[KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Chleb i igrzyska, dywagacje na tematy sportu i kultury.
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

[KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Edward Ebruz »

Prezerwatyw T. Radziecki rehabilituje ideę wyborów parlamentarnych. Pod rozwagę.

  • Zmierzając do końca tego przydługiego artykułu podsumujmy to w ten sposób: Choć moja mikronacyjna przygoda jest o kilka lat krótsza niż ta króla Edwarda II, pozwolę sobie postawić tezę, że miałem okazję widzieć z bliska więcej różnych systemów. Jak mikroświat długi i szeroki, parlamenty„powszechne”, dopuszczające do głosu wszystkich obywateli, były, są i będą wykorzystywane jako metoda „awaryjna”, kiedy brakuje kandydatów, wyborców i energii, aby organizować wybory, które byłyby jeno formalnością. Łatwość zaangażowania może dać państwu pewnego „kopa”. Spierałbym się jednak, czy można zaliczyć do tego przypadek Dreamlandu.
Zapraszam do lektury i dyskusji.
Edward J. Ebruz, r.s.
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Edward Ebruz »

Cenny głos w dopiero raczkującej dyskusji na temat rehabilitacji idei wyborów parlamentarnych. Liczę na kolejne wypowiedzi w wątku.

Na starcie odniosę się do kluczowego fragmentu, wokół którego nadbudowano kolejne piętra argumentacji.

  • „[…] król Edward II […] stwierdził, że jest on [parlament – przyp. mój] jedną z przyczyn ożywienia. Czy tak jest faktycznie? Fakty zdają się temu przeczyć. Parlament w tej formie został powołany w roku ubiegłym. Jeszcze na początku tego roku Dreamland przedstawiano jednak jako państwo obumierające – analizując choćby agurski ranking aktywności widzimy zaledwie po kilkaset postów w tym okresie na całym forum (liczonym wszakże łącznie z Elderlandem!). Znaczący skok aktywności widzimy dopiero kwietniu – czyli przy początku fali migracji.
To błędna teza oparta na błędnej chronologii wydarzeń.

Dekret o Parlamencie wydałem 4 kwietnia, razem z pakietem dotyczącym rządu i ordynacji wyborczej, już w ramach nowego ładu konstytucyjnego. Reforma parlamentarna była ostatnim etapem procesu przebudowy systemu politycznego. Ożywienie i fala imigracji nastąpiło krótko po wprowadzeniu obecnej formuły legislatywy. Nie na odwrót i nie jako bezpośredni skutek reformy, lecz jako element szerszej układanki (w tym m.in. bezpośrednich wyborów premiera) oraz działań energicznego szefa rządu.

W roku poprzednim (od maja do grudnia) faktycznie eksperymentowaliśmy z parlamentem powszechnym – jak nazywa to Autor artykułu. Członkami legislatywy byli wszyscy obywatele Królestwa. W praktyce wyglądało to tragikomicznie (około 30 parlamentarzystów, 3 aktywnych) i słusznie stało się przedmiotem powszechnej krytyki. Ponownie odsyłam do archiwum debat z okresu stanu wyjątkowego. Zgadza się – parlamenty powszechne to rozwiązanie na czas wyjątkowy. Niestety – nie sprawdzają się.

Uściślę zatem. Nie jestem zwolennikiem „parlamentu powszechnego” (dla wszystkich), lecz „parlamentu otwartego” (dla zainteresowanych). To wcale nie tak subtelna różnica.

Poczynając od kwietnia nowy niekadencyjny parlament składa się wyłącznie z tych obywateli, którzy wyrażą taką wolę. Jednocześnie wprowadziliśmy zabezpieczenie na wypadek zjawiska „słupów” i nieobecnych parlamentarzystów w postaci bezwzględnego wymogu aktywności. Dwie nieuzasadnione absencje oznaczają utratę mandatu. Póki co – system działa, liczba aktywnych parlamentarzystów utrzymuje się na stabilnym, wysokim poziomie. Nie widzę tu symptomów zapowiadanego w artykule przesilenia.
***
Mój sprzeciw wobec powrotu do idei wyborów wynika nie tyle z dotychczasowego doświadczenia (negatywnego), co z potrzeby zapewnienia każdemu zainteresowanemu natychmiastowego dostępu do legislatywy. Nie za miesiąc, nie za dwa czy cztery, gdy odbędą się kolejne wybory, lecz właśnie dzisiaj. Moją intencją było, by parlament stał się kuźnią przyszłych elit i miejscem zdobywania i szlifowania podstawowych kompetencji (legislacyjnych i retorycznych), często niezbędnych w trakcie dalszej przygody.

Nie chcę, by nowy obywatel zmuszony był czekać do końca kilkumiesięcznej kadencji. W obecnych realiach to czasem więcej niż cały cykl życia. Mechanizm wyborczy w mikroświecie to prosta zabawa w „lubię”/„nie lubię”, często odstręczająca i deprymująca dla nowych mieszkańców. Chcę, by każdy miał możliwość przetestowania swoich aktualnych możliwości, bez potrzeby przechodzenia przez procedurę wyborczą, mało sensowną w 20-osobowej społeczności.

Powrót do wyborów to również okrojenie liczby członków parlamentu. Przekłada się to na wewnętrzną dynamikę izby, a w konsekwencji – na jej atrakcyjność. Obserwowaliśmy to w minionych latach, gdy mieliśmy problem ze skompletowaniem trzech chętnych do pracy w parlamencie. W pewnym momencie – choćby jednego. System wypalił się do cna, prowokując mojego poprzednika do wprowadzenia osobistych rządów Korony za pomocą dekretów.

Udział w wyborach wiąże się również z koniecznością przygotowania programu. Dla nowego, niedoświadczonego mieszkańca, który dopiero uczy się mikronacyjnego elementarza, może się to okazać progiem nie do przeskoczenia. W efekcie - w ogóle nie podejmie rywalizacji. Zamiast zapowiadanego tu fermentu (na który i ja liczę), otrzymamy mikroferment w postaci rywalizacji Witta z PTR, choć przecież obaj powinni znaleźć się w izbie. Areną takich jednostkowych pojedynków, tym razem w sporze o stawkę, powinny być wybory na urząd premiera.

Zauważył Pan, że większość nowych parlamentarzystów póki co ogranicza się do roli maszynek do głosowania. Również to zauważyłem. Proszę o cierpliwość, to spodziewany efekt świeżej zmiany. Nowi obywatele muszą okrzepnąć, zorientować się w sytuacji, dostrzec potrzebę osobistej interwencji. Na tym etapie obserwują i zbierają doświadczenie.

Nie jest to zatem parlament na czas kryzysu. W swym obecnym kształcie został powołany dwa miesiące po zniesieniu stanu wyjątkowego, właśnie jako element nowego systemu politycznego. To jest parlament na tytułowe „ciekawe czasy”.

Z mojej perspektywy powrót do wyborów parlamentarnych byłby rozwiązaniem nie tyle zachowawczym, co szkodliwym dla obecnego modelu partycypacyjnego, zorientowanego na nowego mieszkańca.
[list]E II[/list]
Edward J. Ebruz, r.s.
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Towarzyszu Monarcho,

Tak zdefiniowana różnica między parlamentem "otwartym" a "powszechnym" jest mniej niż subtelna - jest właściwie żadna. To co je różni jedynie trochę inna forma ograniczania kworum i kontroli aktywności. W praktyce, z punktu widzenia całości funkcjonowania nie ma to większego znaczenia czy ktoś, kto nie ma woli uczestniczenia nie bierze udziału w parlamencie powszechnym, czy nie zgłasza się do parlamentu otwartego.

Również umożliwienie natychmiastowego dostępu do legislatywy wypada blado - po pierwsze dlatego, że zaraz będzie to 2 tygodnie (jasne, mało w stosunku do klasycznych 3-miesięcznych kadencji, ale i tak już nie natychmiast), po drugie dlatego, że nawet pobieżne przejrzenie nowych obywateli od czasu wprowadzenia takiej formy parlamentu potwierdza postawioną przeze mnie tezę, że parlament i szybkość dostępu do niego nie jest czynnikiem decydującym. "Nowi" angażują się wojsko, w prowincje, w narrację gospodarczą - tu wielka praca tow. dr Witta, który jest tym, który najwięcej tego typu zaangażowanie organizuje i wzmacnia - i dlatego "zostają".

W Parlamencie nie widać ich za bardzo. Jak sam towarzysz Król mówi - potrzebują okrzepnąć, przywyknąć. Czy jednak muszą to robić jako parlamentarzyści? Towarzysz Król proponuje mikronacyjny fastfood - możesz sięgnąć po funkcję parlamentarzysty od razu, od ręki. W pewnym sensie jest to odrobiona lekcja jednodniowych mocarstw z Nordaty (metaforycznie, dziś nawet nie kłopoczą się sytuowaniem na mapie) - zaspokoić ambicje, zanim spadnie krótki okres skupienia i zainteresowania. Trzeba jednak pamiętać, że jest powód, dla którego te mocarstwa, mimo spełniania najdzikszych fantazji, pozostają efemerydami. Czy jako państwo nie powinniśmy też stawiać większych wymagań, wyzwań - pewnej drabinki, po której ciężej się wspiąć niż wjechać windą, ale daje więcej satysfakcji?

Można powiedzieć, że jest szereg innych funkcji, równie ważnych czy ważniejszych, które wymagają starań - i tam można się wykazać - Minister, Premier, Namiestnik czy nawet Król - ale wymagają on innego typu zaangażowania niż praca legislacyjna - i mogą nie być tak atrakcyjne jak kariera w parlamencie.

