Obywatele Dreamlandzcy,
jako m.in. lord Parlamentu Królestwa pozwalam sobie wszcząć dyskusję, jak według was powinna wyglądać polityka w odniesieniu do lenn. Nie ukrywam, iż Korona dysponuje pewnym projektem, którego wolę jednakże w tym momencie nie ujawniać. Pozwolę sobie zamiast tego nakreślić szkic swojego pomysłu i kierunku, w którym winno to wszystko zmierzać.
Zasadniczo pozostaje zdania, iż prawo do nadawania lenn winno pozostać prerogatywą li tylko królewską. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdyby przy nadawaniu lub odbieraniu lenna Korona miałaby występować o jakiekolwiek pozwolenie, bądź nawet niewiążącą opinię, chociaż bez wątpienia nieoficjalne konsultacje mogłyby mieć miejsce. W tym miejscu jest to jednak kwestia prestiżu Korony oraz budowania pewnej narracji, iż prawo do nadań jest prerogatywą sensu stricto.
Uważam jednakże, iż przy naszej liczbie mieszkańców, nie jesteśmy w stanie zapełnić dodatkowego szczebla administracji, tj. administracji terenowej. Patrząc na wysiłki związane z obsadzeniem dotychczas istniejących urzędów, nie sposób nie odnieść wrażenia, iż budowanie administracji niejako "w terenie" stanowiłoby po pierwsze marnowanie potencjału aktywności obywateli, po drugie niewiele by do naszego życia wniosło. Dlatego pomysłem wartym wg mnie rozważenia jest przyjęcie zasady, iż narracja dozwolona jest tak długo, jak długo nie wadzi ona szeroko rozumianemu interesowi państwa, albo zwaną inaczej - racji stanu.
[WYSTĄPIENIE] Polityka lenna i koronna
- Aleksander
- członek Rządu Królewskiego
- Posty: 5984
- Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
- NIM: 435954
- Herb: a13
- Lokalizacja: Tauzen
- Kontakt:
[WYSTĄPIENIE] Polityka lenna i koronna
(-) Alexander, r.s.
- Alfred
- inżynier królewski
- Posty: 2603
- Rejestracja: 16 kwie 2013, 19:12
- Numer GG: 47634183
- NIM: 196135
- Kontakt:
Re: [WYSTĄPIENIE] Polityka lenna i koronna
Jestem zdecydowanie przeciwny uczynieniu nadań lennych prerogatywą królewską. Przy okazji muszę sprostować: nie jest to jakiegoś rodzaju sytuacja zastana. W dreamlandzkim ustroju lenna wcześniej zaczęli nadawać (w praktyce autonomiczni) namiestnicy koronni, aniżeli monarcha. Co więcej, o ile lennicy np. Księcia Furlandii i Luindoru byli organami władzy publicznej, lenno królewskie było jedynie zaszczytem państwowym, który nie niósł za sobą uprawnień władczych.
Obecnie założenie jest takie, że lennicy mają zastąpić tradycyjny samorząd terytorialny tudzież administrację państwową w terenie. Wyjęcie ich spod zwierzchnictwa rządu oznaczać będzie drastyczne wzmocnienie ustrojowej pozycji króla, jak również ułatwiać kreowanie wokół niego układu klientelistycznego. Rząd natomiast stanie się mało atrakcyjnym kolegium urzędniczym.
W kwestii formalnej: wprowadzenie takiego rozwiązania wymagałoby zmiany Konstytucji. Jeśli już mielibyśmy się na to zdecydować, moim zdaniem nie do utrzymania są jednocześnie inne prerogatywy królewskie, w tym prawo dymisjonowania rządu i naczelna pozycja w ramach wymiaru sprawiedliwości.
Pozostaję zwolennikiem obecnego systemu, w którym za sterem państwa zasiada premier, natomiast król kontroluje zapadnię znajdującą się pod premierowskim fotelem. Jestem przywiązany do demokracji i obywatelskiej podmiotowości. Zarazem nie sądzę, by nie dało się to pogodzić z narracją monarchiczną. Monarcha brytyjski kreuje parów Zjednoczonego Królestwa, w tym (rzadko) dziedzicznych, za radą swojego pierwszego ministra. To samo nie uchybi powadze internetowego króla.
Obecnie założenie jest takie, że lennicy mają zastąpić tradycyjny samorząd terytorialny tudzież administrację państwową w terenie. Wyjęcie ich spod zwierzchnictwa rządu oznaczać będzie drastyczne wzmocnienie ustrojowej pozycji króla, jak również ułatwiać kreowanie wokół niego układu klientelistycznego. Rząd natomiast stanie się mało atrakcyjnym kolegium urzędniczym.
W kwestii formalnej: wprowadzenie takiego rozwiązania wymagałoby zmiany Konstytucji. Jeśli już mielibyśmy się na to zdecydować, moim zdaniem nie do utrzymania są jednocześnie inne prerogatywy królewskie, w tym prawo dymisjonowania rządu i naczelna pozycja w ramach wymiaru sprawiedliwości.
Pozostaję zwolennikiem obecnego systemu, w którym za sterem państwa zasiada premier, natomiast król kontroluje zapadnię znajdującą się pod premierowskim fotelem. Jestem przywiązany do demokracji i obywatelskiej podmiotowości. Zarazem nie sądzę, by nie dało się to pogodzić z narracją monarchiczną. Monarcha brytyjski kreuje parów Zjednoczonego Królestwa, w tym (rzadko) dziedzicznych, za radą swojego pierwszego ministra. To samo nie uchybi powadze internetowego króla.
(—) Alfred de Ebruz, r. s.
salus rei publicae suprema lex esto!
salus rei publicae suprema lex esto!
- Chamberlain
- obywatel
- Posty: 2189
- Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
- Numer GG: 62994040
- NIM: 866253
- Kontakt:
Re: [WYSTĄPIENIE] Polityka lenna i koronna
Nie trafiają do mnie argumenty mojego czcigodnego Papy. Wobec zaniku prowincji – więc i udzielnych książąt – polityka lenna powinna stanowić prerogatywę królewską. To rozwiązanie tyleż logiczne, co po prostu naturalne. Takie rozwiązanie jasno rozdzielałoby domenę królewską od rządowej, oddzielałoby również obie narracje (król jako strażnik ładu konstytucyjnego i kapitału kulturowego oraz rząd jako administrator spraw bieżących i katalizator rywalizacji politycznej).
Nie przekonuje mnie argument, że wyjęcie lenn spod zwierzchnictwa rządu oznaczać będzie „drastyczne wzmocnienie ustrojowej pozycji króla, jak również ułatwi kreowanie wokół niego układu klientelistycznego”. Z lennami nie wiążą się wymierne profity finansowe, poliyczne czy choćby towarzyskie, niezbędnego do powstania takiego układu. Widać to zresztą na przykładzie istniejących obecnie lenn, nie trzeba się więc powoływać na przykłady z historii Europy.
Akt lenny, tak, jak go rozumiem, to forma zobowiązania lennika do opieki nad powierzoną mu ziemią. Lennik inwestuje swój czas i energię. W zamian nie otrzymuje de facto nic. Przeciwnie - zobowiązuje się do działania dla dobra w imię swojej małej wspólnoty i z tego zaangażowania winien być w jakiejś formie rozliczany, jeśli lenna nie miałyby być przekazywane w użytkowanie wieczyste, nieuwarunkowane jakością postawy lennika.
Nie przekonuje mnie argument, że wyjęcie lenn spod zwierzchnictwa rządu oznaczać będzie „drastyczne wzmocnienie ustrojowej pozycji króla, jak również ułatwi kreowanie wokół niego układu klientelistycznego”. Z lennami nie wiążą się wymierne profity finansowe, poliyczne czy choćby towarzyskie, niezbędnego do powstania takiego układu. Widać to zresztą na przykładzie istniejących obecnie lenn, nie trzeba się więc powoływać na przykłady z historii Europy.
Akt lenny, tak, jak go rozumiem, to forma zobowiązania lennika do opieki nad powierzoną mu ziemią. Lennik inwestuje swój czas i energię. W zamian nie otrzymuje de facto nic. Przeciwnie - zobowiązuje się do działania dla dobra w imię swojej małej wspólnoty i z tego zaangażowania winien być w jakiejś formie rozliczany, jeśli lenna nie miałyby być przekazywane w użytkowanie wieczyste, nieuwarunkowane jakością postawy lennika.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
- - [Margrabia Inselburga]
- Alfred
- inżynier królewski
- Posty: 2603
- Rejestracja: 16 kwie 2013, 19:12
- Numer GG: 47634183
- NIM: 196135
- Kontakt:
Re: [WYSTĄPIENIE] Polityka lenna i koronna
Dwie równoległe domeny, czy też piony władzy państwowej to właśnie to, czego chciałbym uniknąć. System ustrojowy, który wprowadziliśmy w kwietniu, u swoich podstaw zakładał właśnie tyle: rząd siedzi za kierownicą państwa, król w razie potrzeby zaciąga hamulec ręczny. Nie będzie katalizatorem rywalizacji politycznej gabinet sprowadzony do roli biura legislacji i księgowości, z ewentualnym dodatkiem prowadzenia polityki moderacyjnej.
Dopóki nadanie lenne miało wymiar czysto symboliczny, uzasadnione było istnienie w tym zakresie prerogatywy królewskiej. Obecnie jednak lenna mają stać się podstawowymi jednostkami samorządu terytorialnego. Pozostaje niewiadome, jak miałby zostać określony ich zakres działania; zresztą nawet kolejne rządy centralne, mojego nie wyłączając, mają pewne problemy ze znalezieniem sobie zajęcia. Niemniej jednak: to już nie tytuł gospodarza pewnej ziemi, lecz władza publiczna.
Dopóki nadanie lenne miało wymiar czysto symboliczny, uzasadnione było istnienie w tym zakresie prerogatywy królewskiej. Obecnie jednak lenna mają stać się podstawowymi jednostkami samorządu terytorialnego. Pozostaje niewiadome, jak miałby zostać określony ich zakres działania; zresztą nawet kolejne rządy centralne, mojego nie wyłączając, mają pewne problemy ze znalezieniem sobie zajęcia. Niemniej jednak: to już nie tytuł gospodarza pewnej ziemi, lecz władza publiczna.
(—) Alfred de Ebruz, r. s.
salus rei publicae suprema lex esto!
salus rei publicae suprema lex esto!
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość