FINAŁ
Trizondal - Sarmacja 0:1
Finał, na który tak wszyscy czekaliśmy, okazał się bardziej sprawdzianem przygotowania taktycznego obu trenerów, niż prawdziwie ofensywnym widowiskiem. Nie uświadczyliśmy bowiem w tym meczu zbyt wielu sytuacji podbramkowych. Ostatecznie zwyciężyła Sarmacja, która utrzymała zimną krew do samego końca.
Obaj szkoleniowcy postanowieli zbytnio się nie odsłaniać - Marcin Sokołowicz-Iwanowicz postawił na rzadko używane ustawienie 5-3-2 oraz grę długimi piłkami, by wyłączyć z gry silną, sarmacką pomoc, zaś Paviel von Thorn-Broniek pozostał przy ortodoksyjnym 4-5-1, jednak w wariancie defensywnym, oczekując tej jednej akcji, która pozwoli jego drużynie zdobyć decydującą bramkę.
Pierwsza połowa przeminęła praktycznie bez historii. Obie drużyny, jeszcze rześkie i chętne do gry, były świetnie przygotowane taktycznie, stąd gra odbywała się praktycznie tylko w środkowej strefie boiska. Sarmatom udało się stworzyć jedną sytuacje podbramkową, jednak nie była ona zbyt groźna. Trizondalczycy nie popisali się ani jednym strzałem na sarmacką bramkę.
Druga część spotkania przebiegała w podobny sposób, jednak postępujące zmęczenie obu ekip zaczynało dawać o sobie znać. Formacje nie utrzymywały już takiej dyscypliny taktycznej, stąd Sarmacja i Trizondal stworzyły po jeszcze jednej sytuacji. Żadna z nich nie przyniosła jednak gola i tak aż do końca tej połowy. Sędzia tego spotkania, Hans Grüber zmuszony był więc do zarządzenia dogrywki.
Już początkowe jej minuty pokazywały znaczące wycieńczenie zawodników. Sytuacja pod tym względem wyglądała gorzej po stronie trizondalskiej, co okazało się brzemienne w skutkach. W 97. minucie Pavel Pisarev - niezawodne ogniwo sarmackiego napadu, wpakował piłkę do siatki po świetnym, penetrującym podaniu Andre Puyola. Okazało się, że to jedyne w tym spotkaniu pęknięcie trizondalskiej obrony, okaże się dla nich gwoździem do trumny. Wynik spotkania nie zmienił się w drugiej części dogrywki, więc to Sarmaci mogą cieszyć się z mistrzowskiego tytułu. Jest to dla nich 3. zwycięstwo w historii ich występów w V-Mundialu. Trizondalczycy zaś odchodzą ze srebrnymi medalami, jednak należy to uznać za niewątpliwy sukces - na drodze do finału wyeliminowali kilka teoretycznie silniejszych reprezentacji i po raz pierwszy w historii awansowali do finału V-Mundialu, w którym nie czuli żadnego respektu przed przeciwnikami.
Najlepszym zawodnikiem meczu finałowego po stronie Trizondalu został Ray Kalyani, zaś po stronie Sarmacji Germain Sirot. W kwestii posiadania piłki, przeważali Sarmaci (41-59), oni również stworzyli więcej sytuacji podbramkowych (1-3).
Marcin Sokołowicz-Iwanowicz