Względem powodzenia samych wyborów - należy pamiętać, że nie tylko wzrósł potencjał ludnościowy, ale polityka zyskała nowe barwy, powstały rywalizujące ugrupowania i wizje potencjalnego, znaczącego przekształcenie państwa. To już nie spór odcieni tego samego koloru, to mocno kontrastowa walka o idea. Dlatego też sądzę, że o brak kandydatów do Parlamentu obawiać się nie trzeba - żadna ze stron nie będzie chciała drugiej oddać pierwszeństwa. O brak kandydatów, nawet do np. pięciosobowego parlamentu bym się nie martwił. Tym bardziej, że jak sam Monarcha wskazuje - mamy stabilną liczbę parlamentarzystów. Wybory nie są czymś specjalnie zniechęcającym, przynajmniej nigdy nie zauważyłem żeby ktoś powiedział "chcę być w parlamencie, ale nie chcę startować w wyborach".

Starcia liderów - a do tego sprowadzają się wybory na Premiera - nie są czymś co mnie by mnie specjalnie satysfakcjonowało. Tego typu wybory będą zawsze w większym stopniu plebiscytem popularności konkretnych postaci (na co wszak sam Król narzeka), a mniejszą rolę będzie pełnić wizja lub jej brak, program lub jego brak. Zdecydowanie wolę wybory parlamentarne, gdzie mamy do czynienia ze starciem raczej partii, ugrupowań, idei, grup - a nie jednostek.

Nie mogę powiedzieć, żeby dziwiła mnie deklaracja, że monarcha zapowiada, że może dekretować, a gawiedź niech dyskutuje. Widać to było choćby po ostatnim ogłoszeniu bez publicznych konsultacji dekretu w sprawie, w której Parlament odrzucił chwilę wcześniej ustawę. Jednak taka wizja - otwartego, słabego Parlamentu jako klubu gdzie się gada, a właściwą legislację zostawia się w rękach monarchy - nie odpowiada ani mi, ani moim towarzyszom z KPD. Wręcz przeciwnie - stoimy na stanowisku, że kraj potrzebuje więcej, a nie mniej demokracji. Liczę na to, że z czasem dekretów będzie co raz mniej, a ustaw - co raz więcej, do momentu kiedy sama instytucja dekretów królewskich stanie się całkowicie zbędna. Ten fragment był odniesieniem do wypowiedzi będącej cześcią odpowiedzi pod artykułem Kuriera. która zniknęła z odpowiedzi umieszczonej na forum - słowa o możliwości samodzielnych rządów za pomocą dekretów zmieniono na odwołanie do rządów poprzednika. Rozumiem, że monarcha swoje stanowisko złagodził. Swoją odpowiedź jednak zostawiam, bo jest tu dość istotna deklaracja ideowa.

I wreszcie, na koniec, jedna uwaga. Duża cześć argumentu "przeciw" to "bo będzie jak wtedy". Mamy zupełnie inną sytuację, Dreamland jest na fali wznoszącej, powiewa nam ożywczy zefirek. Ciężko byłoby znaleźć lepszy moment aby odłożyć wiosła i postawić dodatkowe żagle. Jeżeli się okaże, że wybory faktycznie będą obarczone problemami o których mówi Towarzysz - zawsze będzie czas aby ze zmian się wycofać. Natomiast zmiana w drugą stronę w sytuacji, gdy ogarnie nas zastój będzie już spóźniona i niemożliwa.

Niezupełnie rozumiem ostatnie zdanie - bo wiele jest państw gdzie model wybieralnego parlamentu działa, całkiem dobrze. Chyba, że chodzi o przykład państwa, gdzie nastąpiła z powodzeniem zmiana z modelu otwartego na wybieralny? To mogę podać chociażby Surmenię, gdzie po okresie gdy parlament (zwany wtedy Senatem) działał jako powoływany przez Króla, został zastąpiony takim z wyboru i działał w tym trybie przez długi czas - z tego co wiem, dopiero ostatnie demograficzne tąpnięcie zmusiło Surmenię do powrotu do trybu "powszechnego".
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
Tomasz von Habsburg
Posty: 1329
Rejestracja: 3 maja 2016, 16:55
NIM: 659175
Herb: t10
Lokalizacja: Habsburg (Księstwo Furlandii i Luindoru)
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Tomasz von Habsburg »

PTR pisze:"Nowi" angażują się wojsko, w prowincje, w narrację gospodarczą.
Mowa między innymi o mnie. :)

(-)sir Tomasz von Habsburg
Awatar użytkownika
Tomasz von Habsburg
Posty: 1329
Rejestracja: 3 maja 2016, 16:55
NIM: 659175
Herb: t10
Lokalizacja: Habsburg (Księstwo Furlandii i Luindoru)
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Tomasz von Habsburg »

Maurycy Strzelisty pisze:Jasno trzeba powiedzieć, że to co mówi de Brolle i von Witt to swoista iluzja tego, co faktycznie jest w Dreamlandzie. Ta zdwojona banda zapatrzona na Dreamland w zupełnie ten sam sposób jak Bialeńczycy, Sarmaci i Hasselandczycy na swoje kraje po prostu go niszczą nie będąc tego świadomym, bo intelektualiści, jakich próbują udawać, zawsze się mylą, bo mają we łbie lewicowe ideologie.

Niestety, ludzie ulegli tej masie dziwnych zachowań mających podłoże psychiatryczne i zaczynają traktować mikronacje jak takie laleczki czesząc je bez opamiętania tak jak to robią poważnie chorzy ludzie w zakładach psychiatrycznych.

Prawdopodobnie ten komentarz zostanie usunięty, bo takich typów jak de Brolle i von Witt ogarnęła ta sama choroba mentalna, co Kościńskiego i każdy, kto się z nimi zetknie będzie musiał się nieźle nagimnastykować, aby zrozumieć o co tym pojebusom chodzi. :)
Mam pytanie: czy w innych wcieleniach jest Pan znany jako Paweł Zanik? :)

Jeżeli tak, to witamy ponownie w Królestwie Dreamlandu. :)

(-)sir Tomasz von Habsburg
Awatar użytkownika
Tomasz von Habsburg
Posty: 1329
Rejestracja: 3 maja 2016, 16:55
NIM: 659175
Herb: t10
Lokalizacja: Habsburg (Księstwo Furlandii i Luindoru)
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Tomasz von Habsburg »

Czy Szanowny Autor uważa mnie za "nieaktywnego parlamentarzystę"?
Jeżeli tak, to proszę mi wybaczyć i przyjąć mój obietnice zwiększenia aktywności.

(-)sir Tomasz von Habsburg
Awatar użytkownika
Gaston de Senancour
Posty: 1626
Rejestracja: 19 sty 2016, 13:02
Numer GG: 59036457
NIM: 312584
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Gaston de Senancour »

PTR pisze:Tak zdefiniowana różnica między parlamentem "otwartym" a "powszechnym" jest mniej niż subtelna - jest właściwie żadna.
Ale w praktyce dało kolosalną różnicę. Na tym polegają inteligentne rozwiązania. Argumenty o tym, że "lepiej drabinką niż windą" oraz że "będzie się działo" kwituję w jedyny możliwy sposób. Proszę wybaczyć, ale wycieram w nie gila.

Odpowiem z perspektywy wciąż młodego stażem obywatela: w przypadku funkcjonowania klasycznego systemu wyborczego w chwili mojego przybycia do Królestwa najpewniej nie wziąłbym udział w wyborach. I jeszcze długo, długo nie brał. Dopiero obecność w parlamencie dała mi możliwość rozwinięcia skrzydeł przy autentycznym wpływie na porządek prawny Królestwa. W innym razie pozostałyby mi dyskusje o porcelanie, grach komputerowych i przeczytanych książkach. Wojsko, regiony, gospodarka - wszystko fajnie. Ale polityka na pierwszym planie.

Pierwsze tygodnie przetrwałem przede wszystkim dzięki aktywności i zachętom ze strony premiera Witta, ale tym co zmobilizowało mnie do powrotu po dwóch miesiącach przerwy, był właśnie otwarty parlament.

Esencją paramentaryzmu są dwa elementy: repezentatywnośc i aktywność legislacyjna. W tej chwili w PK mamy ponad 60%-70% aktywnych obywateli. System jest reprezentatywny i drożny, czego nie można byłoby powiedzieć o parlamencie 4-osobowym, a tym skończyłyby się Pańskie mrzonki. Chyba że - tu dopuszczam taką opcję - chciałby Pan wpuszczać do parlamentu 8 na 10 kandydatów. W takim razie jednak - jaki w tym sens? Rolę filtra pełni wewnątrzparlamentarny wymóg aktywności, który eliminuje najsłabsze ogniwa. W organie kadencyjnym taka opcja jest trudna do realizacji - doprowadziłoby to do dalszego spadku liczby parlamentarzystów.

Nie rozumiem również, dlaczego uderza Pan - jako komunista - w model, który jest inkluzywny i demokratyczny, lansując w jego miejsce coś, co się tutaj nie sprawdziło (i nigdzie poza Sarmacją nie sprawdza, a i tego już nie jestem pewien) i co uderza przede wszystkim w młodych mieszkańców Królestwa? Każdy system wyborczy będzie sprzyjał weteranom.

Po drugie - powrót do wyborów parlamentarnych znosi sens bezpośrednich wyborów premiera. Wolę zachować te drugie.

