Z całym szacunkiem, WKW Marszałku, ale proszę sobie nie robić jaj. Wobec braku referendów i wyborów powszechnych obecny parlament funkcjonuje w modelu zgromadzenia obywatelskiego i stanowi jedyną możliwość realizacji praw politycznych obywatela. Gdy obywatel, nawet jeśli niezainteresowany bieżącą polityką, nie chce być pominięty w procesie decyzyjnym w konkretnej sprawie, którą uważa za istotną, to jest to jego święte prawo i mówienie tu o "zwoływaniu" czy podnoszenie zarzutu nieuczestniczenia w debacie jest absurdalne. W normalnym państwie sprzed oświeconych reform pewnej grupy traktat byłby poddany głosowaniu powszechnemu w referendum ogólnokrajowym.Myślę, że nigdy dotąd nie mieliśmy też sytuacji, że opozycja starając się wpłynąć na głosowanie, zwołuje na głosowanie osoby, które nie brały udziału w debacie, nic w temacie się nie wypowiadały, a nawet od pewnego czasu już do KD nie zaglądały. I nikt żadnego prawa nie został pozbawiony. Wyraża pan kolejny, nieuzasadniony wniosek.
Ale niestety prawdą jest, że obecny statut parlamentu na takie machinacje przyzwala i prawnie jest WKW kryty. To w pierwszej kolejności nad zmianą obowiązującego prawa, a nie marszałka, należy się pochylić.

