[quote="Jacques de Brolle"
Jestem Dreamlandczykiem, a zatem jestem graczem. Prawdziwe życie jest gdzie indziej.[/quote]
Z całym szacunkiem Ekscelencjo, ale od ośmiu lat z przerwami jestem częścią Dreamlandu i nigdy, ale to przenigdy nie nazywałem wirtualnej ojczyzny grą a samego siebie graczem. Od dawien dawna mikronacje były i są symulacją kraju o wybranym ustroju, której mieszkańcy w większości dbają o kraj dzięki przywiązaniu, a nie zdobywaniu doświadczenia, zdobywania ekwipunku czy najeżdżaniu miast przeciwnika.
Od 2002 roku nie zmienił się też mój pogląd na definicje mikronacji. Ewoluował on nieco i do tego się przyznaje bez bicia, ale nigdy osobiście nie zaakceptuje jakiegokolwiek tworu komercyjnego jako mikronacje. Jeżeli Ekscelencja tak broni RWŚ na temat reklam czy kont VIP to ja powiem jedno - my możemy to również zrobić poprzez dobrowolną składkę np na systemy gospodarcze. Ten kto chcę to wrzuci do skarbonki 5zł, ten kto nie, to nie. Tym właśnie się różnimy. Dreamland nie jest po to by zarabiać - Dreamland jest dla obywateli, Dreamland ma godność niezarabiania na mieszkańcach na swoje prywatne rzeczy. To jest inicjatywa, a nie komercja.
Na koniec witam szanownego Pana wizytatora na naszym lądzie.
Eka aí fricai
-
Bartosz Lenczowski
- Posty: 122
- Rejestracja: 13 wrz 2010, 21:24
- Numer GG: 2489317
- NIM:
- Lokalizacja: Vuolatar
- Kontakt:
Re: Eka aí fricai
(-) Bartosz Lenczowski

- Edward Ebruz
- obywatel
- Posty: 1920
- Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
- Numer GG: 8606140
- NIM: 873817
- Lokalizacja: Letrib [Webland]
- Kontakt:
Re: Eka aí fricai
Panie Lenczowski,
Odnoszę wrażenie, że się nie zrozumieliśmy. Prywatny punkt widzenia jest tym, czym jest i niczym więcej - prywatnym punktem widzenia, a zatem stanowiskiem skażonym pewną dozą subiektywizmu. Wyraziłem własne zdanie, Pan - własne. Nie jest moim celem wykuwanie na potrzeby niniejszej dyskusji nowej definicji mikronacji, tym bardziej, że chyba zgadzamy się co do jej istoty - chodzi o symulowanie działania struktur państwa.
Obawiam się, że umknęła Panu myśl, którą starałem się w tej debacie wyrazić przynajmniej dwukrotnie. Owo "symulowanie działania struktur państwowych" nie jest niczym innym, niż właśnie grą. Tutaj element komercji - jej obecności lub braku - w ogóle nie jest istotny. Tutaj również spotykamy się z substytutem punktów doświadczenia czy obowiązkiem regularnego odżywiania i dbałości o higienę (Scholandia, Sarmacja), odgrywamy przyjęte role polityków, przegrywamy lub wygrywamy kampanie wyborcze i spory "międzynarodowe". Analogii jest zresztą dużo więcej. Naturalnie możemy iść w zaparte i twierdzić, że chodzi o coś więcej. O rodzaj "państwa podziemnego", alternatywę wobec społeczno - politycznej rzeczywistości Rzeczpospolitej Polski. Wątpię jednak, by tak było faktycznie.
Jeśli sami gracze mają do całej zabawy inny stosunek - jak niektórzy gracze RPG, który widzą w swoim hobby coś więcej, niż tylko grę - nie oznacza to, że gra przestaje być tym, czym w istocie jest.
Odnoszę wrażenie, że się nie zrozumieliśmy. Prywatny punkt widzenia jest tym, czym jest i niczym więcej - prywatnym punktem widzenia, a zatem stanowiskiem skażonym pewną dozą subiektywizmu. Wyraziłem własne zdanie, Pan - własne. Nie jest moim celem wykuwanie na potrzeby niniejszej dyskusji nowej definicji mikronacji, tym bardziej, że chyba zgadzamy się co do jej istoty - chodzi o symulowanie działania struktur państwa.
Obawiam się, że umknęła Panu myśl, którą starałem się w tej debacie wyrazić przynajmniej dwukrotnie. Owo "symulowanie działania struktur państwowych" nie jest niczym innym, niż właśnie grą. Tutaj element komercji - jej obecności lub braku - w ogóle nie jest istotny. Tutaj również spotykamy się z substytutem punktów doświadczenia czy obowiązkiem regularnego odżywiania i dbałości o higienę (Scholandia, Sarmacja), odgrywamy przyjęte role polityków, przegrywamy lub wygrywamy kampanie wyborcze i spory "międzynarodowe". Analogii jest zresztą dużo więcej. Naturalnie możemy iść w zaparte i twierdzić, że chodzi o coś więcej. O rodzaj "państwa podziemnego", alternatywę wobec społeczno - politycznej rzeczywistości Rzeczpospolitej Polski. Wątpię jednak, by tak było faktycznie.
Jeśli sami gracze mają do całej zabawy inny stosunek - jak niektórzy gracze RPG, który widzą w swoim hobby coś więcej, niż tylko grę - nie oznacza to, że gra przestaje być tym, czym w istocie jest.
Pomijając fakt, że jest to jedna z myśli wypowiedzianych przeze mnie nieco wcześniej - a zatem dostrzegam tutaj między nami zupełną zgodność - chciałbym zapytać, jak się to ma do komentowanej przez Pana wypowiedzi? Z kim Pan w tym momencie polemizuje? Nie chciałbym tracić czasu na ciągłe powtarzanie tych samych myśli w ramach licytacji na najbardziej papieskiego papieża w Watykanie. Chyba na siłę staramy się tu teraz poróżnić.Tym właśnie się różnimy. Dreamland nie jest po to by zarabiać - Dreamland jest dla obywateli, Dreamland ma godność niezarabiania na mieszkańcach na swoje prywatne rzeczy. To jest inicjatywa, a nie komercja.
Edward J. Ebruz, r.s.
- karol flibustier
- Posty: 276
- Rejestracja: 28 sie 2010, 17:39
- NIM:
- Lokalizacja: Vetonia - Lene
- Kontakt:
Re: Eka aí fricai
Pewne sprawy wymagają finansowania, to ogólna prawda, gdy chce się osiągnąć pewien poziom techniczny i organizacyjny. Jest jednak inna alternatywa funkcjonowania bez komercyjnej firmy. Przykładem są mikronacje.info na płatnym serwerze ze znakomitą organizacją i bez komercji. I mają solidne podstawy finansowania, mimo, że na początku zaangażowane zostały do rozruchu całkiem prywatne pieniądze, to jednak odbyło się to na zasadzie dobrowolności i non profit, co jest stosowane do dziś dnia. Dlatego zanim zaczniemy bronić firmy robiącej z nas rynek usług, pomyślmy najpierw nad działaniami pionierów.
redaktor SOKN Webpress
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
- Pavel Svoboda
- król-senior
- Posty: 1139
- Rejestracja: 13 wrz 2010, 15:02
- Numer GG: 1935862
- NIM: 509280
- Kontakt:
Re: Eka aí fricai
Od kilku lat jest już faktem, że poważne państwo wirtualne musi się finansować realnymi pieniędzmi. Większość decyduje się na najbardziej oczywistą i prostą opcję dobrowolnych składek. Niektóre - jak Sarmacja - dorabiają sobie wynajmując przestrzeń reklamową na swoich stronach realnym reklamodawcom. Jeszcze inne, w tym bardzo starożytne państwa zachodnie, sprzedają na boku kubki i koszulki - coś, co rozważaliśmy bardzo poważnie swego czasu także w Dreamlandzie i co także dziś powitałbym z radością, gdyby miało to być przedsięwzięcie rentowne.
Z kolei istnienie kont VIP do złudzenia przypomina mi ustrój scholandzki, gdzie arystokratom przysługują pewne przywileje nieosiągalne dla innych obywateli, zwłaszcza dodatkowe głosy w wyborach. Dodam, że ten model do dziś ma bardzo silne grono zwolenników w Dreamlandzie.
Ani komercyjna działalność funkcjonująca obok życia v-państwa ani wyróżnianie części obywateli przywilejami nie stoi dla mnie w opozycji do idei mikronacji. Nie oceniam przy tym słuszności żadnych rozwiązań. W dyskusji o głosach ważonych byłem i jestem przeciwnikiem, a w przypadku komercjalizacji również miałbym szereg zastrzeżeń do wyartykułowania.
Zgadzam się jednak z baronem de Brollem, że głównym wyróżnikiem mikronacji jest symulacja struktur państwowych. Byłbym pewnie przeciwny przyjęciu do OPM gry, która odtwarza warunki baru mlecznego, a nie państwa. Drugim i ostatnim wyróżnikiem mikronacji jest fakt, że uczestniczy, jako społeczność, określają jednocześnie wszystkie zasady gry. Tak więc tak długo, jak nie istnieje mistrz gry, który sam nie uczestniczy bezpośrednio w zabawie, a narzuca graczom zasady, tak długo jestem gotów uznać symulację państwową za mikronację. Reszta to kwestia innowacyjności uczestników. Modeli mikronacji jest wiele, często są one ze sobą zupełnie niekompatybilne, jednak nie widzę korzyści dla nikogo z tworzenia z idei mikronacji elitarystycznej i ekskluzywnej ideologii.
Pozdrawiam,
(-) P. Svoboda, r.s.
Z kolei istnienie kont VIP do złudzenia przypomina mi ustrój scholandzki, gdzie arystokratom przysługują pewne przywileje nieosiągalne dla innych obywateli, zwłaszcza dodatkowe głosy w wyborach. Dodam, że ten model do dziś ma bardzo silne grono zwolenników w Dreamlandzie.
Ani komercyjna działalność funkcjonująca obok życia v-państwa ani wyróżnianie części obywateli przywilejami nie stoi dla mnie w opozycji do idei mikronacji. Nie oceniam przy tym słuszności żadnych rozwiązań. W dyskusji o głosach ważonych byłem i jestem przeciwnikiem, a w przypadku komercjalizacji również miałbym szereg zastrzeżeń do wyartykułowania.
Zgadzam się jednak z baronem de Brollem, że głównym wyróżnikiem mikronacji jest symulacja struktur państwowych. Byłbym pewnie przeciwny przyjęciu do OPM gry, która odtwarza warunki baru mlecznego, a nie państwa. Drugim i ostatnim wyróżnikiem mikronacji jest fakt, że uczestniczy, jako społeczność, określają jednocześnie wszystkie zasady gry. Tak więc tak długo, jak nie istnieje mistrz gry, który sam nie uczestniczy bezpośrednio w zabawie, a narzuca graczom zasady, tak długo jestem gotów uznać symulację państwową za mikronację. Reszta to kwestia innowacyjności uczestników. Modeli mikronacji jest wiele, często są one ze sobą zupełnie niekompatybilne, jednak nie widzę korzyści dla nikogo z tworzenia z idei mikronacji elitarystycznej i ekskluzywnej ideologii.
Pozdrawiam,
(-) P. Svoboda, r.s.
-
Quentin Eldfjall
- Posty: 4
- Rejestracja: 2 lis 2010, 12:38
- Numer GG: 28897885
- NIM: 224931
- Kontakt:
Re: Eka aí fricai
Jeżeli już decydujemy się na zyskiwanie pieniędzy w realnym świecie poprzez Dreamland, chociażby na opłacenie serwera czy wprowadzenie jakichś innowacji, za które trzeba zapłacić, to wydaje mi się, że niegłupim sposobem byłoby przelanie na konto w CBD jakiejś ilości dreamów, w zależności od kwoty przeznaczonej na Dreamland. Wtedy jednak należałoby wprowadzić coś, na co warto taką ilość wydać - bądź co bądź pieniądze za przywileje (czyli konta VIP) zalatują jednym wielkim podziałem na bogatych i biednych, a tego w kraju nie chcemy, prawda? W końcu Konstytucja mówi, że każdy ma być równy wobec prawa... A kupnem domów w miasteczkach i miastach raczej mało kto jest zainteresowany.
Kubeczki, koszulki, karteczki i inne tego typu rzeczy z np. logiem swojej prowincji to może fajny pomysł, ale bardzo szybko okaże się, że nie rentowny. Na tego typu przedmioty nie będzie aż tak wielu chętnych, no, może jedynie kubki zdadzą swój egzamin. Ale powtarzam - to inwestycja bardzo nie pewna i może przynieść nawet straty.
To, jak będziemy postrzegać Dreamland jest naszym osobistym punktem widzenia, jden będzie widział RPG, drugi zwykłe, internetowe państwo, trzeci całkiem coś innego. I nie próbujmy na siłę wmawiać sobie jak powinniśmy myśleć - bo każdy z nas jest inny, nieprawdaż?
Pozdrawiam
Kubeczki, koszulki, karteczki i inne tego typu rzeczy z np. logiem swojej prowincji to może fajny pomysł, ale bardzo szybko okaże się, że nie rentowny. Na tego typu przedmioty nie będzie aż tak wielu chętnych, no, może jedynie kubki zdadzą swój egzamin. Ale powtarzam - to inwestycja bardzo nie pewna i może przynieść nawet straty.
To, jak będziemy postrzegać Dreamland jest naszym osobistym punktem widzenia, jden będzie widział RPG, drugi zwykłe, internetowe państwo, trzeci całkiem coś innego. I nie próbujmy na siłę wmawiać sobie jak powinniśmy myśleć - bo każdy z nas jest inny, nieprawdaż?
Pozdrawiam
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość