Zamieszki, ucieczka i porwanie, a sprawa naukowa
: 31 paź 2018, 20:40
Przez ostatni już prawie miesiąc wydawało mi się, że w sumie tutaj pomimo szaleństwa mieszkańców, jednak życie jest stabilne, rozwój naukowy możliwy, a bezpieczeństwo gwarantowane przez służby państwowe... Jakżem ja się mylił...
Od wczoraj trwają zamieszki na ulicach, a jacyś wandale zniszczyli zamki w szafach telekomunikacyjnych i po rozłączali przypadkowym abonentom łącza szerokopasmowe. Okupują lokalną siedzibę operatora sieci przewodowych, a w Performance Parku rzekomy przywódca tej operacji niszczy modemy DSL. Wszędzie porozklejane transparenty "Ćwierć megabita wystarczy każdemu!" "Internet niszczy więzi społeczne!" czy też "Zbyt szybkim łączem zepsujesz komputer!". Co za bzdury, nawet ten mój stary laptop z 2003 ma gigabitową kartę Ethernet i jej prędkość nijak negatywnie wpływa na działanie mojego komputera. Do tego jeszcze wszędzie roi się od plakatów komunistycznych, a w kafejce internetowej, będącej częścią przybytku o nazwie kofeina i teina, komputery zaczęły łączyć się przez modemy analogowe, a kawiarnia reklamuje się "nasz Internet daje czas na picie kawy". Obłęd jakiś. W sklepie kolejki po kable telefoniczne, ludzie wyciągają stare modemy, numer 0202122 zaczyna łączyć coraz więcej osób i jak dawniej nabijać im rachunki. Ja osobiście spakowałem manatki, przeliczyłem oszczędności, kupiłem bilet na autobus i wyjechałem z miasta. Niestety jednak ten miał awarię, kazano pasażerom opuścić pojazd i czekać na samochód zastępczy. Mnie jednak coś podkusiło i odszedłem dość daleko, aby odszukać inny przystanek - wiedziałem bowiem, że wtedy szybciej dotrę do Dreamopolis, na wykłady. Niestety nagle napadła mnie banda w kominiarkach i wykrzykując, związała mnie i widząc, że mam materiały naukowe o sieciach komputerowych, zaciągnęła do pracy przy zgrywaniu stron internetowych na dyskietki. Zamknęli mnie w jakimś baraku, po lokalizacji udało mi się ustalić przybliżona lokalizację, jakieś pięć kilometrów na południe od Hipsterdorfu. Na razie dali mi do jedzenie bochenek chleba i koszyk jabłek oraz butlę wody do picia. Zabrali mi wszystko poza tą starą, metalową Nokią 6070, z której przez GPRS wysyłam wam tę wiadomość. Błagam, niech ktoś mnie uratuje, oni powiedzieli, że mnie zastrzelą, jeśli nie będę pracował! A jeśli to wszystko żarty mieszkańców Hipsterdorfu, to niech wiedzą, że to nie jest śmieszne! Szybko kończę pisać, bo po GPRS to się nie wyśle błyskawicznie, a słyszę kroki niedaleko mojego nowego więzienia - nie wypuścili mnie stąd na razie, więc taki powód tej nazwy. Apeluję jeszcze raz o pomoc!
Od wczoraj trwają zamieszki na ulicach, a jacyś wandale zniszczyli zamki w szafach telekomunikacyjnych i po rozłączali przypadkowym abonentom łącza szerokopasmowe. Okupują lokalną siedzibę operatora sieci przewodowych, a w Performance Parku rzekomy przywódca tej operacji niszczy modemy DSL. Wszędzie porozklejane transparenty "Ćwierć megabita wystarczy każdemu!" "Internet niszczy więzi społeczne!" czy też "Zbyt szybkim łączem zepsujesz komputer!". Co za bzdury, nawet ten mój stary laptop z 2003 ma gigabitową kartę Ethernet i jej prędkość nijak negatywnie wpływa na działanie mojego komputera. Do tego jeszcze wszędzie roi się od plakatów komunistycznych, a w kafejce internetowej, będącej częścią przybytku o nazwie kofeina i teina, komputery zaczęły łączyć się przez modemy analogowe, a kawiarnia reklamuje się "nasz Internet daje czas na picie kawy". Obłęd jakiś. W sklepie kolejki po kable telefoniczne, ludzie wyciągają stare modemy, numer 0202122 zaczyna łączyć coraz więcej osób i jak dawniej nabijać im rachunki. Ja osobiście spakowałem manatki, przeliczyłem oszczędności, kupiłem bilet na autobus i wyjechałem z miasta. Niestety jednak ten miał awarię, kazano pasażerom opuścić pojazd i czekać na samochód zastępczy. Mnie jednak coś podkusiło i odszedłem dość daleko, aby odszukać inny przystanek - wiedziałem bowiem, że wtedy szybciej dotrę do Dreamopolis, na wykłady. Niestety nagle napadła mnie banda w kominiarkach i wykrzykując, związała mnie i widząc, że mam materiały naukowe o sieciach komputerowych, zaciągnęła do pracy przy zgrywaniu stron internetowych na dyskietki. Zamknęli mnie w jakimś baraku, po lokalizacji udało mi się ustalić przybliżona lokalizację, jakieś pięć kilometrów na południe od Hipsterdorfu. Na razie dali mi do jedzenie bochenek chleba i koszyk jabłek oraz butlę wody do picia. Zabrali mi wszystko poza tą starą, metalową Nokią 6070, z której przez GPRS wysyłam wam tę wiadomość. Błagam, niech ktoś mnie uratuje, oni powiedzieli, że mnie zastrzelą, jeśli nie będę pracował! A jeśli to wszystko żarty mieszkańców Hipsterdorfu, to niech wiedzą, że to nie jest śmieszne! Szybko kończę pisać, bo po GPRS to się nie wyśle błyskawicznie, a słyszę kroki niedaleko mojego nowego więzienia - nie wypuścili mnie stąd na razie, więc taki powód tej nazwy. Apeluję jeszcze raz o pomoc!