W Izbie Poselskiej pojawiły się pytania referendalne. Debata publiczna na ich temat z różnych przyczyn nie rozgorzała co mnie osobiście dziwi. Pytanie nr 5, wydaje się z uwagi na bliźniaczą debatę ciekawe.
Dla przypomnienia : „Czy jesteś za rozszerzaniem granic Królestwa o nowe kraje na zasadzie części składowych Królestwa Dreamlandu?”
Referendum jest silną instytucją, która wpływać może na losy Królestwa. Z tej przyczyny uważam, że konieczna jest szersza debata na temat znaczenia i celów pytań, które mają być przedmiotem obywatelskiego głosowania.
Co społeczeństwo rozumie poprzez to pytanie? Czy odpowiedź pozytywna oznaczać będzie bądź likwidację dependencji i wchłonięcie ich w Dreamland, czy też zakończenie współpracy? Czy ktokolwiek ma pytanie odnośnie tego zagadnienia?
Debata publiczna i przybliżenie sensu zadawanych pytań ma pomóc w głosowaniu referendalnym. Liczę, że Rząd również weźmie aktywny udział w debacie i wskaże kierunki, w których pójdzie Królestwo po wybraniu wariantu TAK lub NIE.
Zachęcam do zadawania pytań, a RK do wyczerpującego uzasadnienia pytania numer 5.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Pytanie nr 5 - referendum?
- Marcin Mikołaj
- król-senior
- Posty: 1302
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:52
- Numer GG: 6042777
- NIM: 906544
- Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre; Zjednoczone Księstwo - Książęce Miasto Buuren
- Kontakt:
Re: Pytanie nr 5 - referendum?
Zdecydowanie uważam iż to pytanie nadaje się na jakąś ankietę przeprowadzoną przez JKM czy RM, aby sprawdzić nastroje społeczeństwa czy warto poczynić jakieś ruchy mające na celu poszerzenie KD.
Jeżeli chodzi o referendum to jest ono zbyt ogólne i nic nie mówiące. Pytanie do referendum powinno być bardziej szczegółowe np. "Czy jesteś za tym aby rozpocząć rozmowy z państwem XYZ o ich ewentualnym wstąpieniu w struktury KD".
Zezwolenie na tekie pytania może doprowadzić do sytuacji gdy będziemy się w referendum pytać o takie pierdoły "Czy podoba ci się pogoda".
Pytanie referendalne powinno jednoznacznie wskazywać podjęcie jakiś konkretnych działań w przypadku jego pozytywnego/negatywnego zakończenia.
Jeżeli chodzi o referendum to jest ono zbyt ogólne i nic nie mówiące. Pytanie do referendum powinno być bardziej szczegółowe np. "Czy jesteś za tym aby rozpocząć rozmowy z państwem XYZ o ich ewentualnym wstąpieniu w struktury KD".
Zezwolenie na tekie pytania może doprowadzić do sytuacji gdy będziemy się w referendum pytać o takie pierdoły "Czy podoba ci się pogoda".
Pytanie referendalne powinno jednoznacznie wskazywać podjęcie jakiś konkretnych działań w przypadku jego pozytywnego/negatywnego zakończenia.
Dumna obywatelka Unii
- Ignats ik Ruth
- Posty: 144
- Rejestracja: 21 lis 2010, 16:00
- NIM: 285192
- Lokalizacja: Astis Hus
- Kontakt:
Re: Pytanie nr 5 - referendum?
Zdecydowanie nie zgodzę się z Panią Krystyną. To jest bardzo istotne pytanie - pokazuje, że - przypuszczalnie - przygoda z nic nie wnoszącymi dependencjami czegoś Deamland nauczyła. Pytanie to jednak zadane niezbyt na czas, moim skromnym zdaniem.
(—) Ignats ik Ruth
królowa-matka Baridasu, diuk Altborka, diuk-małżonek Markony, dzierżawca Wschodniego Domu
Teutończyk z Leocji, nim: 285192
królowa-matka Baridasu, diuk Altborka, diuk-małżonek Markony, dzierżawca Wschodniego Domu
Teutończyk z Leocji, nim: 285192
- Edward Ebruz
- obywatel
- Posty: 1920
- Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
- Numer GG: 8606140
- NIM: 873817
- Lokalizacja: Letrib [Webland]
- Kontakt:
Re: Pytanie nr 5 - referendum?
Również się nad tym zastanawiałem, ale nie chciałem mącić wody.
Po pierwsze - tak sformułowane pytanie referendalne jest tautologią. "Rozszerzanie granic Królestwa o nowe kraje" może się odbyć wyłącznie na zasadzie "dołączenia części składowych". Na gruncie logiki na takie pytanie po prostu nie można odpowiedzieć "nie". Dependencja - przynajmniej w takim kształcie, w jakim została ona zaprojektowana przez JKW Artura Piotra - to forma miękkiej wasalizacji. Łączy nas głowa państwa, polityka zagraniczna i - w teorii - sądownictwo. Z natury rzeczy dependencja nie jest częścią składową państwa suzerena, co w akcie komendacji zostało wyraźnie zagwarantowane.
Po drugie - pytanie w obecnym kształcie nie odnosi się jednak do dwóch istniejących już dependencji lecz formułuje ogólną dyrektywę dotyczącą polityki zagranicznej. Jeśli akty komendacyjne są formą wasalizacji partnerów Królestwa, to autor pytania położył akcent na mechanizm inkorporacji. Co nie znaczy, że cokolwiek miałoby z tego wyniknąć w praktyce. Bardziej intryguje mnie kwestia, w jakim stopniu Korona byłaby związana wynikiem referendum w tym przypadku.
I na koniec - rację ma oczywiście p. Ignacy Chojnacki-Ferski, gdy mówi, że sama obecność tego pytania na liście referendalnej dowodzi, że Dreamland czegoś się jednak w ciągu dwóch ostatnich lat nauczył.
Po pierwsze - tak sformułowane pytanie referendalne jest tautologią. "Rozszerzanie granic Królestwa o nowe kraje" może się odbyć wyłącznie na zasadzie "dołączenia części składowych". Na gruncie logiki na takie pytanie po prostu nie można odpowiedzieć "nie". Dependencja - przynajmniej w takim kształcie, w jakim została ona zaprojektowana przez JKW Artura Piotra - to forma miękkiej wasalizacji. Łączy nas głowa państwa, polityka zagraniczna i - w teorii - sądownictwo. Z natury rzeczy dependencja nie jest częścią składową państwa suzerena, co w akcie komendacji zostało wyraźnie zagwarantowane.
Po drugie - pytanie w obecnym kształcie nie odnosi się jednak do dwóch istniejących już dependencji lecz formułuje ogólną dyrektywę dotyczącą polityki zagranicznej. Jeśli akty komendacyjne są formą wasalizacji partnerów Królestwa, to autor pytania położył akcent na mechanizm inkorporacji. Co nie znaczy, że cokolwiek miałoby z tego wyniknąć w praktyce. Bardziej intryguje mnie kwestia, w jakim stopniu Korona byłaby związana wynikiem referendum w tym przypadku.
I na koniec - rację ma oczywiście p. Ignacy Chojnacki-Ferski, gdy mówi, że sama obecność tego pytania na liście referendalnej dowodzi, że Dreamland czegoś się jednak w ciągu dwóch ostatnich lat nauczył.
- (-) Jacques de Brolle
- Edward Ebruz
- obywatel
- Posty: 1920
- Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
- Numer GG: 8606140
- NIM: 873817
- Lokalizacja: Letrib [Webland]
- Kontakt:
Re: Pytanie nr 5 - referendum?
Tytułem uzupełnienia, by nie mieszać wątków z sąsiednich działów.
Chciałbym, by krytyka idei dependencji miała charakter rzeczowy. O ile casus erbokański jst dla mnie i dla innych szeregowych Dreamlandczyków zupełną aberracją (link), tak Elderland stanowi zupełnie inną parę kaloszy.
Unia realna z Elderlandem - w praktyce oznaczałoby to po prostu inkorporację państwa do KD - nigdy nie była możliwa. Z różnych względów, z których najważniejszym była jednoznaczna postawa Elderlandczyków, którym zależało na odbudowie własnej ojczyzny, a nie na jej anihilacji. Już sam akt komendacji był dla części obywateli KE dużym wyzwaniem, wykpionym przez tych mieszkańców, którzy przez chwilę stanowili elderlandzką diasporę w Księstwie Sarmacji. Jeśli nawet ten manewr miał sens - a wówczas byłem o tym przekonany - to w ciągu dwóch minionych lat wzajemna integracja zakończyła się klapą.
Z naszej perspektywy wartością samą w sobie było ugruntowanie mechanizmu wspólnej polityki zagranicznej, co wówczas, w dobie dogasającej aktywności OPM i nieco dynamiczniejszej niż obecnie scenie międzynarodowej - miało jeszcze pewne znaczenie. Dzisiaj taki argument nie miałby już racji bytu. Polityka międzynarodowa AD 2014 to gorączkowe pedałowanie w powietrzu. Nikt nie widzi już potrzeby budować wspólnych bloków i sojuszy państwowych. Hasłem na dzisiaj jest: samoizolacja.
W ostatnich - czerwcowych - wyborach do Izby Poselskiej KD żaden z obywateli Elderlandu nie oddał głosu (w trakcie wyborów apelowałem o to na forum KE). I to powinien być punkt wyjścia do jakiejkolwiek dalszej dyskusji. I nie ma tu co filozofować, tylko trzeba powiedzieć sobie szczerze: sercem i głową Elderlandu był w ostatnich latach Simon McMelkor - autor jego obecnej narracji kulturowej i jeden z inicjatorów związku z Dreamlandem. Gdy ograniczył, a następnie zupełnie zawiesił aktywność w mikroświecie, nasze wzajemne relacje znalazły się w martwym punkcie. Zniknięcie diuka McMelkora na długie miesiące sparaliżowało całe państwo.
Proponuję zapoznać się z treścią tego dokumentu (link). Pochodzi sprzed kilku tygodni i chyba nam umknął. Proszę zwrócić uwagę na punkt 3. "Części Praktycznej". Myślę, że to ostatni dzwonek, by podjąć jakąkolwiek sensowną decyzję, zanim Korona zostanie postawiona wobec faktu dokonanego.
Chciałbym, by krytyka idei dependencji miała charakter rzeczowy. O ile casus erbokański jst dla mnie i dla innych szeregowych Dreamlandczyków zupełną aberracją (link), tak Elderland stanowi zupełnie inną parę kaloszy.
Unia realna z Elderlandem - w praktyce oznaczałoby to po prostu inkorporację państwa do KD - nigdy nie była możliwa. Z różnych względów, z których najważniejszym była jednoznaczna postawa Elderlandczyków, którym zależało na odbudowie własnej ojczyzny, a nie na jej anihilacji. Już sam akt komendacji był dla części obywateli KE dużym wyzwaniem, wykpionym przez tych mieszkańców, którzy przez chwilę stanowili elderlandzką diasporę w Księstwie Sarmacji. Jeśli nawet ten manewr miał sens - a wówczas byłem o tym przekonany - to w ciągu dwóch minionych lat wzajemna integracja zakończyła się klapą.
Z naszej perspektywy wartością samą w sobie było ugruntowanie mechanizmu wspólnej polityki zagranicznej, co wówczas, w dobie dogasającej aktywności OPM i nieco dynamiczniejszej niż obecnie scenie międzynarodowej - miało jeszcze pewne znaczenie. Dzisiaj taki argument nie miałby już racji bytu. Polityka międzynarodowa AD 2014 to gorączkowe pedałowanie w powietrzu. Nikt nie widzi już potrzeby budować wspólnych bloków i sojuszy państwowych. Hasłem na dzisiaj jest: samoizolacja.
W ostatnich - czerwcowych - wyborach do Izby Poselskiej KD żaden z obywateli Elderlandu nie oddał głosu (w trakcie wyborów apelowałem o to na forum KE). I to powinien być punkt wyjścia do jakiejkolwiek dalszej dyskusji. I nie ma tu co filozofować, tylko trzeba powiedzieć sobie szczerze: sercem i głową Elderlandu był w ostatnich latach Simon McMelkor - autor jego obecnej narracji kulturowej i jeden z inicjatorów związku z Dreamlandem. Gdy ograniczył, a następnie zupełnie zawiesił aktywność w mikroświecie, nasze wzajemne relacje znalazły się w martwym punkcie. Zniknięcie diuka McMelkora na długie miesiące sparaliżowało całe państwo.
Proponuję zapoznać się z treścią tego dokumentu (link). Pochodzi sprzed kilku tygodni i chyba nam umknął. Proszę zwrócić uwagę na punkt 3. "Części Praktycznej". Myślę, że to ostatni dzwonek, by podjąć jakąkolwiek sensowną decyzję, zanim Korona zostanie postawiona wobec faktu dokonanego.
- (-) Jacques de Brolle
- Panevnick
- Posty: 841
- Rejestracja: 20 sie 2010, 20:15
- NIM: 300929
- Lokalizacja: Morland, Satrina
- Kontakt:
Re: Pytanie nr 5 - referendum?
Pytanie 5 referendum należy połączyć z pytaniem 6, które dotyczy federacji. Pytanie 5 mogłoby być krótsze: Czy jesteś za rozszerzeniem granic Królestwa o nowe kraje?. Ale wówczas mogłyby się pojawiać pytania: na jakiej zasadzie, czy w formie unii, czy na zasadzie prowincji KD, itp. Aby ukrócić niepotrzebne dylematy dopisano "na zasadzie części składowych Królestwa Dreamlandu". A gdyby więcej odpowiedzi na pytanie 5 było na TAK, to od odpowiedzi na pytanie 6 zależeć będzie czy jako podmioty federacji czy jako jednostki terytorialne, gdy federacja zostałaby odrzucona w referendum.
(-) Paul diuk von Panevnick
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 2 gości