Zanik
: 16 lip 2017, 17:52
Przerzuciłem właśnie posty najnowszego klona drogiego pana Zanika do "Kosza". Oto kilka okolicznościowych refleksji.
Za każdym razem zadziwia mnie, że troll znajduje sobie dyskutantów, którzy niekiedy odpisują mu już w "Koszu". W tym momencie trudno to już przypisywać naturalnymi urokowi egzotyki. Po tak długim czasie obcowania z nerwowym wielkopolaninem można już mniej więcej przewidzieć treść jego kolejnych postów. Kluczowe motywy są zawsze te same, a spaja je — nieskrywana wściekłość i bełkotliwa forma przekazu. Być może ktoś powinien pokusić się o stworzenie generatora takich wypowiedzi, pozwalając amatorom mocnych wrażeń cieszyć się nimi bez zaśmiecania państwowego forum dyskusyjnego postami, które mogą skończyć tylko na śmietniku.
Cały czas jednak załagodzamy objawy, zamiast uleczyć przyczynę, czyli — ostatecznie pozbyć się Zanika z naszej przestrzeni publicznej.
Nie jestem zwolennikiem usuwania ludzi z życia państwa na podstawie arbitralnej decyzji o zakwalifikowaniu problematycznej jednostki jako "trolla i odszczepieńca", jak to ujął niegdyś czołowy polityk sarmacki. Państwo wirtualne, które stosuje takie metody, okazuje, że nie dorosło do bycia państwem, bowiem w momencie próby zaczyna działać jak zwykłe forum dyskusyjne.
Trzeba jednak zważyć i na to, że zadaniem państwa jest (między innymi) zapewnienie bezpieczeństwa jego obywatelom. Państwo dreamlandzkie na tej linii zupełnie zawodzi. Usunięcie trolla w drodze administracyjnej egzekucji byłoby mimo wszystko lepsze niż przyzwolenie na urządzenie całemu społeczeństwu kąpieli w szambie.
Takie przyzwolenie zostało niestety udzielone. Parlament Królewski stopniowo pozbawił moderację forum wątpliwych ideologicznie, za to skutecznych narzędzi egzekwowania porządku publicznego. Nie ustanowił w to miejsce lepszych, możliwych rozwiązań. Zanik, Flis, Palnik etc. nie jest niepojętym zjawiskiem, którego nie da się ogarnąć ludzką myślą. Jego modus operandi jest prosty: publikuje w krótkich odstępach czasowych pozbawione merytorycznej treści, w przeważającej większości agresywne posty, coraz bardziej wulgarne i obelżywe w miarę upływu czasu. Nie jest to zachowanie, którego nie da się stypizować i spenalizować przepisem. Wprowadziwszy do prawa karnego materialnego instytucję recydywy, a do prawa procesowego instytucję tymczasowego aresztowania, moglibyśmy gładko wyeliminować trolla, zachowując przy tym nienaruszony porządek publiczny, a jednocześnie nie odmawiając Zanikowi przynależności do rodzaju ludzkiego ani praw człowieka. Takich rozwiązań, niestety, opcja liberalna w parlamencie nie zaproponowała, najwyraźniej ukontentowana zaprowadzeniem może nieżyciowych, pozwalających na nieustanne podkopywanie autorytetu państwa, ale za to czystych ideologicznie regulacji.
Zresztą nawet te możliwości, które daje nam obowiązujące prawo, nie są wykorzystywane. Prokuratura wykazuje skrajną indolencję w sprawie Adamusa Flisa; ponad miesiąc od zamknięcia postępowania karnego przygotowawczego wciąż nie zostało ono zakończone skierowaniem aktu oskarżenia do sądu ani umorzeniem.
Wypadałoby coś tu zmienić.
Za każdym razem zadziwia mnie, że troll znajduje sobie dyskutantów, którzy niekiedy odpisują mu już w "Koszu". W tym momencie trudno to już przypisywać naturalnymi urokowi egzotyki. Po tak długim czasie obcowania z nerwowym wielkopolaninem można już mniej więcej przewidzieć treść jego kolejnych postów. Kluczowe motywy są zawsze te same, a spaja je — nieskrywana wściekłość i bełkotliwa forma przekazu. Być może ktoś powinien pokusić się o stworzenie generatora takich wypowiedzi, pozwalając amatorom mocnych wrażeń cieszyć się nimi bez zaśmiecania państwowego forum dyskusyjnego postami, które mogą skończyć tylko na śmietniku.
Cały czas jednak załagodzamy objawy, zamiast uleczyć przyczynę, czyli — ostatecznie pozbyć się Zanika z naszej przestrzeni publicznej.
Nie jestem zwolennikiem usuwania ludzi z życia państwa na podstawie arbitralnej decyzji o zakwalifikowaniu problematycznej jednostki jako "trolla i odszczepieńca", jak to ujął niegdyś czołowy polityk sarmacki. Państwo wirtualne, które stosuje takie metody, okazuje, że nie dorosło do bycia państwem, bowiem w momencie próby zaczyna działać jak zwykłe forum dyskusyjne.
Trzeba jednak zważyć i na to, że zadaniem państwa jest (między innymi) zapewnienie bezpieczeństwa jego obywatelom. Państwo dreamlandzkie na tej linii zupełnie zawodzi. Usunięcie trolla w drodze administracyjnej egzekucji byłoby mimo wszystko lepsze niż przyzwolenie na urządzenie całemu społeczeństwu kąpieli w szambie.
Takie przyzwolenie zostało niestety udzielone. Parlament Królewski stopniowo pozbawił moderację forum wątpliwych ideologicznie, za to skutecznych narzędzi egzekwowania porządku publicznego. Nie ustanowił w to miejsce lepszych, możliwych rozwiązań. Zanik, Flis, Palnik etc. nie jest niepojętym zjawiskiem, którego nie da się ogarnąć ludzką myślą. Jego modus operandi jest prosty: publikuje w krótkich odstępach czasowych pozbawione merytorycznej treści, w przeważającej większości agresywne posty, coraz bardziej wulgarne i obelżywe w miarę upływu czasu. Nie jest to zachowanie, którego nie da się stypizować i spenalizować przepisem. Wprowadziwszy do prawa karnego materialnego instytucję recydywy, a do prawa procesowego instytucję tymczasowego aresztowania, moglibyśmy gładko wyeliminować trolla, zachowując przy tym nienaruszony porządek publiczny, a jednocześnie nie odmawiając Zanikowi przynależności do rodzaju ludzkiego ani praw człowieka. Takich rozwiązań, niestety, opcja liberalna w parlamencie nie zaproponowała, najwyraźniej ukontentowana zaprowadzeniem może nieżyciowych, pozwalających na nieustanne podkopywanie autorytetu państwa, ale za to czystych ideologicznie regulacji.
Zresztą nawet te możliwości, które daje nam obowiązujące prawo, nie są wykorzystywane. Prokuratura wykazuje skrajną indolencję w sprawie Adamusa Flisa; ponad miesiąc od zamknięcia postępowania karnego przygotowawczego wciąż nie zostało ono zakończone skierowaniem aktu oskarżenia do sądu ani umorzeniem.
Wypadałoby coś tu zmienić.