Na koniec wreszcie chciałbym poznać jakieś sensowne argumenty ZA przywróceniem wyborów w naszej sytuacji. Jakiego efektu się Pan spodziewa? Jaką metodę liczenia głosów/dystrybucji mandatów Pan proponuje? Jak często byłyby organizowane? Konkrety.
[x] Gaston de Senancour / Lider Frakcji Radykalnej
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Daniel von Witt »

PTR pisze:Starcia liderów - a do tego sprowadzają się wybory na Premiera - nie są czymś co mnie by mnie specjalnie satysfakcjonowało. Tego typu wybory będą zawsze w większym stopniu plebiscytem popularności konkretnych postaci (na co wszak sam Król narzeka), a mniejszą rolę będzie pełnić wizja lub jej brak, program lub jego brak. Zdecydowanie wolę wybory parlamentarne, gdzie mamy do czynienia ze starciem raczej partii, ugrupowań, idei, grup - a nie jednostek.
Tak więc albo nie przeszkadza to w organizacji sondażu przedwyborczego dotyczącego wyborów Premiera, gdy nie znamy jeszcze nazwiska żadnego kandydata (a mimo to wyborcy wyrażają swoje preferencje w stosunku do partii politycznych), albo to co Pan pisze jest oderwane od realiów.

(-) Daniel książę von Witt
Klub Polityczny św. Augustyna
Awatar użytkownika
Gaston de Senancour
Posty: 1626
Rejestracja: 19 sty 2016, 13:02
Numer GG: 59036457
NIM: 312584
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Gaston de Senancour »

I drobiazg na koniec. Oto jak najpewniej wyglądałby skład parlamentu, gdyby wybory przeprowadzono za godzinę (przy uwzględnieniu aktualnego rozkładu sił).
  • 1. Daniel von Witt;
    2. P.T. Radziecki;
    3. Torkan Ingawaar/Mat Max;
    4. Auksencjusz Butodziej-Witt.

Co stwierdzam z ubolewaniem, jako kandydat niewybieralny (podobnie jak Kaufman i kilku innych, niestety przede wszystkim świeżaków). Sytuacja patowa, 2 vs. 2, ewentualnie, przy bardziej hojnym systemie podzialu mandatów, 2 vs. 3 (co determinuje wynik kolejnych głosowań w parlamencie, dwójka może właściwie z marszu ogłosić urlop).
[x] Gaston de Senancour / Lider Frakcji Radykalnej
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Edward Ebruz »

Padło tu sporo kategorycznych stwierdzeń, zachęcam jednak do kontynuacji dyskusji. Sprawa nie jest przesądzona.

Skorzystam z okazji i odniosę krótko do jednej z uwag lorda Radzieckiego.

PTR pisze:
Ten fragment był odniesieniem do wypowiedzi będącej cześcią odpowiedzi pod artykułem Kuriera. która zniknęła z odpowiedzi umieszczonej na forum - słowa o możliwości samodzielnych rządów za pomocą dekretów zmieniono na odwołanie do rządów poprzednika. Rozumiem, że monarcha swoje stanowisko złagodził. Swoją odpowiedź jednak zostawiam, bo jest tu dość istotna deklaracja ideowa.
Fragment o „rządzeniu za pomocą dekretów" wypadł w procesie redakcji nowego komentarza na forum, który rozrósł się do nieco męczących rozmiarów. Samych słów jednak nie odwołuję, nie miały one zresztą wymowy ideowej. Po prostu odniosłem się w ten sposób do zaskakującej dla mnie uwagi, że „od kwietnia do Parlamentu wpłynęło ledwie kilkanaście projektów" (czy to faktycznie mało?), rzucając w odpowiedzi, że tempo i jakość pracy Parlamentu nie stanowią zagrożenia dla państwa. W krańcowym przypadku, jak miało to miejsce za mojego Poprzednika, ciężar legislacji zostanie przeniesiony na Koronę, czego jednak wolałbym zdecydowanie uniknąć. Rządzenie za pomocą dekretów jest wyrazem słabości państwa i bankructwa jego systemu politycznego. Przedstawiona przez Pana interpretacja („monarcha zapowiada, że może dekretować, a gawiedź niech dyskutuje") jest, proszę wybaczyć, nieco groteskowa.
  • E II
Edward J. Ebruz, r.s.
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Edward II pisze:
Padło tu sporo kategorycznych stwierdzeń, zachęcam jednak do kontynuacji dyskusji. Sprawa nie jest przesądzona.
Ponieważ potrzebna jest tu rozbudowana odpowiedź dla wielu komentujących, potrzebuję trochę więcej czasu. Postaram się jutro - dziś jeszcze kończę inne obowiązki.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Tomasz von Habsburg pisze:Czy Szanowny Autor uważa mnie za "nieaktywnego parlamentarzystę"?
Towarzyszu,
Nie mówiłem o nieaktywności (ta jest weryfikowana i eliminowana, na podstawie nieobecności w głosowaniach). Mówiłem o braku zaangażowania w codzienne prace Parlamentu niektórych parlamentarzystów, ograniczenie się do głosowania i rzadkich wypowiedzi w debatach. Przeanalizowałem karierę parlamentarną Towarzysza i generalnie, poza tym że jest Towarzysz wicemarszałkiem i bierze udział w technicznym organizowaniu obrad, to z wypowiedzi merytorycznych w całym okresie znalazłem 2 propozycje drobnych poprawek i 2-3 pytań do różnych projektów.

Chcę żeby to było jasne - nie czynię z tego zarzutu. Nie każdy musi mieć zacięcie akurat do pracy parlamentarnej.

Moje pytanie - i proszę o szczerą odpowiedź, nie dyktowaną lojalnością linii partyjnej - czy bez możliwości automatycznego wejścia do parlamentu zaangażowanie Towarzysza w Dreamland by ucierpiało? Czy otwarty Parlament jest jakąś centralną, podstawową kwestią która zadecydowała o obecności tutaj? I - jeżeli faktycznie sprawowanie funkcji parlamentarnej jest dla Towarzysza istotne - czy konieczność startu w wyborach sprawiłaby, że zrezygnowałby Towarzysz z tej ścieżki kariery i zaangażowania?
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Gaston de Senancour pisze:
Ale w praktyce dało kolosalną różnicę. Na tym polegają inteligentne rozwiązania. Argumenty o tym, że "lepiej drabinką niż windą" oraz że "będzie się działo" kwituję w jedyny możliwy sposób. Proszę wybaczyć, ale wycieram w nie gila.
Czyli "tak" bo "tak". Nie, żeby w dyskusji wypadało użyć argumentów. Ta zasada najwyraźniej nie dotyczy "smarkaczy".

Odpowiem z perspektywy wciąż młodego stażem obywatela: w przypadku funkcjonowania klasycznego systemu wyborczego w chwili mojego przybycia do Królestwa najpewniej nie wziąłbym udział w wyborach. I jeszcze długo, długo nie brał.
Rozumiem. Czy mamy to zatem uogólnić na wszystkich nowych? Obawiam się, że to chybiony strzał. Są tacy, którzy rzucają się w wir aktywności (politycznej czy innej) niezależności od warunków w jakich się znaleźli, są tacy co potrzebują czasu albo pracy aby się zaktywizować (sam do uaktywnienia się po zamieszkaniu w Sarmacji potrzebowałem bagatela pół roku). Parlament otwarty trafił do Towarzysza - świetnie. Czy oznacza to, że jest obiektywnie lepszy na każdą sytuację - nie.

Na marginesie - co sprawiłoby, że nie brałby Towarzysz udziału w wyborach? Ostrożność? Niechęć do tej formy? Obawa przed porażką? Pytam, bo chcę wiedzieć, czy jest to powód, który wynika jakoś konkretnie z Towarzysza, czy faktycznie jest to coś, co jest immanentne dla nowych obywateli.

Esencją paramentaryzmu są dwa elementy: repezentatywnośc i aktywność legislacyjna. W tej chwili w PK mamy ponad 60%-70% aktywnych obywateli. System jest reprezentatywny i drożny, czego nie można byłoby powiedzieć o parlamencie 4-osobowym, a tym skończyłyby się Pańskie mrzonki. Chyba że - tu dopuszczam taką opcję - chciałby Pan wpuszczać do parlamentu 8 na 10 kandydatów. W takim razie jednak - jaki w tym sens? Rolę filtra pełni wewnątrzparlamentarny wymóg aktywności, który eliminuje najsłabsze ogniwa. W organie kadencyjnym taka opcja jest trudna do realizacji - doprowadziłoby to do dalszego spadku liczby parlamentarzystów.

Nie rozumiem również, dlaczego uderza Pan - jako komunista - w model, który jest inkluzywny i demokratyczny, lansując w jego miejsce coś, co się tutaj nie sprawdziło (i nigdzie poza Sarmacją nie sprawdza, a i tego już nie jestem pewien) i co uderza przede wszystkim w młodych mieszkańców Królestwa? Każdy system wyborczy będzie sprzyjał weteranom.
Z tą inkluzywnością bym nie przesadzał - skoro wchodzenie do Parlamentu przez członków partii jest ponoć moralnie naganne (ale tylko wtedy, kiedy najpierw wstąpią do partii, a potem wejdą do parlamentu - w drugą stronę nie usłyszymy już ani słowa krytyki). Inkluzywność modelu kończy się też w momencie kiedy ktoś właśnie nie chce być członkiem parlamentu. W tym momencie - w zakresie legislacji - jego głos przestaje istnieć i się liczyć. Może zagłosować na swojego Premiera, ale już nie wesprze ugrupowania w sprawie jakiejś istotnej dla siebie ustawy. No, chyba że postanowi dopisać się do Parlamentu po to, aby zostać maszynką do głosowania.

Również z "nie sprawdzaniem się" to mogę tylko uśmiechnąć się z politowaniem, bo ten model funkcjonuje i funkcjonował w wielu państwach, przez długi czas, więc mogę tylko sarkastycznie (i trochę autoironicznie) stwierdzić, że to wypowiedź na miarę marksowskiego stwierdzenia, że oto jesteśmy u kresu kapitalizmu, który lada chwila runie pod ciężarem własnych sprzeczności.

