Myślę, że powszechnie jestem znany jako Król nietypowych posunięć na froncie dreamlandzkiej dyplomacji. Dwa punkty. Po pierwsze nie pamiętam jakoś specjalnie całej sytuacji z Muratyką, trudno jest mi więc z perspektywy czasu ocenić, o co właściwie wtedy chodziło. Myślami sięgam do wyścigów Formuły Mikronacje i to jeszcze jako-tako siedzi w głowie, reszta niestety niewiele mi już mówi.
Autentycznie jestem ciekaw artykułu Edwarda, który zapowiadał, że coś na temat Nordaty się ukaże - i tego artykułu pożądam, licząc się z tym, że być może obejdę się znowu smakiem. Ten artykuł uznałbym za punkt wyjścia sytuacji „na ziemi” - i ewentualnie na jego bazie coś od siebie dopowiedział. Z braku laku, podrzucam to co pamiętam, z dużym dopiskiem wydaje mi się.
To o czym poniekąd piszesz wynika nie tyle z anachronicznego postrzegania Nordaty, co raczej z wizerunku Nordaty, którego Nordata od ponad dekady nie potrafi z siebie strząsnąć. Nie pomogło tu zdecydowanie zamknięcie Bialenii, państwa, które skutecznie potrafiło z tego wizerunku zrezygnować i które przez okres 2020-2023 było de facto takim samym obserwatorem Nordaty jak Dreamland czy Sarmacja.
O czym mówię - najprościej sobie wyobrazić za pomocą analogii - mikronacje to impreza weselna. Nie ważne kto się żeni, ważne jak podzieleni są goście. Przy jednym stole siedzą dorośli, popijają wino i dobrze się bawią w swoim towarzystwie - głównie dyskutując. Obecnie przy stole dorosłych siedzi Dreamland, trochę z tyłu może jeszcze Leocja, reszta dziadków na razie drzemie. Dalej masz dmuchany zamek, którego pilnuje dorosły - czyli Książę Sarmacji, a w środku radośnie skaczą wnuczęta z dziadkami. Zabawa przednia dla obydwu generacji, wina wnosić nie wolno. Gdzieś w rogu jest stolik młodych, zbuntowanych. Z jednej strony za starzy na dmuchany zamek, z drugiej strony za młodzi na frapujące dyskusje przy winie. Przy tym stoliku zasiada Nordata. Nie mówię tego złośliwie - po prostu opisuje pewne zjawisko, które zauważam - mówił o nim ostatnio Chamberlain:
Chamberlain pisze: ↑7 maja 2025, 16:42
Ja bym sugerował nawet zmianę nazwy państwa. Chyba pierwszy raz na nią trafiam i skojarzenia mam raczej humorystyczne. Wiem, że się już pewnie dawno przyzwyczailiście i nie zwracacie na to uwagi, rozumiem, że Nordata i w ogóle, ale obecne brzmienie raczej nie pomaga w budowaniu atrakcyjnej oferty dla userów 20+. Z samej treści artykułów wyłania się natomiast obraz społeczności, która samą siebie traktuje jak najbardziej poważnie, tym bardziej więc szkoda Waszej energii na wiosłowanie, gdy pontonik przecieka. Jednocześnie proszę nie odbierać tego jako wyzłośliwianie się. To moje pierwsze skojarzenie.
W podobnym tonie mówił JE Premier:
Wojciech Bombina pisze: ↑11 kwie 2025, 11:50
Co do Nordaty, tak punkt ciężkości się zmienił, przy czym chyba wszyscy nie do końca umiemy w to grać na nowych warunkach. Dodatkowo jesteśmy też w dużej masie z perspektywy młodych mikronautów boomerami, co także nie ułatwia nam zadania. Brakuje nam też infrastruktury, przez co nie jesteśmy atrakcyjnym partnerem dla małych podmiotów.
Wreszcie wspominając wypowiedź samego Edwarda:
Edward Ebruz pisze: ↑13 kwie 2025, 00:43
Mam jednak wrażenie, że wszystkie najbardziej wartościowe i spektakularne inicjatywy polskiego mikroświata z ostatnich 5 lat — Edelweiss, Leocja, Lumeria, wszystkie stemple, rajdy, znaczki, raporty i tak dalej — to jednak dzieło "boomerów”, którzy wciąż organizują nam zbiorową wyobraźnię. Również Bastion Pollin, swego czasu anonsowany jako remedium na problemy kurczącego się mikroświata, animowany jest w tej chwili przez trójkę mikronacyjnych dinozaurów (Karola Keane'a, Ronona Deksa i Diuka de Zayma, który jest z nami od czasu późnego plejstocenu).
Wspomniany punkt ciężkości, owszem, zmienił się, ale nie z korzyścią dla Nordaty, która zdążyła się już zestarzeć w każdym możliwym sensie tego słowa (i jako liczący sobie kilkanaście lat kontynent, i jako uczestnicy pewnej lokalnej „gry językowej”, która już dawno zjełczała). Tu i ówdze znajdziemy jednak "enklawy jakości”, zbliżające je do analogicznych przestrzeni ze starszej części mikroświata (chyba najwięcej w Winkulii). Za kilka dni wrócę do tego tematu w innym miejscu, więc tutaj jedynie sygnalizuję votum separatum.
Czy dzisiaj w ogóle można mówić o "młodych mikronautach”? Obie edycje dużego (w sensie próby) leockiego badania demograficznego (z lat 2021 i 2023) kończą się podobnym wnioskiem: bazę demograficzną stanowią mikronauci ze stażem 10+ lat. A gdzie znajdziemy tych (naj)młodszych, powiedzmy o stażu do 3 lat? Może z dziesięciu w 45-osobowej Sarmacji, po jednym w Voxlandzie i Federacji Nordackej? I to chyba wszystko. Oczywiście wszystko jest kwestią perspektywy, a zatem — względne. Z mojej perspektywy „młody” jest Andrzej Ordyński, któremu chyba niedawno stuknęło 15-lecie w mikroświecie. Dopływ świeżej krwi do mikroświata niemal ustał, podział na boomerów i resztę stracił rację bytu gdzieś około 2010 roku.
Nordata jako gorejąca piaskownica służąca jako pretekst do wojenki podjazdowej o piksele w praktyce - od napęcznienia II Federacji Nordackiej, dostała zakoli od hipoteki. Im dłużej wertuje forum nordackie (a to robię ostatnio z pewną nowoodkrytą zapalczywością) tym bardziej dochodzę do wniosku, że to starzenie się, o którym mówi Edward, jest właśnie wynikową tego, że zrobiło się zbyt stabilnie, towarzystwu odechciało się goreć ale jeszcze nie zauważyło, że wyrosło z
butów korekcyjnych. Nordata była kontynentem skrojonym pod pewien sposób rozrywki, będącym wyrazem pewnego buntu młodzieńczego i nie jest ona w stanie tego wizerunkowo przeskoczyć, nawet mimo faktu, że jej mieszkańcy „dorośli” i tworzą projekty, które może i są w 50% albo nawet i 150% tak dobre jak stary kurier, tyle, że zawsze będą widziane przez pryzmat rysowania ich świecówkami te 10 lat temu.
Krótko o wątku sarmackim i kryzysie dreamlandzkiej dyplomacji na Nordacie. W kontekście doświadczeń sarmacko-nordackich, widzę tutaj pewną sinusoidę i myślę, że ta sinusoida przewodzić nam będzie przez następne lata. Sarmacja ma potrzebę, wyrażaną być może nie tyle głosami jej stoliczka, co właśnie najmłodszych obywateli, by zapraszać kraje Nordaty do łóżka. Celem jest oczywiście dodanie kolejnych nowych subiektów, na poziomie psychicznym jest to coś z pogranicza MLMów. Tak to sobie przynajmniej wyobrażam. Wiele lat temu takie uniesienia przeżywała Bialenia. Zakończyło się to z jednej strony rozwodem, a z drugiej nie zmieniło tak naprawdę niczego, zwłaszcza na łamie stosunków samych Bialeńczyków do Sarmacji i ich nieodzownego podziału na obozy. Podobnie będzie podejrzewam z każdą nordacką mikronacją, która będzie wchodziła w tego typu konszachty z KS.
Dreamland, co do zasady, nie miał nigdy tego typu obywateli-biegaczy, którzy rozbudzaliby pożądanie między obiema stronami, a z drugiej strony jest państwem skoncentrowanym najmocniej na rywalizacji z Księstwem Sarmacji, które tradycyjnie albo samo zapraszało do swojej sypialni (tak jak WKE) albo z powodzeniem dobierało sobie pojedyncze tematy z forów zagranicznych, nie przejmując się ich zgłębianiem czy specjalnym wchodzeniem w konszachty. I tutaj wracam myślami do tego spotkania w Muratyce i coś mi świta, że chcieliśmy pomóc jej sprofesjonalizować się, dać jej szansę na wybicie się poza darmowe forum ct8 i osadzenie na opłaconym hostingu, u nas. Nie miało to na celu rozbijania Nordaty per se, co po prostu ugruntowania dreamlandzkiego przyczółka, z założeniem, że nic to nas nie będzie kosztowało, a potencjalnie stworzy jakiś fundament szerszej współpracy. Z perspektywy czasu to oczywiście nie miało żadnego sensu. Zarówno dlatego, że Nordata parę lat później sama przeskoczyła nas pod względem technologicznym, jak i dlatego, że ostatecznie niczego to jej nie dało w perspektywie percepcji domniemanej profesjonalizacji, po prostu oszroniło jej to trochę głowę. Ożywczy rozpierdol zastąpiono słusznym pytaniem - czym Nordata właściwie jest, co nie odbywa się raczej z korzyścią dla niej samej.
Natomiast na czas wtedy, wydaje mi się, że ludzie bawiący się na Nordacie byli po prostu niepoważni. Coś mi świta jakiś niesmak aferki discordowej. Nie wiem czy rozkręconej sztucznie, czy takiej prawdziwej. Nie wiem jakie to ma przełożenie na dzień dzisiejszy. Być może żadnego, tak zakładam.
Ilekroć wczytuje się w to, co niemrawo dzieje się za granicą, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dla Dreamlandu jeszcze tylko powroty starych zapaśników mają jakieś przełożenie na ogólne samopoczucie Królestwa. Kwestia współpracy czy konfliktu międzynarodowego jest w tej układance trzecio- albo i czwartorzędna. Myślę, że najbliższe lata będą dalej składały się z epizodów poważnej współpracy między KSami a Nordatą jak i z epizodycznych dram. Zarówno współpracę jak i dramy będą kreowały osoby, które i tak się tym od lat zajmowały - bo nie oszukujmy się - większość, która robi dzisiaj jakieś biznesy z Sarmacją robiła to też na początku swojej zabawy w mikronacje. Dreamland może tu robić dowolnej wielkości i intensywności ofensywy dyplomatyczne, ale nie sądzę by miało to faktycznie jakieś przełożenie na rzeczywistość. Nasza społeczność z zasady nie była zintegrowana w jakikolwiek sposób z ludźmi Nordaty i ludzie Nordaty, mimo swych najlepszych chęci, u nas więdli.