Tron i wszystko to, co potem

Centralne miejsce dreamlandzkiej aktywności.
Awatar użytkownika
Edward II
Posty: 1730
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre
Kontakt:

Tron i wszystko to, co potem

Post autor: Edward II » 2 gru 2015, 12:33

Wchodzę w nową i obcą mi rolę. Obcą, ponieważ całkowicie odwraca ona dotychczasowy wektor mojej aktywności, od pewnego momentu zorientowanej raczej na obserwację i komentarz niż na zaangażowanie na pierwszej linii frontu. Skłaniam się ku tak rozumianej idei Monarchii, pod którą prawdopodobnie podpisałoby się niewielu mikronacyjnych monarchistów i zapewne jeszcze mniej monarchów. Moja sygnatura od dłuższego czasu nie uwzględnia tytułu arystokratycznego, nie używam herbu i czuję się co najmniej niepewnie wobec konieczności obioru nowego imienia. Nie chodzi mi jednak o jakiś płaski republikanizm czy ukrytą pochwałę demokracji liberalnej - to wszystko ledwie dekoracje; to, co mam w tym momencie na myśli, o ile w naszych warunkach nie okaże się jedynie papierową teorią, powinno zyskać realne kontury w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy.

Czeka nas reset w polityce wewnętrznej - częściowo zapowiadany najnowszą uchwałą Parlamentu Królewskiego. Stoimy również wobec konieczności gruntownej przebudowy stosunków zewnętrznych. Tym, co interesuje mnie dziś najmocniej i do czego będę Was przekonywał, to miękka postać inżynierii społecznej – przebudowa, wzmocnienie i uspójnienie narracji kulturowej Królestwa w duchu łagodnej, retrospektywnej utopii. Obecność Scholandii i Elderlandu – pozycjonownego przed laty jako późnofeudalna monarchia stanowo-korporacyjna – dodatkowo wzmacnia narracyjny potencjał zjednoczonego królestwa i wskazuje naturalną ścieżkę ewolucji, w ramach której poszczególne podmioty projektowanej wspólnoty stanowiłyby odrębne „skrzydła” na mapie ideowej. W ten sposób powstałyby naturalne osie sporu i zarazem pola aktywności dla osób o zróżnicowanych poglądach. Miejsce Scholandii w ramach tej nowej konfiguracji będzie przedmiotem dyskusji z jej mieszkańcami.

Uwypuklony przez JKW Pavla Svobodę komponent kulturowy naszej wspólnej zabawy powinien zostać zrównoważony przez wymiar polityczny – będę agitował na rzecz odbudowy sceny partyjnej, która powinna być domeną aktywności nowych obywateli, kuźnią przyszłych elit i zarazem naszych zmienników. Pewnym punktem wyjścia może być tu system dwupartyjny/dwublokowy, którego architekturę wspiera nowa konstytucja Królestwa. Dołożę starań – nawet kosztem wszystkich innych zobowiązań – by w krótkim czasie powstała instytucja nauczania elementarnego ze zwięzłym programem edukacji obywatelskiej, by nie skazywać nowego mieszkańca na prace wykopaliskowe i skakanie po martwych linkach. Jak zapewnił mnie JKM Marcin Mikołaj, kontynuowane będą prace nad nową stroną główną, która jest bliska ukończenia.

W przeszłości kilkakrotnie miałem okazję komentować metamorfozę, jaką przechodzili nasi sternicy, którzy na potrzeby nowej misji porzucali dotychczasowe zajęcia i całkowicie oddawali się realizacji prerogatyw głowy państwa. To szlachetne samopoświęcenie, choć zrozumiałe i poniekąd wymuszone okolicznościami, w bieżącej praktyce politycznej dawało czasem wrażenie niepokojącej alienacji i pasywności wobec codziennych, banalnych wyzwań, z których składa się nasza przaśna rzeczywistość. Działo się tak najzupełniej wbrew intencjom Korony, która po prostu nie miała ochoty zawłaszczać placu gry i preferowała rolę bezstronnego arbitra.

W nieco zapomnianej już proklamacji Consensus facit legem (2008) król Edward Artur przezornie starał się ten dystans zredukować do minimum, podkreślając w imieniu Domu Panującego organiczny związek z dreamlandzką społecznością („Jesteśmy z Narodem”). A jednak ta sama proklamacja, co było do przewidzenia, jedynie utrwaliła dystans między obywatelem a Pałacem, wynosząc regułę nieingerencji w sprawy obywateli do rangi nieformalnej doktryny Ebruzów. „Przyjęliśmy zasadę, iż nie włączamy się czynnie w debaty publiczne, nie wspieramy też żadnej opcji politycznej. Uważamy jednak, że taka formuła sprawowania władzy królewskiej jest dla Dreamlandu najlepsza: byłoby w Naszym odczuciu czymś nagannym i szkodliwym, gdyby Korona porzuciła obiektywizm i zaangażowała swój autorytet w bieżące polityczne spory” – tłumaczył Edward Artur w uroczystej glosie do tamtej proklamacji.

A zatem - „jesteśmy z Narodem”?

Widzę to inaczej. Zamierzam odstąpić od nakreślonego tu modelu. Nie chcę wchodzić w rolę arbitra i zapewne nie zdołałbym wytrwać na uboczu, tym bardziej że oczywistym wymogiem chwili jest konsekwentne zaangażowanie wszystkich potencjalnie zainteresowanych stron. Jak również podkreślałem w kilku miejscach, co czasem stawało się źródłem nieporozumienia, nie wierzę w istnienie „narodu” w realiach mikroświata, więc nie mogę stać przy czymś, czego nie dostrzegam.

To użyteczna hipostaza, ale niewiele więcej – w warunkach, w których się poruszmy, wolę mówić o projekcie kontrkultury: punktowej opozycji wobec pewnych elementów szerszej, lecz wciąż wspólnej nam wszystkim tożsamości, której nie zdołamy wziąć w żaden ironiczny nawias. W przypadku Dreamlandu dostrzegam tu potencjał na kontrkulturę w swym rdzeniu konserwatywną. Nie tworzymy narodów, tworzymy grupy społeczne dlatego właściwym językiem opisu tej rzeczywistości będzie język mikrosocjologii: analiza wewnętrznych relacji, osieciowań, konfliktów, ról. Trywializując sprawę - koniec końców jedynym kryterium demarkacji okazuje się temperament rozmówców. W Dreamlandzie lepiej odnajdują się osoby o pewnej konstrukcji osobowości, co widać gołym okiem, w Wandystanie, Sarmacji czy Al Rajn - ktoś zupełnie inny. Po latach ucierania się w tym mikronacyjnym moździerzu wypracowaliśmy pewne trwałe mechanizmy selekcji, które preferują jedne i dyskryminują inne modele komunikacji. Dlatego nie „jestem z Narodem” - choć głęboko szanuję leżącą u podstaw tej postawy intencję - będę natomiast lojalnie stał przy aktywnych i twórczych jednostkach, którzy poświęcają swój najlepszy czas na nasz wspólny projekt.

Nie zamierzam rezygnować z dotychczasowych projektów na niwie publicystycznej, choć potrzebna będzie tutaj pewna korekta. Jeśli rację mieli juryści epoki Tudorów i można w warunkach mikronacyjnych z pożytkiem rozprawiać o „dwóch ciałach króla”, a Korona Ebruzów – jak ta św. Wacława, Stefana czy Ludwika – pozostanie po prostu symboliczną metonimią i nienachalnym elementem mitu państwowego, będę mógł pozostać sobą, bez konieczności budowy nowej tożsamości i sięgania po obcy mi język. Własny język – a co może być cenniejszego? - udało się ocalić Pavlowi Svobodzie, który, wstępując w listopadzie 2005 roku na tron jako Paweł I, postawił sprawę jasno: „Staję więc przed Wami, hodowca kur i wierszokleta, i proszę Was o wsparcie i współudział w rządach”.

Dokładnie o to samo wkrótce Was poproszę. To będzie aktywny i dynamiczny czas.
  • (-) Jacques de Brolle

Awatar użytkownika
matmax
minister
Posty: 1570
Rejestracja: 4 kwie 2013, 21:09
Kontakt:

Re: Tron i wszystko to, co potem

Post autor: matmax » 3 gru 2015, 20:12

Cieszę się, że w pierwszym takim komentarzu do sytuacji z Pańskiej strony pojawia się kwestia dyskusji ze Scholandczykami. Były już próby podjęcia rozmowy o tym, jaki kształt powinna przyjąć nowa Scholandia, nic jednak z tego nie wyszło. A pozostanie muzeum nie jest najlepszą drogą.

Pozytywna jest dla mnie też zapowiedź dalszej aktywności publicystycznej. To jeden z powodów, dla których obecnie prasa Dreamlandu jest w tej chwili na tak wysokim poziomie.

