[KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
- Marcin Mikołaj
- król-senior
- Posty: 1302
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:52
- Numer GG: 6042777
- NIM: 906544
- Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre; Zjednoczone Księstwo - Książęce Miasto Buuren
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Panie Premierze,
Słowem wstępu - Korona nie jest chorągiewką, którą można przestawiać w miarę potrzeby, w tym włączać i wyłączać jej działanie w sferze politycznej. Nie tak całkiem dawno temu podnoszone przez WE było to, że Korona nadużywa swojej władzy wstrzymując/krępując/uniemożliwiając rozwój innych poszczególnych władz w Królestwie w tym Rządu Królewskiego jako władzy wykonawczej. Ten oraz wiele innych przykładów w tym prywatna korespondencja i wypowiedzi publiczne dobitnie wskazywały, że w oczach Waszej Ekscelencji Korona powinna prowadzić politykę wspomagającą, a nie wiodącą w Królestwie. Skoro zatem, Korona powinna sprowadzać się do roli bardziej administracyjnej i ostatecznej nie bardzo rozumiem w czym tkwi problem przy wprowadzaniu zmian?
W chwili obecnej pojawiają się jedynie luźne propozycje, luźne rozmowy, luźne spostrzeżenia - jak słusznie zauważył ax. de Brolle czas najwyższy, aby je sfinalizować. Korona w sytuacji gdy zostanie zainicjowany odpowiedni wątek przez organy czy to władzy ustawodawczej, czy też wykonawczej aktywnie włączy się w rozmowy i podejmowanie decyzji, jeżeli tylko będzie tego wymagała dana sytuacji. Korona cały czas od strony technicznej była, jest i będzie prowadziła aktywną współpracę - zważyć jednakże należy na fakt, że nie wszystko jest możliwe do zrobienia w czasie "na wczoraj", czasem problemy techniczne są bardziej złożone.
W zakresie całkowitego resetu - konieczne jest ustalenie czym ten reset ma być? Zmiana witryny internetowej przy przenoszeniu serwisów jest w zasadzie problemem dość sporym - KSI obecnie opierają się tylko o Koronę.
Korona przyjmuje strategię pomocniczą przede wszystkim z uwagi na pojawiające się w przeszłości zarzuty, podkreślę raz jeszcze - Korona to nie marionetka, od której można wymagać zachowania takiego a takiego według własnych upodobań.
Bez względu na powyższe, aktywny udział Korony w działaniach zarówno władzy ustawodawczej jak i wykonawczej będzie wyrażany w każdej sytuacji gdy Korona uzna to za konieczne i będzie to podyktowane dobrem Królestwa.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Słowem wstępu - Korona nie jest chorągiewką, którą można przestawiać w miarę potrzeby, w tym włączać i wyłączać jej działanie w sferze politycznej. Nie tak całkiem dawno temu podnoszone przez WE było to, że Korona nadużywa swojej władzy wstrzymując/krępując/uniemożliwiając rozwój innych poszczególnych władz w Królestwie w tym Rządu Królewskiego jako władzy wykonawczej. Ten oraz wiele innych przykładów w tym prywatna korespondencja i wypowiedzi publiczne dobitnie wskazywały, że w oczach Waszej Ekscelencji Korona powinna prowadzić politykę wspomagającą, a nie wiodącą w Królestwie. Skoro zatem, Korona powinna sprowadzać się do roli bardziej administracyjnej i ostatecznej nie bardzo rozumiem w czym tkwi problem przy wprowadzaniu zmian?
W chwili obecnej pojawiają się jedynie luźne propozycje, luźne rozmowy, luźne spostrzeżenia - jak słusznie zauważył ax. de Brolle czas najwyższy, aby je sfinalizować. Korona w sytuacji gdy zostanie zainicjowany odpowiedni wątek przez organy czy to władzy ustawodawczej, czy też wykonawczej aktywnie włączy się w rozmowy i podejmowanie decyzji, jeżeli tylko będzie tego wymagała dana sytuacji. Korona cały czas od strony technicznej była, jest i będzie prowadziła aktywną współpracę - zważyć jednakże należy na fakt, że nie wszystko jest możliwe do zrobienia w czasie "na wczoraj", czasem problemy techniczne są bardziej złożone.
W zakresie całkowitego resetu - konieczne jest ustalenie czym ten reset ma być? Zmiana witryny internetowej przy przenoszeniu serwisów jest w zasadzie problemem dość sporym - KSI obecnie opierają się tylko o Koronę.
Korona przyjmuje strategię pomocniczą przede wszystkim z uwagi na pojawiające się w przeszłości zarzuty, podkreślę raz jeszcze - Korona to nie marionetka, od której można wymagać zachowania takiego a takiego według własnych upodobań.
Bez względu na powyższe, aktywny udział Korony w działaniach zarówno władzy ustawodawczej jak i wykonawczej będzie wyrażany w każdej sytuacji gdy Korona uzna to za konieczne i będzie to podyktowane dobrem Królestwa.
(-) Marcin Mikołaj, R.
- Daniel von Witt
- Posty: 13223
- Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
- Numer GG: 41404078
- NIM: 877416
- Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Jeżeli dyskusję o tym, jak ma wyglądać państwo – w tym czy będzie ono wciąż istniało, a jeśli tak to czy w tym, czy w innym kształcie, można prowadzić bez aktywnego udziału Korony, która za aprobowanie i wdrażanie wielu zmian jest władna odpowiadać, to ja w tym sensu nie widzę. Nie jest to dyskusja o roli i miejscu Korony, dlatego pominę część wypowiedzi WKM, niemniej swojego zdania o większej odwadze przywódcy nie zmieniam. Tym bardziej wtedy, gdy widać, jak dogorywa Izba Poselska, która zarzyna wałkowane tam na siłę projekty ustawodawcze właśnie z powodu braku aktywnego przywództwa tego organu władzy. Niemal miesiąc po tym, jak powinna już nie istnieć, a dzisiaj zapewne powinniśmy już głosować w wyborach senatorów.
Przechodząc jednak do rzeczy. Reset to w moim rozumieniu zmiana:
(1) obrazu państwa, gdzie mamy głównie:
Na koniec dodam też, że wiele rzeczy nie może być zaproponowane dopóty dopóki wciąż istnieje Izba Poselska. Rząd Królewski chciał przeprowadzić czystki w ustroju na skalę masową (np. pierwsza ustawa nuklearna), jednak w IP stwierdzono, że powinien zająć się tym nowy Parlament. Efekt znamy – nowy Parlament nie może wciąż powstać, bo ten co wzywał to przystopowania to sobie po prostu bimba z obowiązków.
(-) Daniel markiz von Witt
Premier Rządu Jego Królewskiej Mości
Przechodząc jednak do rzeczy. Reset to w moim rozumieniu zmiana:
(1) obrazu państwa, gdzie mamy głównie:
- /1/ państwo „informatyczne” – strona główna, rejestry, systemy
/2/ państwo „symboliczne” – nazwa państwa, symbole, definicja nowego Królestwa, „klimat epokowy”
/3/ państwo „obszarowe” – ziemia, mapa, nazewnictwo
/4/ ustrój państwa – władza, administracja
/5/ profil (specjalizacja) państwa – to, o czym mówiliśmy już w tym wątku: państwo przyjazne dla kultury i nauki (państwo artystów, intelektualistów, naukowców)
- /1/ ideologię „obywatela” – kim ma być „członek wspólnoty dreamlandzkiej” w sensie fundamentalnym? Obywatelem państwa demokratycznego czy poddanym Korony (klimat „epokowy”)? Jeśli obywatelem – jak go definiować i w jakie prawa wyposażyć? Jeśli poddanym – jak go definiować i w jakie prawa wyposażyć? Itd.
/2/ identyfikację rejestrową „obywatela” – czy imiona i nazwiska, praenomeny będą mogły być tylko „klimatyczne” czy dowolne (jak dzisiaj), czyli czy będzie możliwość istnienia także kont o nazwach żartobliwych, pogardliwych, prześmiewczych i głupich (dzisiaj jest taka wolność wyboru) czy tylko dopuszczalnych w obrębie „klimatu epokowego”? Itd.
/3/ identyfikację realną „obywatela” – czyli jakie musi być nasze państwo, aby przyciągać konkretną osobę z reala i kim on ma być, co oczywiście będzie wiedzieć tylko ta osoba, ale dzięki naszemu przekazowi będziemy mogli z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, kto do nas przychodzi – innymi słowy co musi lubić dana osoba, by polubić nasze Królestwo? Itd.
Na koniec dodam też, że wiele rzeczy nie może być zaproponowane dopóty dopóki wciąż istnieje Izba Poselska. Rząd Królewski chciał przeprowadzić czystki w ustroju na skalę masową (np. pierwsza ustawa nuklearna), jednak w IP stwierdzono, że powinien zająć się tym nowy Parlament. Efekt znamy – nowy Parlament nie może wciąż powstać, bo ten co wzywał to przystopowania to sobie po prostu bimba z obowiązków.
(-) Daniel markiz von Witt
Premier Rządu Jego Królewskiej Mości
- Daniel von Witt
- Posty: 13223
- Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
- Numer GG: 41404078
- NIM: 877416
- Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
I. IDENTYFIKACJA
Postulat/propozycja: likwidacja Królestwa Dreamlandu i stworzenie nowego Królestwa.Opis: Dreamland to relikt przeszłości. Stara społeczność, która już dawno straciła wolę do dynamicznego kształtowania państwa. Żyję w Królestwie od czerwca 2012 r. i każdy młody obywatel, który przybył tu od czasu moich narodzin i jakoś chociaż minimalnie się zaktywizował, dzisiaj już tu nie funkcjonuje. Ci najaktywniejsi emigrowali, ci mniej aktywni po prostu gdzieś tam przepadli. Jestem jednym z ostatnich spośród ludzi tej daty i również jestem osobą, która do Dreamlandu nie pasuje. Widać to po proporcjach całej populacji do populacji gadającej i całej populacji do populacji działającej. Te proporcje, nawet bez liczenia i tylko na oko są rażąco odbiegające od podobnych w innych krajach. Tam państwo równa się ludziom gadającym i działającym. U nas państwo równa się gapiom. To państwo trzeba więc zniszczyć, bo wszyscy przywykli, że Dreamland taki jest. A taki Dreamland nie może się rozwijać. Polecam więc zniszczenie i zbudowanie normalnego Królestwa – kontynuatora Dreamlandu jako spadkobiercy, przy czym jak wiemy spadkodawca i spadkobierca to dwie różne osoby. Tu też musi tak być.
II. OBRAZ
Postulat/propozycja: nowa strona główna kompatybilna z forum dyskusyjnym wizerunkowo i pod względem zawartościOpis: nowa flaga, nowe godło, nowe emblematy, bannery, szyldy, ikony, logo państwa. Całkowita zmiana kolorystyki z obecnej (zgniłej i „ciemnogrodzkiej”) na nową (żywą, energiczną i majestatyczną odpowiadającą kulturze monarchii i kulturze społecznej) osadzoną w klimacie kulturowo-obyczajowym dwudziestolecia międzywojennego. Całkowita zmiana układu strony głównej i nadanie jej cech dynamicznych (wyrzucenie rejestrów, dodanie interaktywnych bannerów, linków do stron wprowadzających w życie państwa, edukacyjnych, tutoriala, rozbudowa kanału nowości/aktualności z możliwością dołączania doń wszystkich mediów i instytucji prowadzących działalność wydawniczą, jak np. instytucje naukowe (KIK, Uniwersytet), kulturalne (Biblioteka św. Róży) czy nawet przedsiębiorstwa). Radykalne cięcia odnośnie liczby stron obsługiwanych przez władzę do tylu serwisów, ile jest ośrodków władzy: Korona, Rząd, Parlament, Sąd Królestwa. Wyrzucenie wszystkich innych stron. Z kolei na forum: przetrzebienie całości i wrzucenie do archiwum. Stworzenie układu odpowiadającego nowemu klimatowi i ustrojowi.
III. SUBSTANCJA
Postulat/propozycja: Nowe Królestwo tworzy się od nowa. Bez bagażu instytucjonalno-informatycznego. Bierze tylko to, co uznaje się za dziedzictwo narodowe (wytwory kultury, nauki itd.). Reszta do kosza. Obywatelami nowego państwa zostają tylko twórcy, działacze, gaduły. Resztą – gapiami – nikt z tych pierwszych się nie przejmuje. Giną, emigrują lub adoptują się.Opis: państwo wirtualne trzeba tworzyć w nieskończoność. Umiera, gdy nikt nie chce go tworzyć. To jest proste, jak przysłowiowa budowa cepa. Ktoś, kto się na to nie pisze – wypada z mikronacyjnej gry. Również proste. A co można stworzyć nowego? Wszystko, jak zawsze. Potrzebna jest więc chęć do tworzenia substancji państwa. Brak chęci dyskwalifikuje jakiekolwiek tworzenie i animowanie życia państwa. Dreamland to państwo ludzi niechętnych takiemu tworzeniu więc trzeba to państwo zabić. Jeżeli ktoś w swojej naturze jest chętny do działania i zabawy to odnajdzie się w nowych warunkach. Substancja nowego Królestwa jest więc niewiadomą, bo dotyczy czegoś, co będzie tworzone przez nowych poddanych Króla. Wywalone zostają rejestry, spisy i inne biurokratyczno-informatyczne skamieniałości. Jako Premier co chwilę odbijam się od nich słysząc od KSI, że są trudne w naprawie, trudne do zmiany itd. Trudne? A przez to nieprzydatne? To do kosza.
IV. NOWY PODDANY KORONY
Postulat/propozycja: konsolidacja aktywistów z całego Mikroświata w wspólnym projekcie nowego Królestwa. Zebranie działaczy rozczarowanych swoimi starymi państwami.Opis: Nowożytny obywatel jest wynalazkiem rewolucji amerykańskiej i francuskiej. Tworzenie unikatowego klimatu nowego Królestwa nie może obejść się bez nowej wizji człowieka w tym kraju. Stworzenie monarchii arystokratycznej, feudalnej (neofeudalnej) mogłoby oznaczać przyjęcie koncepcji „poddanego” Korony, a nie obywatela. Poddany byłby aktywnym mieszkańcem wciągniętym w strukturę stanową Królestwa, w którym jedną z naczelnych doktryn byłaby „sprawiedliwość społeczna”, a nie „równość” (sprawiedliwie nie oznacza po równo). Słowo „poddany” oznaczałoby tego, kto jest ważny dla Korony i dla Królestwa przez swoja aktywność i produktywność. „Poddany” tworzyłby swoje miejsce w państwie w miarę swej pracy i jego wpływ na państwo byłby sprawiedliwym odzwierciedleniem tego wkładu. Jest to coś innego od obywatela, który ma prawa wyborcze, gdzie anonimowy głos wyborcy daje komuś mandat do władzy, gdzie wszyscy mają równe prawa, w tym prawa te maja anonimy, v-trupy itd. System „obywatelski” zostałby skasowany jako bezzębny i niewydajny. System „feudalny” byłby skonstruowany sprawiedliwiej na zasadzie: „twoja polityczna waga jest taka ile waży twój wkład w państwo”. Być może oznaczałoby to też likwidację instytucji demokratycznych Królestwa. O głupocie demokracji pisałem w Merkuriuszu. Dzisiaj jej głupotę też widać w postaci Izby Poselskiej. Rządzić się nie da, ale jest demokratycznie :)
V. SPOSÓB WYKONANIA
Postulat/propozycja: metody są dwie: pokojowa (ewolucyjna) lub rewolucyjna (wojenka). Nie wykluczam żadnej i nalegał będę na rebelię (wiem, że to nielegalne), jeżeli wariant pokojowy stanie tak jak ustawy w Parlamencie.Opis: na początek próby legalnego wywrotu państwa do góry nogami, w tym przez Parlament i referendum z prostymi pytaniami: o to, czy chcesz zlikwidować Dreamland i stworzyć w jego miejscu nowe Królestwo. Potrzebny jest więc mandat prawny: zgoda społeczna na zmianę. Ale jest tez druga strona medalu – władza informatyczna. Aby metoda ewolucyjna się udała potrzebne jest współdziałanie Króla i dynastii. Dlatego mówiłem o konieczności jego przywództwa. Jeśli Król nie zechce zburzyć Dreamlandu i utworzyć nowego państwa to nici z metody ewolucyjnej. Wtedy zostanie wariant drugi.
