Nie patrzyłem na tą sondę z tej perspektywy:
JKM Edward II pisze:Potrzebujemy nowego, bardziej pojemnego języka debaty publicznej, w którym odnajdzie się maksymalnie wielu uczestników. [...] W modelu idealnym - choć jednocześnie utopijnym - byłaby to społeczność, która pod jednym dachem pomieściłaby dyskutantów zarówno dżentelmentów, jak i bandytów z tytułowego wątku.
Czytając całą wypowiedź WKM dochodzę do wniosku, że nawet jeśli zdanie nas obywateli byłoby małoistotne, to Król robiąc tą sondę, pytając mieszkańców, pokazuje postawę chęci poznania zdania obywateli i odpowiedniego ustosunkowania się do niego. Wydaje mi się, że taka postawa odróżnia monarchię od dyktatury, chociaż są momenty, gdzie pewnie Król musi sam podjąc decyzję, ale akurat ta sprawa nie jest aż tak ważna, aby to robił. Coraz częściej uświadamiam sobie misję jaką WKM wypełnia w trakcie swojego panowania, mimo, że czasem mam przebłyski zaślepienia. Jeżeli moja poprzednia wypowiedź zabrzmiała jakoś zbyt arogancko, wrogo to przepraszam. Chyba muszę się nauczyć większej tolerancji, chociaż tak jak swego czasu bardzo nie lubiłem Towarzysza Radzieckiego czy Angusa Kaufmana, tak dziś mogę przyznać, że nie budzą we mnie takiej totalnej awersji jak kiedyś. Z czasem przyszła akceptacja ich wybryków i sposobu bycia, bo przecież razem tworzymy społeczność i nie będziemy do siebie nawzajem strzelać. Gdyby tak było to każde dreamlandzkie miasto byłoby opustoszałe.
Na koniec mogę powiedzieć, że jestem dumny z postępowania WKM, nawet jeśli teraz wydaje się to czymś szalonym lub mało widocznym ,to z pewnością ujrzymy w przyszłości lub już teraz oglądamy pozytywne skutki królewskich działań.