Dumą Guslaru jest Jego jeden reaktor nuklearny na węgiel o mocy nominalnej 1000 MW, który zasila cały kraj surmalajski. Zmyślne kierownictwo elektrowni, aby przyzwyczaić miejscową ludność do widoku gigantycznych chłodni kominowych, postanawia zbudować plac zabaw o tematyce nuklearnej, wszakże co może pójść nie tak? Tenże plac, pomnik, reklamę, jak zwał tak zwał, najlepiej uhonorować imieniem największego bohatera Wielkiego Księstwa Surmalskiego - Anaruka. Drogi turysto, na początku tego przewodnika wspominałem o tym, że do kraju surmalajskiego najlepiej udać się dozymetrem. Między innymi po to, żeby móc spokojnie i bez-nerw zwiedzić to dzieło zbudowane ku czci.
Anaruk, chłopiec z Surmali to postać wręcz legendarna. Przed tragiczną śmiercią udało mu się nakręcić serię show telewizyjnych w których podnosił różne ciężkie przedmioty. Z kamienną twarzą, grał we wszystkich ważniejszych telenowelach surmalskiej TV. Podczas jednego z licznych wywiadów (a może była to konferencja?), na kpiarskie pytanie reportera "po co mu twarz, skoro z niej nie korzysta?" odpowiedział: -"jem nią." W uznaniu wybitnego talentu aktorskiego, Wielki Książę Surmali nagrodził go kolejno: złotym i platynowym Orderem Poroża, najwyższym wówczas odznaczeniem surmalskim.
Imieniem Anaruka nazywano co drugie dziecko w Surmali, ponoć dzięki wyjątkowemu "dża", a nawet "czoko", otaczającego jego aurę, gdyż po przetłumaczeniu na kontynentalny, słowo stawało się ciałem. Sytuacja ta, zmusiła władze do podjęcia wyjątkowych kroków- od teraz Anaruk można mieć tylko na drugie- ku niezadowoleniu rdzennych mieszkańców regionu.
No ale wracając do parczku- to jego główną (i jedyną) atrakcją (oprócz wiecznie obleganej interaktywnej i betonowej ławeczki im. Anaruka, która w dodatku, po zajęciu na niej miejsca gra od tyłu całą dyskografię zespołu D-żem, co jest zabezpieczeniem przed skalaniem jej snem bezdomnych) jest radioaktywna rura od kolektora, robiąca za budżetową zjeżdżalnię (niestety, cały budżet został przepalony na ławeczkę) i realizująca założenia projektowe placu zabaw oraz nuklearnego ogródka naukowego.
Redakcja przewodnika nie zaleca zbliżania się do parku bliżej niż na odległość 20m z racji wysokiego promieniowania (ostatnie dokonane pomiary dochodziły do 20 Sv. w odległości 35 m od epicentrum t.j. kolektora) bez przynajmniej dwóch warstw płyt ołowiowych 5 mm (do wypożyczenia z kiosku przy ul. Karowej za 5 D/30 min).


No ale wracając do parczku- to jego główną (i jedyną) atrakcją (oprócz wiecznie obleganej interaktywnej i betonowej ławeczki im. Anaruka, która w dodatku, po zajęciu na niej miejsca gra od tyłu całą dyskografię zespołu D-żem, co jest zabezpieczeniem przed skalaniem jej snem bezdomnych) jest radioaktywna rura od kolektora, robiąca za budżetową zjeżdżalnię (niestety, cały budżet został przepalony na ławeczkę) i realizująca założenia projektowe placu zabaw oraz nuklearnego ogródka naukowego.