(-) Daniel markiz von Witt
Premier Rządu Jego Królewskiej Mości
- Krzysztof Bojar
- Posty: 165
- Rejestracja: 28 mar 2012, 22:34
- Numer GG: 42247879
- NIM: 973820
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Wow...
(-) Krzysztof Bojar
Minister Spraw Zagranicznych
Minister Spraw Zagranicznych
- Krzysztof Bojar
- Posty: 165
- Rejestracja: 28 mar 2012, 22:34
- Numer GG: 42247879
- NIM: 973820
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Tak więc, żeby było trochę bardziej merytorycznie. Poziom energii w KD przypomina jakieś przedśmiertne drgawki, sam jestem dobrym tego przykładem, bo realne możliwości działania i motywację mam na poziomie minimalnie ponad całkowitą biernością. To, że jestem w Rządzie wynika głównie za świadomości, że i tak nie znajdzie się nikt, kto mógłby zrobić więcej. Patrząc w przyszłość jest dla mnie jasne, że dużo lepiej nie zrobi się dla mnie wcześniej niż w Czerwcu, gdy obronię pracę magisterską - to niestety jeszcze kawał czasu.
Z tego wynika jedna rzecz: ciężko mi sobie wyobrazić swoje realne zaangażowanie w budowanie nowego państwa. Dla takiego projektu trzeba mnóstwo energii i konsekwencji. Skoro Dreamland nie ma energii do podtrzymania własnej egzystencji, to tym bardziej nie ma jej do zainicjowała nowego projektu. Rekrutacja z reszty v-świata to pobożne życzenia, podobnie jak skuteczność jakichkolwiek zmian "ewolucyjnych" (bo taki wariant oznaczał by, że problemu centralnego, czyli substancji ludzkiej, nijak nie ruszamy). Do czegoś takiego potrzebna jest konkretna grupa ludzi z dużą ilością czasu i motywacją, która nie wypali się po paru tygodniach. Nie mamy jej i wątpię, abyśmy na obecnym rynku mikronacji byli w stanie ją zebrać wokół jakiegokolwiek "Dreamlandu 2.0".
Z tego wynika jedna rzecz: ciężko mi sobie wyobrazić swoje realne zaangażowanie w budowanie nowego państwa. Dla takiego projektu trzeba mnóstwo energii i konsekwencji. Skoro Dreamland nie ma energii do podtrzymania własnej egzystencji, to tym bardziej nie ma jej do zainicjowała nowego projektu. Rekrutacja z reszty v-świata to pobożne życzenia, podobnie jak skuteczność jakichkolwiek zmian "ewolucyjnych" (bo taki wariant oznaczał by, że problemu centralnego, czyli substancji ludzkiej, nijak nie ruszamy). Do czegoś takiego potrzebna jest konkretna grupa ludzi z dużą ilością czasu i motywacją, która nie wypali się po paru tygodniach. Nie mamy jej i wątpię, abyśmy na obecnym rynku mikronacji byli w stanie ją zebrać wokół jakiegokolwiek "Dreamlandu 2.0".
(-) Krzysztof Bojar
Minister Spraw Zagranicznych
Minister Spraw Zagranicznych
- Sted Asketil
- król-senior
- Posty: 1043
- Rejestracja: 7 sie 2011, 12:37
- NIM: 121212
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Ech... Panie Premierze, Posle i Marszalku... Taki juz nasz urok :P
Sted
ps. Tak dla zasady i rownowagi bede przeciw Twoim dzialaniom Danielu. Bedzie weselej? Jak nie, to chociaz troche inaczej :D
Sted
ps. Tak dla zasady i rownowagi bede przeciw Twoim dzialaniom Danielu. Bedzie weselej? Jak nie, to chociaz troche inaczej :D
- Marcin Mikołaj
- król-senior
- Posty: 1302
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:52
- Numer GG: 6042777
- NIM: 906544
- Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre; Zjednoczone Księstwo - Książęce Miasto Buuren
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Cóż, chyba nie powiem nic oryginalnego, kiedy stwierdzę, że niszczenie obecnego Królestwa to w zasadzie droga donikąd - osobiście udziału w czymś takim nie wezmę i będzie to dla mnie równoznaczne z zakończeniem zabawy.
W zakresie współpracy wypowiadałem się też wielokrotnie - współpracuje, pracuję i będę wykonywać to na co pozwalają mi zdolności praktyczne. Postulowana zmiana w zakresie strony o czym informowałem Premiera wymaga większej uwagi i pracy - niestety obecne skrypty nie są zdatne do dalszego użytku w nowej szacie - o ile sprawdzają się przy starym systemie, o tyle przy nowym konieczne jest napisanie od nowa wszystkiego - nad tym Korona pracuje, ale nie jest to praca, którą wykona się na pstryk - zatem nie bardzo rozumiem wystąpienie Pana Premiera - zwraca WE uwagę na coś co w danej chwili nie jest możliwe do wykonania od ręki i doskonale o tym WE wie.
Podstawowy system wraz z nową szatą graficzną zostanie przekazany do rąk obywateli tak szybko jak tylko będzie to możliwe - tyle może zapewnić Korona.
Abstrahując od powyższego - nowa szata graficzna i systemy nie zmienią jednego - podejścia. Konieczne w moim przekonaniu jest wymuszenie aktywności. Wymuszenie rozumiem tutaj w szczególności poprzez nie tylko konieczność logowania, ale przede wszystkim udziału w życiu danej społeczności poprzez publikacje, działania faktyczne, czy też sprawowanie urzędów w widoczny sposób. Błędem jest powstrzymywanie się od wprowadzenia miernika jakości działań społeczeństwa. Jak ma to wyglądać to już niestety trudniejsza kwestia.
(-) Marcin Mikołaj, R.
W zakresie współpracy wypowiadałem się też wielokrotnie - współpracuje, pracuję i będę wykonywać to na co pozwalają mi zdolności praktyczne. Postulowana zmiana w zakresie strony o czym informowałem Premiera wymaga większej uwagi i pracy - niestety obecne skrypty nie są zdatne do dalszego użytku w nowej szacie - o ile sprawdzają się przy starym systemie, o tyle przy nowym konieczne jest napisanie od nowa wszystkiego - nad tym Korona pracuje, ale nie jest to praca, którą wykona się na pstryk - zatem nie bardzo rozumiem wystąpienie Pana Premiera - zwraca WE uwagę na coś co w danej chwili nie jest możliwe do wykonania od ręki i doskonale o tym WE wie.
Podstawowy system wraz z nową szatą graficzną zostanie przekazany do rąk obywateli tak szybko jak tylko będzie to możliwe - tyle może zapewnić Korona.
Abstrahując od powyższego - nowa szata graficzna i systemy nie zmienią jednego - podejścia. Konieczne w moim przekonaniu jest wymuszenie aktywności. Wymuszenie rozumiem tutaj w szczególności poprzez nie tylko konieczność logowania, ale przede wszystkim udziału w życiu danej społeczności poprzez publikacje, działania faktyczne, czy też sprawowanie urzędów w widoczny sposób. Błędem jest powstrzymywanie się od wprowadzenia miernika jakości działań społeczeństwa. Jak ma to wyglądać to już niestety trudniejsza kwestia.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Witam.
