Jakże bardzo się mylisz. Po pierwsze nie jest to żadne marnotrawstwo. W robieniu map doszedłem do takiej wprawy, że zaznaczenie lub skasowanie jakiegoś państwa na mapie jest dla mnie jak pstryknięcie palcami. Po drugie mapy polityczne wytwarza Królewski Instytut Kartograficzny -
instytut naukowy a nie polityczny (!) Maksymalnie wytłuściłem to sformułowanie, bo jak widać mało kto rozumie działalność KIKu we właściwy sposób. KIK nie działa na zamówienie polityczne żadnego państwa, nawet na zamówienie Dreamlandu! Obecnie jest to być może zamazane, bo jestem i kartografem i premierem, reprezentuję dwa różne podmioty i naprawdę staram się oddzielać cele i zadania jednego od drugiego. Oczywiste jest też, że Dreamland korzysta z KIKu, ale jedyną mapą kikowską wykonaną stricte na zlecenie Dreamlandu jest mapa państw uznawanych przez Królestwo Dreamlandu. Dostępna jest na stronie naszego MSZ:
Mapa państw uznawanych przez Dreamland (listopad 2014)
Ta mapa jest zrobiona na zamówienie polityczne, ale jednocześnie pokazuje ona pewien stan faktyczny, jest zgodna z prawdą na moment swojego wydania, tak więc przesłanki naukowe są tu też spełnione. KIK nie wykonuje jednak map fałszujących rzeczywistość, tak jak w przypadku Awary Południowej - wciąż należy ona do Scholandii, spór nie został zażegnany i takie są fakty. Trzeba to pokazać, bo taka jest rzeczywistość. I KIK to robi. Jednym się to podoba innym nie - trudno. Ale takie są tu standardy pracy.
Identycznie sprawa ma się w przypadku dowolnego państwa. Państwa ludzi młodych, często dwa razy młodszych od przeciętnego Dreamlandczyka jest oczywistym, że nie będą od razu tak "wypasione" jak Dreamland, Sarmacja czy Skarland. Przecież Dreamland, Sarmacja i Skarland też były na początku słabiutkimi tworami młodych ludzi co do których przyszłości nikt pewnie się wypowiedzieć nie mógł. Ale dzisiaj ludzie w tych krajach roszczą sobie prawa do oceniania innych początkujących mikronautów i ich państw. "to jest yoyonacja", "to jest jakieś gówno", "oni nie przetrwają miesiąca", "tam jest żałosny poziom", "ich kraj składa się z klonów", "ich kraj jest niegodny bycia na mapie" itd. Zawsze gdy czytam takie teksty zastanawiam się, kim są ludzie, którzy zabraniają innym zabawy, krytykują do przesady, obrażają, drwią z tych młodych tworów. Czy np. Ty masz prawo oceniać, kto w mikronacjach może się bawić, a kto nie może? Który kraj można zaznaczyć, a który nie można? Dlaczego klony z Brodrii czy Batawii są gorszymi klonami od tych z Rotrii czy z Hasselandu? Jeżeli nie zaznaczamy na mapie państw klonów to może skasujmy też Hasseland i Rotrię? Może załapią się też inne kraje do "kasacji"? Kto i jak miałby pilnować świat przed klonami? ...
Królewski Instytut Kartograficzny kreśli na mapach politycznych Mikroświata państwa wirtualne. Robione jest to na podstawie kryteriów, które świadczą o tym czy coś państwem jest czy nie jest. Jeśli jakikolwiek twór polityczny jest państwem to musi być zaznaczony na mapie, a musi bo posiadanie terytorium jest wymogiem uznania za państwo. A to, czy Dreamland uznaje te państwa, czy one mi się prywatnie podobają czy nie, czy lubię tamtejszych ludzi czy nie, czy prezentują wysoką jakość czy niską - to wszystko nie ma znaczenia!, bo KIK nie jest od tego, by takie sprawy oceniać!
(-) Daniel markiz von Witt
Kartograf Królewski