Od publikacji raportu minęła raptem godzina, ale pojawiło się już kilka gorących komentarzy. Niektóre - kierowane kanałem prywatnym - są dość obelżywe, więc pozwolę sobie na słowo komentarza, by nie wchodzić w tuzin równoległych polemik na różnych forach dyskusyjnych.
To już czwarty Raport, więc zdążyłem przywyknąć do zarzutów. Wielu z Was traktuje go jako narzędzie rywalizacji politycznej, emocjonalnie reagując na taki czy inny układ zestawienia. Najwięcej negatywnych uwag kierowanych jest pod adresem Sarmacji, Al Rajn, Agurii i Dreamlandu, który nagle przestaje być "stolicą światowej kultury". Nie ufacie przedstawionym liczbom - macie do tego prawo. Moja propozycja. Wypijcie szklankę chłodnej lemoniady, sięgnijcie po kartkę papieru i spróbujcie policzyć to sami. Jestem otwarty na wszelkie sugestie korekty.
W artykule wyjaśniłem już metodologię zestawienia. Uwzględniam siatkę kilku czynników: aktywność forumową, oficjalne rejestry, zarejestrowane wypowiedzi na stronach internetowych, frekwencję wyborczą oraz aktywność w rozgrywkach sportowych. To wszystko wciąż mało, więc weryfikuję czasy ostatniego logowania i liczbę postów opublikowanych w badanym okresie. Nazwisko po nazwisku. Jednocześnie sprawdzam, czy mam dostęp do subforów zamkniętych dla niezarejestrowanych użytkowników - tak dzieje się choćby w przypadku działu Senatu Królestwa Agurii czy pewnych działów w Trizondalu. Gdy mam wątpliwości, wysyłam zapytanie, ale nigdy nie przyjmuję w ciemno przedstawionych danych.
Druga sprawa to czas badania. Brałem pod uwagę dynamikę stanu w dniach 1-10 listopada. W tym sensie cały Raport przypomina zdjęcie wykonane w określonym miejscu i czasie. Nie wszyscy znajdą się w uchwyconym kadrze. W przypadku Bialenii dało to liczbę 15-17. Taki był faktyczny przyrost w ostatnich 10 dniach. Gdybym zdecydował się na dłuższą próbę (tj. miesięczną), jak w przypadku poprzednich trzech raportów, widełki wynosiłyby 12-17. Takie dane mówią już znacznie mniej, stąd badanie dziesięciodniowe wydaje mi się rozwiązaniem optymalnym.
Nie ma w tym większego sensu, podobnie jak nie ma sensu uwzględnianie
in blanco obywateli, którzy dopiero wystąpili z wnioskiem o obywatelstwo, ale ten nie został jeszcze rozpatrzony. To przypadek Niderlandów, gdzie faktyczna liczba aktywnych osób to 14, ale w tej liczbie obywateli w dniu 10 listopada było 11. Mimo całej mojej sympatii do Niderlandów nie mogłem uwzględnić Pana Christiaana Schepermakera, gdyż ten uzyskał obywatelstwo 30 minut temu. Po trzech mocnych kawach potrafię dużo, ale wciąż nie jestem w stanie łamach praw fizyki (
link).
Nie zawyżyłem również danych na temat Królestwa Dremlandu. Ograniczyłem się do podania liczby 18 obywateli - tylu zagłosowało w ostatnich wyborach do Izby Poselskiej. Co więcej - pominąłem w tej liczbie Dreamlandczyków obecnych w Lidze Królewskiej, którzy, choć są z nami od całych lat i formalnie posiadają paszport, nie uczestniczą w życiu publicznym Królestwa, przez które rozumiem coś więcej, niż klikanie na platformie X11. W zestawieniu pominąłem również dwoje naszych nowych gości - p. Rousseau i p. Royal - bo mimo rejestracji w CRM nie mogę dziś uczciwie powiedzieć, że nie są to jednorazowi turyści. Na weryfikację potrzeba czasu i autentycznej aktywności. Dlatego mówię o całej
siatce warunków, które należy
łącznie spełnić, by trafić do raportu.
Przy tak małych liczbach, jednostki mają fundamentalne znaczenie.
W odniesieniu do danych z Federacji Al Rajn wszystkich malkontentów zapraszam do działu zakończonego o północy
Powszechnego Spisu Narodowego. 75 nazwisk wraz z liczbą postów i czasem ostatniej aktywności w systemie. Przeglądałem jedno po drugim. Zgadza się. Żadnych klonów. Nawet przy pobieżnym porównaniu z Księstwem Sarmacji dostrzeżemy różnice jakościowe w skali zaangażowania, ale w tym przypadku, jako osoba z kalkulatorem w dłoni, mam ograniczone pole manewru.