Polityczny "gest Kozakiewicza"

Forum czytelników Mercuriusa Furlandiae. Strona Gazety.
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13170
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
Lokalizacja: Buuren (Furlandia), Elder (Luskania)
Kontakt:

Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Daniel von Witt » 16 lut 2013, 19:45

Polityczna poprawność nie jest w stanie zapewnić sobie miejsca w historii, a do tej przechodzą tylko symbole, hasła i gesty rozpalające wyobraźnię, emocjonujące i dające poczucie godności. Artykuł: http://furlandia.dreamland.net.pl/serwi ... akiewicza/ odnosi się do ostatniego tekstu na łamach „Kuriera”: http://kurier.ty-i.net/2013/02/12/mikro ... ternatywy/

(-) Daniło wicehrabia de la Vega
Redaktor Mercurius Furlandiae

Awatar użytkownika
Ametyst
Posty: 25
Rejestracja: 19 wrz 2011, 14:56
Numer GG: 28373368
Lokalizacja: Hirshberg-Arkopolis
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Ametyst » 16 lut 2013, 23:35

Cóż, jest w tym racja. W tzw. Planie B wprowadziliśmy coś, co by nie mówić, nowego. Cieszę się, że nasz "gest Kozakiewicza" został zapamiętany i, co ważniejsze, właściwie zinterpretowany.

Można oceniać nasze zachowanie pozytywnie lub negatywnie. Nasza ówczesna dyplomacja uznała to za najwłaściwsze wyjście z sytuacji.

Inna sprawa, że ja sam również byłem na Łużnikach. :D
Król Hirshbergii i Weerlandu
(-) Arkadiusz II Filip von Wettyn

Franciszek Józef II
Posty: 25
Rejestracja: 24 sie 2010, 22:21
Numer GG: 5436188
Lokalizacja: Wien
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Franciszek Józef II » 17 lut 2013, 13:35

Ja także i tutaj pozwolę sobie odpowiedzieć, nieco szerzej niż pod artykułem.

Jak wspomniałem w swoim komentarzu, bardzo fajnie jest pisać tego rodzaju oceny pod adresem moich rodzimych Austro-Węgier (w których pozostaję jedynie osobą prywatną jako wierny poddany Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości), kiedy jest się z Dreamlandu, którego "metropolia" nie graniczy na lądzie z żadnym państwem (chyba, że się mylę). Ignorancją jest pouczanie Wiednia, że powinien się zachować tak, a nie inaczej w sytuacji, gdy Dreamland naprawdę nie borykał się z problemami podobnymi do tych w Ostii od lat (jeżeli w ogóle się borykał).

Zapomniano chyba, że na naszym kontynencie było zawsze dużo miejsca dla wszystkich i też wszyscy sobie go upatrywali na swoją "ojczyznę", także yoyonacje najgorszego sortu - by wspomnieć choćby twory Manina czy przewodniczącego Szopo. To zdecydowanie obniżało rangę regionu, co stanowiło problem dla polityki zagranicznej państw, które go wcześniej zamieszkiwały.

Jak też wspomniałem - nie mówię, że ZSKHiW jest "tym złym", bo też i trudno mi oceniać państwo, które tak mało znam. Mówię jedynie, że na Ballplatz słusznie podnoszono wątpliwości, które mają swoje podstawy w sytuacjach mających miejsce w przeszłości - myślę, że o tej przeszłości mam nieco większą wiedzę niż autorzy artykułów tak nieprzychylnych Monarchii. Na Kontynencie Wschodnim powstawało mnóstwo państw i przetrwało z nich tylko kilka. Przypomnę, że część stanowiła zagrożenie dla regionu (sprawa Słomagromu albo wybryki przewodniczącego Szopo pewnie nic autorowi nie mówią?)

Oczywiście, że prawdą jest, iż starsze kraje weszły w okres oceny wszystkich młodych państw jak leci (bo też i wiele nowych tworów zapracowało na ten wizerunek) i ocena ZSKHiW może być takim "wypadkiem przy pracy". Sądzę jednak, że i Dreamland nie był daleki od takich pochopnych ocen w swojej przeszłości. Ale Rząd JCKM po wszystkich tych historiach, które miały miejsce, ma prawo być co najmniej zachowawczy w takich sprawach.

Czytałem oczywiście traktat o MFK i z jego lektury wynika tyle, że (w mojej ocenie) może on być najwyżej porozumieniem lokalnym, odpowiadającym świetnie realiom zachodniej części świata. Różnica polega na tym, że akt ten ma inną rangę od ustaleń wszelkich szczytów i kongresów kontynentalnych. Natomiast o wszelkich aspiracjach do bycia porozumieniem na skalę światową należałoby zapomnieć, bo - na ile znam Ostię czy Vaarland - porozumienie to nie odpowiada raczej potrzebom tych kontynentów. Dlatego pisanie, że w nowa organizacja ma wypełnić próżnię po OPM, choćby częściowo, jest raczej grubą przesadą (o ile w ogóle można mówić o takiej próżni).
Franz Josef von Habsburg
Obrazek

Awatar użytkownika
Ametyst
Posty: 25
Rejestracja: 19 wrz 2011, 14:56
Numer GG: 28373368
Lokalizacja: Hirshberg-Arkopolis
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Ametyst » 17 lut 2013, 15:44

Wasza Cesarsko-Królewska Wysokość,
Franciszek Józef II pisze:(...)
Jak wspomniałem w swoim komentarzu, bardzo fajnie jest pisać tego rodzaju oceny pod adresem moich rodzimych Austro-Węgier (w których pozostaję jedynie osobą prywatną jako wierny poddany Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości), kiedy jest się z Dreamlandu, którego "metropolia" nie graniczy na lądzie z żadnym państwem (chyba, że się mylę). Ignorancją jest pouczanie Wiednia, że powinien się zachować tak, a nie inaczej w sytuacji, gdy Dreamland naprawdę nie borykał się z problemami podobnymi do tych w Ostii od lat (jeżeli w ogóle się borykał).
Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy Dreamlandu nie są uprawnieni do oceniania tej sytuacji.
Franciszek Józef II pisze: Zapomniano chyba, że na naszym kontynencie było zawsze dużo miejsca dla wszystkich i też wszyscy sobie go upatrywali na swoją "ojczyznę", także yoyonacje najgorszego sortu - by wspomnieć choćby twory Manina czy przewodniczącego Szopo. To zdecydowanie obniżało rangę regionu, co stanowiło problem dla polityki zagranicznej państw, które go wcześniej zamieszkiwały.
Owszem, należy zapobiegać zdominowaniu Kontynentu przez wszelkie yoyonacje. Być może nie jestem wystarczająco doświadczonym mikronautą, jednak przez te kilka lat zdobyłem wiedzę, która pozwala mi oceniać te zjawiska. Według naszej, być może i subiektywnej opinii (tego nie wykluczam), ZSKHiW nie możemy zaliczyć , mimo całego naszego ekscentryzmu, do kategorii Islamskiej Federacji czy Parlandii.
Franciszek Józef II pisze: Jak też wspomniałem - nie mówię, że ZSKHiW jest "tym złym", bo też i trudno mi oceniać państwo, które tak mało znam. Mówię jedynie, że na Ballplatz słusznie podnoszono wątpliwości, które mają swoje podstawy w sytuacjach mających miejsce w przeszłości - myślę, że o tej przeszłości mam nieco większą wiedzę niż autorzy artykułów tak nieprzychylnych Monarchii. Na Kontynencie Wschodnim powstawało mnóstwo państw i przetrwało z nich tylko kilka. Przypomnę, że część stanowiła zagrożenie dla regionu (sprawa Słomagromu albo wybryki przewodniczącego Szopo pewnie nic autorowi nie mówią?)
Zapraszamy więc w odwiedziny, z Czech niedaleko. :D Tak czy inaczej wypada zastanowić się dokładnie czy Hirshbergię i Weerland można oceniać w kategorii Słomagromu czy Zongyi, czy stanowimy dla państw Orientyki zagrożenie? Nasz byt na KW nie jest bynajmniej płowy. Nawet nieuznawani staramy wnieść coś w jej rozwój. Oto przykład:

http://micropedia.wikia.com/wiki/%C5%BB ... %C5%BCusze
Franciszek Józef II pisze: Oczywiście, że prawdą jest, iż starsze kraje weszły w okres oceny wszystkich młodych państw jak leci (bo też i wiele nowych tworów zapracowało na ten wizerunek) i ocena ZSKHiW może być takim "wypadkiem przy pracy". Sądzę jednak, że i Dreamland nie był daleki od takich pochopnych ocen w swojej przeszłości. Ale Rząd JCKM po wszystkich tych historiach, które miały miejsce, ma prawo być co najmniej zachowawczy w takich sprawach.
Uważam, że wystarczy po prostu zweryfikować czy ''wypadek przy pracy'' miał rzeczywiście miejsce. Rozumiem obawy Rządu JCKM, jednak zachęcam równocześnie do ponownego i rzeczowego rozpatrzenia sprawy.

Jako ciekawostkę dodam, że jakiś nieznany użytkownik skasował wszystkie artykuły odnoszące się do ZSKHiW. Na szczęście udało się nam przywrócić część z nich. Akcja miała miejsce tuż po wizycie pewnego doktoranta z Uniwersytetu Hirshberskiego w Victorii, co pozwala nam nabrać pewnych podejrzeń.
Król Hirshbergii i Weerlandu
(-) Arkadiusz II Filip von Wettyn

Awatar użytkownika
Edward II
Posty: 1730
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Edward II » 17 lut 2013, 15:54

Franciszek Józef pisze:Zapomniano chyba, że na naszym kontynencie było zawsze dużo miejsca dla wszystkich i też wszyscy sobie go upatrywali na swoją "ojczyznę", także yoyonacje najgorszego sortu - by wspomnieć choćby twory Manina czy przewodniczącego Szopo.

Nie zapomniano. O przywołanych tu wątpliwościach i zastrzeżeniach pod adresem części mikronacji wspomniałem w samym artykule, do którego spokojnej lektury raz jeszcze odsyłam:
Pragmatyczną postawę Wiednia – w myśl pokutującej tu i ówdzie filozofii starszaków, nakazującej nogami i rękami bronić się przed zalewem młodzieżowej barbarii – można przecież zrozumieć i wzmocnić dodatkowymi argumentami, powołując się na pikantne przykłady kilku tuzinów efemerycznych i anonimowych forumnacji – z reguły wakacyjnych happeningów. A te, po serii buńczucznych deklaracji swoich skrzacich imperatorów, rozpadały się niczym krecie kopce.
W samym tekście klarownie, jak mi się wydaje, zaznaczyłem, że postawa Wiednia jest racjonalna i zrozumiała, więc kąśliwe zastrzeżenia WCKW przyjmuję teraz ze wzruszeniem ramion. To, co poruszyło mnie w opisywanych wydarzeniach najmocniej, to merkantylna i bezpardonowa konwencja, w jakiej prowadzono tamte publiczne negocjacje w sprawie lokacji ZSKHiW na Kontynencie Wschodnim, nie zadając sobie nawet fatygi, by to państwo bliżej poznać. Trzymiesięczna misja króla ZSKHiW dodatkowo to ułatwiała. Mało tego - zapis tamtej debaty i postawa hirshberskiego gościa powinna była rozwiać wszystkie wątpliwości WCKW. Na wiedeńskich salonach pojawił się monarcha cywilizowanego państwa, a nie wódz Zulusów i Pan Bagien w Lincolnshire. Odsyłam do lektury tamtego wątku, jeśli WCKW, jako osoba prywatna, sierpniowej debaty bliżej nie śledził.

Ad rem. Chciałbym móc nazwać to przykładem mikronacyjnego imperializmu, ale byłoby to zwyczajnie nieuczciwe wobec czytelnika. Był to raczej nieudany geszeft rozgrywający się na targu ulicznym (wątek na ogólnodostępnym forum), choć w pozornie neutralnym, uprzejmym tonie. Oby jak najmniej takich gorszących przykładów politycznego merkantylizmu.

Jeśli WCKW nie zgadza się w ocenie tych wydarzeń, do której nie trzeba gruntownej znajomości ani historii Dreamlandu, ani dziejów Austro-Węgier, porozumienie wydaje się niemożliwe. I faktycznie - w tym sensie oferta MFK wydaje się być skierowana jest pod adresem innych państw.
Edward II, r.s.

Franciszek Józef II
Posty: 25
Rejestracja: 24 sie 2010, 22:21
Numer GG: 5436188
Lokalizacja: Wien
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Franciszek Józef II » 17 lut 2013, 17:16

Wasza Królewska Mość,

Całkiem prywatnie - ZSKHiW nie mogę porównać do Parlandii, byłoby to z krzywdą dla kraju WKM. Sądzę jednak, że jeżeli mamy o tym dyskutować, to nie tutaj, bo też i forum obcego państwa nie powinno być widowiskiem takich dysput :-).

Szanowny Panie de Brolle,

Nie mogę zgodzić się z oceną - moim zdaniem - tak krzywdzącą dla mojego kraju i faktycznie, sądzę że w tej materii nie będzie między nami porozumienia, które ani Panu, ani mnie nie jest do szczęścia potrzebne.
Franz Josef von Habsburg
Obrazek

Awatar użytkownika
Edward II
Posty: 1730
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Edward II » 17 lut 2013, 17:47

Franciszek Józef II pisze: Nie mogę zgodzić się z oceną - moim zdaniem - tak krzywdzącą dla mojego kraju i faktycznie, sądzę że w tej materii nie będzie między nami porozumienia, które ani Panu, ani mnie nie jest do szczęścia potrzebne.
Istotna korekta. Nie jest to ocena ojczyzny WCKW, lecz postawy dwóch konkretnych polityków austro-węgierskich w konkretnej sytuacji. Ocena, czy raczej wrażenie, które udzieliło się całkiem sporej liczbie obserwatorów, o czym WCKW będzie miał, być może, okazję wkrótce się przekonać. Podejrzewam, że to dopiero początek szerszej dyskusji o standardach dyplomacji mikronacyjnej, co w kontekście prac nad wspólną mapą - choćby w skali regionalnej - ma podstawowe znaczenie.

Mimo wszystko liczę na porozumienie. MFK to nie tylko zespół kartografów, ale i wbudowany w organizację mechanizm arbitrażu. Wiedeń nie musi bezrefleksyjnie godzić się na jakąkolwiek mapę, podobnie jak nie czyni tego Ekorre, Grodzisk czy Scholopolis. Podejrzewam, że regionalne porozumienia i konwencje w dalszym ciągu będą pacyfikowały najbardziej drażliwe konflikty, więc rewolucja w skali pankosmicznej nam nie grozi.

Byłoby jednak wskazane, by najzupełniej konwencjonalne przypadki dyplomatycznych zgrzytów rozwiązywać w sposób cywilizowany, nie upokarzając drugiej strony, sprowadzając ją do roli pokornego petenta i na długo zatruwając atmosferę we wzajemnych relacjach. W tym celu powstało Mikronacyjne Forum Kartograficzne. To nie artykuł w "Kurierze" czy na łamach "Merkuriusza Furlandzkiego" psuje atmosferę wokół Monarchii, lecz postawa jej władz, które w krytycznym momencie zachowały się, tak po ludzku oceniając, nieco nie fair.
Edward II, r.s.

Franciszek Józef II
Posty: 25
Rejestracja: 24 sie 2010, 22:21
Numer GG: 5436188
Lokalizacja: Wien
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Franciszek Józef II » 17 lut 2013, 18:36

Tak po ludzku oceniając, każdy chyba kraj z choć trochę trwającym stażem zachowywał się w swojej przeszłości nie fair. Po prostu nie rozumiem, dlaczego to akurat Austro-Węgry mają być "chłopcem do bicia" i tym najbardziej jaskrawym przykładem niskich standardów dyplomacji, tym bardziej, że przez bardzo długi okres to właśnie nad Dunajem młode mikronacje mogły upatrywać jedynego większego państwa, które będzie skłonne podać im bezinteresownie pomocną dłoń przez udzielenie - tak ważnego wówczas - uznania międzynarodowego (i nie tylko). Później się zdarzało, że to po prostu wykorzystywano, upatrując w Wiedniu "pleców". Trudno więc mówić o standardzie w naszym przypadku, skoro mowa o jednej tylko sytuacji. No, chyba że po prostu od Wiednia więcej się oczekuje niż od innych stolic, wówczas należałoby się właściwie ucieszyć. Nie mówię, że jesteśmy bez winy, ale w mojej ocenie jednostkowa sytuacja nie jest bardziej karygodna od całej polityki "petentów", jaka miała miejsce jeszcze w czasach, gdy Monarchia rozpoczynała swoją działalność, a zakończyła się nie tak dawno i w której uczestniczyło wiele ośrodków dyplomacji, z Ballplatz i Ekorre włącznie.

