Zmierzch Mikronacji
: 4 kwie 2025, 10:47
Schodząc do piwniczki ze szpargałami w poszukiwaniu treści lumeryjskich (te opiszę w innym miejscu), znalazłem tekst z przełomu 2021 roku, zatytułowany Zmierzch Mikronacji, zakładam, że mój, choć nie pamiętam już jego napisania, czy też faktu jego publikowania. Jako, że nie widzę, żeby ukazał się na forum Królestwa, przedkładam go zainteresowanym tutaj do wglądu.
Oswald Spengler, w swojej najsłynniejszej książce „Zmierzch Zachodu”, zrównał istnienie cywilizacji-kultur z istnieniem zwierzęcia, drzewa, czy istoty ludzkiej. Rozwijając tę myśl- wskazał, że każda kultura doświadcza cyklu życia i niczym istota żywa- rodzi, rozwija się i ostatecznie umiera. Czym jest więc kultura? Ma ona, wedle teorii Spenglera, dwa podstawowe znaczenia: wpierw jest całością, jednym organizmem, znajdującym się w odwiecznym cyklu życia. W trakcie tegoż cyklu dostrzec można napięcia między poszczególnymi składnikami i zjawiskami kultury, stanowiącymi o jej znaczeniu. Po okresie napięć, nastaje okres równowagi między nimi, trwając aż do ich zaniku, zapowiadającego nieuchronny zmierzch. Po wtóre, „kultura” w słowniku Spenglera jest jednym z etapów wyżej opisanego procesu, obejmującego czas między napięciami a równowagą. W tym sensie kultura pozostaje tworem niezwykle dynamicznym. W swoim pierwszym znaczeniu kultura stanowiła dla niemieckiego filozofa cywilizację. W drugim - jej przeciwstawność. Dziejami każdej z kultur jest walka między narodami, między klasami, między jednostkami. Walka ta jest sensem, przeznaczeniem i właściwością każdego człowieka. Zgodnie z myślą Spenglera, dzisiejsze mikronacje, osiągnęły swoją końcową, upadkowo-gnijącą formę, przeobraziły się w „cywilizację”, a więc ostatnią fazę rozwoju. Upadek Mikronacji wiążę się, analogicznie do „Zmierzchu Zachodu”, z zanikaniem woli mocy i instynktu przetrwania wśród Mikronautów. Nastąpiło zwycięstwo „liberalnego pragnienia śmierci”. Kultura, przechodząc w cywilizację traci swoją siłę i znaczenia, staje się pustym ceremoniałem. Taka sytuacja miała miejsce chociażby w Dreamlandzie, gdzie niegdysiejszy wybór na Premiera, stał się absolutnie sztucznym manieryzmem. Tak stało się w Księstwie Sarmacji, gdzie kultura zdegenerowała do tego stopnia, że promowanym tematem jest traktujący o tym „za co się dziś napijesz”. Rotria skostniała w zmanierowanych symulacjach mszy, Nordata przestała płonąć, w ferworze walki o piksele. Śmierć kultury jest nieunikniona i dotyczy każdej mikronacji. Być może, wedle myśli Spenglera, w niektórych mikronacyjnych kulturach znajduje się pierwiastek faustyczny, charakteryzujący się aktywną postawą, którego symbolem jest czysta, bezgraniczna przestrzeń, a sam związany jest z dążeniem i zdolnością do przekraczania granic - choćby i chętnie wspominany krąg sarmacki - który tu i ówdzie wypływa przy okazji zupełnie innych projektów, tak niemniej, bez najmniejszej wątpliwości, krąg ten skostniał i zdegenerował, a obecnie znajduje się o krok od przekształcenia się w pełnoprawną cywilizację. Upadek kultury, czyli epoka cywilizacji, następuje wraz z wyraźnym zróżnicowaniem terytorium na metropolię, jako główny ośrodek życia, oraz prowincję, która traci na znaczeniu i tylko naśladuje to, co pochodzi z metropolii. Obraz miast i prowincji w epoce cywilizacji zostaje zdominowany przez stan czwarty, czyli „masę”, którą Spengler określi mianem „radykalnej nicości”. Masa bowiem pozbawiona jest wewnętrznego poczucia czasu i przeznaczenia, spontaniczności działania, instynktu i tęsknoty, a jednocześnie jest to masa zatomizowana, której nie łączą już żadne więzi. Filozof wskazuje, że przejawem zaniku tychże więzi jest moralny charakter epoki cywilizacji, w której instynkt i obyczaje zostały zastąpione abstrakcyjnymi rozważaniami.
Konserwatywny, mikronacyjny, porządek społeczny został, słowami niejakiego Zombiakowa, zapędzony w kozi róg przez armię trolli® i innych takich. Liberalizacja, prowadząca do ironicznego partycypowania w mikronacji jest najlepszym przykładem „liberalnego pragnienia śmierci”, o którym pisze Spengler. Od liberalizmu wprost do pornosocjalizmu, a potem już nawet nie pornosocjalizmu tylko po prostu porno. Celem jest zagrabienie mikronacyjnej misji społecznej przez kilka znanych globalnie person, na rzecz czystej złośliwości, nasrania w łachy spokojnym mirkonatorom. Są to interesy partykularne, ludzi przestaje łączyć kultywowanie wspólnych ideałów, środkiem łączącym nie jest państwo wirtualne, a fajne państwo wirtualne(tm). Dążenie do przyjemności jednostki ma prymat nad misją społeczną mikronacji, a jednostka staje się istotna tylko ze względu na łatwość trollingu. Co gorsza, kolejnym znamieniem cywilizacji jest w koncepcji Spenglera intelektualizm, inteligencja, myślenie w ogóle. „Inteligencja to zastąpienie nieświadomego doświadczenia życia przez mistrzowskie wyćwiczenie w myśleniu, to coś bezkrwistego jałowego.” Cywilizacja jest więc okresem, w którym posty treściwe, wysmakowane i pojedyncze, górują nad masą nieczytelnych, jednozdaniowych bazgrołów, wypierając „tanią aktywność” - jesteśmy starzy, upierdliwi, nie czytamy nawet postów, gdzie ktoś się postarał, a co dopiero postów, gdzie się nie postarał. Spirala nakręca się, odechciewa się nam, nadchodzi zmierzch.
I tu nasuwa się pytanie- czy po zmierzchu nadchodzi świt? Według Spenglera - jak najbardziej. Całość dziejów (mikro-)świata wyposażona jest w mechanizm cykliczny ciągłego rodzenia się i zamierania kultur, powtarzających z konieczności poszczególne stadia rozwoju. Zachodzi odpowiedniość faz życia jednostki ludzkiej i kultury, bowiem człowiek powtarza, w sposób konieczny, wszystkie stadia kultury, do której należy.
Oswald Spengler, w swojej najsłynniejszej książce „Zmierzch Zachodu”, zrównał istnienie cywilizacji-kultur z istnieniem zwierzęcia, drzewa, czy istoty ludzkiej. Rozwijając tę myśl- wskazał, że każda kultura doświadcza cyklu życia i niczym istota żywa- rodzi, rozwija się i ostatecznie umiera. Czym jest więc kultura? Ma ona, wedle teorii Spenglera, dwa podstawowe znaczenia: wpierw jest całością, jednym organizmem, znajdującym się w odwiecznym cyklu życia. W trakcie tegoż cyklu dostrzec można napięcia między poszczególnymi składnikami i zjawiskami kultury, stanowiącymi o jej znaczeniu. Po okresie napięć, nastaje okres równowagi między nimi, trwając aż do ich zaniku, zapowiadającego nieuchronny zmierzch. Po wtóre, „kultura” w słowniku Spenglera jest jednym z etapów wyżej opisanego procesu, obejmującego czas między napięciami a równowagą. W tym sensie kultura pozostaje tworem niezwykle dynamicznym. W swoim pierwszym znaczeniu kultura stanowiła dla niemieckiego filozofa cywilizację. W drugim - jej przeciwstawność. Dziejami każdej z kultur jest walka między narodami, między klasami, między jednostkami. Walka ta jest sensem, przeznaczeniem i właściwością każdego człowieka. Zgodnie z myślą Spenglera, dzisiejsze mikronacje, osiągnęły swoją końcową, upadkowo-gnijącą formę, przeobraziły się w „cywilizację”, a więc ostatnią fazę rozwoju. Upadek Mikronacji wiążę się, analogicznie do „Zmierzchu Zachodu”, z zanikaniem woli mocy i instynktu przetrwania wśród Mikronautów. Nastąpiło zwycięstwo „liberalnego pragnienia śmierci”. Kultura, przechodząc w cywilizację traci swoją siłę i znaczenia, staje się pustym ceremoniałem. Taka sytuacja miała miejsce chociażby w Dreamlandzie, gdzie niegdysiejszy wybór na Premiera, stał się absolutnie sztucznym manieryzmem. Tak stało się w Księstwie Sarmacji, gdzie kultura zdegenerowała do tego stopnia, że promowanym tematem jest traktujący o tym „za co się dziś napijesz”. Rotria skostniała w zmanierowanych symulacjach mszy, Nordata przestała płonąć, w ferworze walki o piksele. Śmierć kultury jest nieunikniona i dotyczy każdej mikronacji. Być może, wedle myśli Spenglera, w niektórych mikronacyjnych kulturach znajduje się pierwiastek faustyczny, charakteryzujący się aktywną postawą, którego symbolem jest czysta, bezgraniczna przestrzeń, a sam związany jest z dążeniem i zdolnością do przekraczania granic - choćby i chętnie wspominany krąg sarmacki - który tu i ówdzie wypływa przy okazji zupełnie innych projektów, tak niemniej, bez najmniejszej wątpliwości, krąg ten skostniał i zdegenerował, a obecnie znajduje się o krok od przekształcenia się w pełnoprawną cywilizację. Upadek kultury, czyli epoka cywilizacji, następuje wraz z wyraźnym zróżnicowaniem terytorium na metropolię, jako główny ośrodek życia, oraz prowincję, która traci na znaczeniu i tylko naśladuje to, co pochodzi z metropolii. Obraz miast i prowincji w epoce cywilizacji zostaje zdominowany przez stan czwarty, czyli „masę”, którą Spengler określi mianem „radykalnej nicości”. Masa bowiem pozbawiona jest wewnętrznego poczucia czasu i przeznaczenia, spontaniczności działania, instynktu i tęsknoty, a jednocześnie jest to masa zatomizowana, której nie łączą już żadne więzi. Filozof wskazuje, że przejawem zaniku tychże więzi jest moralny charakter epoki cywilizacji, w której instynkt i obyczaje zostały zastąpione abstrakcyjnymi rozważaniami.
Konserwatywny, mikronacyjny, porządek społeczny został, słowami niejakiego Zombiakowa, zapędzony w kozi róg przez armię trolli® i innych takich. Liberalizacja, prowadząca do ironicznego partycypowania w mikronacji jest najlepszym przykładem „liberalnego pragnienia śmierci”, o którym pisze Spengler. Od liberalizmu wprost do pornosocjalizmu, a potem już nawet nie pornosocjalizmu tylko po prostu porno. Celem jest zagrabienie mikronacyjnej misji społecznej przez kilka znanych globalnie person, na rzecz czystej złośliwości, nasrania w łachy spokojnym mirkonatorom. Są to interesy partykularne, ludzi przestaje łączyć kultywowanie wspólnych ideałów, środkiem łączącym nie jest państwo wirtualne, a fajne państwo wirtualne(tm). Dążenie do przyjemności jednostki ma prymat nad misją społeczną mikronacji, a jednostka staje się istotna tylko ze względu na łatwość trollingu. Co gorsza, kolejnym znamieniem cywilizacji jest w koncepcji Spenglera intelektualizm, inteligencja, myślenie w ogóle. „Inteligencja to zastąpienie nieświadomego doświadczenia życia przez mistrzowskie wyćwiczenie w myśleniu, to coś bezkrwistego jałowego.” Cywilizacja jest więc okresem, w którym posty treściwe, wysmakowane i pojedyncze, górują nad masą nieczytelnych, jednozdaniowych bazgrołów, wypierając „tanią aktywność” - jesteśmy starzy, upierdliwi, nie czytamy nawet postów, gdzie ktoś się postarał, a co dopiero postów, gdzie się nie postarał. Spirala nakręca się, odechciewa się nam, nadchodzi zmierzch.
I tu nasuwa się pytanie- czy po zmierzchu nadchodzi świt? Według Spenglera - jak najbardziej. Całość dziejów (mikro-)świata wyposażona jest w mechanizm cykliczny ciągłego rodzenia się i zamierania kultur, powtarzających z konieczności poszczególne stadia rozwoju. Zachodzi odpowiedniość faz życia jednostki ludzkiej i kultury, bowiem człowiek powtarza, w sposób konieczny, wszystkie stadia kultury, do której należy.