[WYSTĄPIENIE] Polityka lenna i koronna
: 25 lip 2020, 15:41
Obywatele Dreamlandzcy,
jako m.in. lord Parlamentu Królestwa pozwalam sobie wszcząć dyskusję, jak według was powinna wyglądać polityka w odniesieniu do lenn. Nie ukrywam, iż Korona dysponuje pewnym projektem, którego wolę jednakże w tym momencie nie ujawniać. Pozwolę sobie zamiast tego nakreślić szkic swojego pomysłu i kierunku, w którym winno to wszystko zmierzać.
Zasadniczo pozostaje zdania, iż prawo do nadawania lenn winno pozostać prerogatywą li tylko królewską. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdyby przy nadawaniu lub odbieraniu lenna Korona miałaby występować o jakiekolwiek pozwolenie, bądź nawet niewiążącą opinię, chociaż bez wątpienia nieoficjalne konsultacje mogłyby mieć miejsce. W tym miejscu jest to jednak kwestia prestiżu Korony oraz budowania pewnej narracji, iż prawo do nadań jest prerogatywą sensu stricto.
Uważam jednakże, iż przy naszej liczbie mieszkańców, nie jesteśmy w stanie zapełnić dodatkowego szczebla administracji, tj. administracji terenowej. Patrząc na wysiłki związane z obsadzeniem dotychczas istniejących urzędów, nie sposób nie odnieść wrażenia, iż budowanie administracji niejako "w terenie" stanowiłoby po pierwsze marnowanie potencjału aktywności obywateli, po drugie niewiele by do naszego życia wniosło. Dlatego pomysłem wartym wg mnie rozważenia jest przyjęcie zasady, iż narracja dozwolona jest tak długo, jak długo nie wadzi ona szeroko rozumianemu interesowi państwa, albo zwaną inaczej - racji stanu.
jako m.in. lord Parlamentu Królestwa pozwalam sobie wszcząć dyskusję, jak według was powinna wyglądać polityka w odniesieniu do lenn. Nie ukrywam, iż Korona dysponuje pewnym projektem, którego wolę jednakże w tym momencie nie ujawniać. Pozwolę sobie zamiast tego nakreślić szkic swojego pomysłu i kierunku, w którym winno to wszystko zmierzać.
Zasadniczo pozostaje zdania, iż prawo do nadawania lenn winno pozostać prerogatywą li tylko królewską. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdyby przy nadawaniu lub odbieraniu lenna Korona miałaby występować o jakiekolwiek pozwolenie, bądź nawet niewiążącą opinię, chociaż bez wątpienia nieoficjalne konsultacje mogłyby mieć miejsce. W tym miejscu jest to jednak kwestia prestiżu Korony oraz budowania pewnej narracji, iż prawo do nadań jest prerogatywą sensu stricto.
Uważam jednakże, iż przy naszej liczbie mieszkańców, nie jesteśmy w stanie zapełnić dodatkowego szczebla administracji, tj. administracji terenowej. Patrząc na wysiłki związane z obsadzeniem dotychczas istniejących urzędów, nie sposób nie odnieść wrażenia, iż budowanie administracji niejako "w terenie" stanowiłoby po pierwsze marnowanie potencjału aktywności obywateli, po drugie niewiele by do naszego życia wniosło. Dlatego pomysłem wartym wg mnie rozważenia jest przyjęcie zasady, iż narracja dozwolona jest tak długo, jak długo nie wadzi ona szeroko rozumianemu interesowi państwa, albo zwaną inaczej - racji stanu.