Zbitka "żydów i murzynów" użyta jako odpowiednik [tu wstaw grupę etniczną].
Hewret Faradobus pisze:Niekoniecznie musi być tak. W sumie tutaj możemy tylko gdybać, przywoływać teorię i założenia danej ideologii. Ale nie wiemy w jakich sytuacjach dane programy się sprawdzą.
Widzę, ze zbliżasz się do faktycznego rozdźwięku między ruchem i ideologią - co jest prawdą, bo zawsze oddziaływują na siebie pośrednio. Problem jest taki, że to nie usprawiedliwia ani jednego, ani drugiego. A nacjonalizm jest nie do obrony na żadnym z tych dwóch pól.
Może być tak, że nazista będzie dążył do eksterminacji innych narodowości - gdyż takie będą mu przeszkadzać, a swój naród uważać za świętość; "zwykły" nacjonalista będzie "pilnował", aby mniejszości narodowe nie narzucały swoich praw większości, a patriota będzie dbał o historię, pamięć swojego narodu, o wzajemne poszanowanie, z tymże nie będzie używał żadnych środków powszechnej przemocy. A jeśli zajdzie taka potrzeba, to stanie z karabinem w ręku w obronie własnej ojczyzny, nawet jeśli miałby bronić w tym mniejszości narodowych.
Piękna laurka. Tyle, że rzeczywistość ją brutalnie weryfikuje.
Mamy Sebę - działacza ONR. Na codzień zwykły chłopak, a w organizacji robi sporo dobrego - z kolegami odmalowują płoty zabazgrane grafitti, jeżdżą na obozy harcerskie, trochę bawią się w rekonstrukcję historyczną. Na manifestacjach hajluje z resztą i krzyczy "śmierć pedałom".
Mamy (cofamy się w czasie o kilkadziesiąt lat) Mariana, zwykły gospodarz ze wsi, porządny, dusza człowiek, polityką w sumie się nie przejmuje, choć za patriotę się uważa. W sumie ciężko dociec, dlaczego pewnego dnia z kilkoma innymi ze swojej wsi zabrali ze wsi kilka Żydówek do pracy w polu, po czym, po skończonej robocie, zgwałcili je i zabili.
To może Tomek - niezły student z większego miasta, ale bez przesady, normalny, głosuje na PO więc żadne tam pisowskie brednie - co nie przeszkadza mu w domu przy kompie pisać zabawnych komentarzy, o tym, że do kozojebców trzeba strzelać na granicach, bo jak przyjdą to będą gwałcić białe kobiety i zrobią kalifat.
I tak dalej i tak dalej. Oczywiście można dopasowywać metki, ale obawiam się, że nie zawsze będą pasować. A na pewno nie powiedzą nam nic o zjawisku jakiego doświadczamy. Zjawisku, w którym przejście od szanowania pamięci historycznej do chwalenia Holocaustu nie jest stopniowe. Gdzie przemoc nie jest kwestią wypracowywanej przez lata nienawiści podpartej ideologiczną podbudową, ale nagłym ujawnieniem się wcześniej wypartych tendencji. Nie da się sprowadzić problemu przemocy do powiedzenia "to nie my, to ci bardziej radykalni, faszyści, my jesteśmy porządni polscy patrioci".
Aby zniknęła przemoc narodowościowa i rasistowska to nacjonalizm - każdy, nawet najbardziej "umiarkowany", musi zostać całkowicie wykorzeniony.