Gaston de Senancour pisze:Maciej Kamiński pisze:to jest coś, co najszerszym echem się odbiło? Poważnie?
Nie zrozumiał Pan sensu mojego komentarza.
Wydarzenia roku to osobna kategoria, więc "najszerszym echem" odbiło się raczej coś takiego, jak upadek Al Rajn.
Ludzie Roku to inna kategoria. Tam znajdzie Pan swoich Hitlerów i Churchillów. Pojedynczy człowiek - jeszcze inna. I tutaj Karbiak nie miał wielkiej konkurencji (zwłaszcza z naszej lokalnej perspektywy, gdzie temat wracał co kilka tygodni i wciaż wraca - może jest u nas jakieś zapotrzebowanie na ten towar?). W międzyczasie Karbiak kilkakrotnie zdołał rozgrzać Planetę Mikronacje do czerwoności. Jako szwarccharakter właściwie nie miał poważnej konkurencji. Nie da się ukryć - namieszał.
Natomiast pierwszy raz widzę, że zdobył się Pan na jakieś zdanie podrzędnie złożone.
Cofnijmy się na moment do pierwotnej odpowiedzi:
Zaskoczyło mnie natomiast nawiązanie do tytułu Człowieka Roku. Frustracja dzielnego pałowniczego byłaby mniejsza, gdyby rozumiał sens nadanego tytułu, przyznawanego wcale nie najwyższym, nie najmądrzejszym czy najbardziej gładkim, lecz tym, których działanie odbiło się najszerszym echem w danym okresie.
Proszę się temu przyjrzeć i zastanowić się dogłębnie, kto tu nie rozumie sensu wypowiedzi Gastona de Senancoura. Może fiksacja na punkcie zdań złożonych nie jest aż tak dobrą rzeczą, jak się wydaje? Albo, nie daj Bóg, przypadkiem posługujemy się dwoma różnymi wersjami języka polskiego, i to, co jest wprost napisane, nie prezentuje sobą faktycznie przedstawionej treści, tylko coś innego?
Aha, i wedle tego, co ja pamiętam, czarci pomiot z Wildy rozgrzał nie tyle Planetę Mikronacje (ją raczej, żeby użyć słówka jedynie pejoratywnego, "obrzygiwał"), co dyskusje nad stosowanymi w jej zarządzaniu metodami, i to w znaczącej mierze wyłącznie w miejscu, gdzie zarządca całości ówcześnie rezydował, czyli tutaj, w Królestwie Dreamlandu. Co do stwierdzenia, że "namieszał" - argumenty, argumenty. Proszę wskazać jeden trwały, doniosły, niekoniecznie bezpośredni skutek działań Arkadiusza K. z roku 2016 z na skalę przynajmniej kilku państw. Bo artykuł, o którym tu od początku mowa, zasadniczo kwituje całość jego poczynań z tego okresu jako regularne poprawianie sobie nastroju nędznymi popiskiwaniami, zresztą na poziomie rynsztoka głębokości kilku Rowów Mariańskich, ustawionych jeden pod drugim, pod adresem przypadkowych użytkowników sieci. Podkreślając dodatkowo, że nie wyróżnia się przy tym metodami działania na tle jemu podobnych w najmniejszym stopniu.
Bialeńczyk od urodzenia.