Witajcie
: 31 mar 2011, 12:58
Witajcie, cne Panie i Panny, witajcie cni Panowie. Oto chylę się przed majestatem waszego Króla... et cetera, et cetera
Oto rad wielce jestem, że właśnie dzisiaj drogi mego życia z traktami ku Dreamlandowi zejść się mogły, i że oto staję dzisiaj przed wami pełen szczęścia i radości. Witam was, drodzy Dreamlandczycy wszystkich, każdego zaś z osobna ściskam na powitanie.
Wiele to już wiosen minęło odkąd włóczyłem się po świecie bez celu, bez trosk, lecz i w samotności. I oto ujrzałem w przydrożnych kramach ulotkę, bądź co bądź ciekawie skrojoną i zręcznie wymalowaną. Wrodzona ciekawość, skaza lecz i dar boski, nie dawała mi spokoju, dusza zaś nieodzownie fascynowała się owym, na ten czas jeszcze zwykłym papierowym świstkiem.
Niemniej hulaszcze życia ponownie pognało mnie ku kolejnym ziemiom, w kolejną bezcelową podróż. Tym razem było jednak inaczej, sercem czułem potrzebę odnalezienia tej krainy z ulotki, tego, czego dusza pragnęła.
Wiele dni upłynęło nim przedarłem się przez leśne gęstwiny i bory, lecz, gdy dnia szóstego oczy me ujrzały trakt główny, a na nim drogowskaz, od razu - nie przymierzając - niczym pegaz, pognałem na prądach wiatru ku Dreamlandowi. Przeprawa była ciężka, cały bowiem swój majątek wydać musiałem na prom, ten zaś cumował jeno tylko w Morlandzie. Tam też do was przybyłem...
Co by jednak nie zanudzać, tak oto po latach tułaczki znalazłem się między wami i proszę was, zacni przyjaciele o zrozumienie i pomoc. Kraj to bowiem choć piękny, dla mnie niezbyt znany. Tedy ciężko mi się rozeznać między gęstwiną uliczek i placów, wsi i miast wielkich.
Doświadczenie mi jednak mówi, że ludzi tu dobrych dostatek i że w potrzebie mnie nie pozostawią, bo oto wstępuję przez granicę do Królestwa Dreamlandu, gdzie sensu własnej wędrówki zaznać dane mi było.
Miłujący was, i majestat wasz,
Hadrian d'Arcen
Oto rad wielce jestem, że właśnie dzisiaj drogi mego życia z traktami ku Dreamlandowi zejść się mogły, i że oto staję dzisiaj przed wami pełen szczęścia i radości. Witam was, drodzy Dreamlandczycy wszystkich, każdego zaś z osobna ściskam na powitanie.
Wiele to już wiosen minęło odkąd włóczyłem się po świecie bez celu, bez trosk, lecz i w samotności. I oto ujrzałem w przydrożnych kramach ulotkę, bądź co bądź ciekawie skrojoną i zręcznie wymalowaną. Wrodzona ciekawość, skaza lecz i dar boski, nie dawała mi spokoju, dusza zaś nieodzownie fascynowała się owym, na ten czas jeszcze zwykłym papierowym świstkiem.
Niemniej hulaszcze życia ponownie pognało mnie ku kolejnym ziemiom, w kolejną bezcelową podróż. Tym razem było jednak inaczej, sercem czułem potrzebę odnalezienia tej krainy z ulotki, tego, czego dusza pragnęła.
Wiele dni upłynęło nim przedarłem się przez leśne gęstwiny i bory, lecz, gdy dnia szóstego oczy me ujrzały trakt główny, a na nim drogowskaz, od razu - nie przymierzając - niczym pegaz, pognałem na prądach wiatru ku Dreamlandowi. Przeprawa była ciężka, cały bowiem swój majątek wydać musiałem na prom, ten zaś cumował jeno tylko w Morlandzie. Tam też do was przybyłem...
Co by jednak nie zanudzać, tak oto po latach tułaczki znalazłem się między wami i proszę was, zacni przyjaciele o zrozumienie i pomoc. Kraj to bowiem choć piękny, dla mnie niezbyt znany. Tedy ciężko mi się rozeznać między gęstwiną uliczek i placów, wsi i miast wielkich.
Doświadczenie mi jednak mówi, że ludzi tu dobrych dostatek i że w potrzebie mnie nie pozostawią, bo oto wstępuję przez granicę do Królestwa Dreamlandu, gdzie sensu własnej wędrówki zaznać dane mi było.
Miłujący was, i majestat wasz,
Hadrian d'Arcen