek Khanda i jego lumeryjski projekt, który miał dać rozrywkę mitycznym 10 000 użytkownikom-obywateli. I to jest kolejny ciekawy wątek z gatunku lokalnej gdybologii: co by było, gdyby twórca porzucił projektu.
Lumeryjskiemu projektowi brakowało faktycznej demokratyczności RWŚu, gdzie firma, robiąca kasę na graczach miała powód, żeby umożliwiać im jak najdługotrwalszą zabawę, żeby naciągnąć ich na VIPy, SMSy, etc. Khand zrobił ten projekt w zasadzie dla kumpli. Od początku było wiadomo, że najtwardszą walutą umożliwiającą wykorzystanie wszystkich funkcji zabawy (projektowanie własnych pojazdów, tworzenie własnych miast, etc.) jest bycie pośród jego dobrych przyjaciół i znajomych (stoliczek), co w sumie wspaniale kontrastuje z tym, co powiedziano tu już o RWŚu oraz Księstwie Sarmacji. Nie żeby było to takie proste, bo jako zaledwie jeden z teoretycznie trzech równoznacznie istotnych kluczników musiał od początku prać się z nimi po mordzie.
10 000 użytkowników miałoby głównie produkować (poprzez naciskanie guzika) i sprzedawać (poprzez złożenie oferty w ramach marketu) surowce, dzięki którym mogliby kupować przedmioty, które już zostały stworzone przez jednego z kluczniczych faworytów. Mogliby także chodzić po mapie i zbierać jelenie, celem pozyskania punktów prestiżu. Jak już zebrali najwięcej jeleni to mogli pochwalić się tytułem największego jelenia i żądać szacunku od ludzi, którzy nie biegali tyle za jeleniami.
Moim zdaniem ten projekt się nie broni (i w zasadzie się nie obronił, bo ostatecznie w Lumeryjski System Gospodarczy pykała zaledwie 1/1000 zakładanej modelowo objętości, a i to w różnym stopniu regularności), wolę jednak zapłacić za miesiąc konta VIP niż wchodzić komuś do dupy celem odblokowania "fajnej części dostępnego contentu". W tym kontekście mikronacje zawsze stanowiły zabawę w rogacza i ewentualne próby zrobienia czegoś fajnego były szybciutko blokowane przez zbrojony beton. 30+ letnich pierdów, których jedyną przyjemnością jest udupianie innym zabawy w imię niczego, ten mechanizm doskonale opisał Nasz Pan Premier Dobrodziej.
Bo gotówkę zapłacił Aluś, za co dostał medal i zapłacił Adaś Miauczyński, za co dostał VIPa. Bo reklama wisiała i u żyda na darmowych forum i zdobiła strony RWŚu. No szkoda tylko, że u jednych byli profesjonalni programiści, którzy chcieli kasy, a u drugich amatorscy programiści, których jarają innego rodzaju wirtualne waluty, na przykład: zrobienie komuś na złość.
Edward Ebruz pisze: 4 maja 2025, 01:14
Republika Wirtualnego Świata ostatecznie nie wylądowała w świecie mikro — świadomie pomijam tutaj efemeryczny byt już w pełni mikronacyjnej Republiki Wiecznego Świtu [...]
I to jest moim zdaniem najlepsze podsumowanie całej tej historii - nie wylądowała w świecie mikro, bo mimo początkowych chęci, ostatecznie nie musiała tego robić. Dzisiaj RWŚu już nie ma, a mikronacje są nadal, przy czym nie wiem jaki wynika z tego morał i niespecjalnie chce mi się go dorabiać.
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Bardzo ci dziękuję @Maciej Hergemon za ten post. Po pierwsze jest naprawdę zgrabny, po drugie utwierdził mnie w przekonaniu, że intuicja trafnie mnie przed tym projektem ocaliła, a po trzecie przypomniało mi to szczegóły Złotej Wolności. Ale o tym za chwilę.
Maciej Hergemon pisze: 4 maja 2025, 02:3530+ letnich pierdów, których jedyną przyjemnością jest udupianie innym zabawy w imię niczego
(...)
amatorscy programiści, których jarają innego rodzaju wirtualne waluty, na przykład: zrobienie komuś na złość.
Z tym akurat nie do końca się zgodzę, choć faktycznie taki jest widoczny efekt. Większość ludzi w mikro (a i w życiu) jara po prostu zwyczajne sprawstwo. Niestety część z nich, w tym rzeczony beton, ma już w tym zakresie pierdolca i rząd dusz wszedł zbyt mocno. Trudno powiedzieć, czy to kompensacja jakichś frustracji, czy po prostu takie wynaturzenie - nie ma to żadnego znaczenia dla dalszych rozważań. W każdym razie często sprowadza się to do słynnego "albo będzie tak jak ja chcę, albo nie będzie wcale". I moim zdaniem nie chodzi tutaj nawet o to, żeby komuś zrobić na złość, tylko po prostu, żeby cały czas być siłą sprawczą. Ktoś może nie bawić się w mikro od np. 5 lat, ale gdy dowie się, że jacyś nowi chcą "zniszczyć" jego reguły to skrzyknie kumpli i to wszystko udupią. Ale nie z jakieś tam złośliwości, tylko chodzi o ich sprawstwo.
Maciej Hergemon pisze: 4 maja 2025, 02:35Khand zrobił ten projekt w zasadzie dla kumpli.
A u Khanda osiąga to szczególną formę - dziel i rządź. Chyba nic go nie kręci tak, jak utrzymywaniu władzy dzięki napuszczaniu tych pod sobą na siebie nawzajem. W czasach Złotej Wolności system był zaprojektowany w sposób oszukany. W sensie gospodarczo wygrywał Khand i ludzie, którzy dostawali od niego rady. Wyjątkiem były dwa inne ośrodki gospodarcze, tj. @Aleksander i ja (pierwszy ośrodek) i ktoś tam ze starej gwardii (drugi ośrodek), nie pamiętam już kto, może Aleksander zachował ten fakt w pamięci. Ośrodek nr 1 miał wydrukowane kilkadziesiąt milionów pustego pieniądza, a miał wydrukowane sprytnie i nikt o tym nie wiedział. Khand cieszył się jak dziecko, że przepalamy nasze pieniądze, a my cieszyliśmy się jak dzieci, że przepalamy całkowicie puste pieniądze i rozwalamy tym wszystkie jego założenia. Zresztą wyjebał nas z Sarmacji pod innym pretekstem (wtedy nikt nie wiedział jeszcze o naszych lewych milionach). Ośrodek nr 2 miał natomiast dostęp do kodu Złotej Wolności i w wysublimowany sposób dopisał gdzieś kilka linijek, które modyfikowały mu rentowność. W drugim wypadku Khanda w końcu się połapał i to znalazł. Klasycznie u Khanda - jak to pięknie ujął @Maciej Hergemon - osoby z tytułami Największych Jeleni były szczute na tych, którzy dostrzegali charakter układu khandowskiego i walczyli z wrogami Khanda, wierząc że rzeczeni chcą przejąć ich tytuły Jeleni. Przy czym Khand wręcz obsesyjnie lubił Jeleni poniżać, tak żeby myśleli że są wynagradzani. O ile dobrze pamiętam - pod koniec ZW zbierali w systemie kupy @Aleksander i dostawali za to kasę od systemu.