Co do wizji państwa, która została tu częściowo nakreślona - więcej szczegółów, jak rozumiem, w niedalekiej przyszłości. Chętnie je zobaczę, a to co już widać, wygląda interesująco.
Mat Max von Salvepol
Minister Spraw Wewnętrznych
Ambasador w Wandystanie i Sarmacji
Daniel von Witt pisze:
13 sty 2019, 02:15
Liczy się adrenalinka xD i na tym może już poprzrstane, chociaż głowa pełna jest myśli tym, co tu poruszone zostało nie mówiąc już nawet o tym, co zakryte.

Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Prezes Sądu Królestwa
Posty: 13156
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
Lokalizacja: Buuren (Furlandia), Elder (Luskania)
Kontakt:

Re: Tron i wszystko to, co potem

Post autor: Daniel von Witt » 4 gru 2015, 14:26

Jacques de Brolle pisze:Czeka nas reset w polityce wewnętrznej - częściowo zapowiadany najnowszą uchwałą Parlamentu Królewskiego.
Jaki będzie jej los i kiedy można spodziewać się referendum?
Jacques de Brolle pisze:Obecność Scholandii i Elderlandu – pozycjonownego przed laty jako późnofeudalna monarchia stanowo-korporacyjna – dodatkowo wzmacnia narracyjny potencjał zjednoczonego królestwa i wskazuje naturalną ścieżkę ewolucji, w ramach której poszczególne podmioty projektowanej wspólnoty stanowiłyby odrębne „skrzydła” na mapie ideowej. W ten sposób powstałyby naturalne osie sporu i zarazem pola aktywności dla osób o zróżnicowanych poglądach.
Bardzo słusznie - pozwoli to każdemu odnaleźć swoje miejsce w Wspólnocie Korony Ebruzów, której poszczególne człony dość różnie ze sobą zintegrowane mogą na powrót stanąć w szranki o nowych mieszkańców - wystarczy wskazać im odpowiednie korzyści do uzyskania z tego typu efektów działalności ich władz, zaprzęganych głównie do pomocy w promowaniu WKE i jej członów, aklimatyzowaniu się nowych mieszkańców oraz inwestowaniu w ich edukację, stąd również i to:
Jacques de Brolle pisze:Dołożę starań – nawet kosztem wszystkich innych zobowiązań – by w krótkim czasie powstała instytucja nauczania elementarnego ze zwięzłym programem edukacji obywatelskiej, by nie skazywać nowego mieszkańca na prace wykopaliskowe i skakanie po martwych linkach.
uważam za pomysł wyborny. By móc z czystym sumieniem przejść na zasłużone emerytury ostatnią rzeczą jakiej należy dokonać przed tym posunięciem jest zapewnienie sobie następców i cieszę się, że postulat polityki edukacyjnej stanie się jednym z najważniejszych z ważnych.
Jacques de Brolle pisze:Nie chcę wchodzić w rolę arbitra i zapewne nie zdołałbym wytrwać na uboczu, tym bardziej że oczywistym wymogiem chwili jest konsekwentne zaangażowanie wszystkich potencjalnie zainteresowanych stron.
Ta deklaracja bardzo mnie cieszy. Rysuje się w ten sposób obraz zaangażowanego i aktywnego monarchy, który nigdy nie jest w stanie być obiektywny, więc i tego udawać nie może, jak to ma miejsce za JKM Marcina I Mikołaja. W obecnej trudnej sytuacji państwa monarcha nie może bawić się w strażnika placu naszej zabawy, ale w jej najważniejszego inicjatora.
Jacques de Brolle pisze:(...) nie „jestem z Narodem” - choć głęboko szanuję leżącą u podstaw tej postawy intencję - będę natomiast lojalnie stał przy aktywnych i twórczych jednostkach, którzy poświęcają swój najlepszy czas na nasz wspólny projekt.
Naród jest bezosobowy, zbiorowy i stąd niedający się zobowiązać do aktywności i twórczości, ponieważ te są cechami tylko konkretnych osób, których słusznie należy obejmować opieką i wsparciem.
Jacques de Brolle pisze:Nie zamierzam rezygnować z dotychczasowych projektów na niwie publicystycznej, choć potrzebna będzie tutaj pewna korekta.
Czytając całość wystąpienia Waszej Królewskiej Wysokości czekałem właśnie na taką deklarację i dobrze, że w tym pozytywnym akcentem zostało ono zakończone. Niewątpliwie będzie to coś nowego i intrygującego, a "Kurier" (Królewski) stanie się dość osobliwym Dworem Królewskim jasno mówiącym światu z jakim stylem monarchii dreamlandzkiej będzie się miało teraz do czynienia :)

(-) Daniel markiz von Witt

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polityka i społeczeństwo”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości