Edward Ebruz pisze: ↑10 kwie 2025, 23:31
Sclavinia bawi się już na
Orbicie Mikronacji. Form UNP zostało przemodelowane, zgodnie ze stanem faktycznym, na
forum Teutonii i tylko stara domena przypomina, że działo się tam coś więcej. Nie trzeba tu chyba wybitnej znajomości prawa międzynarodowego publicznego, by dojść do wniosku, że w tej materii nie obowiązuje już nas — podobnie jak pozostałych stron — żadna umowa, choć oczywiście możemy
pro forma notyfikować jej wypowiedzenie. Czy wyznaczono depozytariusza umowy?
Tak, losy Sclavinii są mi już znane. Wątek UNP raczej widziałbym w charakterze podpałki, przy czym - tutaj problemem jest potencjalny brak paliwa, które w takiej konfiguracji chcielibyśmy chyba importować z Teutonii. A tamtejszy eksport leży nawet bez nakładania ceł.
Edward Ebruz pisze: ↑10 kwie 2025, 23:31To jednak kwestia drugorzędna. Zastanawiam się raczej, czy nie mógłby Pan sięgnąć do głębin swojej teutońskiej tożsamości i spróbować przyholować tutaj starych kamratów ze Srebrnego Rogu, wskrzeszając ducha Cesarstwa w ramach dowolnej formuły. Przydałby się nam tutaj jakiś konkubinat Hergemonów z Lichtensteinami. Ostatni Bastion Teutonizmu w ramach poszerzonej Wspólnoty? Kibicowałbym, bo warto zachować (i rozwijać) ten dorobek. Chyba że nie ma już kogo holować.
Skłamałbym mówiąc, że nie próbowałem. Odnoszę wrażenie, że Teutonia dokonała swojego żywota, w każdym razie w sensie kulturowym, nad czym mocno ubolewam. Część Teutończyków i innych mieszkańców Teutonii utożsamia się z tworem określanym mianem Cesarstwa, w którym - oględnie mówiąc - pola nie dają plonów, a krowy się nie cielą. Część zsarmatyzowała się na tyle mocno, że pozostała w Sarmacji, gdzie siłą rzeczy kultywowanie tradycji teutońskiej jest passe, a część - tak jak ja - rozbiegła się po całym mikroświecie, uznając że trzeba sobie ułożyć żywot po upadku Teutonii. I oczywiście, mamy dużą grupę, która w ogóle nie bawi się już w mikro. Część z nich odeszła dawno temu, część po tzw. błękitnym październiku.
Kto zajrzał do mojego Desłetudo, ten zauważył, że stałem się tam samozwańczym kustoszem kultury teutońskiej, co też samo w sobie jest mało dynamiczne, bo oczywiście brakuje mi telewidzów. Niemniej jest tam konstrukt średnio asymilującej się enklawy teutońskiej, więc nie można wykluczyć w przyszłości istnienia również prawdziwej, nienarracyjnej enklawy. Podstawowym problem jest jednak to, że przeciętny Teutończyk to zwierzę polityczne - na zewnątrz może nie było to aż tak widoczne, zawsze preferowaliśmy długofalowe i ukryte intrygi, ale podstawą życia Teutończyka była walka o szerokorozumiane wpływy. Nowe władze w Cesarstwie tego w ogóle nie czuły, oferując jedynie liftingowany sarmacki plusz i szybko odeszły liczące się nazwiska. Ten sam problem dotyczyć będzie enklawy, samo kultywowanie tradycji nie da dość szpasu.
Edward Ebruz pisze: ↑10 kwie 2025, 23:31Nie sądzę, by dzisiejszy Dreamland mógł na tym skorzystać, natomiast jest kilka spraw (minecraftowy Kompas, kwesta mapy naszego regionu, nowe otwarcie na Nordatę, zwłaszcza na Voxland i Winkulię, ewentualnie budowa nowej wspólnoty w oparciu o zainteresowane podmioty plus jakieś akcje kolonizacyjno-zaczepne tu i ówdzie), które mogłyby stanowić jakiś punkt wyjścia dla naszej polityki zagranicznej na najbliższe tygodnie. Jeśli chcielibyśmy ją oprzeć o reaktywowany kod zulusa z minionej epoki, wzbogacony o jakieś teutoński resentyment, to tę dyskusję należałoby jednak kontynuować na zamkniętym kanale.
Mniej więcej to miałem na myśli mówiąc o budowaniu wspólnego frontu, bo wiadomo że owemu frontowi trzeba nadać jakiś cel.
Edward Ebruz pisze: ↑10 kwie 2025, 23:31Rzecz jasna, w odniesieniu do Księstwa widzi i rozumie Pan więcej ode mnie, bo był w środku i „grał w tę grę” jako zawodnik wagi ciężkiej. Miałem okazję czytać Pańskie teksty publikowane pod szyldem OBT, w którym znaleźć można kilka ciekawych refleksji, ale póki co mam wrażenie, że faktycznie rozpoczęliśmy zupełnie nowy rozdział. Jeśli jest inaczej, siadam przy stoliczku z tabliczką
change my mind i licze na jakąś fajną kontrę.
Nie jestem szczególnie na bieżąco z polityką sarmacką, rzeczywiście zdaje się, że dominuje tam różowy plusz. Natomiast może to być na swój sposób jedynie pozorny obraz - błękitny październik był następstwem przykręcania śruby przez sarmaci beton. Zderzyły się wtedy - z wiadomym dzisiaj skutkiem - dwie koncepcje, tj. tradycyjnego państwa narodowościowego i szerszej platformy mikronacyjnej. Szkoda, że się nie udało, ale być może coś takiego po prostu w mikronacjach nie może się udać. Cały czas mam tendencję do zapominania, że znaczna część mikronautów szuka zupełnie czegoś innego niż ja i pewne koncepty - dla mnie bardzo racjonalne - okazują się niemożliwe do wprowadzenia.
Edward Ebruz pisze: ↑10 kwie 2025, 23:31„grał w tę grę” jako zawodnik wagi ciężkiej.
Mile połechtało to moje ego i nie byłbym sobą nie pozwalając sobie na osobny komentarz. Z uwagi na narodowość nigdy nie miałem wstępu do 1 ligi sarmackiej polityki i jako skuteczne pozostawały mi jedynie zakulisowe działania. W czasach pandemii faktycznie udało mi się spełnić liczne mikronacyjne fantazje powiązane z Sarmacją, jak chociażby demontaż porządku centralistycznego przy oklaskach największych centralistów. Wygrywanie z szulerami grającymi znaczonymi kartami zawsze daje frajdę i adrenalinę, ale niestety - prędzej czy później trzeba przegrać.
Maciej Hergemon pisze: ↑11 kwie 2025, 01:05
Minęły ponad 4 lata od kiedy UNP sensu stricto przestało istnieć. Podzielam przemyślenia Edwarda c.d. tego kierunku w polityce. Warto zauważyć, że to Nordata, a nie kraje starych kontynentów stanowi dzisiaj bijące serce mikronacji. Jak JE przyszły Premier zapatruje się na nią?
Jeśli chodzi o sens stricte, de facto itd. to można by w ogóle pokusić się o dyskusję, czy UNP kiedykolwiek zaistniało. Wbrew temu co pisało na pudełku nie była to żadna realna wspólnota, lecz co najwyżej luźne porozumienie władców zainteresowanych podmiotów. Do teraz mnie zaskakuje, że przy takiej liczbie doświadczonych decydentów uznano, iż to fasadowy twór da najwięcej paliwa (zapewne przynajmniej część z nich z góry preferowała krótkoterminową drakę i kierowała resztę na manowce).
Co do Nordaty, tak punkt ciężkości się zmienił, przy czym chyba wszyscy nie do końca umiemy w to grać na nowych warunkach. Dodatkowo jesteśmy też w dużej masie z perspektywy młodych mikronautów boomerami, co także nie ułatwia nam zadania. Brakuje nam też infrastruktury, przez co nie jesteśmy atrakcyjnym partnerem dla małych podmiotów. Jeśli będziemy chcieli budować coś szerszego na arenie międzynarodowej - to musimy się zastanowić na ile faktycznie idziemy w kolonializm, a na ile jesteśmy gotowi na tworzenie swego rodzaju federacji (mam na myśli nie tylko nazwę). Ale to już nie jest faktycznie temat na dyskusje jawne.
Maciej Hergemon pisze: ↑11 kwie 2025, 01:05Czego możemy się spodziewać w polityce wewnętrznej? Czy Wysoki Zamek planuje jakiś program aerobiku i gimnastyki korekcyjnej dla znudzonych makaków?
Najbliższy czas pokaże, czy to krótkotrwałe ożywienie, czy też faktycznie nabieramy masy. Jeśli to jedynie tymczasowa fluktuacja, to trzeba pomyśleć nad programem kulturalnym dla zidiociałych i przysypiających emerytów, natomiast jeśli mamy ożywienie - zawsze masa osiąga taki punkt, że można, a wręcz trzeba walczyć we własnym gronie.