Wasza Królewska Wysokość zabrzmiał tu:
Najważniejsze zmiany wprowadzone tą ustawą to:
1. Odebranie Elderlandzykom prawa do obywatelstwa Dreamlandu. Wyjątek poczyni się jedynie dla tych Elderlandczyków, którzy zdecydują się osiedlić na terenie Dreamlandu, tj. w jednej z prowincji.
2. Nie będzie się więcej nadawać obywatelstwa żadnym nowym osobom.
śmiertelnie poważnie, więc by nie dostać gęsiej skórki nieco uzupełnię:
3. Wszyscy obywatele są równi. Króla seniora będzie można tak samo wykreślić z CRM jak każdą inną osobę niedochowującą obowiązku logowania. Z obowiązku logowania zwolniony jest Król i Szef KSI.
4. Moderator forum ma prawo obracać avatary wybranych osób „do góry nogami” aby zapewniać mieszkańcom minimum gimnastyki, a zestaw ćwiczeń nie obejmował tylko pajacyków i przysiadów, ale i przewroty.
Żartuję nieco, gdyż Wasza Królewska Wysokość próbuje egzorcyzmować coś, w czym nie ma demona.
Odnośnie punktu 1.
W żadnym razie. Elderlandczyk jest i Dreamlandczykiem na mocy dekretu królewskiego, jednak nie będzie się wymagać od niego rejestracji w CRM. CRM nie będzie jednak decydował, czy Elderlandczyk jest Dreamlandczykiem, ale Lord Strażnik, z którego decyzją obywatel KE przyjdzie do nas by dostać i formalne obywatelstwo w KD.
Odnoście punktu 2.
Cieszą nas osoby nawiązujące kontakt, witające się i podejmujące tematy na forum, gdyż w ten sposób najprościej mogą jednocześnie przedstawić się wszystkim i zarysować swój obraz. Mnie osobiście zaś mniej cieszą puste rejestracje w CRM, o czym jestem w różnych odstępach czasu powiadamiany na swoją skrzynkę mailową. Na pewno tak jak inni Namiestnicy próbujemy nawiązywać kontakt z tymi osobami, by obywatelami nie byli jedynie dzięki wpisowi. Jeśli więc ustawa ma oddawać realia i obywatelem obwieszczać raz na 4 miesiące 1 osobę zamiast 10 pustych wpisów do CRM w tym czasie, to wolę postawić WKW tę wódkę – jedną flaszkę, dwie, więcej?
Sprostuję także wypowiedź odnośnie uzyskiwania obywatelstwa: 1 WNIOSEK do ministra. Art. 17 ust. 5 projektu stanowi, że minister określi kształt wniosku, a nie trzeba będzie składać większej ich liczby do innych osób.
Jak celnie zauważył JKW Pavel, rządzący szybko zapomnieli o swojej wczesnej młodości. Nie pamiętają, że trudno pisać na forum, gdy starsi kłócą się o jakieś artykuły, ustawy, komendacje i inne tombondy. Z drugiej strony, 30 postów na forum można nabić stosunkowo łatwo, co pokażę w innym miejscu. Problem pojawia się przy rekomendacjach. Okazuje się, że łatwiej będzie zostać posłem niż obywatelem – od ław poselskich dzielą nas mniej niż cztery głosy.
Pomówmy o kryteriach.
(1) oświadczenie o przekroczeniu progu 30 postów na forum.
Wszyscy zgodzimy się, że forum jest podstawowym łączem między nami, czy nami a tworzonym przez nas państwem. Łatwo weryfikowalnym, niefałszowalnym i obiektywnym kryterium jest osiągnięcie pewnego pułapu wyrazu zaangażowania, które można osiągnąć właśnie co najmniej przy pomocy forum i używając go w różnych celach, których dałoby się wymienić sądzę i z kilkadziesiąt. Pułap może być dyskusyjny – 10, 30, 100 postów? A może 1000? Czemu posiadając 29 tęgich postów nie mogę być obywatelem, a mając 30 jednozdaniowych już tak? Z tego samego powodu co, np., dziecko przychodzące na świat 31 grudnia jest o rok starsze od tego, które urodzi się dzień później albo dlaczego (na ogół) zaliczenie na studiach pojawia się po uzyskaniu ponad połowy możliwych punktów... Można oczywiście zastanowić się nad liczbą progową, aby była dopasowana do specyfiki Dreamlandu.
(2) rekomendacja Namiestnika Koronnego.
