W pierwszej chwili myślałem, że to "zbieranie kup" to była jakaś metafora. Nie do końca rozumiem, chodzi o jakąś aplikację w systemie? Ale chyba nie w Lumerii?Aleksander pisze: ↑5 maja 2025, 20:23 Przy czym samo zbieranie moich kup w zamierzeniu autora miało mnie wyśmiewać i poniżać. A ja byłem tym urzeczony, bo ostatecznie to Sarmaci wychodzili na kretynów, którzy zbierają moje gówna. To był dla mnie zaszczyt nieporównywalny z czymkolwiek innym, bo nawet w Dreamlandzie król sam musi wciskać duży lub mały przycisk spłuczki. Dla ułatwienia kazałem nakleić na nich karteczki "tylko siku" oraz "coś ekstra".
[Sarmacja] Wojna na górze
- Chamberlain
- obywatel
- Posty: 2189
- Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
- Numer GG: 62994040
- NIM: 866253
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
- - [Margrabia Inselburga]
- Aleksander
- członek Rządu Królewskiego
- Posty: 5984
- Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
- NIM: 435954
- Herb: a13
- Lokalizacja: Tauzen
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Khand jest człowiekiem bystrym i dość inteligentnym, ale o taką przewrotność bym go nie podejrzewał.
(-) Alexander, r.s.
- Chamberlain
- obywatel
- Posty: 2189
- Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
- Numer GG: 62994040
- NIM: 866253
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Wracając jednak do tytułowego tematu wątku: spór kanclerza z NIA już zażegnany? Wszyscy dogadani co do świetlanej przyszłości?
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
- - [Margrabia Inselburga]
- Damiano Robingren
- Posty: 89
- Rejestracja: 10 lip 2022, 15:39
- NIM:
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Absolutnie nie, aktualnie czekam na wyrok Trybunału Koronnego. Jeśli NIA nie dostosuje się do wyroku (co prawdopodobnie się stanie) wtedy nie będzie już tak miłoChamberlain pisze: ↑6 maja 2025, 18:07 Wracając jednak do tytułowego tematu wątku: spór kanclerza z NIA już zażegnany?
Ale serio jestem strasznie zdenerwowany, bo Ministerstwo Innowacji nie może zrealizować planowanych rzeczy, moja robota też pewnie pójdzie do kosza. No i taka to właśnie jest rozmowa (która swoją drogą jest publiczna na sarmackim discordzie) z tą antyludzką instytucją. Doszliśmy do momentu, gdzie mając (prawdopodobnie) najbardziej zmotywowany i doświadczony zespół, nie możemy przeprowadzać reform. To jest po prostu chore i dzieje się tylko i wyłącznie w sarmacji. Myślę, że nigdzie indziej nie spotkałbym się z takim obrzydliwym zachowaniem instytucji państwowej.
- Aleksander
- członek Rządu Królewskiego
- Posty: 5984
- Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
- NIM: 435954
- Herb: a13
- Lokalizacja: Tauzen
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tego, jak postępuje rząd. Nie spodziewałem się, że rząd sarmacki będzie prowadzić politykę w typowo dreamlandzkim stylu. Zamiast próby użycia brutalnej siły - wykorzystanie instytucji państwa. Zamiast jałowych pyskówek - argumentacja prawnicza. To tyle z beczki miodu.
@Wojciech Bombina teraz włoży w to łyżkę dziegciu.
@Wojciech Bombina teraz włoży w to łyżkę dziegciu.
(-) Alexander, r.s.
- Damiano Robingren
- Posty: 89
- Rejestracja: 10 lip 2022, 15:39
- NIM:
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Pisałem przecież, że nigdy nie czułem się typowym „sarmatą”.Aleksander pisze: ↑6 maja 2025, 18:23 Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tego, jak postępuje rząd. Nie spodziewałem się, że rząd sarmacki będzie prowadzić politykę w typowo dreamlandzkim stylu.
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
A czemuż miałbym to robić. Jak byłem młody to mnie w Sarmacji wrzucili na rok do pierdla bez wyroku. Potem wypędzili mnie na 4 lata, ale już legalnie, bo niezaskarżalną decyzją Księcia. A ostatnio to już mi tylko powiedzieli, że jestem persona non grata. Postęp w zakresie odkrywania tam instytucji państwa prawa jest więc nie tylko gołym okiem widoczny, ale i zatrważający.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Maciej Hergemon
- przewodniczący obrad Parlamentu
- Posty: 3250
- Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
- NIM: 591374
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Dodam taką ciekawostkę, która mnie, jako wieloletniego słuchacza szkółek prawa wprawia w pewne zdumienie (chociaż trochę na wyrost, bo w mikronacjach niewiele mnie już dziwi).
Ilekroć w świecie realnym czytam o organach sądownictwa, o tyle zawsze widzę - przynajmniej w założeniu, że te nie przypisują sobie funkcji prawotwórczej i w tym rozumieniu trzymają sztamę z egzekutywą i legislatywą, poza tym raczej występuje zasada wszystkich chwytów dozwolonych.
Zaglądam sobie do wyroku w sprawie Hansa (zakładam, że Trybunał Koronny służy w Sarmacji głównie do pacyfikacji Hansa). Tutaj dodam, że bardzo bardzo bardzo nie lubię czytać uzasadnień, więc postanowiłem wyciąć wam jeden z ciekawszych fragmentów.
Ilekroć w świecie realnym czytam o organach sądownictwa, o tyle zawsze widzę - przynajmniej w założeniu, że te nie przypisują sobie funkcji prawotwórczej i w tym rozumieniu trzymają sztamę z egzekutywą i legislatywą, poza tym raczej występuje zasada wszystkich chwytów dozwolonych.
Zaglądam sobie do wyroku w sprawie Hansa (zakładam, że Trybunał Koronny służy w Sarmacji głównie do pacyfikacji Hansa). Tutaj dodam, że bardzo bardzo bardzo nie lubię czytać uzasadnień, więc postanowiłem wyciąć wam jeden z ciekawszych fragmentów.
Podoba mi się, że Trybunał zastosował zasadę w niepewności na korzyść Hansa zwalniając go z kary o symboliczny jeden dzień zamiast z odbywania reszty kary. Nawet w tym antyludzkim kurwa państwie nie wpadłbym na to, żeby orzeczenie miało mieć charakter symboliczny (chociaż czasem się zdarza w pierwszej instancji). Natomiast skoro jest opcja zwalniania z odbycia to musi być, in dubio pro reo, zasada zwalniania z odbycia jednego dnia.Trybikunał pisze: Trybunał byłby zatem skłonny odrzucić ten wniosek, ale uznał, że zasadne będzie symboliczne skrócenie kary o jeden dzień, aby pokazać do pewnego stopnia dobrą wolę względem deklaracji wnioskodawcy, jakkolwiek wszystkie dotychczas składane były bezowocne.
Jeśli chodzi o przepisy, art. 10.7 Kodeksu Sprawiedliwości mówi o „zwolnieniu z odbycia reszty kary” i jeśli jest stosowany, to praktyka pokazuje, że orzeka się zwolnienie natychmiastowe. Trybunał miał tu wątpliwość, czy jest dopuszczalne zwolnienie na tej podstawie od pewnego momentu w przyszłości, ale uznał, że można tu zastosować szerszą interpretację zasady „in dubio pro reo”, ponieważ tego typu interpretacja przepisu jest na korzyść wnioskodawcy, jako że w przeciwnym wypadku Trybunał przychylałby się do odrzucenia wniosku.
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Bardzo ładny smaczek, dziękujemy Waszej Królewskiej Wysokości. Można się zastanawiać co stanowi większe osiągnięcie sarmackiej myśli prawnej, koncepcja symbolicznego wyroku, czy stosowanie in dubio pro reo zamiennie z a maiori ad minus.
