Re: Proklamacja Sułtanatu Dreamlandu
: 22 sty 2017, 20:18
Wobec tego witamy kolejnego psychofana.MAP pisze:Przyznaję, że nie jestem na bieżąco z Dreamlandem. Do tej pory nie miałem w tym celu ani żadnej z tego korzyści.
Najstarsze państwo wirtualne
https://forum.dreamland.net.pl/
Wobec tego witamy kolejnego psychofana.MAP pisze:Przyznaję, że nie jestem na bieżąco z Dreamlandem. Do tej pory nie miałem w tym celu ani żadnej z tego korzyści.
Ale my nie rozmawiamy. Popiskujesz spod podeszwy mojego buta, a ja właśnie sięgam po słoik z formaliną. Trafisz do mojej kolekcji. A ja nie odpuszczam.MAP pisze:Nie schlebiaj sobie. Interesuje mnie Dreamland, nie ty. Rozmawianie z kimś, kto tak bardzo nie wie i nie rozumie - bezcenne.
Dziękuję, widziałem w Internecie jak kończą się zabawy ze słoikami. Nie jara mnie, wolę tradycyjnie.Gaston de Senancour pisze: Ale my nie rozmawiamy. Popiskujesz spod podeszwy mojego buta, a ja właśnie sięgam po słoik z formaliną. Trafisz do mojej kolekcji. A ja nie odpuszczam.
W celu rozwijania korzystnych stosunków bilateralnych i wzrastania w odwiecznej przyjaźni dreamlandzko-sarmackiej.Torkan Ingawaar pisze:W jakim celu interesuje się dziadek Dreamlandem? Czyżby kolejna inwazja na Scholandię?
Nie ma takiej potrzeby. Niepodległa Sclavinia i niepodległy Baridas są z nami w bardzo dobrych stosunkach, Gellonia jest martwa, a przyjaźń dreamlandzko-teutońską wygodniej będzie budować już po odzyskaniu przez Teutonię suwerenności. Natomiast z samym Pacem i Robertem Januszem raczej nie warto się przyjaźnić.MAP pisze: W celu rozwijania korzystnych stosunków bilateralnych i wzrastania w odwiecznej przyjaźni dreamlandzko-sarmackiej.
Kiedy wrócisz z Baridasem do Dreamlandzkiej ojczyzny? :) Nawet CI herb odnowiłem! :)MAP pisze:Jestem trochę dłużej w mikroświecie, może dlatego nie podniecam się tak takimi sytuacjami? People come, people go, people return. Nawet Wandystan dwa razy klękał.
Parsknąłem na monitor. Naprawdę daleko mi do zakrzywiania rzeczywistości po to, żeby nie widzieć obiektywnie nieprzyjemnej sytuacji. Nie przeczę choćby, że w dzisiejszym Wandystanie dzieje się źle. Ale nazywanie klękaniem zjednoczeń, z których pierwsze odbyło się na zasadach dających mandragorom uprawnienia w zasadzie szachujące całą centralę, a drugie co prawda nie wiązało się już z aż takimi ustępstwami formalnymi, ale również przeprowadzone zostało po długich miesiącach intensywnych, aktywnych zabiegów Sarmatów, przy naszej postawie „no ostatecznie to w sumie czemu nieeeee” − to jednak odrobinę niepoważne. MAPciu, kiedy za ciebie wychodziłem, byłeś mimo wszystko rozsądniejszy.MAP pisze:Nawet Wandystan dwa razy klękał.