Kto uznał składy orzekające parzystej liczebności za dobry pomysł? Kto ustanawia regulamin Trybunału, czy ma to być dodatkowa umowa międzynarodowa, czy raczej akt któregoś organu Unii?
W zasadzie to Trybunał Sprawiedliwości działa na modelu FTK, który został zmniejszony o połowę. Natomiast z takiego rozwiązania korzysta się od Francji po Litwę, więc proponuję zejść z tonu. ;) O ile wiem, polskie sądownictwo nie uznaje składów parzystych, choć składy parzyste w takim trybunale konstytucyjnym mogą się zdarzyć.
Co do zasady, każda liczba większa od 3, niezależnie od tego czy jest nieparzysta, czy też nie - umożliwia uzyskanie jakiejś większości. Podstawowy skład orzekający Trybunału składa się z 4 sędziów. By uniknąć zablokowania trybunału w sytuacji patowej - dla niektórych kategorii spraw, głos decydujący mógłby mieć przewodniczący składu orzekającego, dla innych sprawę uznaje się za nierozstrzygalną w zadanym składzie, przygotowuje się głosa i przekazuje do rozpatrzenia na posiedzeniu plenarnym (oczywiście jest to tylko koncepcja działania). W przypadku gdy tu również dochodzi do patu - sprawa jest uznana za nierozstrzygalną.
Podobnie sprawa ma się w kwestii składu dwuosobowego - ten rozstrzyga w większości spraw o mniejszym znaczeniu, gdzie powoływanie składu czteroosobowego nie miałoby sensu, a szansa na niejasność jest niewielka. Przydział konkretnej wielkości składu odbywałby się na poziomie dziennika podawczego. (Nawet w stylu formularza podawczego, gdzie odhacza się opcję w stylu: "Czy sprawa dotyczy wykroczenia?")
Dobra, ale nie o technice tutaj mówimy, a o zaletach.
Po pierwsze - jest to pewien ukłon w stronę suwerenności państw. Trybunał Sprawiedliwości ma skomplikowane zadanie - odciążenie czterech niezależnych podmiotów państwowych od problemu tej władzy, która najczęściej w mikronacjach kuleje, będąc zarazem narzędziem, które z założenia polityczne być nie może. Z jednej strony jest to wymuszone realną równością trybunału - nie występuje żadna funkcja, która posiada władzę nad sędziami, mogąc przydzielać ich do spraw i uprawiać szeroko pojętą politykę, mamy tylko "rzuty kostką". Rzeczywista kontrola znajduje się w rękach Walnego Zgromadzenia t.j. samych państw, wybierających na stanowiska sędziów i mogących ich z Trybunału wyrzucić na odpowiednio ugruntowany wniosek dowolnego innego sędziego. Parzystość jest przedłużeniem tej koncepcji - nieparzystość byłaby ukłonem w stronę polityki i jednego człowieka (obecnie jednej z czterech narodowości), który przeświadcza o być albo nie być obywatela Dreamlandzkiego, Teutońskiego, Sclavińskiego czy Baridajskiego. Jeżeli prowadzimy do pata w wyroku, być może sprawa ta wymaga dogłębniejszego omówienia, ostatecznie rozwiązanie może być wyłącznie złe albo dobre. Parzystość zachęca do tworzenia dobrych wyroków. Do wysilenia się. Bo Trybunał Sprawiedliwości jest projektem, któremu musi zależeć na generowaniu poczucia sprawiedliwości dla czterech państw, a nie maszynowego wypluwania wyroków na tak lub nie.