Zabrakło informacji, więc podaję dla zainteresowanych - wyrok wydał znany sarmacki jurysta p.o. MTK Santiago Vilarte von Hippogriff.
Zabrakło informacji, więc podaję dla zainteresowanych - wyrok wydał znany sarmacki jurysta p.o. MTK Santiago Vilarte von Hippogriff.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Chamberlain
- obywatel
- Posty: 2189
- Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
- Numer GG: 62994040
- NIM: 866253
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
A to nie tak, że Hans skończyłby u nas jeszcze gorzej, bo jako drugi Fryssau? Ostatnim razem, gdy widziałem go w akcji, był to jednak chodzący człowiek-mem. Jakieś wyroki sądowe chyba działają tu wręcz nobilitująco. Chyba że dojrzał i dorósł do roli drugiego Kasparowa czy innego Chodorkowskiego, to wtedy cofam uwagę.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
- - [Margrabia Inselburga]
- Aleksander
- członek Rządu Królewskiego
- Posty: 5984
- Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
- NIM: 435954
- Herb: a13
- Lokalizacja: Tauzen
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Śmiejecie się panowie z osoby, która w świecie realnym jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną, w dodatku pochodzącą ze środowiska wiejskiego o niskim kapitale społecznym i kulturowym.
(-) Alexander, r.s.
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Synu, oni się chyba śmiali z podsądnego.Aleksander pisze: ↑11 maja 2025, 14:35Śmiejecie się panowie z osoby, która w świecie realnym jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną, w dodatku pochodzącą ze środowiska wiejskiego o niskim kapitale społecznym i kulturowym.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Chamberlain
- obywatel
- Posty: 2189
- Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
- Numer GG: 62994040
- NIM: 866253
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Ech. Wyczuwam sarkazm, ale to już jednak było NIESMACZNE.Aleksander pisze: ↑11 maja 2025, 14:35Śmiejecie się panowie z osoby, która w świecie realnym jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną, w dodatku pochodzącą ze środowiska wiejskiego o niskim kapitale społecznym i kulturowym.
Ślemy słowa pociechy dla dysydenta Hansa.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
- - [Margrabia Inselburga]
- Aleksander
- członek Rządu Królewskiego
- Posty: 5984
- Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
- NIM: 435954
- Herb: a13
- Lokalizacja: Tauzen
- Kontakt:
- Torkan Ingawaar
- obywatel
- Posty: 1685
- Rejestracja: 1 gru 2014, 19:01
- NIM: 156339
- Lokalizacja: Sangajokk
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Lata mijają, a grodziskie lochy nadal zapełnione nieszczęśnikami. Jak to jest, że w bądź co bądź nieco sztywniackim w Dreamlandzie, którego znakiem rozpoznawczym do co najmniej do połowy 2016 roku był dostojnie sterczący kij w dupie i zwracanie się do siebie per wasza ekscelencjo, towarzystwo już lata temu uznało, że w kilkunastoosobowym gronie nie trzeba wiernie symulować realowego aparatu represji, a tymczasem u naszego wschodniego sąsiada na ołtarzu pluszowego totalitaryzmu wciąż składane są rytualne krwawe ofiary? Gdy kiedyś z ciekawości nieco poszperałem w archiwach, ze zdumieniem odkryłem, że ostatni prawomocny wyrok skazujący na karę banicji bądź bezwględnego więzienia, który nie dotyczyłby Pawła Zanika, zapadł w Dreamlandzie bodajże w 2009 roku. Nawet w najbardziej gorących latach 2016-2018 najbardziej zacietrzewionym shitposterom sporadycznie wymierzano co najwyżej raczej łagodną karę porządkową nadzoru. Z czego to wynika? Może Sarmaci są mieszkańcami Wirtuazji jedynie w ujęciu geograficznym, w rzeczywistości dziedzicząc przemocową kulturę koczowników z nordackich stepów? Czy narodowi sarmackiemu uda się kiedyś zbudować prawdziwie demokratyczne państwo, gdzie szanuje się przyrodzoną godność i prawa człowieka?
(–) Torkan Ingawaar (ᑐᕐᑳᓐ ᐃᖓᕚᕐ)

- Chamberlain
- obywatel
- Posty: 2189
- Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
- Numer GG: 62994040
- NIM: 866253
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Torkan Ingawaar pisze: ↑11 maja 2025, 14:46 Z czego to wynika? Może Sarmaci są mieszkańcami Wirtuazji jedynie w ujęciu geograficznym, w rzeczywistości dziedzicząc przemocową kulturę koczowników z nordackich stepów? Czy narodowi sarmackiemu uda się kiedyś zbudować prawdziwie demokratyczne państwo, gdzie szanuje się przyrodzoną godność i prawa człowieka?
Ostro. Nie za ostro? Domyślam się, że odezwał się tu teutoński charakter, ale mimo wszystko mam wrażenie jakiegoś dysonansu. A niech sobie pałują i skazują na banicję. Kiedyś sformułowałem teorię skapywania. Skapnie, przejmiemy, nakarmimy, odziejemy i będzie jak nowy, tyle że Nasz. W ogóle mam wrażenie, że kosmopolityczny Dreamland zalicza w tej chwili kolejny Zwrot. Po wandejsko-ciprofloksjańskim, przyszedł najwyraźniej czas na teutoński.
Mnie tam się podoba.
Mnie na przykład inna rzecz dziwi, gdy przeglądam sobie forum i prasę KS. Pewne rozchwianie decorum. Mamy na przykład Markusa Wettina, obywatela Federacji Nordackiej i ambasadora tejże w Sarmacji. Ten sam Markus Wettin jest jednocześnie... obywatelem Sarmacji i piastuje kilka funkcji publicznych, chyba nawet jest prefektem, więc człowiekem od dyscyplinowania, czyli najbardziej posuniętej formy ingerowania w sprawy lokalne. Abstrahując od realu, rozmaitych konwencji wiedeńskich i oczywistych norm cywilizacyjnych, wydaje mi się, że nawet w mikroświecie trzymano się zasady, że ambasador nie powinien być obywatelem kraju przyjmującego, a już na pewno nie powinien być częścią lokalnego establishmentu. Właściwie czyje interesy reprezentuje taki obrotowy ambasador?
Mnie na przykład inna rzecz dziwi, gdy przeglądam sobie forum i prasę KS. Pewne rozchwianie decorum. Mamy na przykład Markusa Wettina, obywatela Federacji Nordackiej i ambasadora tejże w Sarmacji. Ten sam Markus Wettin jest jednocześnie... obywatelem Sarmacji i piastuje kilka funkcji publicznych, chyba nawet jest prefektem, więc człowiekem od dyscyplinowania, czyli najbardziej posuniętej formy ingerowania w sprawy lokalne. Abstrahując od realu, rozmaitych konwencji wiedeńskich i oczywistych norm cywilizacyjnych, wydaje mi się, że nawet w mikroświecie trzymano się zasady, że ambasador nie powinien być obywatelem kraju przyjmującego, a już na pewno nie powinien być częścią lokalnego establishmentu. Właściwie czyje interesy reprezentuje taki obrotowy ambasador?
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
- - [Margrabia Inselburga]
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Niektórzy mają po prostu zbyt dużo czasu i obskakują kilka stołków naraz. Ja patrząc na tego typu sytuację czuję jakiś absmak, jesteś ambasadorem w państwie x i jednocześnie pełnisz w nim rozmaite funkcje polityczne? Oczywiście to są ruchy zupełnie irracjonalne, niemniej wpisują się w tendencję do zacierania się granic między paroma państwami mikroświata...Chamberlain pisze: ↑11 maja 2025, 15:03 Mnie na przykład inna rzecz dziwi, gdy przeglądam sobie forum i prasę KS. Pewne rozchwianie decorum. Mamy na przykład Markusa Wettina, obywatela Federacji Nordackiej i ambasadora tejże w Sarmacji. Ten sam Markus Wettin jest jednocześnie... obywatelem Sarmacji i piastuje kilka funkcji publicznych, chyba nawet jest prefektem, więc człowiekem od dyscyplinowania, czyli najbardziej posuniętej formy ingerowania w sprawy lokalne. Abstrahując od realu, rozmaitych konwencji wiedeńskich i oczywistych norm cywilizacyjnych, wydaje mi się, że nawet w mikroświecie trzymano się zasady, że ambasador nie powinien być obywatelem kraju przyjmującego, a już na pewno nie powinien być częścią lokalnego establishmentu. Właściwie czyje interesy reprezentuje taki obrotowy ambasador?
- Markus Wettin
- Posty: 6
- Rejestracja: 31 lip 2015, 13:11
- NIM:
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Skoro zostałem wywołany do tablicy, to nie widzę nic kontrowersyjnego w mojej działalności. Wróciłem niedawno po prawie pięcioletniej przerwie i Pollin bardzo się zmienił przez ten czas. Jest zdecydowanie mniej ludzi niż kiedyś, dlatego obejmowanie różnych stanowisk w różnych państwach stało się powszechne. Księstwo Sarmacji i II Federacja Nordacka utrzymują przyjazne stosunki, a że jestem związany z obydwoma krajami, to pewnie dlatego mianowano mnie Ambasadorem II FN w KS. Orientuję się w sytuacji wewnętrznej obu państw i mogę więcej zdziałać na rzecz budowania relacji między nimi, niż ktoś całkowicie z zewnątrz.
Jeśli chodzi o piastowanie stanowiska Prefekta Generalnego i reprezentowanie czyichś interesów, to na szczęście wypracowane pozytywne relacje między obydwoma państwami nie wymuszają dokonywania trudnych wyborów. Umożliwiają natomiast pełnienie różnych kluczowych funkcji zarówno tu, jak i tam. To duży sukces dyplomatyczny obu krajów. Dodatkowo moja działalność cieszy się aprobatą zarówno mieszkańców, jak i najwyższych władz obu państw.
Jeśli chodzi o piastowanie stanowiska Prefekta Generalnego i reprezentowanie czyichś interesów, to na szczęście wypracowane pozytywne relacje między obydwoma państwami nie wymuszają dokonywania trudnych wyborów. Umożliwiają natomiast pełnienie różnych kluczowych funkcji zarówno tu, jak i tam. To duży sukces dyplomatyczny obu krajów. Dodatkowo moja działalność cieszy się aprobatą zarówno mieszkańców, jak i najwyższych władz obu państw.
(-) Markus Wettin
- Torkan Ingawaar
- obywatel
- Posty: 1685
- Rejestracja: 1 gru 2014, 19:01
- NIM: 156339
- Lokalizacja: Sangajokk
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Hm, może odrobinę. Oczywiście ironizowałem sobie, parafrazując wyświechtane frazesy, którymi rytualnie obrzuca się jednego z realowych sąsiadów Polski, ale chyba faktycznie za daleko to poszło. Natomiast, odkładając na bok retoryczne uszczypliwości i nie pomijając istotnego faktu mimo wszystko znacznej liberalizacji Sarmacji w ostatnich latach, ta różnica między Księstwem a Dreamlandem o której pisałem jest uderzająca i zupełnie serio ciekawi mnie jej źródło. Chodzi wyłącznie o skalę? Trudno upilnować jeszcze do niedawna 60-osobową zgraję mikronautów (na dodatek średnio chyba sporo młodszych od przeciętnych Dreamlandczyków) i częściej trzeba się uciekać do wymierzania karnych klapsów? Czy coś jeszcze jest na rzeczy?Ostro. Nie za ostro?