Co do sprzyjania weteranom i uderzania w młodych. Widziałem wiele wyborów parlamentarnych, gdzie niespodziewanie dobre wyniki osiągali właśnie młodzi, dzięki świeżości. Rolę "wprowadzającą" w takim systemie pełnią też partie polityczne - wystawiając nowych na swoich listach i dając im korzystać z "marki". Wiadomo, że zawsze znajdą się żelazne nazwiska, którym łatwo wejść do parlamentu. Ale sam byłem świadkiem (i uczestnikiem) porażki silnej reprezentacji partii NZM w Sarmacji, z von Thornem i Kościńskim na czele, z garstką noname-ów z SPD. Nic nie jest niemożliwe.

Po drugie - powrót do wyborów parlamentarnych znosi sens bezpośrednich wyborów premiera. Wolę zachować te drugie.
Nie widzę powodu znosić jednych czy drugich. Wybory Prezydenta nie znoszą sens wyborów parlamentarnych. A nasz Premier, z uwagi na to, ze głową państwa jest monarcha, ptorzebuje silnej legitymacji powszechnych wyborów.

Na koniec wreszcie chciałbym poznać jakieś sensowne argumenty ZA przywróceniem wyborów w naszej sytuacji.

Widzę, że całkowicie pominął Towarzysz główne elementy mojej argumentacji - tj. dać wpływ również tym, którzy nie chcą być parlamentarzystami. Demokracja którą chwali Towarzysz jest bliższa ateńskiej - bezpośrednia, ale w łatwy sposób wykluczająca tych, którzy nie spełniają warunków wejściowych.

Jakiego efektu się Pan spodziewa? Jaką metodę liczenia głosów/dystrybucji mandatów Pan proponuje? Jak często byłyby organizowane? Konkrety.
Jeżeli oczekuje Towarzysz, zę mam w zanadrzu konkretny projekt z konkretnymi wartościami - nie, nie mam. To byłaby poważna zmiana, i o ile mam swoje własne propozycje, to myślę, że zarówno sam pomysł, jak i forma wyborów powinna być przedmiotem ogólnej dyskusji. Na moje optymalny byłby 5-osobowy parlament wybierany na krótką kadencję (2 miesiące - z uwagi na to, że rząd jest formowany poza Parlamentem to nie ma problemu z zakłócaniem ciągłości jego działania), Co do liczenia głosów/dystrybucji to tu nie mam sprecyzowanej opinii, bo jest co najmniej kilka modeli, które miałyby swoje plusy i minusy - i tu decyzję sam podjąłbym w trakcie jakiejś burzy mózgów.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Daniel von Witt pisze:Tak więc albo nie przeszkadza to w organizacji sondażu przedwyborczego dotyczącego wyborów Premiera, gdy nie znamy jeszcze nazwiska żadnego kandydata (a mimo to wyborcy wyrażają swoje preferencje w stosunku do partii politycznych), albo to co Pan pisze jest oderwane od realiów.
Towarzyszu Witt, pisałem o tym, jak taki model może (i w mojej opinii będzie) ewoluować. Sondaż mówi o poparciu dla Partii, owszem. Ale gdyby obie Partie wystawiły swoich najmłodszych i najmniej znanych członków, albo gdyby jedna partia tak zrobiła - to wyniki mogłyby się znacząco różnić. Wiadomo, że wyborcy spodziewają się jednego z mniej lub bardziej formalnych liderów Partii.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Gaston de Senancour pisze:
I drobiazg na koniec. Oto jak najpewniej wyglądałby skład parlamentu (...)
W sumie ciężko spodziewać się czegoś innego niż wyciągania (zasmarkanych) absurdów z kieszeni. No i po kim jak po kim, ale po Towarzyszu to się atencyjnego popłakiwania o byciu "niewybieralnym" nie spodziewałem. Ogarnijcie się Senancour, bądźcie kobietą. Jeżeli ja jestem wybieralny, to wy też. I właściwie każdy.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Edward II pisze:Fragment o „rządzeniu za pomocą dekretów" wypadł w procesie redakcji nowego komentarza na forum, który rozrósł się do nieco męczących rozmiarów. Samych słów jednak nie odwołuję, nie miały one zresztą wymowy ideowej. Po prostu odniosłem się w ten sposób do zaskakującej dla mnie uwagi, że „od kwietnia do Parlamentu wpłynęło ledwie kilkanaście projektów" (czy to faktycznie mało?), rzucając w odpowiedzi, że tempo i jakość pracy Parlamentu nie stanowią zagrożenia dla państwa.
O zagrożeniu w żadnej mierze nie mówiłem. Po prostu kontrowałem argument o tym, że Parlament święci jakieś gigantyczne sukcesy. Kilkanaście projektów to moim zdaniem stosunkowo niewiele, biorąc pod uwagę że mówimy o ponad trzech miesiącach, kilkunastu osobach (kilka doszło, kilka odeszło, ale liczba raczej nie spadała za bardzo poniżej 10) i o tym, że zdecydowana większość tego co było w Parlamencie to projekty rządowe. Ergo - sam parlament nie wykazuje się jakaś powalającą aktywnością. A przecież duża część prawa Królestwa była unicestwiona i obecnie przestrzeni legislacyjnej jest naprawdę sporo, w wielu aspektach.
krańcowym przypadku, jak miało to miejsce za mojego Poprzednika, ciężar legislacji zostanie przeniesiony na Koronę, czego jednak wolałbym zdecydowanie uniknąć. Rządzenie za pomocą dekretów jest wyrazem słabości państwa i bankructwa jego systemu politycznego. Przedstawiona przez Pana interpretacja („monarcha zapowiada, że może dekretować, a gawiedź niech dyskutuje") jest, proszę wybaczyć, nieco groteskowa.
W takim razie przepraszam - najwyraźniej źle zinterpretowałem wydźwięk tego, co było tam napisane. W tamtej formie i w kontekście zabrzmiało to raczej w ten sposób, że nie ma znaczenia, czy Parlament uchwala ustawy, czy te regulacje są dekretowane. Co przy uwzględnieniu dodatkowo kontekstu ustrojowego (absolutne weto Króla wobec Parlamentu) zabrzmiało, jakby Król nie specjalnie przejmował się tym co robi Parlament, byle by jakoś pracował i dawał zajęcie - a istotne decyzje i tak zapadną na tronie. Skoro jednak nie taka była intencja i źle odczytałem - to odszczekuję.

I na koniec - przepraszam, że dałem tyle postów po sobie, ale biorąc pod uwagę, że trochę tych wypowiedzi na które odpowiadałem było, to uznałem że umieszczenie wszystkiego w jednym mogłoby być nieczytelne. Mam nadzieję, że ne będzie problemu z przebrnięciem przez to. Proszę o wyrozumiałość - mimo wszystko samodzielna szermierka z czwórką dyskutantów to nie jest łatwa sprawa ;)
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Daniel von Witt »

PTR pisze:Towarzyszu Witt, pisałem o tym, jak taki model może (i w mojej opinii będzie) ewoluować. Sondaż mówi o poparciu dla Partii, owszem. Ale gdyby obie Partie wystawiły swoich najmłodszych i najmniej znanych członków, albo gdyby jedna partia tak zrobiła - to wyniki mogłyby się znacząco różnić. Wiadomo, że wyborcy spodziewają się jednego z mniej lub bardziej formalnych liderów Partii.
Szanowny lordzie Radziecki, rozumiem, że KPD chce zminimalizować szanse młodych obywateli na dostawanie się do Parlamentu? Tkanka, która tak mocno buduje teraz rozrastające się Królestwo, chce być przez Was wycięta z władzy ustawodawczej, gdzie powiem szczerze najprościej jest zdobywać doświadczenie i fach we wszystkich organach centralnych. Chcecie zamknąć ludziom drzwi do sprawowania władzy, argumentując, że są niedoświadczeni i nie wyrywają się na mównicę. Niepokojące.

(-) Daniel książę von Witt
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Daniel von Witt pisze:Szanowny lordzie Radziecki, rozumiem, że KPD chce zminimalizować szanse młodych obywateli na dostawanie się do Parlamentu? (...) Niepokojące.
Nie. Niepokojące jest to, że ktoś kto cytuje wypowiedź po czym dokładnie odwraca jej znaczenie, jest Premierem. Zamiast, na przykład, powtarzać lekcje z czytania ze zrozumieniem w najbliższej podstawówce. Kiedy Towarzysz nauczy się, że dyskusja nie polega na tym, żeby zarzucić coś absurdalnego drugiej stronie i liczyć, że gówno się przylepi - wtedy będziemy mogli rozmawiać dalej.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: Daniel von Witt »

M.in. do tego sprowadzają się Wasze postulaty. Chcecie po prostu, by koledzy partyjni wybierali sobie z grona np. 7 osób (tyle jest Was w KPD) jakieś 2, 3 osoby, które w imieniu tych 7 będą decydować o kształcie państwa. Spoglądając na wyniki sondażu przedwyborczego tak właśnie byłoby. Obecnie w Parlamencie macie więcej aktywnych lordów, inteligentnych, w pełni władz umysłowych, którzy sami mogą wyrażać swoje zdanie i podejmować decyzje. Wy chcecie obciąć liczbę członków Parlamentu o połowę do dwóch trzecich i aktywność Parlamentu o jedną trzecią do połowy. Wolicie mieć mandaty demokratyczne niż demokrację niemalże bezpośrednią. Parlament ma być dla elit (lub pupilów, gwiazdy danego czasu, zależy jak spojrzeć na sprawę i na kandydatów) a nie dla każdego, kto chce o państwie decydować.

(-) Daniel książę von Witt
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: [KURIER] Ciekawy parlament na ciekawe czasy

Post autor: RomanoPorfavor »

Daniel von Witt pisze:Chcecie po prostu (...)
Nie, nie chcemy. Nie chcemy również dyskutować z osobami, które tego nie potrafią robić.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Sport i kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość