Dlaczego nie UNP?
: 19 sie 2021, 18:01
Polemika z p. Andrzejem Swarzewskim i innymi zwolennikami członkostwa Dreamlandu w UNP.
Pojawiają się tu i ówdzie głosy o mającym być może czekać Królestwo wystąpieniu z Unii Niepodległych Państw. Pomimo ważkości zagadnienia, wydaje się, że poza głosami pp. Archibalda Stankovskiego i Andrzeja Swarzewskiego w przestrzeni publicznej temat ten w ostatnich dniach nieco ucichł. Być może dyskusje toczą się niejawnymi kanałami — nie wiadomo. Na ile pozwala mi na to rola nowego obywatela, również i ja wtrącę od siebie trzy grosze.
Zgadzam się ze słowami p. Stankovskiego i JE Torkana Ingawaara. P. Andrzej Swarzewski, jeden z orędowników projektu zwanego Unią Niepodległych Państw, rzecze, iż „UNP rozmontowało sarmackie imperium (...) i stworzyło możliwość Nowego Początku”. Jest w tym ziarno prawdy. Czy jednak rozmontowało sarmatyzm, rozumiany jako formacja kulturowo-ideologiczna, czy może uszczupliło jedynie Sarmację terytorialnie i pod względem liczby mieszkańców, anihilując raczej perspektywy modeli mikronacjonalizmu alternatywnych względem sarmackiego, niż doprowadzając do ich rozkwitu? Znany mikrozof słusznie stwierdza, że „możliwość ta nie została w pełni wykorzystana”. Czy jednak w obliczu przyjętego trybu postępowania miała w ogóle szansę zostać wykorzystana?
Kto widział wcześniej Sarmację, odwiedzając stronę Unii Niepodległych Państw prawdopodobnie odczuje rodzaj déjà vu. Nie chodzi tylko o nazwiska ludzi, którzy byli uprzednio obywatelami tej pierwszej. Opuszczając Sarmację, Teutończycy, Sclavińczycy i Baridajczycy nie chcieli się najwyraźniej rozstać z całym jej bagażem kulturowym, który być może na tyle wrósł już w ich świadomość, że był uznawany za jedyny optymalny, jeśli nie jedyny możliwy. W Unii Niepodległych Państw prawie wszystko przypomina Sarmację — począwszy od architektury strony głównej, a także jej funkcjonalności takich, jak scentralizowany system prasowy, a skończywszy na specyficznej manierze prowadzenia narracji fabularnej, o której pojęcie można zyskać, przeglądając choćby i same tytuły wątków na forum. Najwyraźniej potwierdza się, że człowiek może wyjść z Sarmacji, ale już znacznie trudniej jest wyjść Sarmacji z człowieka.
P. Wojciech Hergemon, rozejrzawszy się na wszystkie strony w poszukiwaniu elementu odróżniającego nowy projekt od Sarmacji, stwierdził, że jest nim forum dyskusyjne. Rzeczywiście, występuje tu różnica, wynikająca być może z rozpaczliwej chęci znalezienia czegoś, co świadczyłoby o prawdziwej "nowej jakości". Trudno się jednak nie zgodzić z JE Ingawaarem, że jest to różnica dla Unii in minus w stosunku do Księstwa, posiadającego forum może nie tak ładne, jak to Dreamlandu, ale trudne do porównywania z unijnym, zdradzającym raczej szkodliwe pragnienie nowinkarstwa na siłę. „No, i mamy nową jakość, na którą wszyscy czekali!” Czyż muszę jeszcze uwypuklać, jaka mimowolna ironia kryje się tych słowach?!
Do licznych dokonań p. Swarzewskiego w dziedzinie mikrozofii należy między innymi wprowadzenie do niej koncepcji dwóch myślicieli podobnie wybitnych, choć zajmujących się zupełnie różnymi zagadnieniami. Jednym z nich jest Martin Heidegger, drugim — Lew Gumilow. Osobiście chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na nieco inne spośród ich idei, niż te, o których p. Swarzewski pisał explicite w swych prelekcjach i pismach mikrozoficznych.