Ale od strony kodu - co by o Khandzie nie mówić - były to zawsze koncepcje spójne, ładnie zapakowane i działające. I mimo przywar Khanda zapewniały kilka miesięcy (a czasami i lat) zabawy, zanim niestety musiało się to skończyć jak zawsze czyli wywaleniem wszystkiego w pizdu.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Chamberlain »

Maciej Hergemon pisze: 4 maja 2025, 02:35 Mogliby także chodzić po mapie i zbierać jelenie, celem pozyskania punktów prestiżu. Jak już zebrali najwięcej jeleni to mogli pochwalić się tytułem największego jelenia i żądać szacunku od ludzi, którzy nie biegali tyle za jeleniami.

To jakaś metafora późnego kapitalizmu? :D Brzmi jak opis mojego piętra w robocie.
Maciej Hergemon pisze: 4 maja 2025, 02:35 W tym kontekście mikronacje zawsze stanowiły zabawę w rogacza i ewentualne próby zrobienia czegoś fajnego były szybciutko blokowane przez zbrojony beton. 30+ letnich pierdów, których jedyną przyjemnością jest udupianie innym zabawy w imię niczego, ten mechanizm doskonale opisał Nasz Pan Premier Dobrodziej.
"Zawsze”? Ech, ten kwantyfikator wybrzmiewa tutaj dość ponuro. Wiem, że mowa tutaj o Lumerii, a wcześniej o dawnej Sarmacji (?), ale mimo wszystko zabrzmiało to dość uniwersalnie. Sam jestem świeżo upieczonym "30+ pierdem”, ale niespecjalnie odnajduję się w tym opisie. W "tych" kwestiach jestem raczej pasywem niż aktywem. Zakładam, że zbanowanie i doprowadzenie Witta do stanu trzęsiawy nie daje mi jeszcze wstępu do Zakonu Dużego Jelenia. Wiem, że powinienem odczuwać wyrzuty sumienia, jestem "dojrzalszy" i w ogóle zjechałem kilka województw, no ale jednak nie odczuwam. Alfred did nothing wrong. I did.

(demoniczny głos z offu)

Ech, tego mi właśnie brakowało. Tego autyzmu i rozmów-nie-wiadomo-o-czym. Zobaczcie zresztą sami: jeszcze dziś rano promotor rugał mnie telefonicznie za rozbabrany doktorat, którego już pewnie nigdy nie złożę, potem szybki powrót do roboty, gdzie sam wchodzę w rolę przełożonego dla małego zespołu 25-latków, a teraz jak gdyby nigdy nic konwersuję sobie na forum z człowiekiem o głowie żaby i arystokracją ambitnego internetu.

A może dałoby się to jakoś uporządkować w jakąś "drabinkę ewolucji"?

--------------------10+letni narybek, świeży, naiwny i zasadniczo bezproduktywny;
------------------------------------20+letni jelenie-konsumenci contentu dostarczanego przez starszych;
----------------------------------------------30+letnie pierdy, producenci contentu dla jeleni i członkowie Zakonu;
---------------------------------------------------- 40+letnie uber-pierdy, producenci contentu dla producentów contentu, lokatorzy Sali Za Lustrem Weneckim
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Aleksander »

Wojciech Bombina pisze: 4 maja 2025, 11:11Większość ludzi w mikro (a i w życiu) jara po prostu zwyczajne sprawstwo. Niestety część z nich, w tym rzeczony beton, ma już w tym zakresie pierdolca i rząd dusz wszedł zbyt mocno. Trudno powiedzieć, czy to kompensacja jakichś frustracji, czy po prostu takie wynaturzenie - nie ma to żadnego znaczenia dla dalszych rozważań.
W pewnym momencie już nawet nie sprawstwo, a poczucie kontroli. Ostatecznie nie chodzi o to, by samemu wszystko robić, ale przy ważących się interesach wiedzieć, którą szalkę delikatnie docisnąć palcem. Ponieważ dzisiaj mam dobry dzień, to podzielę się wiedzą z kuluarów, jak wstępowaliśmy do Unii. A mianowicie pierwsze głosowanie wzbudzało na tyle znaczące kontrowersje, że na moją prośbę zorganizowano kolejne. Po wszystkim ktoś nawet dowcipnie skomentował to co się wydarzyło, iż w Wielkiej Brytanii monarcha ma dużo uprawnień, których zwyczajowo nie wykonuje. W Dreamlandzie jest dokładnie odwrotnie.

Przy czym nawet i to w pewnym momencie przestaje bawić. Nie wiem, czy to zmęczenie materiału wynikające z realnego wieku, czy mirkonacyjnego stażu, a może z faktu, że pod koniec mojego panowania po salach i atriach Dreamlandu hulał wiatr. Faktem jest, że na obecnym etapie mojej v-kariery najbardziej cieszy mnie autystyczne katalogowanie atrakcji turystycznych Odwilży, planowanie kolejnych świątyń Bâla, betyli ku jego czci czy wymyślanie odwilskich nazw dla brugijskich toponimów. Może dlatego, że swój teatrzyk kukiełkowy mam w gminie, a co więcej publikę mam tam dużo większą. A może dlatego, że nikt by mi w realu nie pozwolił zmienić nazwy alei Jana Pawła II na aleję Władysława Gomułki, którego, tu znowu skruszę czwartą ścianę, uważam za najwybitniejszą postać XX wieku.
Chamberlain pisze: 5 maja 2025, 19:13
Maciej Hergemon pisze: 4 maja 2025, 02:35 Mogliby także chodzić po mapie i zbierać jelenie, celem pozyskania punktów prestiżu. Jak już zebrali najwięcej jeleni to mogli pochwalić się tytułem największego jelenia i żądać szacunku od ludzi, którzy nie biegali tyle za jeleniami.

To jakaś metafora późnego kapitalizmu? :D Brzmi jak opis mojego piętra w robocie. [/justify]
Zasadniczo wszystko rozchodzi się o to, że mirkoświat jest odbiciem świata realne. Nie wymyślamy tu własnej fizyki, własne języki też oparte są o istniejący dorobek i raczej nikt nie wymyśla własnej morfologii, bazując w mniejszym lub większym stopniu na tym, co już istnieje. Przy czym samo zbieranie moich kup w zamierzeniu autora miało mnie wyśmiewać i poniżać. A ja byłem tym urzeczony, bo ostatecznie to Sarmaci wychodzili na kretynów, którzy zbierają moje gówna. To był dla mnie zaszczyt nieporównywalny z czymkolwiek innym, bo nawet w Dreamlandzie król sam musi wciskać duży lub mały przycisk spłuczki. Dla ułatwienia kazałem nakleić na nich karteczki "tylko siku" oraz "coś ekstra".
(-) Alexander, r.s.
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 624
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: [Sarmacja] Wojna na górze

Post autor: Wojciech Bombina »

Aleksander pisze: 5 maja 2025, 20:23Przy czym samo zbieranie moich kup w zamierzeniu autora miało mnie wyśmiewać i poniżać. A ja byłem tym urzeczony, bo ostatecznie to Sarmaci wychodzili na kretynów, którzy zbierają moje gówna.
Stawiam jednak tezę, że było to swego rodzaju chore poczucie Khanda, którego bawiło to, że prowadząc odpowiednią propagandę można Sarmatów skierować do tej poniżającej czynności i będą ją traktować jeszcze jak akt patriotyzmu.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
ODPOWIEDZ

Wróć do „Zagranica”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość