Nie chcemy więcej obywateli?

Powiększanie wspólnego dobra, walki o władzę. Esencja dreamlandzkiego życia.
Awatar użytkownika
Pavel Svoboda
król-senior
Posty: 1139
Rejestracja: 13 wrz 2010, 15:02
Numer GG: 1935862
NIM: 509280
Kontakt:

Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: Pavel Svoboda »

Do Izby Poselskiej trafił projekt, jak mniemam rządowy, nowej ustawy o obywatelstwie i stałym pobycie.

Najważniejsze zmiany wprowadzone tą ustawą to:

1. Odebranie Elderlandczykom prawa do obywatelstwa Dreamlandu. Wyjątek poczyni się jedynie dla tych Elderlandczyków, którzy zdecydują się osiedlić na terenie Dreamlandu, tj. w jednej z prowincji.

2. Nie będzie się więcej nadawać obywatelstwa żadnym nowym osobom.

--

Odnośnie punktu 1. pozostawię pole do komentowania samym zainteresowanym. Wydaje mi się, że nie o to chodziło Elderlandczykom w Komendacji, ale wypowiadać się w ich imieniu nie będę.

Co się tyczy punktu 2., trochę uprościłem. Ustawa pozostawia furtkę na udzielanie nowych obywatelstw, ale mogę się założyć o dużą wódkę, że jeśli ten projekt zostanie przegłosowany, to w okresie od wejścia w życie tej ustawy do jej niechybnej zmiany lub uchylenia NIKT nie uzyska obywatelstwa tą drogą.

Jakie są więc kryteria uzyskania obywatelstwa? Zacytuję autora projektu:
Nowe prawo proponuje nadawać wszystkim rejestrującym się prawo stałego pobytu, a jeżeli ktoś będzie chciał zostać w Królestwie na dłużej – o obywatelstwo musi się postarać – wystarczy do tego celu złożenie wniosku zawierającego co najmniej dwa z trzech wymaganych dokumentów: (1) oświadczenie o przekroczeniu progu 30 postów na forum, (2) rekomendacja Namiestnika Koronnego, (3) rekomendacje co najmniej 3 innych obywateli.
Trzeba więc złożyć wniosek do ministra, a zanim się go złoży, trzeba złożyć wcześniej inny wniosek do Namiestnika lub zebrać rekomendacje 3 innych obywateli.

Do tego dochodzi absurdalny wymóg wyklikania 30 postów na forum. Rodzi się pytanie: czemu akurat 30 postów na forum? Czemu nie 50 pajacyków albo przysiady?

Szybka wizyta w dziale statystyk użytkowników forum ujawnia, że wymogu 30 postów nie spełniają m.in. markiz Wakowski oraz nasz obecny Komisarz Wyborczy markiz Paweł Krieg. Nie każdy rozumie aktywność w Dreamlandzie przez wypowiadanie się na forum. Osobiście uważam, że posty powinny być raczej produktem ubocznym aktywności, a nie jej jedyną formą. Wolałbym, by obywatele zajmowali się bardziej konkretną działalnością, a na forum dzielili się swoimi osiągnięciami i wzajemnie je komentowali.

Nawet sam markiz von Witt próg 30 postów przekroczył półtora miesiąca po zapisie do Dreamlandu. A jest Pan przypadkiem absolutnie unikatowym, bo w ciągu roku i kilku miesięcy opublikował Pan dwa razy więcej postów na tym forum niż druga najaktywniejsza po Panu osoba (obecna na forum od początku jego istnienia).

Zanim spełniał Pan wymóg 30 postów był Pan już Komesem Furlandii i Marszałkiem Księcia Unii Saudadzkiej i irytował się Pan, że Regent zwleka z powołaniem Pana na Marszałka Armii Królestwa.


Jedną ręką chce Pan uchylać ustawy ponieważ są niestosowane i "kładą nacisk w głównej mierze na procedury", co nazywa Pan nonsensem, natomiast jednocześnie drugą ręką prezentuje Pan dokładnie taki sam projekt: ustawy, która rozdmuchuje procedury i która - mówię to z doświadczenia - nie będzie stosowana.

Pod wieloma względami ta ustawa cofa nas do stanu prawnego, który mieliśmy kiedyś, co sam autor przyznaje. Jednak co z przyczynami, dla których od tego stanu odeszliśmy? Nic tu się nie zmieniło.

Stawianie wymogów dla uzyskania obywatelstwa okazało się szkodliwe dla Dreamlandu, bo zniechęcało ludzi. Internauta, który trafia na stronę naszego Królestwa ma największy zapał w chwili rejestracji. Każdy od razu po zapisie chce się zacząć "bawić". Zmuszanie ludzi do czekania i składania wniosków skutecznie zniechęca i nie osiąga nic więcej. Autor projektu mówi o stawianiu na jakość, nie ilość, co przy wymogu 30 postów brzmi bardzo zabawnie. Jednak czemu właściwie większa ilość obywateli jest czymś złym? I czemu umiejętność przedarcia się przez gąszcz wniosków i petycji miałby świadczyć o lepszej jakości danej osoby? Chyba, że chcemy się wyspecjalizować jako mikronacja wyłącznie dla biurokratów.

To samo, co wyżej powiedziałem, stosuje się do przywracania zapisów dyskryminujących obywateli innych państw. Dla precyzji należałoby powiedzieć "dyskryminujących osoby przyznające się do obywatelstwa innych państw". Od tego typu przepisów odeszliśmy, bo były niemożliwe do wprowadzenia. W jaki sposób weryfikować, czy ktoś posiada obywatelstwo innej mikronacji, jeśli sam go nie deklaruje? Zwłaszcza jeśli deklarowanie obywatelstwa innej mikronacji jest sankcjonowane ograniczeniami w zakresie możliwości uzyskania obywatelstwa Dreamlandu i pełnienia stanowisk publicznych.

Do tego dochodzi to fundamentalne pytanie: dlaczego? Czemu obywatel innego państwa nie powinien mieć prawa do pełnienia stanowiska namiestnika, sędziego czy marszałka armii, a głowa obcego państwa nie powinna pełnić żadnych funkcji publicznych? Czy markiz von Witt jest gotowy zastąpić na stanowisku Szefa KSI, który będzie zmuszony do ustąpienia, jeśli ta ustawa wejdzie w życie? W jaki sposób markiz von Witt wynagrodzi nam olbrzymie, właściwie niemożliwe do oszacowania, straty, jakie poniesiemy pozbywając się markiza Darosareier-Stattoerra w tak niewdzięczny sposób, po tym, jak on zrobił dla nas tak wiele? Bardzo proszę o odpowiedź.
(-) Pavel Svoboda, r.s.
KJazłowiecki
Posty: 234
Rejestracja: 17 sie 2011, 17:14
NIM:
Lokalizacja: Saudade
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: KJazłowiecki »

Obecna ustawa o obywatelstwie i stałym pobycie, uchwalona dwa lata temu, jest całkiem dobrym wytworem sztuki legislacyjnej. Przejrzysta, zawiera rozwiązanie prawne wymagające znajomości złożonych systemów prawnych. Kolejna udana próba spod pióra JKW Edwarda Artura. Na szczęście dla autorów omawianego projektu, w pewnych miejscach stosowali oni technikę kopiuj-wklej. To chyba jedyne fragmenty, które bronią się przed krytyką.

Niemal dwa miesiące czekaliśmy na pierwszą merytoryczną inicjatywę ustawodawczą nowego gabinetu. Niestety, od razu wyszedł klops. Podobne klopsy już się w naszej historii zdarzały, jednak ten jest wyjątkowo niestrawny. Następny rządowy projektu budżetu będzie przewidywał środki na dobry trunek dla JKW Pavla. Dreamlandzie miliony w końcu zostaną wydane z pożytkiem dla mieszkańców (osiedleńców?).

W pełni zgadzam się z wątpliwościami mojego przedmówcy. Przypomina mi się artykuł Arcyksięcia de Brolle "Przed wyborami: Dreamland ponownie skręca w prawo", opublikowany kilka miesięcy temu w "Kurierze". Nie myślałem wtedy, że Partia Burżuazyjna dokona manewru na skrajną część sceny politycznej. Nawet nie wyobrażałem sobie, że Izba Poselska pochyli się nad projektem, który przewiduje udowadnianie swojej dreamlandzkości. Polska dla Polaków, Dreamland dla Dreamlandczyków?

Nie chcę krytykować śmiesznych fragmentów projektu, typu "Król w drodze postanowienia przywraca mieszkańcowi wykreślonemu z Rejestru status sprzed wykreślenia pod warunkiem, że wnoszenie o przywrócenie statusu nie jest stałą praktyką tej osoby." (stałą praktyką? Co to znaczy? Wniosek po porannym myciu zębów czy przed cotygodniowym obiadem u teściowej?). Te kwiatki da się jeszcze naprostować. Ducha ustawy (a może i ducha Rządu?) zmienić raczej nie można.

Jak celnie zauważył JKW Pavel, rządzący szybko zapomnieli o swojej wczesnej młodości. Nie pamiętają, że trudno pisać na forum, gdy starsi kłócą się o jakiej artykuły, ustawy, komendacje i inne tombondy. Z drugiej strony, 30 postów można nabić stosunkowo łatwo, co pokażę w innym miejscu. Problem pojawia się przy rekomendacjach. Okazuje się, że łatwiej będzie zostać posłem niż obywatelem - od ław poselskich dzielą nas mniej niż cztery głosy.

To wszystko czyni z naszej zabawy grę MMORPG, w której trzeba wykonać pewne misje, aby uzyskać kolejny level. W tym przypadku misje są dwie - 30 postów i 4 rekomendacje od innych graczy. Z jednej strony czynimy z Dreamlandu grę przeglądarkową, z drugiej każemy nowym mieszkańcom stać na scenie i rozśmieszać nas przez 30 nieporadnych wiadomości.

Jeżeli proponowany przez Rząd projekt wejdzie w życie, zrzeknę się obywatelstwa Królestwa Dreamlandu. Nie będę chciał patrzeć na to nieprzyjemne widowisko.
dr net. Krzysztof diuk Jazłowiecki y de Ebruz, OCO
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: Daniel von Witt »

Jestem dosłownie teraz na chwilkę. Pozwolę sobie odpowiedzieć jutro, ewentualnie w środę.

(-) Daniel markiz von Witt
Minister Spraw Wewnętrznych
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: Daniel von Witt »

Wasza Królewska Wysokość zabrzmiał tu:
Najważniejsze zmiany wprowadzone tą ustawą to:

1. Odebranie Elderlandzykom prawa do obywatelstwa Dreamlandu. Wyjątek poczyni się jedynie dla tych Elderlandczyków, którzy zdecydują się osiedlić na terenie Dreamlandu, tj. w jednej z prowincji.

2. Nie będzie się więcej nadawać obywatelstwa żadnym nowym osobom.
śmiertelnie poważnie, więc by nie dostać gęsiej skórki nieco uzupełnię:
3. Wszyscy obywatele są równi. Króla seniora będzie można tak samo wykreślić z CRM jak każdą inną osobę niedochowującą obowiązku logowania. Z obowiązku logowania zwolniony jest Król i Szef KSI.

4. Moderator forum ma prawo obracać avatary wybranych osób „do góry nogami” aby zapewniać mieszkańcom minimum gimnastyki, a zestaw ćwiczeń nie obejmował tylko pajacyków i przysiadów, ale i przewroty.
Żartuję nieco, gdyż Wasza Królewska Wysokość próbuje egzorcyzmować coś, w czym nie ma demona.

Odnośnie punktu 1.
W żadnym razie. Elderlandczyk jest i Dreamlandczykiem na mocy dekretu królewskiego, jednak nie będzie się wymagać od niego rejestracji w CRM. CRM nie będzie jednak decydował, czy Elderlandczyk jest Dreamlandczykiem, ale Lord Strażnik, z którego decyzją obywatel KE przyjdzie do nas by dostać i formalne obywatelstwo w KD.

Odnoście punktu 2.
Cieszą nas osoby nawiązujące kontakt, witające się i podejmujące tematy na forum, gdyż w ten sposób najprościej mogą jednocześnie przedstawić się wszystkim i zarysować swój obraz. Mnie osobiście zaś mniej cieszą puste rejestracje w CRM, o czym jestem w różnych odstępach czasu powiadamiany na swoją skrzynkę mailową. Na pewno tak jak inni Namiestnicy próbujemy nawiązywać kontakt z tymi osobami, by obywatelami nie byli jedynie dzięki wpisowi. Jeśli więc ustawa ma oddawać realia i obywatelem obwieszczać raz na 4 miesiące 1 osobę zamiast 10 pustych wpisów do CRM w tym czasie, to wolę postawić WKW tę wódkę – jedną flaszkę, dwie, więcej?

Sprostuję także wypowiedź odnośnie uzyskiwania obywatelstwa: 1 WNIOSEK do ministra. Art. 17 ust. 5 projektu stanowi, że minister określi kształt wniosku, a nie trzeba będzie składać większej ich liczby do innych osób.
Jak celnie zauważył JKW Pavel, rządzący szybko zapomnieli o swojej wczesnej młodości. Nie pamiętają, że trudno pisać na forum, gdy starsi kłócą się o jakieś artykuły, ustawy, komendacje i inne tombondy. Z drugiej strony, 30 postów na forum można nabić stosunkowo łatwo, co pokażę w innym miejscu. Problem pojawia się przy rekomendacjach. Okazuje się, że łatwiej będzie zostać posłem niż obywatelem – od ław poselskich dzielą nas mniej niż cztery głosy.
Pomówmy o kryteriach.

(1) oświadczenie o przekroczeniu progu 30 postów na forum.
Wszyscy zgodzimy się, że forum jest podstawowym łączem między nami, czy nami a tworzonym przez nas państwem. Łatwo weryfikowalnym, niefałszowalnym i obiektywnym kryterium jest osiągnięcie pewnego pułapu wyrazu zaangażowania, które można osiągnąć właśnie co najmniej przy pomocy forum i używając go w różnych celach, których dałoby się wymienić sądzę i z kilkadziesiąt. Pułap może być dyskusyjny – 10, 30, 100 postów? A może 1000? Czemu posiadając 29 tęgich postów nie mogę być obywatelem, a mając 30 jednozdaniowych już tak? Z tego samego powodu co, np., dziecko przychodzące na świat 31 grudnia jest o rok starsze od tego, które urodzi się dzień później albo dlaczego (na ogół) zaliczenie na studiach pojawia się po uzyskaniu ponad połowy możliwych punktów... Można oczywiście zastanowić się nad liczbą progową, aby była dopasowana do specyfiki Dreamlandu.

(2) rekomendacja Namiestnika Koronnego.
Większość z nas swoją przygodę w Królestwie zaczynała na szczeblu prowincji. Do tego długo też mówiło się i wciąż mówi o kryzysie i niepewnym losie prowincji, za łączeniem których opowiadał się król senior Pavel. Wiemy stąd, jak bardzo każdemu Namiestnikowi zależy, by współpracować na szczeblu krajowym z jedną, dwoma, kilkoma osobami. Namiestnik Koronny jest zatem pierwszą osobą, z którą ma styczność „nowicjusz” i której w dodatku wydatnie zależy, by „nowicjusz” przy niej został. Ja miałem to szczęście i wielką przyjemność wychować się przy Jego Królewskiej Mości, który jak JKW zwrócił uwagę, był moim pierwszym współpracownikiem. Zatem jestem pewny, że to Namiestnicy Koronni będą się garnąć do udzielania rekomendacji, gdy zwęszą szansę pozyskania aktywisty.

(3) rekomendacje co najmniej 3 obywateli.
To kryterium wiążemy z jedną z najskuteczniejszych form promocji Królestwa – reklamą szeptaną. Przyciąganie do Królestwa swoich znajomych i udzielanie im rekomendacji, aby dołączyli do grona obywateli – nie tak tajemniczego grona, gdyż z „swoimi” ludźmi. Znając kogoś w danym środowisku jest nam łatwiej do niego trafić i w nim właśnie dzięki takiej osobie lub osobom pozostać. Kryterium to trzeba więc postrzegać pod kątem rozwoju i propagowaniu tej formy promocji naszego państwa, a nie przez pryzmat bariery.
Trzeba więc złożyć wniosek do ministra, a zanim się go złoży, trzeba złożyć wcześniej inny wniosek do Namiestnika lub zebrać rekomendacje 3 innych obywateli.
Do tego – nie wymaga się spełnienia wszystkich kryteriów a dowolnych dwóch z nich, stąd istnieją trzy, a nie dwie kombinacje.
Szybka wizyta w dziale statystyk użytkowników forum ujawnia, że wymogu 30 postów nie spełniają m.in. markiz Wakowski oraz (…) markiz Paweł Krieg.
A ja ujawniam, że wymienieni Panowie uzyskali obywatelstwo w „dreamlandzkim paleozoiku”, a jak wszyscy wiemy Dreamland od wtedy bardzo się zmienił i wiemy, że jeśli są z nami do dzisiaj to nie dlatego, że siedzieli cicho na wszystkich listach, forach i innych „komunikatorach”, które Dreamland od „paleozoiku” miał.
(...) posty powinny być raczej produktem ubocznym aktywności, a nie jej jedyną formą.
Posty to nośnik aktywności. Prywatna rozmowa na GG między mną a WKW nie jest nośnikiem o takim oddziaływaniu jak post na forum, dlatego wyrażanie swojej aktywności na forum powinno być promowane przez władze m.in. w ten sposób – polityki obywatelstwa. I nikt nie twierdzi, że postowanie to jedyny wyraz aktywności.
Jedną ręką chce Pan uchylać ustawy ponieważ są niestosowane i „kładą nacisk w głównej mierze na procedury”, co nazywa Pan nonsensem, natomiast jednocześnie drugą ręką prezentuje Pan dokładnie taki sam projekt: ustawa, która rozdmuchuje procedury i która (…) nie będzie stosowana.
Program Patronatu, gdyż o tym mowa, w kształcie ustawy jest niestosowaną procedurą. I w mojej opinii coś takiego jest niepotrzebne. Program Patronatu może być w istocie inicjatywą dowolnej grupy bardziej lub mniej zorganizowanej, której celem jest wspieranie nowych obywateli, co w gruncie rzeczy ma miejsce cały czas, choćby i o tym wprost nie mówiono. Projekt proponowany w Izbie Poselskiej nie wprowadzi skomplikowanych i niestosowanych procedur, gdyż dotyczy statusu mieszkańca i praw.
Stawianie wymogów (…) okazało się szkodliwe (…). Internauta, który trafia na stronę naszego Królestwa ma największy zapał w chwili rejestracji. Każdy od razu po zapisie chce się zacząć „bawić”. Zmuszanie ludzi do czekania i składania wniosków skutecznie zniechęca i nie osiąga nic więcej. Autor projektu mówi o stawianiu na jakość, nie ilość, co przy wymogu 30 postów brzmi bardzo zabawnie. Jednak czemu właściwie większa ilość obywateli jest czymś złym? I czemu umiejętność przedarcia się przez gąszcz wniosków i petycji miałaby świadczyć o lepszej jakości danej osoby? (...)
Każdy po zapisie chce się bawić. To fakt. Jednak należy to zdanie uzupełnić. Nie każdy jednak wie, czy mikronacja jest tą formą zabawy, którą sobie internauta wyobrażał podczas rejestracji. Nie każdy także wie, czy dreamlandzka odsłona mikronacyjnej zabawy mu będzie odpowiadać. Można więc zadać pytanie dlaczego puste przypadkowe konto (nie osobę) czynić obywatelem? Wiele bowiem nie różni się ono od wpisu testowego, a jak wiemy wpis testowy nie ma praw wyborczych mimo że to pewien „specyficzny obywatel”. Ponadto chcę podkreślić, że każdy mieszkaniec Królestwa może natychmiast po rejestracji, a nawet bez niej przecież, rozpocząć u nas zabawę. Powszechna zasada, że nie szanuje się lub mniej szanuje się to, co jest za darmo lub bez wysiłku, ma w pełni zastosowanie w państwie takim jak nasze, z którym ludzie wiążą się na lata. I WKW jak i markiz Jazłowiecki są tego dobrymi przykładami. Staranie się o coś sprawia, że odczulibyśmy stratę gdyby nam tego zabrakło. Uzyskanie obywatelstwa jest więc specyficznym zawarciem związku z państwem i jeżeli nie jest to wpadka ale efekt określonych starań – związek ma szansę być trwalszy.

Proszę zwrócić także uwagę w jakim kontekście użyłem zwrotu o stawianiu na jakość, a nie na ilość. Przypomnę swoje słowa z uzasadnienia do projektu ustawy:
Skutkiem tych zmian będzie na pewno zmniejszenie liczby uprawnionych do głosowania w wyborach parlamentarnych, ale jednocześnie zwiększy się frekwencja. W tym wypadku bowiem lepiej jest postawić na jakość niż na ilość.
Proszę mi zatem nie przypisywać słów o wartościowaniu poszczególnych osób, gdyż jasno powiedziałem, że zmiany w prawie spowodują zmniejszenie się liczby uprawnionych do głosowania w wyborach, a to niechybnie przyniesie wzrost frekwencji. Czysta matematyka. Zatem słowa o jakości odniosłem do wyższej frekwencji w wyborach a nie do poszczególnych osób uzyskujących obywatelstwo. Jednocześnie też nielogicznym byłoby, gdyby nie zależało mi, jak i członkom Rządu czy Partii na przyroście liczby ludności. Chcemy jednak by był to przyrost realny a nie sztuczny, którym później Dreamland chwali się w rankingach mając np. 70 zameldowanych kont w CRM.
Dlatego posługując się gastronomiczną analogią markiza Jazłowieckiego, ale już nie o klopsikach, robienie bigosu i mieszanie słów/zdań z uzasadnienia do projektu ustawy może być emocjonujące czy nawet straszne, ale przeprawione. Przygotowaną potrawą nikt się nie struje.

Co do potencjalnych zapisów o kilku obywatelstwach i możliwych z tego tytułu obostrzeniach. W tej sprawie wewnątrz Rządu jak i Partii istnieją różnice zdań, gdyż wszyscy znamy realia mikroświata i tej rzeczywistości zaklinać nie chcemy, ani też nikomu żadnej krzywdy nie czynić, dlatego o czym mogę zapewnić to fakt, że ostrość zapisu art. 19 na pewno będzie zmniejszona.
Obecna ustawa (…) jest całkiem dobrym wytworem sztuki legislacyjnej. (…) Kolejna udana próba spod pióra JKW Edwarda Artura. Na szczęście dla autorów omawianego projektu, w pewnych miejscach stosowali oni technikę kopiuj-wklej. To chyba jedyne fragmenty, które bronią się przed krytyką.

(…)

Nie chcę krytykować śmiesznych fragmentów projektu, typu „Król w drodze postanowienia przywraca mieszkańcowi wykreślonemu z Rejestru status sprzed wykreślenia pod warunkiem, że wnoszenie o przywrócenie statusu nie jest stałą praktyką tej osoby.” (stałą praktyką? Co to znaczy? (...)
Tak, obecna ustawa jest dobra, a część jej przepisów przelano do projektu nowej, gdyż jak napisano w uzasadnieniu do projektu ustawy – zasadniczo działalność i funkcjonalność CRM się nie zmieni, a podkreślając po raz wtóry że i zapisy i to narzędzie są dobre to nie ma potrzeby tego zmieniać.

Gdyby jednak rozwodzić się nad poszczególnymi zapisami tej ustawy okazałoby się, że i ona zawiera procedury, gdyż, co nie jest żadnym odkryciem, państwa, a i ich aparaty administracyjne w szczególności rządzą się procedurami – takimi jak wymaga tego złożoność danego zjawiska. Nacisk w zdaniu poprzednim położyłem na administrację, ponieważ nowa ustawa nakłada obowiązek wykonania pewnych czynności jeżeli ktoś jest zainteresowany uzyskaniem obywatelstwa. Państwo wobec takiego interesariusza nie będzie podejmować działań władczych, a administracyjne właśnie, dlatego wyrażane obawy np. o wybiórczość uznawalności wniosków o nadanie obywatelstwa na podstawie „oceny jakościowej” są przesadzone.

Jednak i w obecnej ustawie znajdują się przepisy, które nastręczać mogą lub nastręczają problemów.

Art. 8. Hipotetyczna rejestracja: osoba wpisuje w CRM, że lubi zażywać narkotyki lub że podobają jej się systemy totalitarne i chciałaby taki wprowadzić w Królestwie. Przykład realny, niedawny: osoba wpisuje w CRM, że interesuje się zabijaniem, mafią i ogólnie działalnością przestępczą. Zarówno w przypadku hipotetycznym jak i faktycznym osoba rejestrująca konto w CRM po dokonaniu tejże w KD jest kilka godzin lub kilka dni. Namiestnik stwierdza fakt naruszenia prawa np. w ciągu kilku dni, kiedy tej osoby już nie ma i na maila z prośbą o korektę mu nie odpowie, wtedy znów Namiestnik z „pustym kontem obywatelskim” musi ruszyć do sądu aby ten stwierdził, że wpis jest bezskuteczny, co w oczywisty sposób absorbuje uwagę Namiestnika i sądu na „obywatelu”, który żadnej wartości dodanej w KD nie wniósł prócz zamieszania wokół jego pustego konta, a werwa procedur sądowych może skazać puste konto w ciągu kolejnych tygodni. I tak oto można trwonić czas i uwagę na czymś bezproduktywnym.

Art. 20. Zapis nieaktualny po rozszerzeniu obywatelstwa na obywateli KE, co spowodowało przyrost pytań i problemów do rozwiązania.

Art. 22 ust. 1. W skrócie można ten zapis porównać do stwierdzeń typu: „Jesteś mężczyzną bo nie jesteś kobietą.”, ”Podłogę wyłożono płytkami, bo nie wyłożono panelami.”. Dlatego łamigłówka dla nowicjusza, który zastanawia się: „stały pobyt czy obywatelstwo?” - wskaż różnice między obywatelstwem a stałym pobytem na podstawie sformułowania z tego przepisu.

Art. 23. To zakaz pełnienia funkcji publicznych przez osoby z prawem stałego pobytu, więc też nie rozumiem o co jest tyle szumu, skoro już obowiązują zapisy restrykcyjne wobec takich osób, w dodatku zaś odnoszące się do wszystkich funkcji publicznych, co w tym wypadku należy zliberalizować i osoby z prawem stałego pobytu dopuścić do zajmowania takich stanowisk z wyjątkiem konstytucyjnych organów władzy lub organów władzy w ogóle.

Art. 25. Na podstawie ustania można usuwać konto na forum dyskusyjnym? Stosuje się to?

Art. 26 ust. 4 – odsyłam do mojego żartobliwego uzupełnienia punktowej listy osoby rozpoczynającej ten wątek.

Art. 27 i 29. Twoje prawo wyborcze jest Twoim obowiązkiem! Jeżeli nie zagłosujesz skierujemy cię na listę deportacyjną. Oznacza to, że po każdych wyborach połowa wpisów w CRM powinna lądować na liście deportacyjnej, a nie ląduje. Królestwo rzecze: „głosuj albo giń!” i dopowiada zaraz: „Spokojnie, żartuję”. Żartuje z siebie i z obywatela.

Art. 34 ust. 1-2. Czyli przywołane przez markiza przywracanie statusu osoby wykreślonej z Rejestru. Mowa jest tam, że król w szczególnych przypadkach przywraca obywatelstwo lub stały pobyt. Czym są „szczególne przypadki”? Wiemy wszyscy, że łaknienie mieszkańców jest tak duże, że król przywraca do Rejestru na każdą prośbę i „szczególne przypadki” nie są niczym szczególnym, i co istotne mogą zdarzać się częściej. Wykreślenie, przywrócenie, wykreślenie, znów przywrócenie i tak w kółko. I to jest stała praktyka.

Art. 34 ust. 3 w zw. z art. 33 ust. 2. i z Kodeksem Karnym. Ten zapis jest niezgodny z ustawą karną, gdyż osobę skazaną na karę banicji traktuje się tak samo jak skazaną na karę eliminacji, i z dwóch różnych kar robi się jedną. Prokurator, który w myśl KK ma zabezpieczyć majątek osoby skazanej na banicję musi ten majątek przetrzymywać wiecznie, gdyż skazanemu król już nie przywróci obywatelstwa nawet po odbyciu kary.

Rozdział VII. Spadki – troska kilku ostatnich rządów, KSI i Sądu Królestwa, która nadal czeka na rozstrzygnięcie i być może skreślenie z tej ustawy. Więc sam znamienity autor obowiązującej ustawy pochylił się nad jej zapisami oznaczając niektóre jako „możliwe do korekty”.

JKW Edward Artur jako sędzia, prawnik nafaszerował obowiązujące prawo procedurami, dlatego mnie z kolei śmieszą argumenty, że projekt nowej ustawy z nimi przesadza. Powtórzę więc, że część rozwiązań obowiązujących uznano za dobre, jak powiedział również markiz, stąd ich nie chcemy zmieniać.
(...) Nie myślałem wtedy, że Partia Burżuazyjna dokona manewru na skrajną część sceny politycznej. Nawet nie wyobrażałem sobie, że Izba Poselska pochyli się nad projektem, który przewiduje udowadnianie swojej dreamlandzkości. Polska dla Polaków, Dreamland dla Dreamlandczyków?
I jeszcze rozważamy zapuszczenie charakterystycznych wąsików oraz przedkładanie zaświadczeń lekarskich z badań DNA.
To wszystko czyni z naszej zabawy grę MMORPG, w której trzeba wykonać pewne misje, aby uzyskać kolejny level. W tym przypadku misje są dwie – 30 postów i 4 rekomendacje od innych graczy. Z jednej strony czynimy z Dreamlandu grę przeglądarkową, z drugiej każemy nowym mieszkańcom stać na scenie i rozśmieszać nas przez 30 nieporadnych wiadomości.
Hipokryzja jak nic. A Pan ile leveli zaliczył, by zostać markizem, doktorem netowym i kawalerem OCO? Czy różne poprzeczki stanowiące elementy kilku polityk lub koncepcji rozwoju państwa i zabawy nie zostały stworzone po to, by ta była atrakcyjniejsza? Czy w ostatnim przytoczonym zdaniu nie wyraża Ekscelencja mniemania o jakości postów, przed którą tak wzdryga się Pan, gdy o jakości w całkowicie innym znaczeniu mówi Rząd? Oceny jakościowej nikt nie chce dokonywać, a jedynie zachęcić do wyrażania swojej aktywności w sposób, który niezbicie świadczy wszystkim o życiu państwa oraz wyrażania siebie bez względu na to o czym rozmawiają inni, gdyż zawsze jest szansa, że nasza wypowiedź kogoś zainteresuje. I nikt nikomu nic nie każe. Wymogi otrzymywać można np. na studiach, gdy starał się Pan o doktora netowego. W przypadku zaś progu postowego Królestwo kieruje apel do mieszkańca: „pokaż się, przedstaw, wyraź, nie bój się pisać, gdyż wszyscy chcą Cię poznać”. Państwo chce mieć obywateli, wśród których znajdują się aktywiści potrafiący, lubiący i nie obawiający się wypowiadać na forum, czyli wychodzeniu na dreamlandzkie ulice i zaczepianiu na nich innych ludzi. Projekt powyższy zmierza więc do tego celu a jednocześnie chce skrócić listę obywateli=pustych kont.
Jeżeli proponowany przez Rząd projekt wejdzie w życie, zrzeknę się obywatelstwa Królestwa Dreamlandu. Nie będę chciał patrzeć na to nieprzyjemne widowisko.
Napisałem już wyżej, że by uczestniczyć w życiu Królestwa nie trzeba być nigdzie zarejestrowanym. Kontaktowanie się z mieszkańcami, podglądanie forum, serwisów i innych wytworów danej mikronacji sprawia, że niemo rozszerzamy pewne „obywatelstwo” poza granice Dreamlandu, a nawet poza Internet o czym w tym roku wyjątkowo często przekonują się zjazdowicze.

(-) Daniel markiz von Witt
Wicepremier Rządu Królewskiego
Awatar użytkownika
Pavel Svoboda
król-senior
Posty: 1139
Rejestracja: 13 wrz 2010, 15:02
Numer GG: 1935862
NIM: 509280
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: Pavel Svoboda »

Martwe dusze

Bez wątpienia patrzymy z różnych perspektyw na sprawę. W pierwszych wyborach do Izby Poselskiej oddano 109 ważnych głosów. Frekwencja wyniosła 12%. W drugich wyborach oddano 70 głosów, co równało się 5%. Łatwo wyliczyć, że mieliśmy w tym czasie zarejestrowanych wyborców odpowiednio 908 i 1400.

Jak więc Pan widzi, dla mnie problem martwych dusz nie istnieje, bo pamiętam jak naprawdę wyglądał problem martwych dusz. Odkąd wprowadzono automatyczną weryfikację opartą na wymogu logowania i odkąd nasza frekwencja wyborcza regularnie utrzymuje się na poziomie realnej, dla mnie problem martwych dusz został rozwiązany.

Dlatego nie widzę potrzeby dalszego rozwiązywania problemu, którego już nie ma. Owszem, zapiszą się, nie odezwą się. Trudno. Po 30 dniach już ich nie będzie w systemie. Tylko niewielka garstka przypadkowo natrafi na wybory.

Kryteria dla obywatelstwa

Pomysł z wnioskami o obywatelstwo w specjalnym dziale forum jest bardzo podobny do systemu obowiązującego w Sarmacji i być może inspirowany nim. Jednak sytuacja w Sarmacji w niczym nie przypomina dreamlandzkiej.

Po pierwsze naprawdę nie stać nas na to, by wybrzydzać na ludzi. Nie mamy też podobnych problemów co Sarmaci, bo osoby nie dość dojrzałe do udziału w jakiejkolwiek społeczności w naturalny sposób odstraszamy swoją powagą i wyniosłością ;) Jednak przede wszystkim mamy dużo większe braki kadrowe niż Sarmaci i musimy brać każdego kto chce być Dreamlandczykiem.

Stąd moja obawa, że kryteria narysowane tym projektem są zbyt restrykcyjne. Jeśli już musicie eksperymentować, wprowadźcie przepis, że dla uzyskania obywatelstwa trzeba złożyć wniosek w odpowiednim dziale forum. I tyle, żadnych dodatkowych dokumentów czy kryteriów, tylko samo oświadczenie woli. Jestem przekonany, że utnie to liczbę nowych obywatelstw o minimum 75%. Jeśli się mylę, zawsze możecie dodać kryteria potem - np. że trzeba odczekać dwa tygodnie po zapisie.

Powaga obywatelstwa

Drugi problem z zaproponowanymi kryteriami, jaki dostrzegam, to nacisk na rekomendacje od innych obywateli (w tym namiestników). Sam Pan stwierdził, że będą to najprawdopodobniej czyste formalności. Jak wspomniałem wyżej, nie stać nas na wybrzydzanie i chyba mało kto w Dreamlandzie uważa inaczej. Dlatego tak jak dawniej kandydat niezależny mógł zawsze liczyć na całą masę rekomendacji "w ciemno", tak i teraz każdemu będziemy chcieli dać szansę - bo właściwie czemu miałaby im się nie należeć.

Kryteria są więc w gruncie rzeczy niepotrzebne, jednak ich wprowadzenie może dać nowym mieszkańcom poczucie, że biorą udział w jakimś reality show. Muszą wykonać popis w postaci wypowiedzenia się określoną ilość razy na forum i zebrać głosy jurorów i publiczności. Uważam, że nikt nie powinien czuć, że musi się komuś przypodobać, by uzyskać prawo do dreamlandzkiego obywatelstwa. Jesteśmy otwartą społecznością, która konstytucyjnie gwarantuje niedyskryminację. Obywatelstwa udziela się w imieniu Króla i obywatelstwo powinno pozostać między Królem a obywatelem. Pańskie prawo do obywatelstwa nie powinno być w moich rękach i vice versa.

Fragmenty obecnej ustawy
Art. 8. Hipotetyczna rejestracja: osoba wpisuje w CRM, że lubi zażywać narkotyki lub że podobają jej się systemy totalitarne i chciałaby taki wprowadzić w Królestwie. Przykład realny, niedawny: osoba wpisuje w CRM, że interesuje się zabijaniem, mafią i ogólnie działalnością przestępczą. Zarówno w przypadku hipotetycznym jak i faktycznym osoba rejestrująca konto w CRM po dokonaniu tejże w KD jest kilka godzin lub kilka dni. Namiestnik stwierdza fakt naruszenia prawa np. w ciągu kilku dni, kiedy tej osoby już nie ma i na maila z prośbą o korektę mu nie odpowie, wtedy znów Namiestnik z „pustym kontem obywatelskim” musi ruszyć do sądu aby ten stwierdził, że wpis jest bezskuteczny, co w oczywisty sposób absorbuje uwagę Namiestnika i sądu na „obywatelu”, który żadnej wartości dodanej w KD nie wniósł prócz zamieszania wokół jego pustego konta, a werwa procedur sądowych może skazać puste konto w ciągu kolejnych tygodni. I tak oto można trwonić czas i uwagę na czymś bezproduktywnym.
Namiestnik stwierdza fakt naruszenia prawa i wysyła maila z prośbą o korektę. Ma na to 14 dni od momentu zapisu nowego obywatela. Obywatel ma 7 dni na zastosowanie się i te 7 dni nie jest liczone do 14 dni Namiestnika (art. 7. ust. 3). Jeśli więc Namiestnik wysłał do obywatela mail 4 dni po zapisie, minęło 7 dni i obywatel nie zastosował się, Namiestnik ma kolejne 10 dni, by usunąć wpis bez konieczności wikłania w to sądów. Sąd musi być uwzględniony w procedurze jedynie jeśli Namiestnik stwierdził uchybienie ponad 14 dni po zapisie obywatela, tj. nie zweryfikował wpisu w porę.
Art. 22 ust. 1. W skrócie można ten zapis porównać do stwierdzeń typu: „Jesteś mężczyzną bo nie jesteś kobietą.”, ”Podłogę wyłożono płytkami, bo nie wyłożono panelami.”. Dlatego łamigłówka dla nowicjusza, który zastanawia się: „stały pobyt czy obywatelstwo?” - wskaż różnice między obywatelstwem a stałym pobytem na podstawie sformułowania z tego przepisu.
Domyślnym wyborem powinno być obywatelstwo. Stały pobyt jest przewidziany przede wszystkim dla osób przybywających z obcych państw, które nie dopuszczają wielokrotnych obywatelstw oraz dla dyplomatów. Jeśli ktoś potrzebuje stałego pobytu, zazwyczaj z góry o tym wie.

W formularzu zapisu do Dreamlandu też jest to wyjaśnione wyczerpująco: Obywatelstwo oznacza "pełnoprawne" uczestnictwo w Dreamlandzie. Stały pobyt to ograniczone prawa - przede wszystkim brak możliwości udziału w wyborach i referendach. Nie widzę tu więc problemu.
Art. 23. To zakaz pełnienia funkcji publicznych przez osoby z prawem stałego pobytu, więc też nie rozumiem o co jest tyle szumu, skoro już obowiązują zapisy restrykcyjne wobec takich osób, w dodatku zaś odnoszące się do wszystkich funkcji publicznych, co w tym wypadku należy zliberalizować i osoby z prawem stałego pobytu dopuścić do zajmowania takich stanowisk z wyjątkiem konstytucyjnych organów władzy lub organów władzy w ogóle.
Uzyskanie obywatelstwa dla osoby posiadającej stały pobyt to kwestia jednego kliknięcia w panelu osobistym. Stały pobyt to kwestia wyboru, więc nie ma tu mowy o dyskryminacji. Jeśli ktoś musi mieć stały pobyt ponieważ jego rodzime państwo nie pozwala mu na drugie obywatelstwo, to tym bardziej nie będzie mógł pełnić w Dreamlandzie funkcji publicznych. W przeciwnym razie stały pobyt byłby furtką dla obchodzenia praw naszych sąsiadów.

Ja mam natomiast zastrzeżenia do dyskryminowania w Dreamlandzie osób posiadających obce obywatelstwa. Raz dlatego, że - powtarzam po raz trzeci - nie stać nas na wybrzydzanie, a dwa dlatego, że takie osoby pełnią u nas stanowiska najwyższego zaufania i nie ma empirycznych podstaw by sądzić, że w jakikolwiek sposób naraża to nasze państwo na ryzyko.
Art. 25. Na podstawie ustania można usuwać konto na forum dyskusyjnym? Stosuje się to?
Nie regularnie, ale od czasu do czasu masowo usuwa się konta na forum na podstawie tego przepisu. Co Pan proponuje w zamian?
Art. 27 i 29. Twoje prawo wyborcze jest Twoim obowiązkiem! Jeżeli nie zagłosujesz skierujemy cię na listę deportacyjną. Oznacza to, że po każdych wyborach połowa wpisów w CRM powinna lądować na liście deportacyjnej, a nie ląduje. Królestwo rzecze: „głosuj albo giń!” i dopowiada zaraz: „Spokojnie, żartuję”. Żartuje z siebie i z obywatela.
Tu akurat zgoda. Można svobodnie te artykuły wyrzucić. Jestem zaskoczony, że wciąż one się znajdują w ustawie. O ile pamiętam, były przedmiotem kontrowersji w Izbie, gdy tę ustawę uchwalaliśmy. W kontekście obowiązku logowania ten przepis wydaje mi się bezprzedmiotowy.
Art. 34 ust. 1-2. Czyli przywołane przez markiza przywracanie statusu osoby wykreślonej z Rejestru. Mowa jest tam, że król w szczególnych przypadkach przywraca obywatelstwo lub stały pobyt. Czym są „szczególne przypadki”? Wiemy wszyscy, że łaknienie mieszkańców jest tak duże, że król przywraca do Rejestru na każdą prośbę i „szczególne przypadki” nie są niczym szczególnym, i co istotne mogą zdarzać się częściej. Wykreślenie, przywrócenie, wykreślenie, znów przywrócenie i tak w kółko. I to jest stała praktyka.
Czwarty raz już: nie stać nas na wybrzydzanie. Czy Pan by odmówił komuś, kto wyraża wolę odzyskania obywatelstwa Dreamlandu? Zamienienie "szczególnego przypadku" na "niestałą praktykę" nie wiele zmienia w brzmieniu ustawy. Absolutnie nic nie zmieni w praktyce jej stosowania.
Art. 34 ust. 3 w zw. z art. 33 ust. 2. i z Kodeksem Karnym. Ten zapis jest niezgodny z ustawą karną, gdyż osobę skazaną na karę banicji traktuje się tak samo jak skazaną na karę eliminacji, i z dwóch różnych kar robi się jedną. Prokurator, który w myśl KK ma zabezpieczyć majątek osoby skazanej na banicję musi ten majątek przetrzymywać wiecznie, gdyż skazanemu król już nie przywróci obywatelstwa nawet po odbyciu kary.
Każdy może sam sobie przywrócić obywatelstwo zapisując się ponownie. Fakt, byłoby lepiej, gdyby CRM przewidywał status "banicji", np. jako trzecia opcja obok "aktywny" i "urlop", aby banitów można było "zamrażać", zamiast wyrzucać z Dreamlandu zupełnie. To jest jednak kwestia rozwiązania technicznego, a nie ustawowego.

Groźby
KJazłowiecki pisze:Jeżeli proponowany przez Rząd projekt wejdzie w życie, zrzeknę się obywatelstwa Królestwa Dreamlandu. Nie będę chciał patrzeć na to nieprzyjemne widowisko.
Ja nie jestem przeciwny wszelkim zmianom w ustawie. Zwłaszcza jeśli JKW Edward sam wskazuje na potrzebę technicznych poprawek. W sprawie reform wprowadzanych tym projektem, z którymi się nie zgadzam i które uważam za niepotrzebne, również nie będę darł szat, głównie dlatego, że nauczony doświadczeniem wiem, że takie przepisy długo nie pożyją i z przyczyn praktycznych w końcu ktoś je poprawi.

Zastrzegam jednak solennie, że jeśli w wyniku wejścia w życie tej ustawy markiz Darosareier-Stattoerr zostanie zmuszony do zrzeknięcia się stanowisk publicznych, w tym stanowiska Szefa KSI, to przeprowadzę się do Erboki.

Wierzę jednak, że Rząd nie planował umyślnie pozbywać się z ław poselskich i wysokich stanowisk państwowych członka własnej partii. Ufam więc, że i mnie i Conradowi będzie jeszcze dane pomieszkać w Dreamlandzie :)

Pozdrawiam,
(-) Pavel Svoboda, r.s.
Awatar użytkownika
Edward I Artur
król-senior
Posty: 267
Rejestracja: 17 maja 2013, 11:29
NIM: 365924
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: Edward I Artur »

W toku dyskusji zostałem kilkukrotnie wspomniany, czuję się więc w obowiązku wypowiedzi. Od pewnego czasu nie byłem aktywny na forum. Wrzesień oznaczał dla mnie wzmożenie obowiązków realowych - w Dreamlandzie byłem w tym czasie przede wszystkim obserwatorem wydarzeń, a nie ich uczestnikiem. Do osób, którym ta moja wymuszona okolicznościami bierność sprawiła kłopot, skieruję osobne maile.

Przechodząc do rzeczy:

Nie ukrywam, że było mi miło, gdy Jego Miłość Krzysztof Jazłowiecki przypisał mi autorstwo obowiązującej ustawy. To jednak nie do końca tak: był to projekt rządowy, a ja byłem wówczas premierem Rządu JKM. O ile dobrze pamiętam, do przedstawionego przeze mnie wstępnego projektu w toku dyskusji wprowadziliśmy jeszcze sporo poprawek. Może dlatego jest to dobra ustawa (bo również uważam ją za niezłą): uchwalony przez Izbę Poselską tekst stanowi efekt współpracy kilku rozsądnych osób (w tym JKW Pawła) w ramach gabinetu, którym miałem przyjemność kierować.

Niestety, podobnie jak moi przedmówcy, proponowane zmiany uważam za idące generalnie w złym kierunku. Nie będę się tutaj zagłębiał w analizę przepisów, jako że istnieje możliwość, że wniosek o zbadanie ustawy trafi do Sądu Królestwa w tym, czy w innym trybie - ale przedstawię swoje ogólne zdanie.

Jeśli chodzi o nowe procedury nadawania obywatelstwa, projekt usiłuje chyba poradzić sobie z problemem, którego nie ma. Jak już moi przedmówcy zwracali uwagę, problemem jest stosunkowo mała migracja i w konsekwencji niewielka ilość nowych obywateli. Projekt ustawy walczy natomiast m.in. z zawyżaniem ilości uprawnionych do głosowania i sztucznym zwiększaniem ruchu na liście deportacyjnej (to z uzasadnienia złożonego w Izbie Poselskiej). Czy to rzeczywiście są problemy? Albo inaczej: dla kogo to jest problem? Przyjęte rozwiązania dotyczące sposobu uzyskiwania obywatelstwa rozwiązują problemy dostrzegane chyba wyłącznie przez urzędników i buchalterów, a jednak nie powinna być to główna motywacja dla legislatorów.
Jeśli obecna władza uważa, że dotychczasowe procedury są nie do utrzymania - w porządku. Apeluję jednak, by wysiłek legislacyjny włożyć w ulepszanie zastanego stanu rzeczy, nie zaś powstrzymywanie "sztucznego zwiększania ruchu na liście deportacyjnej" przy jednoczesnym wprowadzaniu nieracjonalnych obostrzeń w procedurze uzyskania dreamlandzkiego obywatelstwa.

JM von Witt, chyba retorycznie, pyta o to, dlaczego właśnie 30 postów, a nie 29 lub 1000. Rzecz w tym, że my - dyskutujący z WM na tym forum - właśnie nie wiemy dlaczego. To powinien wiedzieć projektodawca, czyli - jak rozumiem - Rząd. Czy Rząd przeprowadził jakąś analizę? Taką analizę, częściowo, przeprowadził JKW Paweł, skoro poinformował, że np. sam Markiz poziom 30 postów na forum osiągnął po półtora miesiąca. Po jakim średnim czasie obecnie nowi obywatele osiągają obecnie taką ilość postów? Jeśli wprowadza się do ustawy tego rodzaju przepis, to należałoby oczekiwać, że liczba nie została wybrana w drodze losowania.
I nie, to nie ten sam przypadek, co wówczas, gdy mówimy o dziecku, które "przychodzi na świat 31 grudnia [ i ] jest o rok starsze od tego, które urodzi się dzień później". To akurat wynika z kalendarza, a kalendarza - o ile Partia Burżuazyjna nie zamierza przeprowadzić Wielkiej Rewolucji Francuskiej - urzędujący gabinet nie będzie miał okazji zmieniać. To również nie to samo, co liczba punktów zaliczająca na studiach. Nawiasem mówiąc: z mojego doświadczenia wynika, że to nieprawda, że "zwykle jest to połowa punktów". Rozumiem, że mówimy tu o studiach realowych. Gdyby więc polski rząd zechciał odgórnie narzucić, jaka liczba punktów zalicza na egzaminach (czego raczej zrobić nie może, ale przymknijmy na chwilę oczy na rzeczywistość), zapewniam, że wiedziałby, dlaczego wybrał liczbę 50, 55 czy 65%.

Rząd, generalnie rzecz ujmując, upatruje problem w automatycznym nadawaniu obywatelstwa - które nie wymaga od wnioskodawcy żadnego dodatkowego wysiłku. Ja tego problemu nie widzę, ale potrafię zrozumieć, jakie racje stoją za sposobem myślenia Partii Burżuazyjnej w tym zakresie. Tyle że - jeśli projekt w obecnym brzmieniu wejdzie w życie - to podobnie jak moi przedmówcy jestem przekonany, że nowych obywateli Dreamlandu przez czas obowiązywania ustawy nie zobaczymy. To racja, że dyskutuje Markiz z osobami, które obywatelstwo uzyskały w paleozoiku, ale pewne okoliczności się nie zmieniają. Stawianie dosyć ostrych wymagań na samym początku dreamlandzkiej drogi nowego Dreamlandczyka nie zachęca go do pozostania w Królestwie.
Czy nie lepiej zatem proponowane procedury zastąpić złożeniem przez obywatela oświadczenia o chęci przyjęcia obywatelstwa na forum? Wydaje się, że byłoby to również po myśli obecnego Rządu. "Osiedleniec" musiałby przecież wykazać inicjatywę - a jednocześnie byłoby to łatwe, intuicyjne i pozbawione konieczności zadośćuczynienia zbędnym biurokratycznym wymaganiom. Ta propozycja już też padła. Jak mi się wydaje, WM się do niej nie odniósł.

Rozumiem oczywiście, że WM uparcie broni swojego projektu - to nie tylko jego prawo, ale i w jakimś stopniu obowiązek. Myślę jednak, że warto posłuchać głosu doświadczenia, który w tym wątku prezentują już trzy osoby.

Do pozostałej części stawianych projektowi zarzutów nie będę się odnosił.

Kończąc już:

WM przyznaje, że śmieszą go "argumenty, że projekt nowej ustawy przesadza z procedurami", skoro i w obecnej ustawie - "procedur" jest wiele (za moją sprawą). Mówimy tu chyba, jak rozumiem, o zbędnej biurokracji, bo takie zarzuty projektowi stawiano w tym wątku, nie zaś zarzuty o niezidentyfikowane "procedury". Nie mogę powiedzieć, bym rozumiał rozbawienie Markiza. Ten projekt rzeczywiście wprowadza zupełnie nowe biurokratyczne obostrzenia, i nie ma co do tego wątpliwości: mamy kompletną nowość w postaci poręczenia trzech obywateli, mamy dwa rodzaje obywatelstwa, mamy rekomendację namiestnika koronnego, upoważnienie do wydania zupełnie nowego rozporządzenia federalnego i inne jeszcze instytucje prawa.

Doceniam w każdym razie, że w odpowiedzi Markiza pojawiły się żarty i elementy nieco lżejsze. Nieczęsty to widok w postach Markiza - a o ile przyjemniej się je wówczas czyta.

(-) Edward A. Krieg, RS.
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: Daniel von Witt »

Można naturalnie rozważyć różne pomysły oscylujące wokół wspomagania "kreacji obywateli" w innej formie, niż widzi to teraz Rząd. Doświadczenie ludzi starej daty nam się na pewno przyda :) Jednak, tak jak ja w szczególności, np. przez analizę ruchu w CBD widziałem, że przez samą akumulację środków pieniężnych widać, że żadna polityka obywatelstwa nie działała tak jak by się tego spodziewano. Ani ta sprzed 2011 roku ani ta po.

% wszystkich pieniędzy ----- % posiadaczy rachunków ----- okres do
80% ----- 5% ----- grudzień 2004
85% ----- 6% ----- kwiecień 2005
90% ----- 11% ----- sierpień 2006


Dane z CBD na koniec sierpnia 2012 roku.
Sposób czytania danych: 80% środków prywatnych znajdowało się na 5% kont, które zostały utworzone do końca 2004 roku.


Znaczy to tyle, że na trwałe między 2006 a 2012 rokiem praktycznie do Królestwa nikt nie przybył i nie pozostał do momentu zebrania danych (osoby które w tym czasie się pojawiły i są z nami dzisiaj można policzyć chyba na palcach jednej ręki), bo więcej niż pewne jest, że "jakieś" kwoty pieniędzy by zgromadził i te proporcje nie byłyby tak rażące. Więc ani po staremu ani po nowemu efekt jest mniej niż mizerny. Stąd próby szukania czegoś innego.

(-) Daniel markiz von Witt
Minister Spraw Wewnętrznych
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: Daniel von Witt »

Całkiem krótko bo "nowicjusz" tego faktycznie nie przeczyta co go spotkać później może :)

Martwe dusze - to uboczny, ale pozytywny efekt zmian o którym wspomniano z ważnego propagandowego powodu (gdyż wiadomo - im więcej zarejestrowanych tym wszyscy są bardziej happy).

Kryteria nadania obywatelstwa - jądro sporu. Fajnie będzie zobaczyć inicjatywę kandydata na obywatela inną niż sama rejestracja. Ważenie progów i kombinowanie z kryteriami, by były, jak powiedziałem gdzieś już wcześniej, dopasowane do naszej specyfiki, to istotna sprawa, dlatego super, że padają tutaj inne od rządowych pomysły. Mam nadzieję, że Posłowie się też zapoznają i suma sumarum powstanie coś, nazwijmy to znośnego :) dla wszystkich.

Powaga obywatelstwa - dyskusyjna sprawa, kiedy podejście do obywatelstwa jest poważniejsze. Według Rządu wtedy, gdy o jego uzyskanie dojdzie do kontaktu dwóch osób, a nie jednej osoby z systemem CRM. System jest nieczuły na to, że mikronacja to nie gra przeglądarkowa (mówiąc jak markiz Jasłowiecki), dlatego kontakt międzyludzki jest tu bardzo dla nas ważny. Można "podłapać obywatela".

Usuwanie konta z forum po ustaniu jego posiadacza - sprawa podpada bardziej pod przepisy o forum, autonomiczne przecież wobec te o obywatelstwie, dlatego obu spraw bym nie wiązał (np. markiz Jazłowiecki, jeśli usunie swój wpis w CRM to jednak konta na forum bym mu nie kasował :D).

Groźby - będzie poprawka do projektu, więc do Erboki zachęcam tylko turystycznie :)

(-) Daniel markiz von Witt
Minister Spraw Wewnętrznych
KJazłowiecki
Posty: 234
Rejestracja: 17 sie 2011, 17:14
NIM:
Lokalizacja: Saudade
Kontakt:

Re: Nie chcemy więcej obywateli?

Post autor: KJazłowiecki »

Daniel von Witt pisze:Wszyscy zgodzimy się, że forum jest podstawowym łączem między nami, czy nami a tworzonym przez nas państwem. Łatwo weryfikowalnym, niefałszowalnym i obiektywnym kryterium jest osiągnięcie pewnego pułapu wyrazu zaangażowania, które można osiągnąć właśnie co najmniej przy pomocy forum i używając go w różnych celach, których dałoby się wymienić sądzę i z kilkadziesiąt. Pułap może być dyskusyjny – 10, 30, 100 postów? A może 1000? Czemu posiadając 29 tęgich postów nie mogę być obywatelem, a mając 30 jednozdaniowych już tak? Z tego samego powodu co, np., dziecko przychodzące na świat 31 grudnia jest o rok starsze od tego, które urodzi się dzień później albo dlaczego (na ogół) zaliczenie na studiach pojawia się po uzyskaniu ponad połowy możliwych punktów... Można oczywiście zastanowić się nad liczbą progową, aby była dopasowana do specyfiki Dreamlandu.
Nie zgodzimy się. Nie zawsze jest podstawowym łączem między nami. Podstawowym łączem są rozmowy bezpośrednie, na komunikatorach, IRC, mailowo. Dreamlandczyk, który nie napisał niczego na forum, może być wysokim urzędnikiem państwowym. Bez rozmów poza forum korony na skronie nie włoży, premierem też nie zostanie, v-małżeństwa nie zawrze. Gdybym Pana nie znał także spoza forum, myślałbym, że Pan nie wie na czym polega Dreamland.

Podnoszony był argument obywatelstw z paleozoiku. Osobiście wolałbym dzielić ten czas po grecku - na wiek złoty, srebrny, brązowy, etc. Mogę się zgodzić, że wtedy - przy restrykcyjnym prawie obywatelskim - nie było forum, zastępowała je lista dyskusyjna. Zostałem obywatelem u schyłku wieku złotego. Nie napisałem żadnej wiadomości na LDKD przed uzyskaniem obywatelstwa.

W cytowanym fragmencie znajdziemy ciekawe konstrukcje często pojawiające się, np. "Wszyscy zgodzimy się". Dreamlandczycy to naród, który ma wyjątkowo różne zdania na wiele tematów, więc nie trzeba im wpierać jednomyślności - co do tego wszyscy się zgodzimy. :) Ponadto zdecydowano się na ustępstwa nie tam, gdzie są wskazywane przez obywateli - problemem nie jest ustalenie liczby progowej, problemem jest pomysł liczby progowej.

Później widzimy litanię przepisów, które w tej chwili nie są stosowane i powinny zostać uznane za martwe. Sądzę jednak, że do desuetudo jeszcze daleko, a bardzo zdziwił mnie fakt, że nie stosuje się np. art. 25. Jednak to wina raczej nie ustawy, a organów wykonawczych, które powinny wykonywać postanowienia ustawy. Jeśli zrzeknę się obywatelstwa, niech mnie Pan wykreśli z forum. ;)
Daniel von Witt pisze:Wiemy wszyscy, że łaknienie mieszkańców jest tak duże, że król przywraca do Rejestru na każdą prośbę i „szczególne przypadki” nie są niczym szczególnym, i co istotne mogą zdarzać się częściej. Wykreślenie, przywrócenie, wykreślenie, znów przywrócenie i tak w kółko. I to jest stała praktyka.
Nie wiemy, Panie Premierze. Znów. :) Proszę podać przykład takiej stałej praktyki. Nie widziałem, żeby ktoś tak hamletyzował, aby angażować Monarchę do regularnego wydawania PK.
Daniel von Witt pisze:Hipokryzja jak nic. A Pan ile leveli zaliczył, by zostać markizem, doktorem netowym i kawalerem OCO? Czy różne poprzeczki stanowiące elementy kilku polityk lub koncepcji rozwoju państwa i zabawy nie zostały stworzone po to, by ta była atrakcyjniejsza?
Byłbym jeszcze gotów zauważyć, że nie wie Pan czym jest Dreamland, ale to przecież niemożliwe. Tytuł markiza dostałem tak jak Pan i podobnie jak Order były to dowody uznania i zaufania ze strony kolejnych Monarchów, a także mobilizacja do dalszej pracy. Nie dostałem żadnego tytułu za 200, 300, a nawet 500 maili na LDKD. Analogicznie ze stopniem naukowym - przecież w liczbie publikacji Pana nie przegonię. Jednak tu nie chodzi o cyfry lub levele. Nie w Dreamlandzie.
Daniel von Witt pisze:% wszystkich pieniędzy ----- % posiadaczy rachunków ----- okres do
80% ----- 5% ----- grudzień 2004
85% ----- 6% ----- kwiecień 2005
90% ----- 11% ----- sierpień 2006
"Bo i co za te niby drogocenne dreamy kupic mozna? Papier toaletowy?" - Nebula Blue, rok 2005

Czytając tę tabelkę pomyślałem, że chyba Pan nie wie, czym był ówczesny Dreamland. Obrazowe stwierdzenie Kaworu było później wielokrotnie używane. Nasze wizyty w CBD nie były zbyt częste (dlatego ja teraz nie ogarniam tego nowego systemu bankowego). Góry złota rosły. Dlatego przelew diuka Bagera na konto Rządu Królewskiego w roku 2009 w wysokości 1 300 000 D nie był odczuwalny dla Prezydenta Weblandu. Tabela przedstawia problem gospodarczy, ale nie ma związku z tematem, mimo czerwonego koloru.

Od tygodnia próbuję znaleźć powody przedłożenia tego projektu. Przecież to właściwy debiut Rządu, można było zająć się wieloma wartościowymi i bezpiecznymi sprawami - możliwości jest naprawdę wiele. Tymczasem Panowie zdecydowali się na kontrowersyjny i szkodliwy ruch. Rozumiem tremę przed pierwszym sprawdzianem i sądzę, że jeżeli Panowie wycofają się ze swoich pomysłów lub zdecydują się na powtórne przemyślenie sprawy, przyjmiemy to i zrozumiemy - też popełnialiśmy błędy w tej pracy.
dr net. Krzysztof diuk Jazłowiecki y de Ebruz, OCO
ODPOWIEDZ

Wróć do „Polityka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości