Emil Durkheim uważał religię za zjawisko społeczne. W myśl tej koncepcji religia miałaby przyczyniać się do stwarzania harmonii społecznej i adaptacji jednostek do otoczenia. Nakazy religijne miałyby być tylko uzewnętrznieniem norm społecznych. Nie wdając się tu w większą dyskusję nad tym spojrzeniem w kontekście realnym, zdaje się ono bardzo pasować właśnie do mikroświata. Religie wirtualne, nawet jeśli mają gdzieś za sobą Boga (rotryści są prawie zawsze wyznawcami katolicyzmu również realnie), przede wszystkim pełnią funkcję jednoczącą daną grupę ludzi. Religie nieodrealne wprost stwarzają sobie bóstwo, który jest im użyteczne.
Osobną kwestią jest, czy trochę tak nie było z religiami objawionymi realnymi, biorąc pod uwagę rolę, jaką odegrały w swoich społeczeństwach "zesłane z góry" nakazy Mojżesza, Likurga, czy Mahometa.