Większość z nas swoją przygodę w Królestwie zaczynała na szczeblu prowincji. Do tego długo też mówiło się i wciąż mówi o kryzysie i niepewnym losie prowincji, za łączeniem których opowiadał się król senior Pavel. Wiemy stąd, jak bardzo każdemu Namiestnikowi zależy, by współpracować na szczeblu krajowym z jedną, dwoma, kilkoma osobami. Namiestnik Koronny jest zatem pierwszą osobą, z którą ma styczność „nowicjusz” i której w dodatku wydatnie zależy, by „nowicjusz” przy niej został. Ja miałem to szczęście i wielką przyjemność wychować się przy Jego Królewskiej Mości, który jak JKW zwrócił uwagę, był moim pierwszym współpracownikiem. Zatem jestem pewny, że to Namiestnicy Koronni będą się garnąć do udzielania rekomendacji, gdy zwęszą szansę pozyskania aktywisty.
(3) rekomendacje co najmniej 3 obywateli.
To kryterium wiążemy z jedną z najskuteczniejszych form promocji Królestwa – reklamą szeptaną. Przyciąganie do Królestwa swoich znajomych i udzielanie im rekomendacji, aby dołączyli do grona obywateli – nie tak tajemniczego grona, gdyż z „swoimi” ludźmi. Znając kogoś w danym środowisku jest nam łatwiej do niego trafić i w nim właśnie dzięki takiej osobie lub osobom pozostać. Kryterium to trzeba więc postrzegać pod kątem rozwoju i propagowaniu tej formy promocji naszego państwa, a nie przez pryzmat bariery.
Trzeba więc złożyć wniosek do ministra, a zanim się go złoży, trzeba złożyć wcześniej inny wniosek do Namiestnika lub zebrać rekomendacje 3 innych obywateli.
Do tego – nie wymaga się spełnienia wszystkich kryteriów a dowolnych dwóch z nich, stąd istnieją trzy, a nie dwie kombinacje.
Szybka wizyta w dziale statystyk użytkowników forum ujawnia, że wymogu 30 postów nie spełniają m.in. markiz Wakowski oraz (…) markiz Paweł Krieg.
A ja ujawniam, że wymienieni Panowie uzyskali obywatelstwo w „dreamlandzkim paleozoiku”, a jak wszyscy wiemy Dreamland od wtedy bardzo się zmienił i wiemy, że jeśli są z nami do dzisiaj to nie dlatego, że siedzieli cicho na wszystkich listach, forach i innych „komunikatorach”, które Dreamland od „paleozoiku” miał.
(...) posty powinny być raczej produktem ubocznym aktywności, a nie jej jedyną formą.
Posty to nośnik aktywności. Prywatna rozmowa na GG między mną a WKW nie jest nośnikiem o takim oddziaływaniu jak post na forum, dlatego wyrażanie swojej aktywności na forum powinno być promowane przez władze m.in. w ten sposób – polityki obywatelstwa. I nikt nie twierdzi, że postowanie to jedyny wyraz aktywności.
Jedną ręką chce Pan uchylać ustawy ponieważ są niestosowane i „kładą nacisk w głównej mierze na procedury”, co nazywa Pan nonsensem, natomiast jednocześnie drugą ręką prezentuje Pan dokładnie taki sam projekt: ustawa, która rozdmuchuje procedury i która (…) nie będzie stosowana.
Program Patronatu, gdyż o tym mowa, w kształcie ustawy jest niestosowaną procedurą. I w mojej opinii coś takiego jest niepotrzebne. Program Patronatu może być w istocie inicjatywą dowolnej grupy bardziej lub mniej zorganizowanej, której celem jest wspieranie nowych obywateli, co w gruncie rzeczy ma miejsce cały czas, choćby i o tym wprost nie mówiono. Projekt proponowany w Izbie Poselskiej nie wprowadzi skomplikowanych i niestosowanych procedur, gdyż dotyczy statusu mieszkańca i praw.
Stawianie wymogów (…) okazało się szkodliwe (…). Internauta, który trafia na stronę naszego Królestwa ma największy zapał w chwili rejestracji. Każdy od razu po zapisie chce się zacząć „bawić”. Zmuszanie ludzi do czekania i składania wniosków skutecznie zniechęca i nie osiąga nic więcej. Autor projektu mówi o stawianiu na jakość, nie ilość, co przy wymogu 30 postów brzmi bardzo zabawnie. Jednak czemu właściwie większa ilość obywateli jest czymś złym? I czemu umiejętność przedarcia się przez gąszcz wniosków i petycji miałaby świadczyć o lepszej jakości danej osoby? (...)