Podoba mi się ten pomysł ...szkoda że dziś 1 kwietnia ;)
Pozdrawiam Albon
Podoba mi się ten pomysł ...szkoda że dziś 1 kwietnia ;)
Pozdrawiam Albon
- Krzysztof Bojar
- Posty: 165
- Rejestracja: 28 mar 2012, 22:34
- Numer GG: 42247879
- NIM: 973820
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Ech... Dość trafna uwaga. :pAlbon pisze:szkoda że dziś 1 kwietnia ;)
(-) Krzysztof Bojar
Minister Spraw Zagranicznych
Minister Spraw Zagranicznych
- Edward Ebruz
- obywatel
- Posty: 1920
- Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
- Numer GG: 8606140
- NIM: 873817
- Lokalizacja: Letrib [Webland]
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Byłby to kiepski czas na wznawianie tej dyskusji, gdyby nie fakt, że pomysł Daniela von Witta - demontaż Królestwa i budowa nowej mikronacji - dyskutowany jest w tym wątku (oraz w kuluarach) od 11 marca. To, co od biedy można uznać za wtręt primaaprilisowy, to ostatni akapit, gdzie mowa o wojnie domowej. Jeśli macie Panowie jakieś własne refleksje wykraczające poza tradycyjne narzekanie na nudę - mówię tu nie tylko do Albona, ale i do Dreamlandczyków ograniczających dziś swoją aktywność do kopania piłki - to dobry moment na włączenie się do dyskusji.
Proponuję podejść do tematu na luzie, bez zbędnego napinania mięśni. Została nas garstka. Ja sam w ciągu najbliższego tygodnia podejmę decyzję dotyczącą dalszego zaangażowania. Dalsza zabawa w obecnym kształcie nie ma najmniejszego sensu.
Proponuję podejść do tematu na luzie, bez zbędnego napinania mięśni. Została nas garstka. Ja sam w ciągu najbliższego tygodnia podejmę decyzję dotyczącą dalszego zaangażowania. Dalsza zabawa w obecnym kształcie nie ma najmniejszego sensu.
- (-) Jacques de Brolle
- Marcin Mikołaj
- król-senior
- Posty: 1302
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:52
- Numer GG: 6042777
- NIM: 906544
- Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre; Zjednoczone Księstwo - Książęce Miasto Buuren
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Wasza Ekscelencjo,
Dlatego apelowałem i apeluję o zaangażowanie większe aniżeli dotychczasowe każdego z nas. Póki na forum są pustki i cisza, póki jedynie potrafimy się przekomarzać i narzekać póty Dreamland będzie stał w ciszy i zarastał kurzem.
Powrót do aktywności nie jest możliwy w ciągu dwóch trzech miesięcy - trzeba odpowiedniego czasu, a przede wszystkim zaangażowania. Oczywiście o tym wszystkich pięknie się mówi - zdaję sobie z tego sprawę, że każdy ma na głowie własne życie i niekoniecznie chce nadal bawić się w martwą grę - bo niestety do tego dochodzimy. Konieczne jest powzięcie konkretnych kroków mających mobilizować chociażby miała pozostać garstka osób. Uważam, że garstka aktywnych jest w stanie przyciągnąć większą rzeszę aktywnych - musi być to tylko widoczne.
Przykład chociażby ta dyskusja - pobudziła kilka osób, jest pozytyw.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Dlatego apelowałem i apeluję o zaangażowanie większe aniżeli dotychczasowe każdego z nas. Póki na forum są pustki i cisza, póki jedynie potrafimy się przekomarzać i narzekać póty Dreamland będzie stał w ciszy i zarastał kurzem.
Powrót do aktywności nie jest możliwy w ciągu dwóch trzech miesięcy - trzeba odpowiedniego czasu, a przede wszystkim zaangażowania. Oczywiście o tym wszystkich pięknie się mówi - zdaję sobie z tego sprawę, że każdy ma na głowie własne życie i niekoniecznie chce nadal bawić się w martwą grę - bo niestety do tego dochodzimy. Konieczne jest powzięcie konkretnych kroków mających mobilizować chociażby miała pozostać garstka osób. Uważam, że garstka aktywnych jest w stanie przyciągnąć większą rzeszę aktywnych - musi być to tylko widoczne.
Przykład chociażby ta dyskusja - pobudziła kilka osób, jest pozytyw.
(-) Marcin Mikołaj, R.
- Krzysztof Bojar
- Posty: 165
- Rejestracja: 28 mar 2012, 22:34
- Numer GG: 42247879
- NIM: 973820
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Ta deklaracja raczej nie będzie sprzyjać luzowi. Dreamland bez Kuriera stanie się z automatu, bez urazy dla naszych przyjaciół, Scholandią, to jest aparatem administracyjnym bez życia i treści. Przynajmniej z mojego punktu widzenia to tak wygląda.Jacques de Brolle pisze: Proponuję podejść do tematu na luzie, bez zbędnego napinania mięśni. Została nas garstka. Ja sam w ciągu najbliższego tygodnia podejmę decyzję dotyczącą dalszego zaangażowania. Dalsza zabawa w obecnym kształcie nie ma najmniejszego sensu.
A to dobry miernik tego, jak smutna jest nasza sytuacja. Przy paraliżu parlamentu i dobrze widocznej tendencji, że wszyscy nowi mieszkańcy znikają po kilku dniach, ciężko znaleźć jakieś pozytywne akcenty. Nawet to nasze "prawnicze nudziarstwo" już kuleje, zapewne ku uciesze niektórych. :] Ciężko będzie znaleźć jakiekolwiek konstruktywne rozwiązanie orzy tym poziomie energii.
(-) Krzysztof Bojar
Minister Spraw Zagranicznych
Minister Spraw Zagranicznych
- Daniel von Witt
- Posty: 13223
- Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
- Numer GG: 41404078
- NIM: 877416
- Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Korona zakłada z góry, że przemiana Dreamlandu w nowe państwo, a dreamlandzkiego obywatela w nowego poddanego nowego państwa jest niemożliwe. Czy zatem Wy Królu, mając największą władzę realnego oddziaływania na kraj, uznalibyście wynik referendum w sprawie przyszłości państwa? Gdyby np. obywatele chcieli zamknąć Dreamland, a uruchomić coś nowego to czy Wy przyklasnęlibyście im, skoro władza pochodzi od Narodu? Czy gdyby jednak było inaczej to czy nie Wy – Korona, doprowadziłaby wtedy do pisanej w Prima Aprilis, ale już niehumorystycznej rebelii przeciw Narodowi? Bo sądząc po wypowiedzi WKM widać, że do takiej rebelii Króla by doszło. Zastanawia mnie więc w tym miejscu, czy Dreamland to ludzie, których dowolna forma państwa będzie dreamlandem, czy też Dreamland to święty Graal, którego będzie strzegł „zakon” starszyzny dreamlandzkiej, choćby i nie miałby to być kielich zdobny w złoto i szlachetne kamienie, ale zwykły kubek z gliny.
Nic też nie wyrzucam Koronie/KSI. Stwierdzam tylko, że jeżeli coś nie działa jak należy, możliwości naprawy i zarządzania są małe, a rzecz ta jest praktycznie nieużywana, to albo należy ją wyrzucić, albo przynajmniej schować.
