Unia — tak, wypaczenia — nie
: 17 lis 2020, 19:49
Po długich bólach kwestia akcesu Królestwa Dreamlandu do Unii Niepodległych Państw nareszcie się rozstrzygnęła. Przed kilkoma dniami, prezentując po raz pierwszy swoją kandydaturę, wskazałem, że w procesie integracji chcę strzec dreamlandzkiego interesu narodowego, a szczególnie zachowania naszej własnej, charakterystycznej tożsamości. Przyszła pora na uszczegółowienie tego stanowiska.
Unia w swoim zakresie działania ma oczywiście charakter nadrzędny wobec państw stowarzyszonych. Stoję jednak na stanowisku, że ten zakres działania i polityka unijna w jego ramach powinny być ukształtowane tak, by faktyczna funkcja Wspólnoty była wobec zrzeszonych państw służebna, nie zwierzchnicza. Sensem tego projektu powinno pozostać połączenie sił w zaniedbanych czy niedorozwiniętych obszarach wirtualnego życia. Mowa tutaj szczególnie o rozwoju infrastrukturalnym i sądownictwie. Chyba każdemu znana jest nasza atrofia w tym zakresie, więc nie ma nad czym się szerzej rozwodzić. Zarazem nie jest tak, żebyśmy nie mieli doskonałych specjalistów w tych dziedzinach. Chcemy dzielić ich z innymi krajami, tak jak one podzielą swoich z nami. Natomiast nie może być mowy o zlewaniu się w jeden organizm polityczny. Unia, która powstała niejako „na grobie” Sarmacji, nie powinna nigdy stać się jej kopią.
Pod moimi rządami Dreamland zachowa częściową samodzielność infrastrukturalną. Wespół z JKM Aleksandrem chcemy przygotować nową państwową stronę główną, zintegrowaną z systemami unijnymi, jednak reprezentującą specyficznie dreamlandzki klimat. Osobiście, jak wspominałem w innym wątku, zamierzam zadbać o odnowienie serwisów internetowych kluczowych instytucji publicznej i wyprowadzenie na powrót życia publicznego poza ulotne środki komunikacji, jakimi są forum i discord. Własne, dreamlandzkie serwisy będą funkcjonwały na własnym, dreamlandzkim serwerze. Ponadto stoję na stanowisku, że przenosiny na unijne forum powinny nastąpić dopiero wtedy, gdy możliwe okaże się przeniesienie tam naszego dotychczasowego dorobku, a społeczność zgodnie przyjmie takie rozwiązanie. Ta sprawa nie może zostać rozstrzygnięta o włos. Nie możemy sobie pozwolić na wyrzucenie kogokolwiek za burtę.
Zarazem będę starał się wywierać wpływ na kierunki rozwoju samej infrastruktury unijnej w taki sposób, aby uwydatniać odrębności narodowe, bez uszczerbku jednak dla społecznej synergii. Sądzę, że serwis internetowy Unii powinien umożliwiać krajom stowarzyszonym pewne modyfikacje jego szaty graficznej w ramach „swoich” części, to znaczy w odniesieniu do treści związanych z danym krajem. W unijnej przestrzeni publicznej pojawiła się idea zachowania walut narodowych we wspólnym systemie gospodarczym, z jednoczesnym ustanowieniem systemu ich wymiany — to także uważam za inicjatywę godną poparcia. Chciałbym też, aby unijne systemy dawały możliwość obudowywania ich państwowymi i prywatnymi aplikacjami, w tym o charakterze specyficznie narodowym. Jako przykład wskażę tutaj przedstawioną w równoległym wątku koncepcję systemu zarządzania lennami.
Traktat unijny zakłada szeroką współpracę w dziedzinie nauki. Każde z państw członkowskich ma swoje dumne tradycje w tej dziedzinie. Ośrodkiem naukowym o dość rzadko spotykanej specjalizacji jest Almersko-Złotogrodzki Uniwersytet Lingwistyczny, którego twórców mam przyjemność znać osobiście. Akademia Sclavińska, a później także Akademia Polinaukowa w Bordonii zgromadziły uczonych o szerokich horyzontach i znacznych talentach. Wreszcie nasz Uniwersytet Królewski, choć przez ostatnie lata raczej drzemiący, reprezentuje pewną niezwykłą ciągłość instytucjonalną, dobiegającą, o ile mnie pamięć nie myli, dwudziestu lat. Być może istnieje tutaj potencjał do zjednoczenia instytucjonalnego, które jednak musiałoby zajść za wolą wszystkich zainteresowanych stron. Na pewno powinien funkcjonować jednolity system tytułów naukowych i ich nadawania. Przede wszystkim zaś koniecznością jest swobodna i żywa wymiana myśli między państwami członkowskimi; być może wskazane byłoby ustanowienie wspólnego forum akademickiego.
