Alus pisze:Ale kurwa, co ciebie obchodzi jak ludzie żyją? Chcesz żyć po swojemu, to nikt ci nie zabrania. Ale nie zmuszaj innych, by w imię twojego dobrostanu psychicznego musieli żyć w piekiełku, jakie im gotujesz.
Nie mówię, że w moim idealnym świecie to komunistów i anarchistów rozstrzeliwałbym na śniadanie. Mówię o tym, że mass media jeszcze przyklaskują tej degeneracji i to mnie martwi. O tym, że w dobie żerującego konsumpcjonizmu i ludzi pędzących na łeb, na szyję za hajsem dzieci się nie rodzą, a TVNy i tym podobne jeszcze przyklaskują i dają reportaże typu jak ostatnio widziałem "Białe związki. Czy małżeństwo potrzebuje seksu?"(Oczywiście jestem świadom, że TVN to żadne źródło, ale miałem okazję widzieć kawałek)Każdy seksuolog powie ci, że od tego można mieć zaniżone samopoczucie i to nie zdrowe.
Zaraz społeczeństwo tak się zatraci w tym swoim progresywiźmie i postępie, że mimo udowodnienia pochodzenia człowieka od małpy będziemy szkalować ludzi propagujących zwykły obowiązek żywych istot - rozmnażanie się. Dewiacje seksualne będzie się chwalić, a jednocześnie facetów patrzących na kobiety nazywać zboczeńcami. Możesz powiedzieć, że przesadzam... Ale samo kierowanie się w takim kierunku jest tragiczne. Problemem nie jest to, że ludzie mają inne zdanie, a to że wartości moralne na świecie upadają i powoli narody są europejskie wypierane przez muzułmanów; przez tych poruszonych we wspomnianym przeze mnie wcześniej barbarzyńców. I na swój sposób im zazdroszczę... Może nie stosunków tylko wewnątrz małżeńskich, bo u nich małżeństwo jest i z dziewczynką jeszcze przed pierwszym okresem i to są zboczenia, ale jakoś tam kobiety nie mają problemów z opieką nad wieloma dziećmi, jakoś mogą się nimi zajmować, jakoś jest tam podział społeczeństwa i mentalne średniowiecze, a jakoś żyje im się świetnie. Na tyle, że muzułmanki drą japę na białych mężczyzn jakimi to nie są rasistami, a nie mówią słowa o swojej tradycyjnej "dyskryminacji".
Nie chciałbym wchodzić między ludzi, gdybym mógł im zaufać. Ale cywilizacja z uśmiechem na ustach dąży do zagłady.
EDIT: Nie wiem w jakiej Polsce ty żyjesz, ale mnie się z roku na rok żyje coraz lepiej. Ale to trzeba się zabrać za robotę, a nie siedzieć przed komputrem i utyskiwać, że nie jesteś milionerem akurat z tego powodu, że jesteśmy kolonią.
Ja nie potrzebuję milionów. Na liście moich marzeń nie ma zajebistych luksusów, nowiutkich samochodów i nowych lasek co dzień. Cały mój wykład w zasadzie pozwalał wywnioskować, że bardziej martwię się o społeczeństwo, niż o siebie, bo mi jest dobrze.
To jest to myślenie którym gardzę... narzekasz, bo nie masz pieniędzy. W końcu nie można być bez nich szczęśliwym... W końcu oprócz nich nie ma życia, idei i wartości dla których warto żyć.