Heidegger, prócz ontologii zajmujący się między innymi filozofią technologii, słusznie stwierdził, że technika nigdy nie pozostaje neutralna — jest nie tylko środkiem do celu, ale także wpływa na modyfikację celu samego w sobie. W warunkach mikronacyjnych można odnieść to do zagadnień takich, jak architektura systemów informatycznych. Jak zwykle, zachodzi tutaj stosunek kołowy. W przypadku Unii Niepodległych Państw występuje bezpośrednie powiązanie z modelem homo sarmaticus, a zależność tę można także porównać do tej występującej w realnej architekturze, na której temat Winston Churchill stwierdził: „najpierw my kształtujemy nasze budynki, a następnie one kształtują nas”.
Elementem teorii etnogenezy Lwa Gumilowa jest koncepcja superetnosów, a także — co szczególnie istotne dla analizy kwestii Unii — różnych form koegzystencji powstałych w wyniku zetknięcia się ze sobą różnych grup etnicznych, w tym formy, jaką jest chimera (zob. np. definicja chimery w ujęciu Gumilowa). Zgodnie z teorią etnogenezy, niektóre etnosy cechuje pewne predysponowanie do rozwinięcia się korzystnych form koegzystencji; według rosyjskiego badacza miało to cechować chociażby te należące do wyodrębnionego przezeń superetnosu eurazjatyckiego. W przypadku niektórych jednak zderzenie ma konsekwencje zgubne, prowadząc między innymi do wytworzenia się tzw. antysystemów. Dreamland cechują liczne przejawy niekomplementarności względem chimerycznego z natury projektu, ignorowane całkowicie przez konstruktywistów społecznych takich, jak JKW Maciej II.
Projektanci projektu zwanego Unią Niepodległych Państw po uszczupleniu pierwszej Sarmacji zabrali się ochoczo za tworzenie drugiej. Możemy nakreślić ku temu prostą linię od (1) fundamentalnych założeń uniotwórców i (2) ich potencjału kadrowego, co zadaje kłam tezie p. Swarzewskiego o tym, jakoby jedynym problemem było niewykorzystanie możliwości instauracji Nowego Początku. Możliwość ta nie mogła zostać wykorzystana, gdyż jej zwyczajnie nie było.
Tym, co w praktyce mogłoby najwyżej wyniknąć z pełnej realizacji planów uniotwórców, nie byłaby desarmatyzacja Teutonii, Sclavinii i Baridasu, lecz sarmatyzacja Dreamlandu, co oznaczałoby niesłychaną szkodę tak dla niego, jak dla całego Mikroświata. Aby nie pozostać na czystym krytykanctwie: lepszym rozwiązaniem, na które jednak prawdopodobnie nie przystałyby inne państwa Unii, byłoby przeniesienie ich aktywności do działów na forum dreamlandzkim, jak to proponował p. Archibald Stankovski. Pewnego pozytywnego wzorca dostarcza tutaj istniejąca ongiś Wspólnota Korony Ebruzów, w ramach której na takich właśnie zasadach funkcjonowało swego czasu Królestwo Elderlandu — może poza samą unią personalną, której narzucenie tym razem nie musiałoby być konieczne, choć możliwe. Zachowując polityczną niepodległość, państwa te w sposób naturalny włączane byłyby do dreamlandzkiego kręgu kulturowego. Podobna forma współpracy rzeczywiście mogłaby stanowić pewien cios cywilizacyjny dla sarmatyzmu, a nie jedynie cios terytorialny dla Sarmacji.
Jak pisał dr Leszek Sykulski: „Rywalizacja o zasoby materialne ma charakter wtórny. Naczelnym celem geopolityki jest panowanie nad noosferą, „płaszczem mentalnym Ziemi [Pollinu — przyp. AdT]”, sferą świadomości społeczeństw.” (Geopolityka, Częstochowa 2014, s. 37). W tej dziedzinie Sarmacja wciąż triumfuje, oddziałując własną ideomatrycą daleko poza swoje oficjalne granice. Rację ma p. Stankovski, stwierdzając, że iluzją jest jej rozmontowanie przez UNP. W interesie Dreamlandu jest jak najszybsze wydostanie się z tej konstruktywistycznej chimery. Jeśli nie można zrealizować koncepcji zarysowanej powyżej, to jedyną drogą dla Królestwa jest stanięcie znów w pojedynkę na v-światowym placu boju.