Każdy po zapisie chce się bawić. To fakt. Jednak należy to zdanie uzupełnić. Nie każdy jednak wie, czy mikronacja jest tą formą zabawy, którą sobie internauta wyobrażał podczas rejestracji. Nie każdy także wie, czy dreamlandzka odsłona mikronacyjnej zabawy mu będzie odpowiadać. Można więc zadać pytanie dlaczego puste przypadkowe konto (nie osobę) czynić obywatelem? Wiele bowiem nie różni się ono od wpisu testowego, a jak wiemy wpis testowy nie ma praw wyborczych mimo że to pewien „specyficzny obywatel”. Ponadto chcę podkreślić, że każdy mieszkaniec Królestwa może natychmiast po rejestracji, a nawet bez niej przecież, rozpocząć u nas zabawę. Powszechna zasada, że nie szanuje się lub mniej szanuje się to, co jest za darmo lub bez wysiłku, ma w pełni zastosowanie w państwie takim jak nasze, z którym ludzie wiążą się na lata. I WKW jak i markiz Jazłowiecki są tego dobrymi przykładami. Staranie się o coś sprawia, że odczulibyśmy stratę gdyby nam tego zabrakło. Uzyskanie obywatelstwa jest więc specyficznym zawarciem związku z państwem i jeżeli nie jest to wpadka ale efekt określonych starań – związek ma szansę być trwalszy.
Proszę zwrócić także uwagę w jakim kontekście użyłem zwrotu o stawianiu na jakość, a nie na ilość. Przypomnę swoje słowa z uzasadnienia do projektu ustawy:
Skutkiem tych zmian będzie na pewno zmniejszenie liczby uprawnionych do głosowania w wyborach parlamentarnych, ale jednocześnie zwiększy się frekwencja. W tym wypadku bowiem lepiej jest postawić na jakość niż na ilość.
Proszę mi zatem nie przypisywać słów o wartościowaniu poszczególnych osób, gdyż jasno powiedziałem, że zmiany w prawie spowodują zmniejszenie się liczby uprawnionych do głosowania w wyborach, a to niechybnie przyniesie wzrost frekwencji. Czysta matematyka. Zatem słowa o jakości odniosłem do wyższej frekwencji w wyborach a nie do poszczególnych osób uzyskujących obywatelstwo. Jednocześnie też nielogicznym byłoby, gdyby nie zależało mi, jak i członkom Rządu czy Partii na przyroście liczby ludności. Chcemy jednak by był to przyrost realny a nie sztuczny, którym później Dreamland chwali się w rankingach mając np. 70 zameldowanych kont w CRM.
Dlatego posługując się gastronomiczną analogią markiza Jazłowieckiego, ale już nie o klopsikach, robienie bigosu i mieszanie słów/zdań z uzasadnienia do projektu ustawy może być emocjonujące czy nawet straszne, ale przeprawione. Przygotowaną potrawą nikt się nie struje.
Co do potencjalnych zapisów o kilku obywatelstwach i możliwych z tego tytułu obostrzeniach. W tej sprawie wewnątrz Rządu jak i Partii istnieją różnice zdań, gdyż wszyscy znamy realia mikroświata i tej rzeczywistości zaklinać nie chcemy, ani też nikomu żadnej krzywdy nie czynić, dlatego o czym mogę zapewnić to fakt, że ostrość zapisu art. 19 na pewno będzie zmniejszona.
Obecna ustawa (…) jest całkiem dobrym wytworem sztuki legislacyjnej. (…) Kolejna udana próba spod pióra JKW Edwarda Artura. Na szczęście dla autorów omawianego projektu, w pewnych miejscach stosowali oni technikę kopiuj-wklej. To chyba jedyne fragmenty, które bronią się przed krytyką.
(…)
Nie chcę krytykować śmiesznych fragmentów projektu, typu „Król w drodze postanowienia przywraca mieszkańcowi wykreślonemu z Rejestru status sprzed wykreślenia pod warunkiem, że wnoszenie o przywrócenie statusu nie jest stałą praktyką tej osoby.” (stałą praktyką? Co to znaczy? (...)
Tak, obecna ustawa jest dobra, a część jej przepisów przelano do projektu nowej, gdyż jak napisano w uzasadnieniu do projektu ustawy – zasadniczo działalność i funkcjonalność CRM się nie zmieni, a podkreślając po raz wtóry że i zapisy i to narzędzie są dobre to nie ma potrzeby tego zmieniać.
Gdyby jednak rozwodzić się nad poszczególnymi zapisami tej ustawy okazałoby się, że i ona zawiera procedury, gdyż, co nie jest żadnym odkryciem, państwa, a i ich aparaty
administracyjne w szczególności rządzą się procedurami – takimi jak wymaga tego złożoność danego zjawiska. Nacisk w zdaniu poprzednim położyłem na
administrację, ponieważ nowa ustawa nakłada obowiązek wykonania pewnych czynności jeżeli ktoś jest zainteresowany uzyskaniem obywatelstwa. Państwo wobec takiego interesariusza nie będzie podejmować działań władczych, a administracyjne właśnie, dlatego wyrażane obawy np. o wybiórczość uznawalności wniosków o nadanie obywatelstwa na podstawie „oceny jakościowej” są przesadzone.
Jednak i w obecnej ustawie znajdują się przepisy, które nastręczać mogą lub nastręczają problemów.
Art. 8. Hipotetyczna rejestracja: osoba wpisuje w CRM, że lubi zażywać narkotyki lub że podobają jej się systemy totalitarne i chciałaby taki wprowadzić w Królestwie. Przykład realny, niedawny: osoba wpisuje w CRM, że interesuje się zabijaniem, mafią i ogólnie działalnością przestępczą. Zarówno w przypadku hipotetycznym jak i faktycznym osoba rejestrująca konto w CRM po dokonaniu tejże w KD jest kilka godzin lub kilka dni. Namiestnik stwierdza fakt naruszenia prawa np. w ciągu kilku dni, kiedy tej osoby już nie ma i na maila z prośbą o korektę mu nie odpowie, wtedy znów Namiestnik z „pustym kontem obywatelskim” musi ruszyć do sądu aby ten stwierdził, że wpis jest bezskuteczny, co w oczywisty sposób absorbuje uwagę Namiestnika i sądu na „obywatelu”, który żadnej wartości dodanej w KD nie wniósł prócz zamieszania wokół jego pustego konta, a werwa procedur sądowych może skazać puste konto w ciągu kolejnych tygodni. I tak oto można trwonić czas i uwagę na czymś bezproduktywnym.
Art. 20. Zapis nieaktualny po rozszerzeniu obywatelstwa na obywateli KE, co spowodowało przyrost pytań i problemów do rozwiązania.
Art. 22 ust. 1. W skrócie można ten zapis porównać do stwierdzeń typu:
„Jesteś mężczyzną bo nie jesteś kobietą.”,
”Podłogę wyłożono płytkami, bo nie wyłożono panelami.”. Dlatego łamigłówka dla nowicjusza, który zastanawia się: „stały pobyt czy obywatelstwo?” - wskaż różnice między obywatelstwem a stałym pobytem na podstawie sformułowania z tego przepisu.
Art. 23. To zakaz pełnienia funkcji publicznych przez osoby z prawem stałego pobytu, więc też nie rozumiem o co jest tyle szumu, skoro już obowiązują zapisy restrykcyjne wobec takich osób, w dodatku zaś odnoszące się do wszystkich funkcji publicznych, co w tym wypadku należy zliberalizować i osoby z prawem stałego pobytu dopuścić do zajmowania takich stanowisk z wyjątkiem konstytucyjnych organów władzy lub organów władzy w ogóle.
Art. 25. Na podstawie ustania można usuwać konto na forum dyskusyjnym? Stosuje się to?
Art. 26 ust. 4 – odsyłam do mojego żartobliwego uzupełnienia punktowej listy osoby rozpoczynającej ten wątek.
Art. 27 i 29. Twoje prawo wyborcze jest Twoim obowiązkiem! Jeżeli nie zagłosujesz skierujemy cię na listę deportacyjną. Oznacza to, że po każdych wyborach połowa wpisów w CRM powinna lądować na liście deportacyjnej, a nie ląduje. Królestwo rzecze: „głosuj albo giń!” i dopowiada zaraz: „Spokojnie, żartuję”. Żartuje z siebie i z obywatela.
Art. 34 ust. 1-2. Czyli przywołane przez markiza przywracanie statusu osoby wykreślonej z Rejestru. Mowa jest tam, że król w szczególnych przypadkach przywraca obywatelstwo lub stały pobyt. Czym są „szczególne przypadki”? Wiemy wszyscy, że łaknienie mieszkańców jest tak duże, że król przywraca do Rejestru na każdą prośbę i „szczególne przypadki” nie są niczym szczególnym, i co istotne mogą zdarzać się częściej. Wykreślenie, przywrócenie, wykreślenie, znów przywrócenie i tak w kółko. I to jest stała praktyka.
Art. 34 ust. 3 w zw. z art. 33 ust. 2. i z Kodeksem Karnym. Ten zapis jest niezgodny z ustawą karną, gdyż osobę skazaną na karę banicji traktuje się tak samo jak skazaną na karę eliminacji, i z dwóch różnych kar robi się jedną. Prokurator, który w myśl KK ma zabezpieczyć majątek osoby skazanej na banicję musi ten majątek przetrzymywać wiecznie, gdyż skazanemu król już nie przywróci obywatelstwa nawet po odbyciu kary.
Rozdział VII. Spadki – troska kilku ostatnich rządów, KSI i Sądu Królestwa, która nadal czeka na rozstrzygnięcie i być może skreślenie z tej ustawy. Więc sam znamienity autor obowiązującej ustawy pochylił się nad jej zapisami oznaczając niektóre jako „możliwe do korekty”.
JKW Edward Artur jako sędzia, prawnik nafaszerował obowiązujące prawo procedurami, dlatego mnie z kolei śmieszą argumenty, że projekt nowej ustawy z nimi przesadza. Powtórzę więc, że część rozwiązań obowiązujących uznano za dobre, jak powiedział również markiz, stąd ich nie chcemy zmieniać.
(...) Nie myślałem wtedy, że Partia Burżuazyjna dokona manewru na skrajną część sceny politycznej. Nawet nie wyobrażałem sobie, że Izba Poselska pochyli się nad projektem, który przewiduje udowadnianie swojej dreamlandzkości. Polska dla Polaków, Dreamland dla Dreamlandczyków?
I jeszcze rozważamy zapuszczenie charakterystycznych wąsików oraz przedkładanie zaświadczeń lekarskich z badań DNA.
To wszystko czyni z naszej zabawy grę MMORPG, w której trzeba wykonać pewne misje, aby uzyskać kolejny level. W tym przypadku misje są dwie – 30 postów i 4 rekomendacje od innych graczy. Z jednej strony czynimy z Dreamlandu grę przeglądarkową, z drugiej każemy nowym mieszkańcom stać na scenie i rozśmieszać nas przez 30 nieporadnych wiadomości.
Hipokryzja jak nic. A Pan ile leveli zaliczył, by zostać markizem, doktorem netowym i kawalerem OCO? Czy różne poprzeczki stanowiące elementy kilku polityk lub koncepcji rozwoju państwa i zabawy nie zostały stworzone po to, by ta była atrakcyjniejsza? Czy w ostatnim przytoczonym zdaniu nie wyraża Ekscelencja mniemania o jakości postów, przed którą tak wzdryga się Pan, gdy o jakości w całkowicie innym znaczeniu mówi Rząd? Oceny jakościowej nikt nie chce dokonywać, a jedynie zachęcić do wyrażania swojej aktywności w sposób, który niezbicie świadczy wszystkim o życiu państwa oraz wyrażania siebie bez względu na to o czym rozmawiają inni, gdyż zawsze jest szansa, że nasza wypowiedź kogoś zainteresuje. I nikt nikomu nic nie każe. Wymogi otrzymywać można np. na studiach, gdy starał się Pan o doktora netowego. W przypadku zaś progu postowego Królestwo kieruje apel do mieszkańca: „pokaż się, przedstaw, wyraź, nie bój się pisać, gdyż wszyscy chcą Cię poznać”. Państwo chce mieć obywateli, wśród których znajdują się aktywiści potrafiący, lubiący i nie obawiający się wypowiadać na forum, czyli wychodzeniu na dreamlandzkie ulice i zaczepianiu na nich innych ludzi. Projekt powyższy zmierza więc do tego celu a jednocześnie chce skrócić listę obywateli=pustych kont.
Jeżeli proponowany przez Rząd projekt wejdzie w życie, zrzeknę się obywatelstwa Królestwa Dreamlandu. Nie będę chciał patrzeć na to nieprzyjemne widowisko.
Napisałem już wyżej, że by uczestniczyć w życiu Królestwa nie trzeba być nigdzie zarejestrowanym. Kontaktowanie się z mieszkańcami, podglądanie forum, serwisów i innych wytworów danej mikronacji sprawia, że niemo rozszerzamy pewne „obywatelstwo” poza granice Dreamlandu, a nawet poza Internet o czym w tym roku wyjątkowo często przekonują się zjazdowicze.
(-) Daniel markiz von Witt
Wicepremier Rządu Królewskiego