W przypadku wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych regułą powinno stać się zapraszanie do udziału obywateli wszystkich państw. Jest to sfera, w której niewątpliwie wszystkie inicjatywy mogą zyskać na większej liczbie uczestników. Chcę wspierać wszelkie tego typu przedsięwzięcia, organizowane przez obywateli dreamlandzkich lub dla nich otwarte; publicznym groszem, pomocą infrastrukturalną czy nawet zachętą i radą.
Przygotuję projekty stosownych zmian w porządku prawnym Królestwa, przystosowujących go do ram organizacyjnych Unii Niepodległych Państw. Na pierwszym miejscu konieczna będzie nowelizacja konstytucji, uwzględniająca scedowanie na Wspólnotę pewnych aspektów suwerenności państwowej, a zarazem rozdzielająca między organy władzy publicznej kompetencje dotyczące reprezentowania Dreamlandu we władzach Unii. Zarazem będę zabiegał o doprecyzowanie niejasnych postanowień traktatowych, jak również sprawną weryfikację rozwiązań, które okażą się nie odpowiadać faktycznym potrzebom życia.
Podkreślenia wymaga szczególnie jedna kwestia. Nigdy nie zgodzę się, aby wyroki unijnego Trybunału Sprawiedliwości, zapadające na podstawie prawa obcego, miały być wykonywane na dreamlandzkim terytorium względem naszych obywateli. Substancją państwa wirtualnego są właśnie ludzie, którzy je tworzą. Dreamlandzkie obywatelstwo nie jest, jak kiedyś, pozycją w profilu dającą się zmienić od kliknięcia. Jest więzią z naszą wspólnotą, zobowiązującą zarówno obywatela, jak i państwo do wzajemnej wierności. Królestwo Dreamlandu będzie lojalnym członkiem Unii Niepodległych Państw, ale tym bardziej musi pozostać lojalne własnym obywatelom. Choćby w słusznej sprawie, nie będziemy represjonować własnych obywateli na zagraniczne zlecenie. Na naszej ziemi obywatel odpowiada tylko przed prawami naszej wspólnoty.
Zapraszam do dyskusji, zachęcam do zaufania mi i oddania głosu na mnie.
Unia w swoim zakresie działania ma oczywiście charakter nadrzędny wobec państw stowarzyszonych. Stoję jednak na stanowisku, że ten zakres działania i polityka unijna w jego ramach powinny być ukształtowane tak, by faktyczna funkcja Wspólnoty była wobec zrzeszonych państw służebna, nie zwierzchnicza. Sensem tego projektu powinno pozostać połączenie sił w zaniedbanych czy niedorozwiniętych obszarach wirtualnego życia. Mowa tutaj szczególnie o rozwoju infrastrukturalnym i sądownictwie. Chyba każdemu znana jest nasza atrofia w tym zakresie, więc nie ma nad czym się szerzej rozwodzić. Zarazem nie jest tak, żebyśmy nie mieli doskonałych specjalistów w tych dziedzinach. Chcemy dzielić ich z innymi krajami, tak jak one podzielą swoich z nami. Natomiast nie może być mowy o zlewaniu się w jeden organizm polityczny. Unia, która powstała niejako „na grobie” Sarmacji, nie powinna nigdy stać się jej kopią.
Pod moimi rządami Dreamland zachowa częściową samodzielność infrastrukturalną. Wespół z JKM Aleksandrem chcemy przygotować nową państwową stronę główną, zintegrowaną z systemami unijnymi, jednak reprezentującą specyficznie dreamlandzki klimat. Osobiście, jak wspominałem w innym wątku, zamierzam zadbać o odnowienie serwisów internetowych kluczowych instytucji publicznej i wyprowadzenie na powrót życia publicznego poza ulotne środki komunikacji, jakimi są forum i discord. Własne, dreamlandzkie serwisy będą funkcjonwały na własnym, dreamlandzkim serwerze. Ponadto stoję na stanowisku, że przenosiny na unijne forum powinny nastąpić dopiero wtedy, gdy możliwe okaże się przeniesienie tam naszego dotychczasowego dorobku, a społeczność zgodnie przyjmie takie rozwiązanie. Ta sprawa nie może zostać rozstrzygnięta o włos. Nie możemy sobie pozwolić na wyrzucenie kogokolwiek za burtę.
Zarazem będę starał się wywierać wpływ na kierunki rozwoju samej infrastruktury unijnej w taki sposób, aby uwydatniać odrębności narodowe, bez uszczerbku jednak dla społecznej synergii. Sądzę, że serwis internetowy Unii powinien umożliwiać krajom stowarzyszonym pewne modyfikacje jego szaty graficznej w ramach „swoich” części, to znaczy w odniesieniu do treści związanych z danym krajem. W unijnej przestrzeni publicznej pojawiła się idea zachowania walut narodowych we wspólnym systemie gospodarczym, z jednoczesnym ustanowieniem systemu ich wymiany — to także uważam za inicjatywę godną poparcia. Chciałbym też, aby unijne systemy dawały możliwość obudowywania ich państwowymi i prywatnymi aplikacjami, w tym o charakterze specyficznie narodowym. Jako przykład wskażę tutaj przedstawioną w równoległym wątku koncepcję systemu zarządzania lennami.
Traktat unijny zakłada szeroką współpracę w dziedzinie nauki. Każde z państw członkowskich ma swoje dumne tradycje w tej dziedzinie. Ośrodkiem naukowym o dość rzadko spotykanej specjalizacji jest Almersko-Złotogrodzki Uniwersytet Lingwistyczny, którego twórców mam przyjemność znać osobiście. Akademia Sclavińska, a później także Akademia Polinaukowa w Bordonii zgromadziły uczonych o szerokich horyzontach i znacznych talentach. Wreszcie nasz Uniwersytet Królewski, choć przez ostatnie lata raczej drzemiący, reprezentuje pewną niezwykłą ciągłość instytucjonalną, dobiegającą, o ile mnie pamięć nie myli, dwudziestu lat. Być może istnieje tutaj potencjał do zjednoczenia instytucjonalnego, które jednak musiałoby zajść za wolą wszystkich zainteresowanych stron. Na pewno powinien funkcjonować jednolity system tytułów naukowych i ich nadawania. Przede wszystkim zaś koniecznością jest swobodna i żywa wymiana myśli między państwami członkowskimi; być może wskazane byłoby ustanowienie wspólnego forum akademickiego.
W przypadku wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych regułą powinno stać się zapraszanie do udziału obywateli wszystkich państw. Jest to sfera, w której niewątpliwie wszystkie inicjatywy mogą zyskać na większej liczbie uczestników. Chcę wspierać wszelkie tego typu przedsięwzięcia, organizowane przez obywateli dreamlandzkich lub dla nich otwarte; publicznym groszem, pomocą infrastrukturalną czy nawet zachętą i radą.
Przygotuję projekty stosownych zmian w porządku prawnym Królestwa, przystosowujących go do ram organizacyjnych Unii Niepodległych Państw. Na pierwszym miejscu konieczna będzie nowelizacja konstytucji, uwzględniająca scedowanie na Wspólnotę pewnych aspektów suwerenności państwowej, a zarazem rozdzielająca między organy władzy publicznej kompetencje dotyczące reprezentowania Dreamlandu we władzach Unii. Zarazem będę zabiegał o doprecyzowanie niejasnych postanowień traktatowych, jak również sprawną weryfikację rozwiązań, które okażą się nie odpowiadać faktycznym potrzebom życia.
Podkreślenia wymaga szczególnie jedna kwestia. Nigdy nie zgodzę się, aby wyroki unijnego Trybunału Sprawiedliwości, zapadające na podstawie prawa obcego, miały być wykonywane na dreamlandzkim terytorium względem naszych obywateli. Substancją państwa wirtualnego są właśnie ludzie, którzy je tworzą. Dreamlandzkie obywatelstwo nie jest, jak kiedyś, pozycją w profilu dającą się zmienić od kliknięcia. Jest więzią z naszą wspólnotą, zobowiązującą zarówno obywatela, jak i państwo do wzajemnej wierności. Królestwo Dreamlandu będzie lojalnym członkiem Unii Niepodległych Państw, ale tym bardziej musi pozostać lojalne własnym obywatelom. Choćby w słusznej sprawie, nie będziemy represjonować własnych obywateli na zagraniczne zlecenie. Na naszej ziemi obywatel odpowiada tylko przed prawami naszej wspólnoty.
Zapraszam do dyskusji, zachęcam do zaufania mi i oddania głosu na mnie.