Wierzę, że jeżeli ma się odbyć dyskusja o standardach dyplomacji (choć szczerze mówiąc, przy dość niewielkiej intensywności globalnej, ponadkontynentalnej dyplomacji nie wróżę powodzenia dyskusji o czymś, co nie jest nieodzowne), to podnoszona będzie - uczciwie - cała dotychczasowa praktyka międzynarodowa, zarówno ta zła, jak i ta dobra. Bo czyż wspólnie nie traktowaliśmy Wurstlandii jak pariasa w OPM? Czy nie było tak w sprawie Genovii? Różnica jest taka, że Wiedeń wtedy młodym państwom zwykle udzielał choćby minimalnej pomocy, podczas gdy reszta świata albo się z nich nabijała, albo w ogóle nie chciała o nich słyszeć. Ciekaw jestem, ilu państwom w tym czasie inni pomogli założyć strony, zainstalować system bankowy czy stworzyć podstawy prawa. Tylko wówczas, gdy wszyscy przyznają się (łącznie z Austro-Węgrami) do swojego udziału w tym sposobie prowadzenia polityki, możliwa jest uczciwa dyskusja o standardach. Jeżeli mamy zamiar wybielać wszystkich innych kosztem władz jednego z państw, to nic z tego nie będzie.

W skrócie - pisanie li tylko o jednostkowym przypadku austro-węgierskim jest w mojej ocenie poniżej oczekiwanego poziomu i zwyczajnie - by użyć Pańskiego zwrotu - nie fair
Franz Josef von Habsburg
Obrazek

Awatar użytkownika
Edward II
Posty: 1730
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Edward II » 17 lut 2013, 19:07

Franciszek Józef II pisze: W skrócie - pisanie li tylko o jednostkowym przypadku austro-węgierskim jest w mojej ocenie poniżej oczekiwanego poziomu i zwyczajnie - by użyć Pańskiego zwrotu - nie fair
WCKW zupełnie rozmywa sens całej dyskusji. Niepotrzebne te zapewnienia o liberalnym podejściu wobec nowych mikronacji. Przyjmuję je na wiarę, jednocześnie oceniam praktykę ostatnich czasów. Wypadałoby raczej poczytać, co te młodsze mikronacje mają o nas - starszakach - do powiedzenia. WCKW jest zresztą na tyle doświadczonym mikronautą, że nie muszę go chyba przekonywać, że przy takiej rotacji mieszkańców, sztafecie pokoleń i - co tu dużo mówić - krótkiej pamięci naszych kolegów, na opinię pracuje się tu każdego dnia on nowa. Nie ma czegoś takiego, jak stała reputacja. Gdy kilka tygodni temu obserwowaliśmy problem z wyświetlaniem stron Austro-Węgier, tu i ówdzie zaczęto publicznie debatować o podziale ziem po Monarchii. Już sam ten przykład dowodzi, jak żałosny jest nasz mały grajdołek.

Artykuł w "Kurierze" miał na celu przedstawienie pewnego schorzenia - uniwersalnego w swym zasięgu, nie przypisanego przecież do którejkolwiek ze stolic - i sugerowanego remedium. Odpowiednio - "polityka buta" wobec wizji proponowanej przez twórców Forum. W charakterze przykładu posłużyłem się tu materiałem chronologicznie najbardziej świeżym i jednocześnie chyba najlepiej znanym szerszemu gronu mikronautów - ubiegłorocznymi przypadkami Agurii i Zjednoczonego Królestwa, którym odmówiono prawa obecności na stałym lądzie. Przypadek Agurii opisałem kilka miesięcy wcześniej, tym razem pochyliłem się nad ZSKHiW.

I nie jest to, niestety, jednostkowy przypadek austro-węgierski, kłopotliwa w ocenie wpadka przy pracy, wyjątek w chlubnej regule. Znany WCKW zgrzyt związany z ubiegłorocznym szczytem w Budapeszcie utwierdził mnie w przekonaniu, że nowe władze Monarchii wykazują tutaj pewną niepokojącą konsekwencję. Ba, tu w ogóle nie chodzi o stosunek do nowych mikronacji.
Edward II, r.s.

Franciszek Józef II
Posty: 25
Rejestracja: 24 sie 2010, 22:21
Numer GG: 5436188
Lokalizacja: Wien
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Franciszek Józef II » 17 lut 2013, 21:00

Cóż... uznam, że dyskusję na ten temat zakończyliśmy - obaj powiedzieliśmy już wszystko, co dało się na ten temat powiedzieć, a ja nie widzę powodu, by to kontynuować, bo przerodzi się to w dyskusję o standardach różnych dziedzin życia (nie tylko dyplomacji), a ta z kolei powinna skupiać nieco szersze grono niż urzędnik Dworu Królewskiego (przy całym szacunku dla urzędu oraz Dworu Jego Królewskiej Mości) oraz emerytowany monarcha :-).

Co do Rządu JCKM i jego intencji - myślę, że sam najlepiej potrafi je objaśnić światu i nie potrzebuje do tego emeryta jako rzecznika :-).
Franz Josef von Habsburg
Obrazek

Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13170
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
Lokalizacja: Buuren (Furlandia), Elder (Luskania)
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Daniel von Witt » 18 lut 2013, 14:22

2 tygodnie temu zawiązaliśmy z kilkoma państwami sąsiednimi Mikronacyjne Forum Kartograficzne. Podstawowym celem Organizacji jest tworzenie międzynarodowych map państw wirtualnych. Te zaś, jak wiadomo, muszą cechować się posiadaniem władzy, obywateli, terytorium i infrastruktury informatycznej jako spoiwa wszystkich elementów. Państwa wirtualne mimo dysproporcji pojawiających się między każdym z tych czynników, dzięki czemu możliwe jest różnicowanie ich siły i pozycji, w sensie podmiotowym są równe. Zasadę równości wpisaliśmy jako podstawową, na samym wstępie traktatu. Została wymieniona jednak dopiero jako trzecia, po szacunku dla ludzkiej godności oraz wolności. W świetle prawa każdy kraj jest podmiotem, ale kiedy zaczyna być traktowany jak przedmiot obcej polityki – ma dwa wyjścia: poddać się jej lub bronić swojej podmiotowości i godności. Godności nie tylko władzy, ale zwłaszcza obywateli. Wszystkie państwa wirtualne mają prawa, ale niczyimi prawami nie są. Państwa sąsiednie są podmiotami suwerennymi na swoim terytorium, ale nie poza jego granicami. Jeżeli o danym terytorium państwa decyduje inny kraj – ten pierwszy nie jest państwem suwerennym. Osadzanie nowych państw na mapie powinno być poprzedzone wyłącznie udowodnieniem posiadania przez dany organizm cech państwa oraz sprawdzeniu, z kim mógłby ewentualnie graniczyć na obszarze, który go interesuje. Uzyskiwanie zgód na posiadanie wspólnych granic powinno odejść do lamusa jako praktyki dyskryminujące i poniżające. Dreamland z swojej natury jest państwem wyspiarskim, zatem granic lądowych nie posiadamy z innymi nie należącymi do nas terytoriami. Tam, gdzie swojej władzy nie rozciągamy, nie decydujemy o tym, co i kto na tym obszarze osiada i rządzi - sprzeciwiamy się yoyo- nano- i innym tego typu nacjom. W naszej terminologii nie spełniają one cech państwa, o których wspomniałem wcześniej. ZSKHiW państwem zaś jest. Postąpiło tak, jak uznało za słuszne wobec wyraźnej niższej, a nie równorzędnej pozycji negocjacyjnej o tylko możliwość przywitania się: "Jesteśmy Waszymi nowymi sąsiadami."

(-) Daniło wicehrabia de la Vega
Premier Rządu Królewskiego

Franciszek Józef II
Posty: 25
Rejestracja: 24 sie 2010, 22:21
Numer GG: 5436188
Lokalizacja: Wien
Kontakt:

Re: Polityczny "gest Kozakiewicza"

Post autor: Franciszek Józef II » 18 lut 2013, 16:49

Szanowny Panie Premierze,

Jestem zdania, że tego rodzaju rozwiązanie póki co nie będzie odpowiadać potrzebom na przykład Kontynentu Wschodniego - może moje argumenty były wystarczające, może nie. Nie jestem jednak osobą, która posiada legitymację do prowadzenia jakichkolwiek oficjalnych negocjacji na ten temat. Jeżeli Rząd JCKM będzie innego zdania, jako poddany JCKM zrozumiem tę decyzję, ale póki co - nie widzę potrzeby do wzajemnego przekonywania się w tej materii, bo ja nie potrzebuję przekonywać Pana Premiera, co dla interesów jego kraju jest lepsze, a Pan nie potrzebuje przekonywać osoby, która uczestnictwo w procesach decyzyjnych ma już za sobą.

И мирна Босна :-).
Franz Josef von Habsburg
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Mercurius Furlandiae”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości