W ciągu ostatnich 72 godzin Marszałek Parlamentu świadomie i celowo zignorował wnioski trzech obywateli Królestwa Dreamlandu (dwa w sprawie dołączenia, jeden w sprawie rezygnacji z manadatu), tym samym wypaczając kształt karty do głosowania, której skład uległ zmianie o 1/3. W ten sposób Marszałek, haniebnie tłumacząc się rzekomo niską rangą |spraw kancelaryjnych" (!), do których zaliczył wspomniane wnioski, pozbawił konstytucyjnego prawa obywateli Królestwa i wpłynął na wynik głosowania w najważniejszej sprawie w najnowszej historii Królestwa Dreamlandu. Dotychczasowym standardem i przyjętą normą było, że Marszałek aktualizuje kartę wyborczą przez rozpoczęciem każdego nowego głosowania. Tłumaczenie się brakiem ustawowego obowiązku uwzględnienia wniosków obywateli zakrawa o zdradę stanu.
Krótko po tym, gdy temat podniosłem na forum izby, Marszałek zamknął głosowanie, oigłosił jeggo "wynik" i ekspresowo zablokował wątek, by uchylić się od odpowiedzi.
Mamy tu do czynienia z przenoszeniem najbardziej ordynarnych standardów rodem z republik bananowych i pogwałceniem praw i wolności obywateli Dreamlandu. Postawa Marszałka mnie nie dziwi: jak się dowiaduję, JKW Robert II Fryderyk wszedł w skład Komitetu Inżynieryjnego nowej Unii i de facto reprezentuje w tej chwili interesy obcego podmiotu.
W nawiązaniu do moich wcześniejszych komentarzy wygłoszonych w Parlamencie apeluję do Jego Królewskiej Mości Aleksandra o pilną interwencję w sprawie. Optymalnym rozwiązaniem byłoby umożliwienie narodowi wyrażenie swojej woli politycznej w referendum ogólnokrajowym.
Cała nadzieja w Koronie.

