[WYSTĄPIENIE] Barexit
: 14 paź 2021, 03:11
Wysoka Izbo!
Zgodnie z duchem wczorajszego przemówienia Rządowego, a zwłaszcza stwierdzenia przez Premiera iż "Ministrowie Spraw Zagranicznych (...) wykazują największą aktywność we polityce wewnętrznej". Postanowiłem zadać sobie trud przedstawienia przed Wysoką Izbą tematu Barexitu. Temat ten zdążył już obiec większość mikroświata, wiem również, że nie jest on żadnym novum dla samych Dreamlandczyków. Tak niemniej, mimowolną dyskusję w kuluarach ciężko porównać z konkretnymi pracami w Parlamencie Królestwa.
Zainteresowani mogą zapoznać się ze źródłem tutaj: https://forum.uniapanstw.pl/topic/518/l ... a-baridasu
I tutaj krótki komentarz ode mnie:
Dreamland ma moim zdaniem trzy opcje. Jedna jest zła, dwie niosą ze sobą jakieś korzyści.
Po pierwsze- możemy rozedrzeć szaty i zakrzyknąć "non pasaran". Generalnie z długiej listy podpisanych, wyszczególnić można trochę Baridajczyków z którymi kosy nie mamy, trochę gównożernych sarmackich karaluchów i nawet jedną osobę, której na oczy nie widziałem od postów z roku 2017. Poddanie takich podpisów w wątpliwość nie jest wyłącznie moją domeną, gdyż takie głosy częstokroć się na zagranicznych forach pojawiały. W dodatku listy otrzymuje świeżo obrany przywódca Baridasu, który całkiem przypadkiem jest również obecnym kanclerzem Sarmacji, także można by zarzec - cóż za przypadek. Tak niemniej, Dreamland nie ma ani rzeczywistego interesu w przetrzymywaniu Baridasu jako zakładnika, ani arsenału środków żeby móc coś takiego przedsięwziąć. Baridas właściwie już po miesiącu od włączenia do struktur UNP był zimny i nie stanowił sam w sobie jakiejkolwiek wartości dodanej, więc dzisiejszy "spektakl" jest de facto końcem przydługiego antraktu.
Po drugie - możemy nie robić nic i utrzymywać dalsze status quo w UNP, co zaoszczędzi nam na pewno bólu głowy, a zarazem, najprawdopodobniej, nie wpłynie w jakikolwiek sposób na nasze dotychczasowe pożycie z UNP. W zasadzie nie wiadomo jak samo wyjście Baridasu wpłynie na Unię, ale wbrew wieszczeniom zagranicznych astrologów, fala tsunami już jakiś czas temu przeszła i nie spodziewam się nagłej eksplozji w elektrowni atomowej.
Po trzecie - możemy nie robić nic i próbować reformować UNP - będzie to bardziej bolesne, ale jest to moim zdaniem inwestycja na przyszłość. Może należy usankcjonować jakąś lekką strukturę - wzorem tego co pisze się o projekcie UNP choćby i w Leocji - i zastanowić się nad formą, w której moglibyśmy współpracować, choćby i z sensowną częścią Nordaty. Nie możemy mieć złudzeń, że uda nam się zbudować strukturę ponadnarodową. Naszą przyszłością jest ostateczne wymarcie w jedenastu trzyosobowych mikronacjach.
Zgodnie z duchem wczorajszego przemówienia Rządowego, a zwłaszcza stwierdzenia przez Premiera iż "Ministrowie Spraw Zagranicznych (...) wykazują największą aktywność we polityce wewnętrznej". Postanowiłem zadać sobie trud przedstawienia przed Wysoką Izbą tematu Barexitu. Temat ten zdążył już obiec większość mikroświata, wiem również, że nie jest on żadnym novum dla samych Dreamlandczyków. Tak niemniej, mimowolną dyskusję w kuluarach ciężko porównać z konkretnymi pracami w Parlamencie Królestwa.
Zainteresowani mogą zapoznać się ze źródłem tutaj: https://forum.uniapanstw.pl/topic/518/l ... a-baridasu
I tutaj krótki komentarz ode mnie:
Dreamland ma moim zdaniem trzy opcje. Jedna jest zła, dwie niosą ze sobą jakieś korzyści.
Po pierwsze- możemy rozedrzeć szaty i zakrzyknąć "non pasaran". Generalnie z długiej listy podpisanych, wyszczególnić można trochę Baridajczyków z którymi kosy nie mamy, trochę gównożernych sarmackich karaluchów i nawet jedną osobę, której na oczy nie widziałem od postów z roku 2017. Poddanie takich podpisów w wątpliwość nie jest wyłącznie moją domeną, gdyż takie głosy częstokroć się na zagranicznych forach pojawiały. W dodatku listy otrzymuje świeżo obrany przywódca Baridasu, który całkiem przypadkiem jest również obecnym kanclerzem Sarmacji, także można by zarzec - cóż za przypadek. Tak niemniej, Dreamland nie ma ani rzeczywistego interesu w przetrzymywaniu Baridasu jako zakładnika, ani arsenału środków żeby móc coś takiego przedsięwziąć. Baridas właściwie już po miesiącu od włączenia do struktur UNP był zimny i nie stanowił sam w sobie jakiejkolwiek wartości dodanej, więc dzisiejszy "spektakl" jest de facto końcem przydługiego antraktu.
Po drugie - możemy nie robić nic i utrzymywać dalsze status quo w UNP, co zaoszczędzi nam na pewno bólu głowy, a zarazem, najprawdopodobniej, nie wpłynie w jakikolwiek sposób na nasze dotychczasowe pożycie z UNP. W zasadzie nie wiadomo jak samo wyjście Baridasu wpłynie na Unię, ale wbrew wieszczeniom zagranicznych astrologów, fala tsunami już jakiś czas temu przeszła i nie spodziewam się nagłej eksplozji w elektrowni atomowej.
Po trzecie - możemy nie robić nic i próbować reformować UNP - będzie to bardziej bolesne, ale jest to moim zdaniem inwestycja na przyszłość. Może należy usankcjonować jakąś lekką strukturę - wzorem tego co pisze się o projekcie UNP choćby i w Leocji - i zastanowić się nad formą, w której moglibyśmy współpracować, choćby i z sensowną częścią Nordaty. Nie możemy mieć złudzeń, że uda nam się zbudować strukturę ponadnarodową. Naszą przyszłością jest ostateczne wymarcie w jedenastu trzyosobowych mikronacjach.