"Historia Księstwa Surmali"
: 1 cze 2014, 21:37
Przymierzam się do stworzenia cyklu "Historia Księstwa Surmali", opisującego szerzej niż dotychczas historię przedinternetową naszej małej ojczyzny. Nie przedłużając, oto część pierwsza:
Historia Księstwa Surmali
XII i XIII wiek: droga do potęgi
Dzisiejsza prowincja Królestwa Dreamlandu – Księstwo Surmali – wyglądała zupełnie inaczej na początku XII wieku. Największą siłę w tamtym regionie stanowiła Rivia, którą rządzili jej dziedziczni panowie z niezdobytego Kaer Morhen (obecnie Orlova). Redania i większość ziem na Starej Temerii należały do władców feudalnego państwa Morburgów. Na Nowej Temerii ścierali się Draweńczycy i barbarzyńscy Warelianie, a we wschodniej Szewertenii walkę o jak największe terytorium toczyły rozmaite odłamy tamtejszych plemion, solidarnie i bezlitośnie jednak tępiąc wszelkich przybyszów z zewnątrz, którzy chcieliby zagarnąć ich ziemie.
Była ponadto Gedania – niewielkie państwo plemienne na północnym wschodzie Starej Temerii, które uniknięcie aneksji do Morlandu zawdzięczało jedynie komesowi zachodniej Temerii Mieszkowi Krótkiemu, który ze znacznie większą ochotą wydzierał ziemie i bogactwa innym morlandzkim panom, niż wyprawiał się na ubogie ziemie Gedańczyków, którzy żyli z piractwa i napadów na niewielkie wioski na okolicznych wybrzeżach.
Jednym z odnoszących większe sukcesy piratów gedańskich był Karl z Gedanii, który z czasem zgromadził wokół siebie na tyle liczne grono wojowników, że mógł zrezygnować z wypadów prowadzonych taktyką „rabuj i uciekaj”, zamiast tego organizując sporymi siłami wyprawy, które zapuszczały się niekiedy daleko w głąb ziem morlandzkich. Był przy tym człowiekiem przebiegłym
i baczył, by żadnej szkody nie doznał odeń Mieszko Krótki, który w zamian ignorował graniczące
z jego ziemiami pirackie gniazdo.
W 1109 roku komes zmarł jednak, a ziemie jego przeszły pod bezpośrednie zwierzchnictwo księcia Morlandu. Zebrał on dwa tysiące wojsk, by poskromić Gedańczyków, uratował ich jednak Karl, który ze właściwą sobie zręcznością polityczną zaproponował księciu układ – Gedańczycy mieli zaprzestać napadów na terytoria pod jego panowaniem i przenieść swoją łupieżczą działalność na Nową Temerię, a także podzielić się z nim zyskami, jeżeli on zostawi ich w spokoju.
Na pustoszonej wojnami draweńsko-wareliańskimi Nowej Temerii piraci nie znajdowali jednak wielu łupów. Poczęli więc najmować się walczącym między sobą morlandzkim panom feudalnym, wzmacniając się ich kosztem.
Wreszcie w 1118 roku, w dużej mierze dzięki pieniądzom zdobytrym jako przywódca najemników, Karl zorganizował wyprawę na Nową Temerię. Przybywał tam jednak nie po to, by łupić i rabować. Przybywał zajmować dla siebie i swoich Gedańczyków ziemie. W krótkim czasie terytorium plemienia rozszerzyło się niemal dwukrotnie, głównie kosztem południowych Draweńczyków. Uboga wcześniej tamtejsza ludność pod opieką swoich nowych panów zdołała podźwignąć się z upadku, tak więc państwo gedańskie, w którego radzie starszych rej wodził Karl, rozwijało się w szybkim tempie.
Karl zmarł w 1157 roku, przeżywszy, jak twierdzą jego współcześni, ponad 70 lat. Do końca życia pozostawał aktywny – zarówno w polityce plemienia, jak i we własnej sypialni; jego ostatni syn Henryk narodził się dwa lata przed jego śmiercią. Chłopiec wychowywał się pod opieką matki, a potem wyprawiał się na ziemie Warelian, podczas gdy państwem rządziła rada starszych. Nie znalazł się w niej żaden lider na miarę Henrykowego ojca. Gedańczykom żyło się całkiem nieźle, podbite przez nich wcześniej miasto Novigrad obrastało w podgrodzia, jednak podboje ustały, ku wielkiej radości niewielu pozostałych niezależnych wodzów wareliańskich.
W wieku około dwudziestu lat Henryk zetknął się z wygnanym z Szewertenii wodzem Egarrykiem. Sam cieszył się wówczas zasłużoną sławą skutecznego łupieżcy i niezłego stratega, zdołał więc przekonać Szewertena, by przyłączył się doń. W sile około 500 ludzi kilkakrotnie najeżdżał pogranicze ziem plemienia Aegrynnich, co miało miejsce po raz pierwszy od II wieku. Tym razem jednak to najeźdźcy byli górą, choć niewielka liczba ich wojsk nie pozwalała na pokuszenie się o żadne trwałe zdobycze.
Sfrustrowany Henryk, świadomy, że połączone siły gedańskie mogłyby dokonać podboju wschodu Nowej Temerii, udał się w 1182 roku do Gedanii, gdzie, jak chce legenda, pierwszego dnia wiosny po kolei wyzwał na pojedynek i zabił każdego z członków rady starszych, by następnie ogłosić się księciem. To piękna opowieść, choć bardziej prawdopodobne jest, że dnia, którego nie pamiętał on sam ani nikt inny, zjawił się ze swoimi stronnikami i wyrżnął z zaskoczenia większość starszych w nierównym boju, zwłaszcza zważywszy na to, że kolejne pięć lat musiał poświęcić na ugruntowanie swojej pozycji księcia Gedańczyków. W każdym razie wówczas zyskał przydomek Dominator.
Kiedy w końcu utwierdził się na tronie, zmuszony był odłożyć podboje na czas późniejszy, wskutek wyczerpania wojną jego sił. Gdy w 1195 roku następcą księcia morlandzkiego Kazimierza III został Leszek II, nieprzejednany wróg Gedańczyków, podbój Szewertenii po raz kolejny musiał zostać odłożony. Gedania znalazła się w poważnym niebezpieczeństwie, morlandzki książę tak się jednak spieszył po zwycięstwa, że pozostawił znaczną część swoich wojsk za sobą. Henryk Dominator – wprawdzie kosztem dużych strat własnych – zdołał zdziesiątkować siły Leszka w bitwie pod Gedanią. Zginęło tam ponad dziesięć tysięcy żołnierzy obu stron.
W następstwie tak poważnego uszczuplenia wojsk morlandzkich i gedańskich, wojna przerodziła się w długotrwałe zmagania niewielkich oddziałów komesów morlandzkich z przybywającymi
z Nowej Temerii grupami żądnych sławy wojowników. Dopiero w 1222 roku przyszedł przełom, gdy do ataku ponownie ruszyły siły księcia morlandzkiego. Za radą doradców przeprowadził on desant na Nową Temerię, siły jego zostały jednak zmiecione w bitwie pod Novigradem przez zajmujących lepsze pozycje i znających teren walki Gedańczyków. Pozbawiony większości obrońców Morburg padł łupem sił Henryka Dominatora stacjonujących na Starej Temerii. Książę triumfalnie wjechał do morlandzkiej stolicy w 1223 roku, by zawrzeć pokój i uczynić Leszka II swym lennikiem. Pokój morburski rozszerzył także posiadłości gedańskie na Temerii. Obecna granica między Morlandem a Surmalą odzwierciedla w dużym stopniu ówczesną. W drodze powrotnej do Gedanii zmarł, pozostawiając następcę tronu - swego syna Piotra oraz nigdy niewcielone w życie plany podboju Szewertenii.
Koronowany jako Piotr I, syn Dominatora miał stać się jedną z najważniejszych postaci w historii dzisiejszej Surmali dzięki zawartej przezeń unii z Rivią. Jego sytuacja po wyniesieniu do władzy przedstawiała się jednak niewesoło. Wojska gedańskie zdążyły już opuścić Morburg, gdzie rezydował dyszący chęcią zemsty, chory psychicznie Leszek II. Piotr pozwolił mu wykupić się ze stosunku lennego za niezbyt korzystną dla Gedańczyków sumę, unikając jednak kolejnego konfliktu na zachodzie. W 1228 roku, gdy umocnił swoją pozycję, przystąpił do formowania niewielkiej stałej armii i utwierdzania władzy gedańskiej nad Nową Temerią. Północ wyspy uparcie opierała się jego przodkom Karlowi i Henrykowi, on jednak w ciągu dziesięciu lat wywalczył dla swego księstwa pełną kontrolę nad Drawen i Warelią. Z planów zdobycia Szewertenii zrezygnował. Egarryk zmarł w 1208 roku, nie miał więc kogo tam osadzić jako marionetkowego władcę. Był zaś świadom, że do narzucenia władzy Gedańczyków tamtejszym plemionom musiałby użyć sił niewspółmiernych do potencjalnych zysków.
Piotr nie prowadził potem żadnych wojen. Wspierał jednak pomniejszych przywódców wyprawiających się z Grani Południowych Temerii na Redanię i zachęcał, by osiedlali się tam na stałe. Dzięki tej polityce na północnym zachodzie wyspy ludność gedańska stała się całkiem liczna. Jej przedstawiciele zaczęli też zamieniać rzemiosło wojenne na handel, pośrednicząc w wymianie towarów na linii Gedania-Maribor.
U schyłku swego życia książę wszedł w porozumienie z Vesymirem, panem Rivii, na mocy którego dziedzicem ich obu miał stać się syn gedańskiego władcy, również nazwany imieniem Piotr. Państwo gedańskie znalazło się u szczytu potęgi, lecz na jego tronie wkrótce miał po raz pierwszy znaleźć się człowiek tego niegodny...
Historia Księstwa Surmali
XII i XIII wiek: droga do potęgi
Dzisiejsza prowincja Królestwa Dreamlandu – Księstwo Surmali – wyglądała zupełnie inaczej na początku XII wieku. Największą siłę w tamtym regionie stanowiła Rivia, którą rządzili jej dziedziczni panowie z niezdobytego Kaer Morhen (obecnie Orlova). Redania i większość ziem na Starej Temerii należały do władców feudalnego państwa Morburgów. Na Nowej Temerii ścierali się Draweńczycy i barbarzyńscy Warelianie, a we wschodniej Szewertenii walkę o jak największe terytorium toczyły rozmaite odłamy tamtejszych plemion, solidarnie i bezlitośnie jednak tępiąc wszelkich przybyszów z zewnątrz, którzy chcieliby zagarnąć ich ziemie.
Była ponadto Gedania – niewielkie państwo plemienne na północnym wschodzie Starej Temerii, które uniknięcie aneksji do Morlandu zawdzięczało jedynie komesowi zachodniej Temerii Mieszkowi Krótkiemu, który ze znacznie większą ochotą wydzierał ziemie i bogactwa innym morlandzkim panom, niż wyprawiał się na ubogie ziemie Gedańczyków, którzy żyli z piractwa i napadów na niewielkie wioski na okolicznych wybrzeżach.
Jednym z odnoszących większe sukcesy piratów gedańskich był Karl z Gedanii, który z czasem zgromadził wokół siebie na tyle liczne grono wojowników, że mógł zrezygnować z wypadów prowadzonych taktyką „rabuj i uciekaj”, zamiast tego organizując sporymi siłami wyprawy, które zapuszczały się niekiedy daleko w głąb ziem morlandzkich. Był przy tym człowiekiem przebiegłym
i baczył, by żadnej szkody nie doznał odeń Mieszko Krótki, który w zamian ignorował graniczące
z jego ziemiami pirackie gniazdo.
W 1109 roku komes zmarł jednak, a ziemie jego przeszły pod bezpośrednie zwierzchnictwo księcia Morlandu. Zebrał on dwa tysiące wojsk, by poskromić Gedańczyków, uratował ich jednak Karl, który ze właściwą sobie zręcznością polityczną zaproponował księciu układ – Gedańczycy mieli zaprzestać napadów na terytoria pod jego panowaniem i przenieść swoją łupieżczą działalność na Nową Temerię, a także podzielić się z nim zyskami, jeżeli on zostawi ich w spokoju.
Na pustoszonej wojnami draweńsko-wareliańskimi Nowej Temerii piraci nie znajdowali jednak wielu łupów. Poczęli więc najmować się walczącym między sobą morlandzkim panom feudalnym, wzmacniając się ich kosztem.
Wreszcie w 1118 roku, w dużej mierze dzięki pieniądzom zdobytrym jako przywódca najemników, Karl zorganizował wyprawę na Nową Temerię. Przybywał tam jednak nie po to, by łupić i rabować. Przybywał zajmować dla siebie i swoich Gedańczyków ziemie. W krótkim czasie terytorium plemienia rozszerzyło się niemal dwukrotnie, głównie kosztem południowych Draweńczyków. Uboga wcześniej tamtejsza ludność pod opieką swoich nowych panów zdołała podźwignąć się z upadku, tak więc państwo gedańskie, w którego radzie starszych rej wodził Karl, rozwijało się w szybkim tempie.
Karl zmarł w 1157 roku, przeżywszy, jak twierdzą jego współcześni, ponad 70 lat. Do końca życia pozostawał aktywny – zarówno w polityce plemienia, jak i we własnej sypialni; jego ostatni syn Henryk narodził się dwa lata przed jego śmiercią. Chłopiec wychowywał się pod opieką matki, a potem wyprawiał się na ziemie Warelian, podczas gdy państwem rządziła rada starszych. Nie znalazł się w niej żaden lider na miarę Henrykowego ojca. Gedańczykom żyło się całkiem nieźle, podbite przez nich wcześniej miasto Novigrad obrastało w podgrodzia, jednak podboje ustały, ku wielkiej radości niewielu pozostałych niezależnych wodzów wareliańskich.
W wieku około dwudziestu lat Henryk zetknął się z wygnanym z Szewertenii wodzem Egarrykiem. Sam cieszył się wówczas zasłużoną sławą skutecznego łupieżcy i niezłego stratega, zdołał więc przekonać Szewertena, by przyłączył się doń. W sile około 500 ludzi kilkakrotnie najeżdżał pogranicze ziem plemienia Aegrynnich, co miało miejsce po raz pierwszy od II wieku. Tym razem jednak to najeźdźcy byli górą, choć niewielka liczba ich wojsk nie pozwalała na pokuszenie się o żadne trwałe zdobycze.
Sfrustrowany Henryk, świadomy, że połączone siły gedańskie mogłyby dokonać podboju wschodu Nowej Temerii, udał się w 1182 roku do Gedanii, gdzie, jak chce legenda, pierwszego dnia wiosny po kolei wyzwał na pojedynek i zabił każdego z członków rady starszych, by następnie ogłosić się księciem. To piękna opowieść, choć bardziej prawdopodobne jest, że dnia, którego nie pamiętał on sam ani nikt inny, zjawił się ze swoimi stronnikami i wyrżnął z zaskoczenia większość starszych w nierównym boju, zwłaszcza zważywszy na to, że kolejne pięć lat musiał poświęcić na ugruntowanie swojej pozycji księcia Gedańczyków. W każdym razie wówczas zyskał przydomek Dominator.
Kiedy w końcu utwierdził się na tronie, zmuszony był odłożyć podboje na czas późniejszy, wskutek wyczerpania wojną jego sił. Gdy w 1195 roku następcą księcia morlandzkiego Kazimierza III został Leszek II, nieprzejednany wróg Gedańczyków, podbój Szewertenii po raz kolejny musiał zostać odłożony. Gedania znalazła się w poważnym niebezpieczeństwie, morlandzki książę tak się jednak spieszył po zwycięstwa, że pozostawił znaczną część swoich wojsk za sobą. Henryk Dominator – wprawdzie kosztem dużych strat własnych – zdołał zdziesiątkować siły Leszka w bitwie pod Gedanią. Zginęło tam ponad dziesięć tysięcy żołnierzy obu stron.
W następstwie tak poważnego uszczuplenia wojsk morlandzkich i gedańskich, wojna przerodziła się w długotrwałe zmagania niewielkich oddziałów komesów morlandzkich z przybywającymi
z Nowej Temerii grupami żądnych sławy wojowników. Dopiero w 1222 roku przyszedł przełom, gdy do ataku ponownie ruszyły siły księcia morlandzkiego. Za radą doradców przeprowadził on desant na Nową Temerię, siły jego zostały jednak zmiecione w bitwie pod Novigradem przez zajmujących lepsze pozycje i znających teren walki Gedańczyków. Pozbawiony większości obrońców Morburg padł łupem sił Henryka Dominatora stacjonujących na Starej Temerii. Książę triumfalnie wjechał do morlandzkiej stolicy w 1223 roku, by zawrzeć pokój i uczynić Leszka II swym lennikiem. Pokój morburski rozszerzył także posiadłości gedańskie na Temerii. Obecna granica między Morlandem a Surmalą odzwierciedla w dużym stopniu ówczesną. W drodze powrotnej do Gedanii zmarł, pozostawiając następcę tronu - swego syna Piotra oraz nigdy niewcielone w życie plany podboju Szewertenii.
Koronowany jako Piotr I, syn Dominatora miał stać się jedną z najważniejszych postaci w historii dzisiejszej Surmali dzięki zawartej przezeń unii z Rivią. Jego sytuacja po wyniesieniu do władzy przedstawiała się jednak niewesoło. Wojska gedańskie zdążyły już opuścić Morburg, gdzie rezydował dyszący chęcią zemsty, chory psychicznie Leszek II. Piotr pozwolił mu wykupić się ze stosunku lennego za niezbyt korzystną dla Gedańczyków sumę, unikając jednak kolejnego konfliktu na zachodzie. W 1228 roku, gdy umocnił swoją pozycję, przystąpił do formowania niewielkiej stałej armii i utwierdzania władzy gedańskiej nad Nową Temerią. Północ wyspy uparcie opierała się jego przodkom Karlowi i Henrykowi, on jednak w ciągu dziesięciu lat wywalczył dla swego księstwa pełną kontrolę nad Drawen i Warelią. Z planów zdobycia Szewertenii zrezygnował. Egarryk zmarł w 1208 roku, nie miał więc kogo tam osadzić jako marionetkowego władcę. Był zaś świadom, że do narzucenia władzy Gedańczyków tamtejszym plemionom musiałby użyć sił niewspółmiernych do potencjalnych zysków.
Piotr nie prowadził potem żadnych wojen. Wspierał jednak pomniejszych przywódców wyprawiających się z Grani Południowych Temerii na Redanię i zachęcał, by osiedlali się tam na stałe. Dzięki tej polityce na północnym zachodzie wyspy ludność gedańska stała się całkiem liczna. Jej przedstawiciele zaczęli też zamieniać rzemiosło wojenne na handel, pośrednicząc w wymianie towarów na linii Gedania-Maribor.
U schyłku swego życia książę wszedł w porozumienie z Vesymirem, panem Rivii, na mocy którego dziedzicem ich obu miał stać się syn gedańskiego władcy, również nazwany imieniem Piotr. Państwo gedańskie znalazło się u szczytu potęgi, lecz na jego tronie wkrótce miał po raz pierwszy znaleźć się człowiek tego niegodny...