PTR pisze: Jeżeli dla kogoś ostateczne rozwiązanie jest pierwszym, które przychodzi na myśl, to jest to właśnie intelektualne lenistwo, albo, co gorzej, takaż niemoc.
Jest Pan osobą nie tylko pozbawioną zdolności przywódczych - czego dowodzi niechlubna lista porzuconych i zniszczonych państw - ale również osobą pozbawioną elementarnej odpowiedzialności za wspólnotę. Osobą bez instynktu, znudzoną, kapryśną, pozbawioną wiary w sens i możliwość naprawienia tego świata. Łatwo jest leżeć na sofie i z pozycji pozornego liberała kontrować wypowiedzi osób oburzonych czy sponiewieranych przez trolla czy psychopatę. Łatwo jest biernie przyglądać się, jak w ciemnym zaułku biją bezbronnych, a potem, gdy dojdzie już do wymuszonej interwencji ze strony sił porządkowych lub osób postronnych, zakrzyknąć: "A nie mówiłem?".
Ten rodzaj bojaźliwej pasywności, nieodmienny znak braku charakteru, to zwykłe draństwo ubrane w płaszczyk pozornie neutralnego liberała, który gestem Joachima Loewa wykopuje sobie kulki z odbytu i czeka, aż ktoś posprząta za niego świat. "Pozornego", bo jak doskonale wiemy z innego wątku na tym forum, ten liberalizm to w istocie jedynie maska, skrywająca maniery naczelnika gułagu. Ale ta maska już opadła.
Idę o zakład, że gdyby nie ten wątek, Paweł Zanik pisałby dalej, tak jak pisał przez ostatnie dwa czy trzy lata dzięki przyzwoleniu ze strony rozmaitych Mat Maxów, którzy prawdopodobnie mieli całą tę sprawę głęboko w poważaniu. W ogóle nie kupuję tej historii z publikowaniem przez maila, rzekomo pod nieobecność niczego nie świadomego właściciela bloga. Każdy administrator bloga otrzymuje powiadomienie o nowych postach i komentarzach. Burbon musiał wiedzieć, co wyprawia się na jego podwórku. Zajrzałem do poleconego mi bloga
"Królewskie Indagacje", w przeszłości prowadzonego przez p. Burbona. Nie widzę żadnej różnicy między wymową tekstu obu psychopatów.
Teoretycznie powinno być mi nawet blisko do tej pseudo-prawicowej narracji, jaka przeziera się między wierszami tych artykułów. A jednak nie - każdy konserwatysta musi czuć obrzydzenie zarówno formą, jak i treścią tego rodzaju publikacji. Jeszcze większą pogardę rezerwuję dla tych, którzy roztaczają parasol ochronny nad tą barbarią.
To samo można powiedzieć o sprawie Al Rajn, doprowadzonej do wiadomego finału dopiero wskutek konsekwentnej, wielotygodniowej kampanii obywatelskiej na tym i innych forach. Gdyby oddać sprawę pod osąd panów Radzieckich czy Mat Maxów, sułtan do dzisiaj panowałby w najlepsze, plując w twarz bezsilnym "liberałom".
Nie ma Pan bladego pojęcia, jak się za to wszystko zabrać, więc pozostaje wygodna rola liberalnego pozera. Proszę się ograniczyć do wykonywania herbów, a politykę zostawić tym, którzy potrafią uderzyć kijem, kiedy trzeba.