Na marginesie: ta legendarna już wandeizacja Dreamlandu doby edwardiańskiej, o której przez lata tu i ówdzie się pisało i która zdążyła się na dobre zadomowić w zbiorowej pamięci, to w moim odczuciu raczej rozdmuchana figura retoryczna i zdecydowanie przecenia się skalę zjawiska, przynajmniej w jego wymiarze demograficznym. Na mniej więcej trzydziestkę obywateli w szczytowym momencie edwardiańskiego renesansu aktywnych Wandejczyków z krwi i kości mieliśmy w tym gronie raptem trzech: PTR, Paulinę Wileńską oraz - przez krótki moment, miesiąc zaledwie - mojego ojca, Ivona Karakachanowa (w początkach mikronacyjnej działalności w Cesarstwie Leblandii i Królestwie Natanii pod nazwiskiem Maar Ingawaar). Z doskoku udzielał się też ppłk Alojzy Pupka, ale cały czas jako cudzoziemiec, nie wychodząc z roli ambarasa MW w Ekorre. Mniej lub bardziej luźno związany z Wandystanem był też (jest?) Ipanienko, dla którego Wandystan stanowił wszakże zaledwie kolejny przystanek w długiej i pełnej zwrotów akcji odysei. Do Mandragoratu Ipanienko zawitał już jako mikronacyjny dinozaur dopiero na przełomie 2015 i 2016 roku, a więc na stosunkowo krótko przed początkiem aktywności w KD. Ja również miałem swój wandejski epizod w początkach swojej przygody z mikroświatem. Jak na modelowego 13-letniego mikronautę przystało, pracę na rzecz Ludowej Ojczyzny dzieliłem jednak z aktywnością w jeszcze chyba dwóch czy trzech innych państwach, w tym od końca 2014 roku w Dreamlandzie. dokąd się definitywnie przeprowadziłem pod koniec panowania Marcina Mikołaja. Zaraz po zmianie na tronie w Ekorre i nadaniu mi Skytji w dziedziczne lenno sprzedałem swój penisyn i za zarobione pieniądze kupiłem pierwszy smoking. W trosce o narracyjną spójność, ochoczo zrezygnowałem wówczas z Sukcesa Dupostrzała Zwella na rzecz obecnych personaliów, co można uznać za symboliczne przypieczętowanie procesu asymilacji.W ogóle mam wrażenie, że kosmopolityczny Dreamland zalicza w tej chwili kolejny Zwrot. Po wandejsko-ciprofloksjańskim, przyszedł najwyraźniej czas na teutoński.Mnie tam się podoba.
Krótko mówiąc: imigracja z Wandystanu była procesem zauważalnym, ale liczebnie niewielkim i mocno rozciągniętym w czasie. Mówimy o maksymalnie trzech-czterech osobach na przestrzeni ponad roku, Żaden z tego great replacement, zwłaszcza w ówczesnych realiach demograficznych. Rozumiem, że pisząc o "zwrocie wandejskim" pewnie ma Pan na myśli głównie wpływ na życie polityczne Królestwa i chyba przede wszystkim rewolucję w języku debaty publicznej. Aktywność wspomnianych Wandejczyków, a szczególnie tow. PTR, istotnie stanowiła pewnie główny katalizator tych zmian, ale jednak zachodzące procesy były udziałem dużo szerszego grona osób (dość wspomnieć wkład Angusa Kaufmana czy Vladimira von Lichtensteina w nasz rodzimy neopornosocjalizm), dlatego osobiście te wszystkie nieszczęsne wandeizacje, zwroty wandejskie i tak dalej raczej brałbym w cudzysłów.
Obawiam się, że w 2025 roku zżymanie się o to stawia Pana w pozycji starego człowieka krzyczącego na chmury. Piszę bez złośliwości, bo sam mam tu estetyczny zgrzyt. Ale chyba trzeba pogodzić się z nieuniknionym. Wraz ze starzeniem i kurczeniem się mikroświata społeczeństwa poszczególnych państw coraz bardziej ku sobie ciążą i wzajemnie się przenikają. Postępującemu uwiądowi sformalizowanej dyplomacji (czy ktoś dziś jeszcze pamięta czym są listy uwierzytelniające i agrément?) towarzyszy zagęszczanie się pajęczyny międzynarodowych towarzyskich powiązań między mikronautami. Wkrótce wszyscy wylądujemy w jednym policentrycznym gigapaństwie i to bez żadnych OPM, UNP czy polskich Bastion Union. Postępujące zlewanie się mikronacji to po prostu proces społeczny, zachodzący niezależnie od czynników politycznych. Możemy zachować pełną odrębność infrastrukturalną i formalną niepodległość, ale to w gruncie rzeczy niewiele zmienia, bo w ujęciu socjologicznym będziemy jedną globalną społecznością, a do cesarza Hawilandu będzie Pan chodził po szczyptę soli, jak gospodynie w Kakutach. Myślę, że z czasem przepoczwarzymy się w większości w Heinzów-Wernerów Grünerów, przełączających się między forami poszczególnych państw jak dziś między Kawiarnią pod Czerwonym Orłem a Hrabstwem Odwilży, żonglujących paszportami i urzędami, a konflikty międzynarodowe będą czymś pokroju niegdysiejszych animozji i podjazdowych wojenek między sarmackimi prowincjami. Dawniej o kosmopolityzmie pisaliśmy zwykle z pewną pogardą i utożsamialiśmy z sezonowymi państwami Nordaty i kseronacjami Vaarlandu. Dziś to już chyba mainstream, z pełnym przyzwoleniem na łączenie dowolnych stanowisk w dowolnych państwach w dowolnej konfiguracji, a formułowane tu zarzuty mogą dotyczyć co najwyżej naruszenia narracyjnego decorum, a nie jakichś faktycznych obaw o lojalność wobec wspólnoty.Mnie na przykład inna rzecz dziwi, gdy przeglądam sobie forum i prasę KS. Pewne rozchwianie decorum. Mamy na przykład Markusa Wettina, obywatela Federacji Nordackiej i ambasadora tejże w Sarmacji. Ten sam Markus Wettin jest jednocześnie... obywatelem Sarmacji i piastuje kilka funkcji publicznych, chyba nawet jest prefektem, więc człowiekem od dyscyplinowania, czyli najbardziej posuniętej formy ingerowania w sprawy lokalne. Abstrahując od realu, rozmaitych konwencji wiedeńskich i oczywistych norm cywilizacyjnych, wydaje mi się, że nawet w mikroświecie trzymano się zasady, że ambasador nie powinien być obywatelem kraju przyjmującego, a już na pewno nie powinien być częścią lokalnego establishmentu. Właściwie czyje interesy reprezentuje taki obrotowy ambasador?
(–) Torkan Ingawaar (ᑐᕐᑳᓐ ᐃᖓᕚᕐ)

- karol flibustier
- Posty: 276
- Rejestracja: 28 sie 2010, 17:39
- NIM:
- Lokalizacja: Vetonia - Lene
- Kontakt:
Re: [Sarmacja] Wojna na górze
Wypowiedzi powyżej przypominają mi dyskusje na temat statusu Daniela u nas, gdy Sarmacja niemal podjęła kroki wojenne wobec nas, a Daniel był rezerwistą Nowalskiej Armii i to w siłach lewitacyjnych, czyli atakujących
Można lekceważyć ten czynnik, ale można też na niego natknąć się w niekorzystnym momencie i my w Nowalu dalej nie wiemy, jaką decyzję podjąłby Daniel, bo przysięgi składał i tam i u nas!
Można lekceważyć ten czynnik, ale można też na niego natknąć się w niekorzystnym momencie i my w Nowalu dalej nie wiemy, jaką decyzję podjąłby Daniel, bo przysięgi składał i tam i u nas!
redaktor SOKN Webpress
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
Strona Obywatelska Królestwa Nowal
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


