Wypowiedź JKM sugerowała, że pomysł - jeśli przeszedłby przez Parlament to mógłby spotkać się z wetem królewskim, które obroniłoby Wasze prawo do posługiwania się sierpem i młotem (choć cały czas uważam, że wibrator i sedes byłyby lepsze). Nie wie szanowny lord również kto poparłby wprowadzenie zakazu używania symboli komunistycznych i już się tego nie dowiemy znając nastroje na wczoraj, gdyż do głosowania nad poprawkami ani nad Kodeksem w wersji na wczoraj nie będzie. Gdyby JKM nie wypowiedział się w sprawie tak jak powyżej, projekt szedłby dalej. Mielibyśmy z tego powodu tylko więcej zabawy.PTR pisze:Dziękuję Monarsze, że swoją wypowiedzią dał Towarzyszowi Premierowi pretekst do wycofania się z tego idiotycznego pomysłu. W końcu nie chcielibyśmy, żeby został upokorzony bardziej niż w tej chwili. Faktem jest, że oprócz samego Premiera nikt takiego rozwiązania nie poparł. Premier znalazł się na lodzie, rozpaczliwie szukając ucieczki. Wypowiedź Króla, która zresztą nie zawierała ani pół słowa sugestii użycia weta, była dla niego ostatnią deską ratunku.
Gdyby nie było sugestii nie wycofałbym art. 32 ust. 2. Kodeks jako taki jest cenniejszy od tego spornego przepisu.PTR pisze:Wczoraj była mowa, że to sugestia weta była przyczyna wycofania projektu. Dziś słyszymy wyjaśnienie, że to był przecież tylko żarcik i próba rozgrzania politycznej sytuacji. Cóż, taka próba tłumaczenia może budzić jedynie uśmiech - w końcu nie jest pierwszy raz, kiedy ten Premier ucieka przed odpowiedzialnością za swoje działania. Bo przecież nie były prawdziwe.
Powtarza Pan cały czas bzdurne kłamstwa. Zakaz używania określonych symboli w propagandzie nie równa się eliminacji opozycji. Nie popełniłem żadnego błędu związanego z tym spornym przepisem. Kopnąłem Was jedynie w te zafajdane zady. Za wszystkie swoje działania biorę pełną odpowiedzialność i nie udaję, że sprawy nie było. Mówię jedynie, jakie były motywy.PTR pisze:Powiedzmy sobie szczerze. Premier, który próbuje wcisnąć do legislacji eliminację opozycji, po czym nagle się wycofuje się, twierdząc że to była "pozoracja" nie może być traktowany poważnie. Ani w kraju, ani za granicą. Jeżeli Towarzysz Premier, zamiast się przyznać do błędu, próbuje dziś twierdzić, że nic nie miało miejsca - proszę bardzo. Proszę się tylko nie dziwić, jeżeli przyszłe wypowiedzi Towarzysz, tudzież wydawane przez Towarzysza akty prawne mogą być również traktowane jako zwykły żart.
(-) Daniel książę von Witt
Premier Rządu Królewskiego