Nie chciałbym też, abyśmy rozmawiali tutaj o problemach Dreamlandu, ale bardziej o przyszłości. Temat pierwszy wałkowany jest przy byle okazji, czy dotyczy to przelania pieniędzy z konta A na konto B, czy przeprowadzenia ustawy przez Parlament w tempie 2-3 miesięcy, czy też czegokolwiek innego. Całość powinna dawać nam do myślenia. Z jednej strony nie jesteśmy władni dostosować naszej aktywności do wymagań, jakie przed nami stawia to, co sami przecież stworzyliśmy przez kilkanaście lat. Z drugiej zaś utworzona forma nie odpowiada współczesności. Z innej też wielkie wyzwanie stanowi wiek Królestwa i nasze prywatne metryki. O ile w innych krajach odsetek nastolatków i studentów (ogólnie ludzi urodzonych w tzw. III RP, czyli głównie w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku) w strukturze wiekowej tych państw jest zdecydowanie przeważający, tak u nas jest proporcje są zupełnie odwrotne i dominują ludzie urodzeni w PRL. Konsekwencje takiej struktury wiekowej są kolosalne – obowiązki realne, aspiracje, wykształcenie realne, czas wolny, doświadczenie, sposób wypowiadania się itd. Stąd cechy takie jak np. dojrzałość, profesjonalizm. Przez to większość rzeczy staramy się robić dokładniej, lepiej, „fachowo”, a dla typowego młodzieńca po pierwsze za wolno, a po drugie – niezrozumiale. 10 lat temu, gdy byłem w szkole średniej, nie pisałbym ustaw tak jak dzisiaj, a zamiast wojskiem czy kartografią zajmowałbym się załóżmy łucznictwem, które wtenczas uprawiałem czy też malarstwem i poezją, bo i nawet na początku swojej przygody w Dreamlandzie sprzedawałem obrazy. To wszystko ma swoje skutki w działaniu Dreamlandu. Jeśli sami chcemy odsapnąć od dreamlandzkiego brzemienia to powinniśmy wsiąść na naszą „Arkę Noego”, zatopić cały Archipelag Dreamlandzki w cholerę i jak woda opadnie to budować coś nowego i świeżego. Inaczej Dreamland podąży drogą Scholandii, która też wyprodukowała mnóstwo gratów, z którymi sobie nie poradziła, bo w państwie została garstka ludzi. Ich lekcja jest wyrocznią dla nas, jeśli z Dreamlandem nic poważnego nie zrobimy.
(-) Daniel markiz von Witt
Premier Rządu Jego Królewskiej Mości
Nic też nie wyrzucam Koronie/KSI. Stwierdzam tylko, że jeżeli coś nie działa jak należy, możliwości naprawy i zarządzania są małe, a rzecz ta jest praktycznie nieużywana, to albo należy ją wyrzucić, albo przynajmniej schować.
Nie chciałbym też, abyśmy rozmawiali tutaj o problemach Dreamlandu, ale bardziej o przyszłości. Temat pierwszy wałkowany jest przy byle okazji, czy dotyczy to przelania pieniędzy z konta A na konto B, czy przeprowadzenia ustawy przez Parlament w tempie 2-3 miesięcy, czy też czegokolwiek innego. Całość powinna dawać nam do myślenia. Z jednej strony nie jesteśmy władni dostosować naszej aktywności do wymagań, jakie przed nami stawia to, co sami przecież stworzyliśmy przez kilkanaście lat. Z drugiej zaś utworzona forma nie odpowiada współczesności. Z innej też wielkie wyzwanie stanowi wiek Królestwa i nasze prywatne metryki. O ile w innych krajach odsetek nastolatków i studentów (ogólnie ludzi urodzonych w tzw. III RP, czyli głównie w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku) w strukturze wiekowej tych państw jest zdecydowanie przeważający, tak u nas jest proporcje są zupełnie odwrotne i dominują ludzie urodzeni w PRL. Konsekwencje takiej struktury wiekowej są kolosalne – obowiązki realne, aspiracje, wykształcenie realne, czas wolny, doświadczenie, sposób wypowiadania się itd. Stąd cechy takie jak np. dojrzałość, profesjonalizm. Przez to większość rzeczy staramy się robić dokładniej, lepiej, „fachowo”, a dla typowego młodzieńca po pierwsze za wolno, a po drugie – niezrozumiale. 10 lat temu, gdy byłem w szkole średniej, nie pisałbym ustaw tak jak dzisiaj, a zamiast wojskiem czy kartografią zajmowałbym się załóżmy łucznictwem, które wtenczas uprawiałem czy też malarstwem i poezją, bo i nawet na początku swojej przygody w Dreamlandzie sprzedawałem obrazy. To wszystko ma swoje skutki w działaniu Dreamlandu. Jeśli sami chcemy odsapnąć od dreamlandzkiego brzemienia to powinniśmy wsiąść na naszą „Arkę Noego”, zatopić cały Archipelag Dreamlandzki w cholerę i jak woda opadnie to budować coś nowego i świeżego. Inaczej Dreamland podąży drogą Scholandii, która też wyprodukowała mnóstwo gratów, z którymi sobie nie poradziła, bo w państwie została garstka ludzi. Ich lekcja jest wyrocznią dla nas, jeśli z Dreamlandem nic poważnego nie zrobimy.
(-) Daniel markiz von Witt
Premier Rządu Jego Królewskiej Mości
- Marcin Mikołaj
- król-senior
- Posty: 1302
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:52
- Numer GG: 6042777
- NIM: 906544
- Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre; Zjednoczone Księstwo - Książęce Miasto Buuren
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Przede wszystkim - zakresie rezygnacji odpowiedź była moją prywatną informacją - niezależnie od stanowiska mamy prawo wskazywać swoje prywatne zdanie.
Ad rebelii - bardzo ciekawe jest stanowisko Pana Premiera, który widzi rebelię w słowach o opuszczeniu Królestwa. Zaznaczam po raz wtóry - to prywatne zdanie, nie widzę Dreamlandu w czymś co Dreamlandem nie jest. To tak jakbyśmy w tej chwili skasowali całość prawa polskiego, usunęli wszystko i nagle stwierdzali, że nie mamy historii, nie mamy niczego, ale jesteśmy tym samym krajem...
Mówiąc dalej - osobiście nie widzę absolutnie związku z niszczeniem i budowaniem na nowo. Czy skasowanie serwera i udawanie, że Dreamland to nie Dreamland to rozwiązanie problemu? Wydaje mi się, że nie. Dreamland należy odchudzić z administracji i sądzę, że to właśnie robimy. Brak prowincji i jej administracji, a skupienie się w większym stopniu na ściągnięciu nowego obywatela i jego aktywizacji musi być priorytetem. Kiedyś usłyszałem dość ważne zdanie na temat aktywizacji - najlepszym batem jest przymus, brak realizacji zadań wynikających z wskazanych obowiązków mieszkańca skutkuje skreśleniem z listy. Jest to dość drastyczne, ale wydaje mi się że konieczne. Najważniejsze jest chyba to, że przede wszystkim otrzymujemy jedynie aktywną społeczność, możliwe, że mniejszą, ale aktywną. Zrobić można wiele, trzeba tylko chcieć.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Ad rebelii - bardzo ciekawe jest stanowisko Pana Premiera, który widzi rebelię w słowach o opuszczeniu Królestwa. Zaznaczam po raz wtóry - to prywatne zdanie, nie widzę Dreamlandu w czymś co Dreamlandem nie jest. To tak jakbyśmy w tej chwili skasowali całość prawa polskiego, usunęli wszystko i nagle stwierdzali, że nie mamy historii, nie mamy niczego, ale jesteśmy tym samym krajem...
Mówiąc dalej - osobiście nie widzę absolutnie związku z niszczeniem i budowaniem na nowo. Czy skasowanie serwera i udawanie, że Dreamland to nie Dreamland to rozwiązanie problemu? Wydaje mi się, że nie. Dreamland należy odchudzić z administracji i sądzę, że to właśnie robimy. Brak prowincji i jej administracji, a skupienie się w większym stopniu na ściągnięciu nowego obywatela i jego aktywizacji musi być priorytetem. Kiedyś usłyszałem dość ważne zdanie na temat aktywizacji - najlepszym batem jest przymus, brak realizacji zadań wynikających z wskazanych obowiązków mieszkańca skutkuje skreśleniem z listy. Jest to dość drastyczne, ale wydaje mi się że konieczne. Najważniejsze jest chyba to, że przede wszystkim otrzymujemy jedynie aktywną społeczność, możliwe, że mniejszą, ale aktywną. Zrobić można wiele, trzeba tylko chcieć.
(-) Marcin Mikołaj, R.
- Daniel von Witt
- Posty: 13223
- Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
- Numer GG: 41404078
- NIM: 877416
- Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Wasza Królewska Mość,
akurat porównanie mojej propozycji do hipotezy kasacji prawa polskiego uważam za brawurowe, tylko mijamy się w ocenie takiego działania. Ja bowiem uważam, że zniszczenie państwa polskiego jako oligarchii (a nie demokracji) i całego śmietnika prawnego, który ta oligarchia wytworzyła dla ludu byłoby jednym z elementów uzdrowienia Polski. Tak samo byłoby w Dreamlandzie, gdybyśmy usunęli raz na zawsze ten skostniały system państwa i utworzyli nowy. Sted obok powiedział, że metoda rewolucyjna czy też terapia szokowa nie są najlepsze i podzielam jego zdanie, gdyż wskazałem zasadniczo na dwa warianty: ewolucję (małe kroczki, które jednak należy ciągle stawiać), a dopiero w skrajności jakąś formę rewolucji. Na marginesie: analogie do Polski tu też są bardzo silne (terapia szokowa była największą katastrofą ekonomiczną, jaką Polsce zaserwowano u progu tzw. III RP).
Wracając, patrzycie na problem chyba za wąsko. Odchudzenie administracji? Usunięcie wakujących stanowisk w prowincjach? Może zmniejszenie liczby miast? Albo zastąpienie stu ustaw dziesięcioma? ... Wszystko ma jakiś sens, jednak do problemu należy podejść w sposób gruntowny i sięgnąć po wszystkie możliwe instrumenty działania na czele z wymianą państwa na nowe – nie ma w tym nic do udawania, że „Dreamland” to nie „Dreamland”, ale bardziej, że nowe państwo będzie kolejnym stadium rozwoju starego Dreamlandu. Nowe państwo nie niszczyłoby swojego spadku, tak jak żadne poważne państwo w realu nie niszczyło swojej tożsamości i nie odcinało od korzeni. Pisałem, że utworzenie nowego państwa oznacza stworzenie nowej struktury polityczno-prawnej, nowego i świeżego bytu, o nowym klimacie i wizerunku, ponownie o szerokich perspektywach tworzenia i działania, oraz z mnóstwem eksponatów muzealnych świadczących o przeszłości, czyli Dreamlandzie istniejącym w latach 1998-2015. Od 2015 roku istniałoby nowe państwo – spadkobierca. Nowe, dla nowych pokoleń i nowych ludzi, gdyż niestety, ale Dreamland wymiera, i niestety do Dreamlandu mało kto przybywa na dłużej. By Dreamland przeżył musi się solidnie przemienić.
(-) Daniel markiz von Witt
Premier Rządu Jego Królewskiej Mości
akurat porównanie mojej propozycji do hipotezy kasacji prawa polskiego uważam za brawurowe, tylko mijamy się w ocenie takiego działania. Ja bowiem uważam, że zniszczenie państwa polskiego jako oligarchii (a nie demokracji) i całego śmietnika prawnego, który ta oligarchia wytworzyła dla ludu byłoby jednym z elementów uzdrowienia Polski. Tak samo byłoby w Dreamlandzie, gdybyśmy usunęli raz na zawsze ten skostniały system państwa i utworzyli nowy. Sted obok powiedział, że metoda rewolucyjna czy też terapia szokowa nie są najlepsze i podzielam jego zdanie, gdyż wskazałem zasadniczo na dwa warianty: ewolucję (małe kroczki, które jednak należy ciągle stawiać), a dopiero w skrajności jakąś formę rewolucji. Na marginesie: analogie do Polski tu też są bardzo silne (terapia szokowa była największą katastrofą ekonomiczną, jaką Polsce zaserwowano u progu tzw. III RP).
Wracając, patrzycie na problem chyba za wąsko. Odchudzenie administracji? Usunięcie wakujących stanowisk w prowincjach? Może zmniejszenie liczby miast? Albo zastąpienie stu ustaw dziesięcioma? ... Wszystko ma jakiś sens, jednak do problemu należy podejść w sposób gruntowny i sięgnąć po wszystkie możliwe instrumenty działania na czele z wymianą państwa na nowe – nie ma w tym nic do udawania, że „Dreamland” to nie „Dreamland”, ale bardziej, że nowe państwo będzie kolejnym stadium rozwoju starego Dreamlandu. Nowe państwo nie niszczyłoby swojego spadku, tak jak żadne poważne państwo w realu nie niszczyło swojej tożsamości i nie odcinało od korzeni. Pisałem, że utworzenie nowego państwa oznacza stworzenie nowej struktury polityczno-prawnej, nowego i świeżego bytu, o nowym klimacie i wizerunku, ponownie o szerokich perspektywach tworzenia i działania, oraz z mnóstwem eksponatów muzealnych świadczących o przeszłości, czyli Dreamlandzie istniejącym w latach 1998-2015. Od 2015 roku istniałoby nowe państwo – spadkobierca. Nowe, dla nowych pokoleń i nowych ludzi, gdyż niestety, ale Dreamland wymiera, i niestety do Dreamlandu mało kto przybywa na dłużej. By Dreamland przeżył musi się solidnie przemienić.
(-) Daniel markiz von Witt
Premier Rządu Jego Królewskiej Mości
- Marcin Mikołaj
- król-senior
- Posty: 1302
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:52
- Numer GG: 6042777
- NIM: 906544
- Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre; Zjednoczone Księstwo - Książęce Miasto Buuren
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Panie Premierze,
Przede wszystkim nowe nie oznacza lepsze, nowe nie oznacza napływu ludności. nowe nie oznacza gwarancji pomyślności. WE sugeruje, że całkowite wywrócenie Królestwa da jemu pomyślność, skąd taka hipoteza?
Bardzo trafnie określił swoje zdanie w zakresie "kryzysu" Siergiusz gdzie wskazał, że do zmiany stanu aktywności konieczne jest działanie a nie marudzenie. Od dawna też na to wskazuje, konieczność działania, aktywnego działania, rozruszania w tym, w czym jesteśmy daje pomyślność aktywacji Królestwa a nie zmiana systemu, zamknięcie starego i otwarcie nowego KD.
Zacznijmy myśleć pozytywnie, rozmawiajmy na każde możliwe tematy, nie czepiajmy się kryzysu i nie róbmy z niego głównego wątku życia, a ono samo powróci, bo my będziemy żyli działaniem, a nie marnowaniem sił na gadanie o złym stanie.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Przede wszystkim nowe nie oznacza lepsze, nowe nie oznacza napływu ludności. nowe nie oznacza gwarancji pomyślności. WE sugeruje, że całkowite wywrócenie Królestwa da jemu pomyślność, skąd taka hipoteza?
Bardzo trafnie określił swoje zdanie w zakresie "kryzysu" Siergiusz gdzie wskazał, że do zmiany stanu aktywności konieczne jest działanie a nie marudzenie. Od dawna też na to wskazuje, konieczność działania, aktywnego działania, rozruszania w tym, w czym jesteśmy daje pomyślność aktywacji Królestwa a nie zmiana systemu, zamknięcie starego i otwarcie nowego KD.
Zacznijmy myśleć pozytywnie, rozmawiajmy na każde możliwe tematy, nie czepiajmy się kryzysu i nie róbmy z niego głównego wątku życia, a ono samo powróci, bo my będziemy żyli działaniem, a nie marnowaniem sił na gadanie o złym stanie.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Witam, mowicie o tym samym o czym ja mowie od co najmniej roku. Ale powiem wam cos nic z tego nie bedzi. Dreamland zdycha bo sami do tego doprowadziliscie. Nic sie nie dzieje samo, nadmiar biurokracji (taaak bawilo sie w to kilka osob i ich to tylko bawilo), dopiepszanie sie do innych nic samemu nie robiac to byly metody elyty. Zraziliscie sporo starych obywateli i wszystkich nowych. Widze od jakiegos czasu ze juz nikomu nic sie nie chce robic wiec pora to zamknac i nie piszcie ze to nie mi o tym decydowac bo moge o tym decydowac tak samo jak i wy elyto mam do tego takie samo prawo. Dreamland to nie wasza wlasnosc do cholery zrozumcie to! Darujcie sobie odpowiedzi ... nie mam dzis humoru na slodkie slówka i moge byc niemily.
Żegnam Albon
Żegnam Albon
- Marcin Mikołaj
- król-senior
- Posty: 1302
- Rejestracja: 29 gru 2011, 14:52
- Numer GG: 6042777
- NIM: 906544
- Lokalizacja: Domena Królewska - Ekorre; Zjednoczone Księstwo - Książęce Miasto Buuren
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Albon,
Przede wszystkim nie siedzisz w umysłach wszystkich ludzi i nie wiesz komu się chce a komu sie nie chce działać. Dreamland jest w trudniej kondycji, ale póki są osoby, którym się chce cokolwiek zrobić póty nie ma czego zamykać, bo są ludzie, którzy mają czas i ochotę robić coś więcej niż tylko krzyczenie o zamykaniu. Z całym szacunkiem do Ciebie, ale czasem trzeba zrobić więcej niż siedzieć i marudzić.
(-) Marcin Mikołaj, R.
Przede wszystkim nie siedzisz w umysłach wszystkich ludzi i nie wiesz komu się chce a komu sie nie chce działać. Dreamland jest w trudniej kondycji, ale póki są osoby, którym się chce cokolwiek zrobić póty nie ma czego zamykać, bo są ludzie, którzy mają czas i ochotę robić coś więcej niż tylko krzyczenie o zamykaniu. Z całym szacunkiem do Ciebie, ale czasem trzeba zrobić więcej niż siedzieć i marudzić.
(-) Marcin Mikołaj, R.
- Krzysztof Bojar
- Posty: 165
- Rejestracja: 28 mar 2012, 22:34
- Numer GG: 42247879
- NIM: 973820
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Ale przecież etatowe narzekanie i obrzucanie wszystkich błotem to w niektórych miejscach poważana praca. Szkoda tylko, że nie ma partii, która by Pana Kontradmirała zatrudniła jako rzecznika prasowego i dała mu się z tego wyżywić. :)
I przepraszam, że się tak wtrącę z urlopu. Sam ostatnio popełniłem grzech czarnowidztwa i marudzenia. Ale cały czas mam wrażenie, że na obecnym poziomie aktywności jesteśmy w pułapce marazmu i być może nigdy z niej nie wyjdziemy, bo cały system nie działa już ani jako zabawa dla przychodzących do mikronacji, ani jako konkurencja dla innych mikropaństw. Nie mamy też wewnętrznej energii, aby zainicjować zmianę. Jeden von Witt nie starczy, nawet jeśli działałby innymi kanałami niż formalna przebudowa systemu i zaczął, że tak powiem, s**** fajerwerkami na lewo i prawo. Bo nasi emeryci pooglądają te fajerwerki przez okna zabytkowych domów i ziewną tylko. Mamy swoje atuty, ale żadne z nich nie dają nam nadziei na przyszłość - wszystkie są jedynie pozostałościami dawnej chwały.
Pojawiło się tu sporo ciekawych głosów, wiele mówiących o tym, dlaczego Dreamland podupadł, ale niewiele o tym, co da się z tym zrobić. Albo przynajmniej nic konkretnego. Poza propozycją radykalnego przerwania ciągłości. I według mnie to jest jedyna realistyczna propozycja - nawet jeśli dająca marne szanse na jakikolwiek sukces, z przyczyn o których już pisałem.
Przy tym Pan Premier w swojej propozycji zawarł kilka dziwnych założeń. To, jak opisuje "ciężar" Dreamlandu wydaje się sugerować, jakoby problemem były nie tylko nieadekwatne struktury i martwe dusze, ale sama marka Dreamlandu. Z tym się absolutnie nie zgodzę. Dreamland jest marką dobrą i mającą mimo długich problemów ciekawą treść. A jeśli nie ma na nią już popytu, to i na nową wersję jej nie będzie. Więc zmiana marki sama w sobie nic nam nie daje, chyba że wymyślimy coś makretingowo genialnego i naprawdę świeżego w skali mikroświata, a jednocześnie nawiązującego do dorobku KD - jeśli ktoś wpadł na coś takiego, to niech mówi, ogromnie się ucieszę.
Dlatego nie wydaje mi się sensowne mówienie o nowym państwie, a z drugiej strony do niczego nie prowadzi rozważanie jakichkolwiek ewolucyjnych zmian. Nie da się robić rewolucji małymi kroczkami, a już wiemy, że ewolucja, tak jak ostatnio ją prowadziliśmy, rozbija się o mur pasywności. I rozbije się o niego każda kolejna próba.
Dlatego w moim odczuciu jedynym pomysłem w jakikolwiek sposób obiecującym jest rzeczywiście wyrzucenie wszystkiego do kosza i rozpoczęcie od nowa (oczywiście czerpiąc z istniejących zasobów i zaczynając od konstytucji, nad którą tak długo się pracowało, gdy tylko ją oczyścić z niepotrzebnych w nowej sytuacji kompromisów), ale bez porzucania tożsamości czy udawania, że jesteśmy czymś innym. Trzeba by jasno dać do zrozumienia, że kończymy starą wspólnotę polityczną i zakładamy nową, choćby miało ono być Palatynatem/Księstwem/Wielkim Księstwem Dreamlandu. Trzeba by stworzyć nowe strony i przeciągnąć tylko te osoby, które chcą działać w nowym tworze.
Pytanie tylko, kto to zrobi? Nie mamy zaplecza programistów. Nie mamy dyspozycyjnych liderów politycznych czy kulturowych, poza jednym. Jeśli ogłosimy to na wszystkie strony i rzeczywiście ściągniemy jakichś ludzi z sentymentem do KD lub zainteresowanych nowym projektem, to może się udać. Jeśli nie, to przepadniemy i to na bardzo krótkim dystansie. Raczej to drugie. Oczywiście, gdyby większość uznała, że warto zaryzykować, to się do takiego projektu przyłącze (zgodnie ze swoimi ograniczonymi możliwościami - raczej miernymi, jeśli chodzi o rzeczy kluczowe w okresie rozruchu).
I przepraszam, że się tak wtrącę z urlopu. Sam ostatnio popełniłem grzech czarnowidztwa i marudzenia. Ale cały czas mam wrażenie, że na obecnym poziomie aktywności jesteśmy w pułapce marazmu i być może nigdy z niej nie wyjdziemy, bo cały system nie działa już ani jako zabawa dla przychodzących do mikronacji, ani jako konkurencja dla innych mikropaństw. Nie mamy też wewnętrznej energii, aby zainicjować zmianę. Jeden von Witt nie starczy, nawet jeśli działałby innymi kanałami niż formalna przebudowa systemu i zaczął, że tak powiem, s**** fajerwerkami na lewo i prawo. Bo nasi emeryci pooglądają te fajerwerki przez okna zabytkowych domów i ziewną tylko. Mamy swoje atuty, ale żadne z nich nie dają nam nadziei na przyszłość - wszystkie są jedynie pozostałościami dawnej chwały.
Pojawiło się tu sporo ciekawych głosów, wiele mówiących o tym, dlaczego Dreamland podupadł, ale niewiele o tym, co da się z tym zrobić. Albo przynajmniej nic konkretnego. Poza propozycją radykalnego przerwania ciągłości. I według mnie to jest jedyna realistyczna propozycja - nawet jeśli dająca marne szanse na jakikolwiek sukces, z przyczyn o których już pisałem.
Przy tym Pan Premier w swojej propozycji zawarł kilka dziwnych założeń. To, jak opisuje "ciężar" Dreamlandu wydaje się sugerować, jakoby problemem były nie tylko nieadekwatne struktury i martwe dusze, ale sama marka Dreamlandu. Z tym się absolutnie nie zgodzę. Dreamland jest marką dobrą i mającą mimo długich problemów ciekawą treść. A jeśli nie ma na nią już popytu, to i na nową wersję jej nie będzie. Więc zmiana marki sama w sobie nic nam nie daje, chyba że wymyślimy coś makretingowo genialnego i naprawdę świeżego w skali mikroświata, a jednocześnie nawiązującego do dorobku KD - jeśli ktoś wpadł na coś takiego, to niech mówi, ogromnie się ucieszę.
Dlatego nie wydaje mi się sensowne mówienie o nowym państwie, a z drugiej strony do niczego nie prowadzi rozważanie jakichkolwiek ewolucyjnych zmian. Nie da się robić rewolucji małymi kroczkami, a już wiemy, że ewolucja, tak jak ostatnio ją prowadziliśmy, rozbija się o mur pasywności. I rozbije się o niego każda kolejna próba.
Dlatego w moim odczuciu jedynym pomysłem w jakikolwiek sposób obiecującym jest rzeczywiście wyrzucenie wszystkiego do kosza i rozpoczęcie od nowa (oczywiście czerpiąc z istniejących zasobów i zaczynając od konstytucji, nad którą tak długo się pracowało, gdy tylko ją oczyścić z niepotrzebnych w nowej sytuacji kompromisów), ale bez porzucania tożsamości czy udawania, że jesteśmy czymś innym. Trzeba by jasno dać do zrozumienia, że kończymy starą wspólnotę polityczną i zakładamy nową, choćby miało ono być Palatynatem/Księstwem/Wielkim Księstwem Dreamlandu. Trzeba by stworzyć nowe strony i przeciągnąć tylko te osoby, które chcą działać w nowym tworze.
Pytanie tylko, kto to zrobi? Nie mamy zaplecza programistów. Nie mamy dyspozycyjnych liderów politycznych czy kulturowych, poza jednym. Jeśli ogłosimy to na wszystkie strony i rzeczywiście ściągniemy jakichś ludzi z sentymentem do KD lub zainteresowanych nowym projektem, to może się udać. Jeśli nie, to przepadniemy i to na bardzo krótkim dystansie. Raczej to drugie. Oczywiście, gdyby większość uznała, że warto zaryzykować, to się do takiego projektu przyłącze (zgodnie ze swoimi ograniczonymi możliwościami - raczej miernymi, jeśli chodzi o rzeczy kluczowe w okresie rozruchu).
(-) Krzysztof Bojar
Minister Spraw Zagranicznych
Minister Spraw Zagranicznych
- Siergiusz Asketil
- Posty: 1383
- Rejestracja: 14 sty 2013, 18:54
- Numer GG: 44811514
- NIM: 786851
- Herb: s06
- Lokalizacja: Alizon
- Kontakt:
Re: [KONSULTACJE SPOŁECZNE] Narracja i "fason" państwa
Władze nie wyznaczyły zadań, bo same są nieaktywne na każdym możliwym poziomie. Jeżeli nie ma aktywnej władzy, to co mają myśleć obywatele? ;) Nic samo przecież nie przyjdzie, z kogoś wzór trzeba czerpać. Jeżeli zaistniałyby pewne obowiązki, nawet bez wynagrodzeń - dreamy nie są w chwili obecnej nic warte - to coś by ruszyło. Nawet, wydawałoby się głupie, analizowanie historii Dreamlandu, stworzenie podręcznika, luźne dyskusje, o których wspominałem w innym wątku. Aktualizacja stron, jeżeli ktoś ma tego typu umiejętności, również może być dobrym pomysłem na aktywność. Ważne jednak, aby prowadzić o tym dyskusje, robić coś razem. Dotychczas to coś robiło jedynie parę osób, które z czasem uznawały, że się nie opłaca.Krzysztof Bojar pisze:Ale cały czas mam wrażenie, że na obecnym poziomie aktywności jesteśmy w pułapce marazmu i być może nigdy z niej nie wyjdziemy, bo cały system nie działa już ani jako zabawa dla przychodzących do mikronacji, ani jako konkurencja dla innych mikropaństw.
Zainicjować zmianę... jaką zmianę? To jest właściwie dobry temat do głębszej dyskusji. Obstawiam, że jakby przeprowadzić anonimową ankietę, to większość Dreamlandczyków wskazałaby, że obecna władza jest dobra, podejmowane działania są w miarę dobre (coś jednak się dzieje, parę postów na tydzień to średni, ale być może zadowalający wynik), a mieszkańcy robią co mogą. Ciągle czytam, że potrzebna jest jakaś terapia szokowa. Były projekty takowej, nikt nie może temu zaprzeczyć. Zawsze brakowało jednak odwagi rządzącym.Krzysztof Bojar pisze:Nie mamy też wewnętrznej energii, aby zainicjować zmianę. Jeden von Witt nie starczy, nawet jeśli działałby innymi kanałami niż formalna przebudowa systemu i zaczął, że tak powiem, s**** fajerwerkami na lewo i prawo. Bo nasi emeryci pooglądają te fajerwerki przez okna zabytkowych domów i ziewną tylko. Mamy swoje atuty, ale żadne z nich nie dają nam nadziei na przyszłość - wszystkie są jedynie pozostałościami dawnej chwały.
Emeryci. Oni dobrze wiedzą, co będzie dalej. Nic nie będzie, jeżeli ktoś się wreszcie nie zdenerwuje i nie zarządzi jakiegoś buntu ;-) Ile trwa dyskusja o zmianach? Pięć lat? Obstawiam, że mniej więcej tyle. Na co mają liczyć, jeżeli przez tak długi okres nic praktycznie nie zmieniono?
To jest samobójstwo. Zmieni się nazwa, parę praw, ale ludzie pozostaną ci sami i okaże się, że ponownie nie potrafią stworzyć niczego konstruktywnego. Kiedyś apelowałem o taki mały reset - reset forum, aby było czytelniejsze, może pustki okazałyby się zachęcające do odbudowy. Reakcja? Przecież to zły pomysł! Sugerowałem jeszcze połączenie naszego forum z Królestwem Elderlandu... wtedy też usłyszałem, że to zły pomysł, bo będzie z tym za dużo roboty. Całe szczęście, że teraz ten problem już sobie minął! :-)Krzysztof Bojar pisze:Pojawiło się tu sporo ciekawych głosów, wiele mówiących o tym, dlaczego Dreamland podupadł, ale niewiele o tym, co da się z tym zrobić. Albo przynajmniej nic konkretnego. Poza propozycją radykalnego przerwania ciągłości. I według mnie to jest jedyna realistyczna propozycja - nawet jeśli dająca marne szanse na jakikolwiek sukces, z przyczyn o których już pisałem.
Całkowicie popieram Ekscelencję Bojara.Krzysztof Bojar pisze:Przy tym Pan Premier w swojej propozycji zawarł kilka dziwnych założeń. To, jak opisuje "ciężar" Dreamlandu wydaje się sugerować, jakoby problemem były nie tylko nieadekwatne struktury i martwe dusze, ale sama marka Dreamlandu. Z tym się absolutnie nie zgodzę. Dreamland jest marką dobrą i mającą mimo długich problemów ciekawą treść. A jeśli nie ma na nią już popytu, to i na nową wersję jej nie będzie. Więc zmiana marki sama w sobie nic nam nie daje, chyba że wymyślimy coś makretingowo genialnego i naprawdę świeżego w skali mikroświata, a jednocześnie nawiązującego do dorobku KD - jeśli ktoś wpadł na coś takiego, to niech mówi, ogromnie się ucieszę.
Mieliśmy, nawet dwóch. Oboje uznali, że to nie ma sensu.Krzysztof Bojar pisze:Pytanie tylko, kto to zrobi? Nie mamy zaplecza programistów.
Nadszedł więc czas na pytanie zasadnicze. Jaki jest sens proponowania czegoś odmiennego, jeżeli z góry wiadomo, że większość tzw. dinozaurów oraz osoby zadowolone z obecnego stanu Królestwa nie poprą nowego projektu politycznego? ;-)Nie mamy dyspozycyjnych liderów politycznych czy kulturowych, poza jednym.
(—) Siergiusz markiz Asketil
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość