Fiodor Swirydiuk pisze:Ja miałem pomysł aby zrobić coś ala waluta mikroświatowa o wartości 1000 postów, a wszystkie waluty byłyby oceniane względem ilości postów w miesiącu.
A jak to się ma do prawa popytu i podaży? W przypadku aktywności jest nawet logiczne, że jesteśmy w stanie za nią więcej zapłacić, kiedy występują jej braki, a cena za aktywność spada, gdy jej ilość drastycznie wzrasta. W dodatku nie wiem, dlaczego wolumen liczby postów (najprostszego miernika do określania aktywności) miałby decydować o wartości waluty danego państwa. Przykładowo ja oceniam wartość liberta na podstawie tego, że: ciągle się go dodrukowuje, w Sarmacji są wysokie podatki i opłaty, Sarmacja co jakiś czas zmaga się z widmem bankructwa. To słabiutka waluta. Dream jest mocniejszy w porównaniu z libertem.
Ivo pisze:Już prędzej napisałbym (gdyby mi się chciało) bazar na którym można by było wystawić oferty kupna lub sprzedaży waluty wraz z ceną i niech się zaintersowani dogadują lub nie. Mam bowiem wrażenie, że taki libert w stosunku do dreama nie jest wart tyle ile postów naklepali Sarmaci, a tyle ile pan von Witt lub Torkan jest skłonny zań zapłacić w dreamach.
To jest właściwe moim zdaniem podejście: rynek, na którym kupujący i sprzedający umawiają się co do ceny waluty. I np. Pan przychodzi i chce kupić dreamy po cenie 1 libert = 4 dreamy, ale ja wtedy mówię np. "wasz kraj bankrutuje, ciągle wszystkich opodatkowuje, drukuje liberty - to za duże ryzyko dla mnie, abym kupił liberty po tak wysokiej cenie, dlatego proponuję 2 liberty za 1 dreama". Uczestnicy takiego rynku sami podejmowaliby decyzje na podstawie swych przeczuć i wiedzy o gospodarce danego państwa, a nie o tym, jak bardzo jest ono gadatliwe.
(-) Daniel książę von Witt