Słyszałem już różne rzeczy i to akurat jest jakiś kwiatuszek, jakby komplement. Jestem leszczem. To zapytam na serio: po kiego wała ta banda wandejsko-cipowych dziwolągów, pedałów i zjebów za mną non stop łazi i komentuje moje wątki? Nie macie się oczywiście czym zajmować, prawda? Gdy byłem na urlopie to jakoś stroniliście od dyskusji, nie wszczynaliście nowych tematów. Gdy wróciłem z urlopu to do czytania za wiele nie miałem. Nic nie wytwarzacie i nie robicie niczego pożytecznego, dlatego za "leszczem" łazicie i dostajecie szału różnych części ciała na słowa o pedałach, pierdoleniu Wisły i innych pierdołach, które piszę dla beki z takich fanatyków, jak to trafnie Aluś napisał. Szukacie sensacji, a w Dreamlandzie sensacja i świeżość to ja. Ale bez obaw, będę Was zostawiał sam na sam z tym rozmymłanym gangsterem, centralistą i kontrolerem Alfredem, aby Dreamland mógł być potęgą, a Wy moglibyście rozwijać tu swoje pasje i zainteresowania, które przecież macie, i które ja Wam uniemożliwiam rozwijać, albo jak mówi Premier, zabieram miejsce, wszystkie fotele jakie się da. Bo macie te pasje, nie? Bo chcecie zajmować te fotele, co ja zwalniam, nie? Pokazał to przecież fotel Marszałka Parlamentu. Wszyscy się na niego stadnie rzucili. Tajwański lub ukraiński parlament - deputowani się okładali po mordach, aby zająć mój fotel. Na to nie dało się patrzeć bez zimnego piwka i popcornu. Takie ten fotel miał branie. O innych nawet nie wspomnę. Bóldupicie, bo jest mnie za dużo, że do kostek mi nie sięgacie. Ale reagując na to nie chcecie sami rosnąć tylko obciąć mnie, bym był równy Wam, karzełkom. To jest Wasza recepta na rozwój Dreamlandu - pierdolenie o niedojebanej Wiśle czy innych chujostwach, które z życiem Królestwa mają tyle wspólnego, co Ipanienko z szlachectwem. A Alfred się z tego cieszy, ponieważ jest spokojny, że nie jesteście kreatywni, bo to do bólu kontrolowalne jest. Cieszy się, że ma za poddanych takie cipy. Kreatywność i brak kontroli nad nią go przeraża, bo to człowiek, który musi mieć nad wszystkim bezpośredni nadzór. Ktoś tu pisał o jakiejś biznesnacji. Nie czytałem tego wątku, ale jakby przyrównać Dreamland czy zlikwidowaną WKE do biznesu, to Alfred chce je prowadzić jako samozatrudniony - mieć nad wszystkim bezpośrednią kontrolę i robić po swojemu. Takie firmy nie rozwijają się. Zostają małymi firmami, a ich właściciel haruje od rana do wieczora, narzeka na brak wolnego czasu i na wszystko, co inni mogą wymyślić, bo on jest najważniejszy i najmądrzejszy. Wszystko ma być tak, jak on chce. W jego rachunku takie cipeczki jak członkowie bandy wandejsko-cipowej to zera. Zera są wygodne, ani nie pomagają, ale co ważne, a może najważniejsze to nie przeszkadzają, nie wymądrzają się, broń Boże nic nie tworzą na boku. Z Was są takie zera. I będziecie za mną tu łazić, zaczepiać, wydurniać się, ilekroć będę coś pisał, na co zorganizowana grupa przestępcza Alfreda będzie kręcić nosem.
(-) Daniel von Witt