Wasza Ekscelencjo,
Oczywiście przyjmuję wszystkie pojawiające się w temacie zmian propozycje, nie mniej nie tylko ja je dotychczas rozpatrywałem. Przedstawiony projekt został uformowany na wczesniejszym projekcie Korony w pracach poprzedniego RK, a przedstawiony przeze mnie. Ostatnia wersja posiadała jedynie te wnioski, które pojawiły się w debacie. W tej chwili dochodzimy do dość śmiesznego punktu, w którym mimo długiej debaty pojawia się zdanie krytyczne, wskazujące na konieczność zmiany projektu o 180 stopni - to chyba nie tak powinno działać.
Podzielam również zdanie JKW króla seniora, że zmiana samego prawa niczego nie da jeżeli nadal będziemy funkcjonować w taki sposób, w jaki funkcjonujemy obecnie, czyli dwie trzy osoby angażują się, a reszta siedzi i patrzy kiwając raz na ruski rok palcem u lewej stopy.
Zmiana nazewnictwa w Rządzie Królewskim uważam za uzasadnioną - nie bardzo rozumiem dlaczego ma nawiązywać w swoim nazewnictwie do Korony, skoro jest ośrodkiem od niej całkowicie niezależnym? Premier/Prezydent z wyboru nie powinien wprost odnosić się tytułem do Korony Dreamlandzkiej skoro w zasadzie nic prócz prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej nie łączy go z Koroną, podobnie jak ministrów, których nie powinno nazywać się już Ministrami Korony. Wprowadziłem proste określenie Rada Ministrów, aby wyglądało to przejrzyście, nie bardzo rozumiem za to zdziwienia Waszej Ekscelencji w tym temacie.
Owszem zniknął punkt, mój błąd, że nie usunąłem go w dalszej części, nie mniej jeżeli należy jakoś zabezpieczyć konieczność wystawienia kandydata na ten urząd - jakoś żadne propozycje się tutaj nie pojawiły.ostatnia z drobnych uwag – z części dotyczącej legislatywy na prośbę JKW Pavla Svobody zniknął punkt dotyczący stronnictw wewnątrzparlamentarnych (czyli jedna z dwóch najciekawszych spośród zgłoszonych propozycji). Tymczasem w części dotyczącej rządu federalnego wciąż czytamy o tych stronnictwach, które „mają obowiązek zgłoszenia w wyborach kandydata na Prezydenta”. Do wygumkowania. Podobnie jak szwankująca numeracja artykułu 19.
Wasza Ekscelencjo,
Projekt powstawał jak już wskazałem w wielu miejscach, nie tylko w Pałacu Królewskim. Nie zawsze zgadzam się z wpychaniem Króla do miejsc, gdzie nie ma kogo włożyć, ale w naszym środowisku nauczyliśmy się tego, że najlepszym zapychaczem jest osoba monarchy, co jest złym wyjście, tutaj zgoda. Zastanawia mnie jednak jedno - jak w sytuacji braku kandydata na Premiera, i przejęciu urzedu przez Marszałka Parlamentu, według postulowanego przez WE projektu miałby długo funkcjonować Dreamland? Jednocześnie trochę odbieram wskazanie Królowi miejsca "zabezpieczenia serwera" jako ograniczenie go do jedynej roli jaką jest sponsorowanie trwania Dreamlandu - nie oszukujmy się, ale składki na serwer stają się totalną rzadkością; ergo Król ograniczony do roli sponsorskiej. Oczywiście wiem co oznacza zbyt wiele zadań, bo pcham nie jedno zadanie od dłuższego czasu zapychając oficjalnie, czy też nieoficjalnie dziury, które powstają wskutek braku osób, bądź wręcz braku reakcji osób odpowiedzialnych za pewne działania - wola zwolnienia Króla z pewnych obowiązków jest dobrą tendencją, pytanie jednak podstawowe, które zadał JKW Svoboda - gdzie gwarancja, że znajdziemy te osoby, aby zwolnić Króla?
Mimo wszelkich już zjedzonych nerwów na jałowej dyskusji i wyskakujących nagle "wielkich ale" do konsultacji w momencie kiedy wydaje się, że powinny być zakończone, poświęcę kolejne godziny, aby przedstawić kontrprojekt. Mam nadzieję, że już ostatni, bo w takim tempie to nic i nigdy nie zrobimy, wolałabym zając się tymi sprawami, które są istotne z punktu widzenia mieszkańca niż bawieniem się w zmienianie wszystkiego, na skutek spóźnionych uwag. Zależy mi przede wszystkim na dobrym zakończeniu transformacji, czyli reaktywowaniu Dreamlndu z nowym, lepszym porządkiem, który będzie w stanie dźwignąć się z punktu zerowego. Tak czy inaczej doskonale sobie zdaję sprawę, że z każdym projektem jeden będzie zadowolony, a drugi nie - tego się nie uniknie.
(-) Marcin Mikołaj, R.



