Gaston de Senancour pisze:Pisalem o "spedaleniu mentalnym". Z orientacją seksualną nie ma to nic wspólnego. Gej to nie "pedał", nie mówiąc już o tym, że większość osób, które mam na uwadze, po prostu przyjęła tu pewną homonarrację, zupełnie jak w grze RPG. Całkowicie świadomie i konsekwentnie, powtarzam: konsekwentnie, piszę o "mentalnym spedaleniu". Nie o opcji gejowskiej. Z całego spektrum myśli lewicowej dreamlandzkie i wandejskie pedały wybrały jeden, najbardziej żałosny aspekt. Politykę penisa. Chciałbym móc skupić się teraz na czymś innym, ale tu nie ma nic innego. Żaden z dreamlandzkich pedałów w życiu nie miał przed oczami nawet stroniczki z Marksa. Nie ma tu materiału na żadną polemikę ideową.
Pan odpowiada mi, czy Pan odpowiada sobie - na jakieś pytanie, które padło w oddali?
Za Pańskie słowa odpowiada Pan, podobnie jak KPD odpowiada za własne, a ja za swoje. Inwektywy z wczoraj puścił Pan w eter pod własnym nazwiskiem - i do nich się odnoszę. Co to za różnica, kto czytał Marksa, a kto Horkheimera? I - jaka polemika ideowa? Ja widziałem ściek, a tu się okazuje, że Pan tęskni za Muzami?
Zrzucanie odpowiedzialności za swoje słowa na innych to niehonorowa sprawa, i jest to chyba część sylabusa w przedszkolach.
Gej to nie "pedał"
- pedał to część roweru, ale Pan chyba nie w tym znaczeniu...?
Rzecz w tym, że obrzucił Pan inwektywami pewną część populacji. To pierwsza rzecz. Odniósł się Pan przy tym do realowych cech tych osób. To druga. I tyle wystarczy.
Gdyby z równą nienawiścią odnosił się Pan do kulawych, mlaskających, brunetów, blondynek lub upośledzonych umysłowo, to też zasłużyłby Pan na lanie.
Do reszty się nie odniosę już raczej, bo głupie to. Pan tłumaczy mi, że zabroniono mu konkordatu. A co mnie to obchodzi, że jakiś pan nie ma konkordatu, i co to ma wspólnego z moim oburzeniem na nienawistnego posta, który uderza mnie prywatnie? Za
Politycznymi i społecznymi konsekwencjami pewnych wyborów kulturowych Pan się nie ukryje. Widać Pana.
Akuku.
YKS