Pojawiają się tu i ówdzie głosy o mającym być może czekać Królestwo wystąpieniu z Unii Niepodległych Państw. Pomimo ważkości zagadnienia, wydaje się, że poza głosami pp. Archibalda Stankovskiego i Andrzeja Swarzewskiego w przestrzeni publicznej temat ten w ostatnich dniach nieco ucichł. Być może dyskusje toczą się niejawnymi kanałami — nie wiadomo. Na ile pozwala mi na to rola nowego obywatela, również i ja wtrącę od siebie trzy grosze.
Zgadzam się ze słowami p. Stankovskiego i JE Torkana Ingawaara. P. Andrzej Swarzewski, jeden z orędowników projektu zwanego Unią Niepodległych Państw, rzecze, iż „UNP rozmontowało sarmackie imperium (...) i stworzyło możliwość Nowego Początku”. Jest w tym ziarno prawdy. Czy jednak rozmontowało sarmatyzm, rozumiany jako formacja kulturowo-ideologiczna, czy może uszczupliło jedynie Sarmację terytorialnie i pod względem liczby mieszkańców, anihilując raczej perspektywy modeli mikronacjonalizmu alternatywnych względem sarmackiego, niż doprowadzając do ich rozkwitu? Znany mikrozof słusznie stwierdza, że „możliwość ta nie została w pełni wykorzystana”. Czy jednak w obliczu przyjętego trybu postępowania miała w ogóle szansę zostać wykorzystana?
Kto widział wcześniej Sarmację, odwiedzając stronę Unii Niepodległych Państw prawdopodobnie odczuje rodzaj déjà vu. Nie chodzi tylko o nazwiska ludzi, którzy byli uprzednio obywatelami tej pierwszej. Opuszczając Sarmację, Teutończycy, Sclavińczycy i Baridajczycy nie chcieli się najwyraźniej rozstać z całym jej bagażem kulturowym, który być może na tyle wrósł już w ich świadomość, że był uznawany za jedyny optymalny, jeśli nie jedyny możliwy. W Unii Niepodległych Państw prawie wszystko przypomina Sarmację — począwszy od architektury strony głównej, a także jej funkcjonalności takich, jak scentralizowany system prasowy, a skończywszy na specyficznej manierze prowadzenia narracji fabularnej, o której pojęcie można zyskać, przeglądając choćby i same tytuły wątków na forum. Najwyraźniej potwierdza się, że człowiek może wyjść z Sarmacji, ale już znacznie trudniej jest wyjść Sarmacji z człowieka.
P. Wojciech Hergemon, rozejrzawszy się na wszystkie strony w poszukiwaniu elementu odróżniającego nowy projekt od Sarmacji, stwierdził, że jest nim forum dyskusyjne. Rzeczywiście, występuje tu różnica, wynikająca być może z rozpaczliwej chęci znalezienia czegoś, co świadczyłoby o prawdziwej "nowej jakości". Trudno się jednak nie zgodzić z JE Ingawaarem, że jest to różnica dla Unii in minus w stosunku do Księstwa, posiadającego forum może nie tak ładne, jak to Dreamlandu, ale trudne do porównywania z unijnym, zdradzającym raczej szkodliwe pragnienie nowinkarstwa na siłę. „No, i mamy nową jakość, na którą wszyscy czekali!” Czyż muszę jeszcze uwypuklać, jaka mimowolna ironia kryje się tych słowach?!
Do licznych dokonań p. Swarzewskiego w dziedzinie mikrozofii należy między innymi wprowadzenie do niej koncepcji dwóch myślicieli podobnie wybitnych, choć zajmujących się zupełnie różnymi zagadnieniami. Jednym z nich jest Martin Heidegger, drugim — Lew Gumilow. Osobiście chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na nieco inne spośród ich idei, niż te, o których p. Swarzewski pisał explicite w swych prelekcjach i pismach mikrozoficznych.
Heidegger, prócz ontologii zajmujący się między innymi filozofią technologii, słusznie stwierdził, że technika nigdy nie pozostaje neutralna — jest nie tylko środkiem do celu, ale także wpływa na modyfikację celu samego w sobie. W warunkach mikronacyjnych można odnieść to do zagadnień takich, jak architektura systemów informatycznych. Jak zwykle, zachodzi tutaj stosunek kołowy. W przypadku Unii Niepodległych Państw występuje bezpośrednie powiązanie z modelem homo sarmaticus, a zależność tę można także porównać do tej występującej w realnej architekturze, na której temat Winston Churchill stwierdził: „najpierw my kształtujemy nasze budynki, a następnie one kształtują nas”.
Elementem teorii etnogenezy Lwa Gumilowa jest koncepcja superetnosów, a także — co szczególnie istotne dla analizy kwestii Unii — różnych form koegzystencji powstałych w wyniku zetknięcia się ze sobą różnych grup etnicznych, w tym formy, jaką jest chimera (zob. np. definicja chimery w ujęciu Gumilowa). Zgodnie z teorią etnogenezy, niektóre etnosy cechuje pewne predysponowanie do rozwinięcia się korzystnych form koegzystencji; według rosyjskiego badacza miało to cechować chociażby te należące do wyodrębnionego przezeń superetnosu eurazjatyckiego. W przypadku niektórych jednak zderzenie ma konsekwencje zgubne, prowadząc między innymi do wytworzenia się tzw. antysystemów. Dreamland cechują liczne przejawy niekomplementarności względem chimerycznego z natury projektu, ignorowane całkowicie przez konstruktywistów społecznych takich, jak JKW Maciej II.
Projektanci projektu zwanego Unią Niepodległych Państw po uszczupleniu pierwszej Sarmacji zabrali się ochoczo za tworzenie drugiej. Możemy nakreślić ku temu prostą linię od (1) fundamentalnych założeń uniotwórców i (2) ich potencjału kadrowego, co zadaje kłam tezie p. Swarzewskiego o tym, jakoby jedynym problemem było niewykorzystanie możliwości instauracji Nowego Początku. Możliwość ta nie mogła zostać wykorzystana, gdyż jej zwyczajnie nie było.
Tym, co w praktyce mogłoby najwyżej wyniknąć z pełnej realizacji planów uniotwórców, nie byłaby desarmatyzacja Teutonii, Sclavinii i Baridasu, lecz sarmatyzacja Dreamlandu, co oznaczałoby niesłychaną szkodę tak dla niego, jak dla całego Mikroświata. Aby nie pozostać na czystym krytykanctwie: lepszym rozwiązaniem, na które jednak prawdopodobnie nie przystałyby inne państwa Unii, byłoby przeniesienie ich aktywności do działów na forum dreamlandzkim, jak to proponował p. Archibald Stankovski. Pewnego pozytywnego wzorca dostarcza tutaj istniejąca ongiś Wspólnota Korony Ebruzów, w ramach której na takich właśnie zasadach funkcjonowało swego czasu Królestwo Elderlandu — może poza samą unią personalną, której narzucenie tym razem nie musiałoby być konieczne, choć możliwe. Zachowując polityczną niepodległość, państwa te w sposób naturalny włączane byłyby do dreamlandzkiego kręgu kulturowego. Podobna forma współpracy rzeczywiście mogłaby stanowić pewien cios cywilizacyjny dla sarmatyzmu, a nie jedynie cios terytorialny dla Sarmacji.
Jak pisał dr Leszek Sykulski: „Rywalizacja o zasoby materialne ma charakter wtórny. Naczelnym celem geopolityki jest panowanie nad noosferą, „płaszczem mentalnym Ziemi [Pollinu — przyp. AdT]”, sferą świadomości społeczeństw.” (Geopolityka, Częstochowa 2014, s. 37). W tej dziedzinie Sarmacja wciąż triumfuje, oddziałując własną ideomatrycą daleko poza swoje oficjalne granice. Rację ma p. Stankovski, stwierdzając, że iluzją jest jej rozmontowanie przez UNP. W interesie Dreamlandu jest jak najszybsze wydostanie się z tej konstruktywistycznej chimery. Jeśli nie można zrealizować koncepcji zarysowanej powyżej, to jedyną drogą dla Królestwa jest stanięcie znów w pojedynkę na v-światowym placu boju.