Re: [DEBATA do 11.11.20] Traktat o Unii Niepodległych Państw
: 10 lis 2020, 17:20
Wasza Królewska Mość,
Wasze Królewskie Wysokości,
Wysoka Izbo,
w sensie formalnym, dotyczącym kształtu poszczególnych regulacji, nie bardzo jest o czym dyskutować, co potwierdzają słowa niesławnej pamięci Macieja II – traktat już został podpisany przez grupę wyalienowanych liderów, którzy konsultacje społeczne zostawili na koniec. A właściwie w ogóle nie zostawili, bo jak raczył to przypomnieć nam Maciej II, ta dyskusja "nie ma na celu przedstawiania nowych pomysłów co do traktatu, wszakże czas na to minął". Z innej wypowiedzi niesławnej pamięci Macieja II dowiadujemy się, że procedowany tu wniosek podpada pod ten przepis Statutu Parlamentu, który mówi o "projekcie pilnym lub niebudzącym wątpliwości”.
Ośmilę się zauważyć, że projekt jednak budzi wątpliwości.
Nie możemy zgłaszać zastrzeżeń do poszczególnych przepisów, więc podzielę się ogólnymi wrażenami na temat całego przedsięwzięcia.
Od razu jednak zaznaczę, że będę głosował przeciwko i deklaruję, że w przypadku przyjęcia tego traktatu, pozostanę na obecnym forum Królestwa, nie uznając jurydsykcji władz tworu związanego z Unią. Nie pozwolę się przenieść na siłę. Wspólnie z resztą jakoś się zorganizujemy, a pewnie będzie nas przynajmniej połowa z tu obecnych.
Z traktatu i dołączonych komentarzy wynika, że de facto i de iure przestajemy być państwem suwerennym: przechodzimy na inne forum, rezygnujemy z własnej waluty, przekazujemy politykę obronną i w dużej mierze również zagraniczną na poziom „Wspólnoty”, w której, jak można z powodzeniem zakładać, trójka postsarmacka może nas przegłosować w literalnie każdej sprawie, choć to akurat stosunkowo niewielki problem, przynajmniej tak długo, jak długo lista wyłącznych kompetencji Unii będzie ograniczona do stosunków zewnętrznych. Podejrzewam, że to się zmieni. W zamian otrzymujemy garść zapowiedzi na temat "świetlanej przyszłości" i efektu synergii (ale do tego trzeba paru innych elementów, o czym za moment).
Na tym etapie ryzyko skoku do pustego basenu jest zbyt duże. Sporą część wątpliwości ogólnej natury wyłożył JKW Alfred – powstający twór doprowadzi do wypłukania resztek tożsamości narodowej, na co wskazują dotychczasowe efekty pracy nad wspólnym serwisem, która znosi partykularne różnice. W tej chwili wszystko zmierza do odtworzenia nowej Sarmacji, tym razem z Teutonią w roli dawnej grodziskiej centrali. Pewne mechanizmy są uniwersalne i obawiam się, że skończmy po prostu jako politowania godny Hasseland.
Pozostałych parlamentarzystów namawiam do rozważenia następującego scenariusza: Unia, z Dreamlandem czy bez, i tak powstanie. Dajmy jej twórcom udowodnić, że zapowiedzi na temat "nowej ery", a przynajmniej nowych systemów informatycznych i witryn, mają jakąkolwiek wartość. Dołączmy, jeśli będzie warto dołączać. a projekt rzeczywiście wypali. W tej chwili chyba żaden z tu obecnych nie jest w stanie zagwarantować, że się stanie.
Wasze Królewskie Wysokości,
Wysoka Izbo,
w sensie formalnym, dotyczącym kształtu poszczególnych regulacji, nie bardzo jest o czym dyskutować, co potwierdzają słowa niesławnej pamięci Macieja II – traktat już został podpisany przez grupę wyalienowanych liderów, którzy konsultacje społeczne zostawili na koniec. A właściwie w ogóle nie zostawili, bo jak raczył to przypomnieć nam Maciej II, ta dyskusja "nie ma na celu przedstawiania nowych pomysłów co do traktatu, wszakże czas na to minął". Z innej wypowiedzi niesławnej pamięci Macieja II dowiadujemy się, że procedowany tu wniosek podpada pod ten przepis Statutu Parlamentu, który mówi o "projekcie pilnym lub niebudzącym wątpliwości”.
Ośmilę się zauważyć, że projekt jednak budzi wątpliwości.
Nie możemy zgłaszać zastrzeżeń do poszczególnych przepisów, więc podzielę się ogólnymi wrażenami na temat całego przedsięwzięcia.
Od razu jednak zaznaczę, że będę głosował przeciwko i deklaruję, że w przypadku przyjęcia tego traktatu, pozostanę na obecnym forum Królestwa, nie uznając jurydsykcji władz tworu związanego z Unią. Nie pozwolę się przenieść na siłę. Wspólnie z resztą jakoś się zorganizujemy, a pewnie będzie nas przynajmniej połowa z tu obecnych.
Z traktatu i dołączonych komentarzy wynika, że de facto i de iure przestajemy być państwem suwerennym: przechodzimy na inne forum, rezygnujemy z własnej waluty, przekazujemy politykę obronną i w dużej mierze również zagraniczną na poziom „Wspólnoty”, w której, jak można z powodzeniem zakładać, trójka postsarmacka może nas przegłosować w literalnie każdej sprawie, choć to akurat stosunkowo niewielki problem, przynajmniej tak długo, jak długo lista wyłącznych kompetencji Unii będzie ograniczona do stosunków zewnętrznych. Podejrzewam, że to się zmieni. W zamian otrzymujemy garść zapowiedzi na temat "świetlanej przyszłości" i efektu synergii (ale do tego trzeba paru innych elementów, o czym za moment).
Na tym etapie ryzyko skoku do pustego basenu jest zbyt duże. Sporą część wątpliwości ogólnej natury wyłożył JKW Alfred – powstający twór doprowadzi do wypłukania resztek tożsamości narodowej, na co wskazują dotychczasowe efekty pracy nad wspólnym serwisem, która znosi partykularne różnice. W tej chwili wszystko zmierza do odtworzenia nowej Sarmacji, tym razem z Teutonią w roli dawnej grodziskiej centrali. Pewne mechanizmy są uniwersalne i obawiam się, że skończmy po prostu jako politowania godny Hasseland.
Pozostałych parlamentarzystów namawiam do rozważenia następującego scenariusza: Unia, z Dreamlandem czy bez, i tak powstanie. Dajmy jej twórcom udowodnić, że zapowiedzi na temat "nowej ery", a przynajmniej nowych systemów informatycznych i witryn, mają jakąkolwiek wartość. Dołączmy, jeśli będzie warto dołączać. a projekt rzeczywiście wypali. W tej chwili chyba żaden z tu obecnych nie jest w stanie zagwarantować, że się stanie.