Chamberlain pisze:Jeśli to żart, to wyjątkowo kiepski. Wygląda na to, że "miłe i otwarte" przyjęcie miałoby miejsce wówczas, gdybyśmy się wszyscy zapisali do partii komunistycznej i zaczęli rysować penisy w paincie. Bo że do tego sprowadza się v-komunizm, to już inna sprawa. Wyjątkowo przykra.
Mija się Towarzysz z prawdą, bo w to że nie potrafi Towarzysz odczytać i odnieść się do kluczowych kwestii na które zwróciłem uwage, to nie chce mi się wierzyć. Widzę, że to Wittowska szkoła retoryczna w natarciu - pominąć niewygodne elementy wypowiedzi, zamiast się z nimi zmierzyć.
Miłe i otwarte przyjęcie byłoby, gdyby dla odmiany rodzimi przeciwnicy komunistów nie sięgali po pseudoargumenty z kategorii "KPD to zewnętrzne siły nacisku", "komunizm jest obcy w Dreamlandzie, nikt go nie popiera", "komunizm to tylko penisy w paincie" i generalnie próbować przenieść spór polityczny na płaszczyznę kreowania wizerunku przeciwnika, zamiast dyskutować na przestrzeni merytoryki. Założenia programowe KPD zostały przedstawione w manifeście. Uprzedzając - nie, nie ma tam narysowanych penisów.
Z drugiej strony - KPA nie zdecydowało się przedstawić jak dotąd żadnego programu, zbioru postulatów i tak dalej. W tej sytuacji należałoby chyba powiedzieć, że cały konserwatyzm KPśwA ogranicza się do sarkania na komunistów i wulgarność? A wszyscy konserwatyści to stare (i młode) dziadki, które potrafią tylko pierdzieć pod siebie i narzekać, jaki to Dreamland kiedyś był wspaniały. Czy tak ma wyglądać polityczna debata w tym kraju? Ja sam nie mam zamiaru się w coś takiego angażować. Postawiony przed czymś takim - wolę rysować penisy w paincie.
"Niepokój i sprzeciw konserwatystów" budzi fakt, że chcecie ograniczyć władzę króla, który tę władzę sam sobie od dnia koronacji ogranicza?
Nie raz i nie dwa to ostatnio tłumaczyłem (odsyłam choćby do wątku przywitania tow. Novitiusa). Ale napiszę o tym artykuł, bo w sumie czemu nie.
Nawet jeśli prywatnie ten czy ów "monarchofaszysta" pozwoli sobie na mniej dyplomatyczną refleksję, to różnica między nim a Pańskimi towarzyszami polega na tym, że robi to właśnie prywatnie, bez gwałcenia oczu całej reszty. (...) Swoją drogą, z tego co zdążyłem zauważyć, głównym wyróżnikiem "monarchofaszyzmu" jest właśnie organiczna niezdolność do tego rodzaju języka, wyśmiewany tu "powagizm" i "kijwdupizm". Więc albo mamy tu do czynienia z dwoma światami, albo okrężną drogą przyznaje Pan, że żadnej różnicy tu nie ma. I że wszystko sprowadza się do samokontroli, z którą "komuniści" nie dają sobie rady.
Czyli lepiej być hipokrytą?
Generalnie rzecz biorąc postawa wandokomunistów w tej kwestii nie polega na tym, że to jest puszczenie hamulców, czy nastoletniego buntu, jak starałby się Towarzysz sugerować. Dla mnie - i jak sądzę dla innych - po prostu reguła która rządzi tym, że "wulgaryzm jest zły" jest dla nas reliktem. Ja nie mam problemu, żeby powiedzieć komuś "spierdalaj" w sposób zgodny z dyplomatycznym protokołem, tak żeby poczuł przypływ emocji na myśl o zbliżającej się podróży. Mogę oczywiście nazwać kogoś skurwysynem w sposób w pełni zawoalowany i kurtuazyjny. Tyle, że nie widzę w tym sensu. To dla mnie czyste filisterstwo, dulszczyzna. Jeżeli coś mamy eliminować ze swojego języka to negatywne emocje stojące zarówno za wulgaryzmami, jak i w pełni kulturalnymi zamiennikami, a nie Wandzie ducha winne poszczególne słowa.
Myli Pan rzeczywistości. W mikroświecie nie da się "nie czytać" czy "ignorować". Nie na tak małej "powierzchni", gdy to, czego chcielibyśmy z jakichś względów obejść bokiem, atakuje nas jednocześnie na forum (w kilku czy kilkunastu równoległych wątkach), na stronie głównej i Planecie Mikronacje. Mam sobie ustawić filtr i skoncentrować się na dziale ogłoszeń urzędowych?
Ja tam nie wiem. Osobiście omijam rozliczne nużące mnie wątki związane z elderlandzką wojskowością, wittowską biurokracją w Unii Saudadzkiej i innymi sprawami, które mnie nie dotyczą i nie sprawiają mi większej przyjemności. Również czytając Planetę potrafię pominąć wieści z państw które mnie nie interesują oraz agencji, co do których poziomu mam niskie mniemanie. To nie jest trudne, nie kliknąć w jakiś wątek, jeżeli się nie chce go czytać.
Zastępczo można wybrać się do toalety w pierwszym lepszym gimnazjum lub liceum.
Coś musiało się wiele zmienić w tych rysunkach od czasu mojej edukacji :)
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)