Przeprosiny po długim czasie
: 14 gru 2020, 19:57
Dobry wieczór, a w zasadzie późny wieczór.
Większość Szanownych zapewne pamięta mnie z wydarzeń sprzed przeszło roku jako człowieka niegodziwego i zarazem idiotycznego. I szczerze przyznam wam rację. Publicznie teraz w tej chwili przepraszam za swoje słowa i czyny.
Jednak przede wszystkim chciałem wyjaśnić powody mojego działania. Wtedy, przed feralnymi wydarzeniami w Scholandii skontaktował się ze mną człowiek, którego poczynania w Sarmacji obserwowałem już wcześniej. Konsul Andronik, który wydawał się uprzejmy, inteligentny. I tego drugiego nie można mu odmówić, tak jak mi naiwności. Faktycznie uwierzyłem mu, że da mi tytuł szlachecki, za pewne działania na rzecz jego sprawy. Dlatego właśnie to zrobiłem. Z chciwości i głupoty. Oczywiście później towarzysz konsul nie wywiązał się ze swojej obietnicy i okazało się, że oprócz inteligencji jest też pozbawiony kręgosłupa moralnego, zastąpionego sprytu. Nie zwalam jednak na niego winy, bo to ja mu zaufałem. I od tego momentu wszystko zaczęło się powoli psuć. Tyle. Nie próbuję się bronić, a podzielić się swoim poglądem na te wydarzenia.
Większość Szanownych zapewne pamięta mnie z wydarzeń sprzed przeszło roku jako człowieka niegodziwego i zarazem idiotycznego. I szczerze przyznam wam rację. Publicznie teraz w tej chwili przepraszam za swoje słowa i czyny.
Jednak przede wszystkim chciałem wyjaśnić powody mojego działania. Wtedy, przed feralnymi wydarzeniami w Scholandii skontaktował się ze mną człowiek, którego poczynania w Sarmacji obserwowałem już wcześniej. Konsul Andronik, który wydawał się uprzejmy, inteligentny. I tego drugiego nie można mu odmówić, tak jak mi naiwności. Faktycznie uwierzyłem mu, że da mi tytuł szlachecki, za pewne działania na rzecz jego sprawy. Dlatego właśnie to zrobiłem. Z chciwości i głupoty. Oczywiście później towarzysz konsul nie wywiązał się ze swojej obietnicy i okazało się, że oprócz inteligencji jest też pozbawiony kręgosłupa moralnego, zastąpionego sprytu. Nie zwalam jednak na niego winy, bo to ja mu zaufałem. I od tego momentu wszystko zaczęło się powoli psuć. Tyle. Nie próbuję się bronić, a podzielić się swoim poglądem na te wydarzenia.