Mercurius Furlandiae prezentuje Państwu wciągający tekst, wywiad rzekę z Jego Królewską Mością Edwardem II, który przeprowadził Gaston baron de Senancour, debiutując jednocześnie w naszej gazecie. Rozmowa tych dwóch czołowych postaci dreamlandzkiej sceny politycznej przetacza się przez szereg intrygujących tematów, od krajowych, przez zagraniczne po międzyplanetarne.
Zachęcam do zapoznania się z tą lekturą i do włączenia się w dyskusję z w/w dwójką.
Właściwie to się nie zgadzam z punktem widzenia udzielającego wywiad, ale przynajmniej było co poczytać. Fajna rzecz, żeby poznać kto jest kto. Z chęcią zobaczyłbym podobne wywiady z pozostałymi przedstawicielami establiszmentu.
(-) Ivo Lesrekkson Karakahhanäinen - (Ivo "Ingawaar" Karakachanow)
"Na ścianie wiesza mapę świata, tuż nad nią podniszczone zdjęcia brodatych liderów ludzkości."
Generalnie wywiad niezły, tylko to kadzenie Wyschłemu jest takie dość... nietrafione.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Moim zdaniem przyszłość mikronacji należeć będzie do "ludzi, w których pozostanie cząstka człowieczeństwa" tzn. do tych, którym satysfakcję dawać będzie tworzenie własnej wirtualnej rzeczywistości, angażowanie w politykę, mikronacyjne życie lokalne, do tych, którzy rzygają wszystkim co mają podane na tacy i stroniący od tego co jest ładnie opakowane. Do ludzi, którym chce się coś robić, którzy mają ambicje, lubią podczas zabawy coś oprócz samego dobrego spędzenia czasu coś wynieść z tego, a tego mogą nie dać gry, a może właśnie dać społeczność mikronacyjna. Najpierw poznajemy mikronacje, otrzymujemy od kogoś zadania, słuchamy się kogoś, a potem sami decydujemy o własnym losie, budujemy rzeczywistość. W dodatku ludzie - tak bardzo specyficzni, róźni co przy dzisiejszym bezjajecznym społeczeństwie daje duży +. Grono nasze zawęzi się, ale jakże elitarne będzie to grono.
ABW pisze: Najpierw poznajemy mikronacje, otrzymujemy od kogoś zadania, słuchamy się kogoś, a potem sami decydujemy o własnym losie, budujemy rzeczywistość.
Z doświadczenia wiem, że w sytuacji wielu wodzów i zerowej ilości indian jak ktoś zaczyna od bycia indianinem to bardzo łatwo różni wodzowie "wejdą na głowę" (patrz: "dlatego zwracam się do KSI z prośbą, a nie z rozkazem"*).
Osobiście od samego początku i konsekwetnie nie słuchałem rozkazów** i od razu "tworzyłem światy". Do czego gorąco zachęcam i w czym zawsze z chęcią pomogę.
ABW pisze: tak bardzo specyficzni, róźni co przy dzisiejszym bezjajecznym społeczeństwie daje duży +
Obserwacja, proszę tego nie odebrać jako ataku: Zabawne jest jak dużaczęść młodych chłopców i mężczyzn narzeka w internecie*** na bezjajeczność społeczeństwa. W tym fajowym maczo patriarchalnym feudalizmie do którego wielu z nich tak bardzo tęskni takie mękoły robiły za parobasów albo mięso armatnie.
Dodam jeszcze do komentarza tow. Ivo, że masturbacja "elitaryzmem" jest trochę chybiona, bo mimo wszystko nie jesteśmy żadną elitą - są intelektualiści, wannabe-intelektualiści, pozujący na intelektualistów, są ludzie ze szczęśliwym życiem, rodzinami, dziećmi i są n-latkowie mieszkający u mamusi, są ludzie którzy mają jakiś sukces na koncie i są ludzie ze społecznymi fobiami którzy uciekają tu przed rzeczywistością i tak dalej i tak dalej.
Sugerowanie, że aby zahaczyć się w mikronacjach trzeba mieć jakiś wyższy intelekt (w domyśle: odrzucić "łatwy" mainstream internetu) jest z gruntu błędne. Wejść i utrzymać się może każdy, wszystko zależy od okoliczności. Nie musi być "pełnym wyobraźni, głębokim inteligentem (najczęściej niezrozumianym)". Nie jesteśmy elitą. Jesteśmy grupą, która ma pewne hobby. Losowość przekroju naszego hobby zapewne nie różni się od przekroju innych internetowych hobby.
Swoją drogą, zabawne zawsze jest dla mnie obserwowanie, jak tak bardzo egalitarne [1] medium jak internet, ujawnia w ludziach instynkt dążenia do elitaryzmu. Pewnie na każdym forum internetowym znajdzie się jakaś wypowiedź, w stylu że "to my jesteśmy elitą". Może nie powiedziane wprost, ale dorozumiane, ale zapewne znajdziemy to wszędzie, od internetowych dyskusji historycznych, przez fora miłośników domowych win, aż po fora braffiterek czy społeczności blogerów n-tematycznych. Plemienna potrzeba utwierdzania się w swojej lepszości, nawet jeżeli plemię ma formę otwartej grupy mniej lub bardziej przypadkowej grupy internautów.
[1] Oczywiście wewnętrznie - bo sam internet jest już pewnym wykluczeniem, bo są masy ludzi których nie stać, bądź nie mają czasu lub umiejętności aby z niego korzystać.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)