Wojciech Bombina zaprasza
: 2 lis 2024, 23:28
Przedstawienie czas zacząć. Wejściówki prawie że darmowe, bo jedyna cena to poświęcenie odrobiny czasu. Zgodnie z zapowiedziami niżej kilka akapitów o tym, czego można się spodziewać po moim rządzie. Ustawa zasadnicza nie przewiduje obowiązku wygłoszenia expose, orędzia czy też czegoś podobnego, stąd też moja wypowiedź trafia do wątku poza Parlamentem Królewskim. Nie z uwagi na brak szacunku do tej instytucji, ale z uwagi na chęć dotarcia do wszystkich potencjalnych zainteresowanych oraz możliwość wywołania szerszej dyskusji.
Polityka wewnętrzna, w tym skład Rządu. Nie będę snuć w tej materii wielkich programowych rozważań, ani opowiadać o tym, jakie to będą resorty w moim gabinecie. Rząd – na potrzeby wewnętrzne – po pierwsze będzie skupiał się na tym, żeby nie szkodzić, po drugie wspierać przejawiającą się aktywność (o ile oczywiście taka będzie wola zainteresowanych). Zawsze uważałem, że inicjatywy „sprywatyzowane” są bardziej wartościowe od „państwowych” i nowy stołek mojej optyki nie zmienił. Wszystko więc zależy od szeroko pojętych mieszkańców. Podobnie kwestia składu Rządu. Jestem otwarty na wszelką współpracę i zwracam się uprzejmie o kontakt na priv.
Polityka zagraniczna, ta dalsza. Dreamland już trochę za bardzo stał się taką lożą szyderców z Muppet Show. Kiedyś Dreamland był graczem, z którym liczono się na arenie międzynarodowej, ale sukcesywnie wolano angażować się w różnorakie beki i trollingi. Efekt jest taki, że wpierdolono nam pod płotem cały kontynent i wszystkich gówno obchodziło nasze zdanie, pomimo wkładu i starań barona Moskwicza. Potrzebne jest więc nowe otwarcie polityki zagranicznej, w tym zwłaszcza odnowienie relacji z sąsiadami oraz liczącymi się państwami i tego się inicjatywą prywatną nie załatwi. Ustaliliśmy wspólnie z Jego Królewską Mością, że kompetencje te w zauważalnej mierze zostaną przekazane Rządowi. Chociażby z prostej przyczyny – są kwestie, w przypadku których załatwianie ich przez Króla będzie po prostu przypałowe (obniży rangę tronu itd.). O ile – jak wskazywałem wyżej – jakiś wielkich oczekiwań co do teczek ministerialnych nie mam, o tyle MSZ by się przydał.
Polityka zagraniczna, ta bliższa. Można w zasadzie dyskutować, czy to w świetle prawa prerogatywa Króla (PZ) czy Premiera (jednak PW) – niemniej mamy drobny kłopot na styku PZ i PW, który wypadałoby rozwiązać i pewnie rozwiązywać będziemy to wspólnie. Tym problemem jest oczywiście Unia Niepodległych Państw. My tego nie wypowiedzieliśmy, nam tego też nikt nie wypowiedział. Można więc przyjąć, że istnieje to tak długo, jak długo istnieją co najmniej dwa państwa członkowskie. Takie dwa państwa istnieją, mianowicie my i Teutonia. Sclavinię pomijam, bojej państwowość to jest, operując dyplomatycznym językiem, bardzo wątpliwa (znikli już z forum UNP). Dobra, co do Sclavinii to mały edit: odnaleźli mi się (oby się im wiodło, wybaczcie moje faux pas), ale nie obala to mojej tezy, że do UNP ciężko ich zaliczać (choć może i z nimi ten bajzel należy sprzątnąć?). Teutonia natomiast zdaje się zmieniła odwieczną zasadę dotrzymywania umów przez ten kraj – ale właśnie tutaj jest kwestia dyskusji – czy unia istnieje, a jeśli tak to, jakie mamy oczekiwania wobec naszego „sojusznika” ("sojuszników"?).
Polityka wewnętrzna, ale po raz drugi. Ta mniej poważna. Mamy masę istotnych kwestii do załatwienia. Limity na połowy ryb, normy emisyjne, obowiązek jazdy po pijaku, obowiązkowa eutanazja, wprowadzenie alkotubek do sklepików szkolnych, opodatkowanie pierwszego mieszkania itd. itp. etc. Rząd zapewne będzie się tym zajmować, bo czemu by nie, skoro już objąłem urząd, ale kraju to się na tym nie zbuduje. Traktować należy to wszystko jako wydarzenia „kulturowe” rozwijające się zależnie od zainteresowania.
Prawo, choć rząd nie jest ustawodawcą. Ale ma na niego wpływ. Ogólnie, co zawsze powtarzam, jestem tutaj dla przyjemności, a nie po to żeby bawić się w pracę. Nie będę więc na pewno wytwarzał wysublimowanych aktów prawa wyłącznie jako sztuki dla sztuki. Inicjatywa ustawodawcza raczej będzie ograniczać się do dwóch przypadków: 1) coś trzeba po prostu zrobić od strony prawnej (i będzie to też robione porządnie, a nie jakiś szajs pisany przez nauczyciela wosu) oraz 2) coś jest całkowicie zbędne, absurdalne i poronione. Takim aktem prawa to się można zajmować w wolnym czasie dla przyjemności.
Gospodraka, której nie ma. Nie, nie będzie wielkiej dyskusji czy v-państwo potrzebuje systemu gospodarczego. Nie potrzebuje, jakby potrzebowało, to już dawno byśmy wszyscy zdechli, ew. gdzieś tam by dychali jeszcze ostatni sarmaci wierzący w mityczny powrót Syriusza. Natomiast SG zawsze zabawę trochę urozmaica. Tutaj bez niespodzianek – mamy na serwerze ostatnią wersję Dacii Aero (Giełdy), starczy z niej wyjebać nadbudówki Anglova służące do synchronizacji z systemami sarmackimi i w miejsce tego napisać albo samodzielny system rejestracji albo podpięcie ze Stemplem (tutaj akurat dyskusja wskazana) oraz ustawić system od nowa, wsadzić nowe spółki, zrobić jakieś sensowne warunki startowe itd. Rejestracji/logowania sam nie ogarnę (potrzebna czyjaś pomoc), resztę potrafię zrobić sam.
Polityka wewnętrzna, w tym skład Rządu. Nie będę snuć w tej materii wielkich programowych rozważań, ani opowiadać o tym, jakie to będą resorty w moim gabinecie. Rząd – na potrzeby wewnętrzne – po pierwsze będzie skupiał się na tym, żeby nie szkodzić, po drugie wspierać przejawiającą się aktywność (o ile oczywiście taka będzie wola zainteresowanych). Zawsze uważałem, że inicjatywy „sprywatyzowane” są bardziej wartościowe od „państwowych” i nowy stołek mojej optyki nie zmienił. Wszystko więc zależy od szeroko pojętych mieszkańców. Podobnie kwestia składu Rządu. Jestem otwarty na wszelką współpracę i zwracam się uprzejmie o kontakt na priv.
Polityka zagraniczna, ta dalsza. Dreamland już trochę za bardzo stał się taką lożą szyderców z Muppet Show. Kiedyś Dreamland był graczem, z którym liczono się na arenie międzynarodowej, ale sukcesywnie wolano angażować się w różnorakie beki i trollingi. Efekt jest taki, że wpierdolono nam pod płotem cały kontynent i wszystkich gówno obchodziło nasze zdanie, pomimo wkładu i starań barona Moskwicza. Potrzebne jest więc nowe otwarcie polityki zagranicznej, w tym zwłaszcza odnowienie relacji z sąsiadami oraz liczącymi się państwami i tego się inicjatywą prywatną nie załatwi. Ustaliliśmy wspólnie z Jego Królewską Mością, że kompetencje te w zauważalnej mierze zostaną przekazane Rządowi. Chociażby z prostej przyczyny – są kwestie, w przypadku których załatwianie ich przez Króla będzie po prostu przypałowe (obniży rangę tronu itd.). O ile – jak wskazywałem wyżej – jakiś wielkich oczekiwań co do teczek ministerialnych nie mam, o tyle MSZ by się przydał.
Polityka zagraniczna, ta bliższa. Można w zasadzie dyskutować, czy to w świetle prawa prerogatywa Króla (PZ) czy Premiera (jednak PW) – niemniej mamy drobny kłopot na styku PZ i PW, który wypadałoby rozwiązać i pewnie rozwiązywać będziemy to wspólnie. Tym problemem jest oczywiście Unia Niepodległych Państw. My tego nie wypowiedzieliśmy, nam tego też nikt nie wypowiedział. Można więc przyjąć, że istnieje to tak długo, jak długo istnieją co najmniej dwa państwa członkowskie. Takie dwa państwa istnieją, mianowicie my i Teutonia. Sclavinię pomijam, bo
Polityka wewnętrzna, ale po raz drugi. Ta mniej poważna. Mamy masę istotnych kwestii do załatwienia. Limity na połowy ryb, normy emisyjne, obowiązek jazdy po pijaku, obowiązkowa eutanazja, wprowadzenie alkotubek do sklepików szkolnych, opodatkowanie pierwszego mieszkania itd. itp. etc. Rząd zapewne będzie się tym zajmować, bo czemu by nie, skoro już objąłem urząd, ale kraju to się na tym nie zbuduje. Traktować należy to wszystko jako wydarzenia „kulturowe” rozwijające się zależnie od zainteresowania.
Prawo, choć rząd nie jest ustawodawcą. Ale ma na niego wpływ. Ogólnie, co zawsze powtarzam, jestem tutaj dla przyjemności, a nie po to żeby bawić się w pracę. Nie będę więc na pewno wytwarzał wysublimowanych aktów prawa wyłącznie jako sztuki dla sztuki. Inicjatywa ustawodawcza raczej będzie ograniczać się do dwóch przypadków: 1) coś trzeba po prostu zrobić od strony prawnej (i będzie to też robione porządnie, a nie jakiś szajs pisany przez nauczyciela wosu) oraz 2) coś jest całkowicie zbędne, absurdalne i poronione. Takim aktem prawa to się można zajmować w wolnym czasie dla przyjemności.
Gospodraka, której nie ma. Nie, nie będzie wielkiej dyskusji czy v-państwo potrzebuje systemu gospodarczego. Nie potrzebuje, jakby potrzebowało, to już dawno byśmy wszyscy zdechli, ew. gdzieś tam by dychali jeszcze ostatni sarmaci wierzący w mityczny powrót Syriusza. Natomiast SG zawsze zabawę trochę urozmaica. Tutaj bez niespodzianek – mamy na serwerze ostatnią wersję Dacii Aero (Giełdy), starczy z niej wyjebać nadbudówki Anglova służące do synchronizacji z systemami sarmackimi i w miejsce tego napisać albo samodzielny system rejestracji albo podpięcie ze Stemplem (tutaj akurat dyskusja wskazana) oraz ustawić system od nowa, wsadzić nowe spółki, zrobić jakieś sensowne warunki startowe itd. Rejestracji/logowania sam nie ogarnę (potrzebna czyjaś pomoc), resztę potrafię zrobić sam.