Re: [WYSTĄPIENIE] Absencja Pierwszego Ministra - i co dalej?
: 20 wrz 2020, 23:11
Czy jest to osób pięć, piętnaście, czy pięćdziesiąt jest już sprawą drugorzędną: skaluje się jedynie ilość obowiązków, więc jeżeli ktoś jest nieaktywnym premierem przy pięciu osobach, to dlaczego niby miałby stać się bardziej aktywny przy 50.
Osobiście widzę wady i zalety obydwu sposobów wyboru premiera. Dlatego odpowiadając na zarzut o samodzielny rząd oraz szukając pozytywów w obydwu systemach, proponuję: wprowadzić tekę wicepremiera, z takimi samymi obowiązkami i przywilejami, co premier, może lekko ustawiony w hierarchii pod nim, ale generalnie we wszystkich kwestiach, działający wymiennie z premierem. Przeprosić się z poczciwym systemem tajnego głosowania i wrócić do takiego stylu wyboru premiera, natomiast wicepremiera wybierać jawnie w parlamencie. Wilk syty i owca cała. Taki rząd będzie się też musiał między sobą dogadać, bo nie zawsze uda się premierowi wyznaczyć na wicepremiera swojego protegowanego i wice wersa. Będzie również jakieś dopełnianie się w obowiązkach - i nie będziemy musieli się spotykać ponownie w parlamencie z racji takich błahostek jak czekają na nas sprawy, a premiera nie ma od tygodnia. Będzie duopol, więcej chętnych przy stoliku i może więcej spraw się ruszy. Z chętnymi, z tego co widzę, problemów nie będzie: udaje nam się obsadzić pozycję wicemarszałka, a parlament, mimo wszystko, nieco mniej zasługuje na zastępstwa.
Osobiście widzę wady i zalety obydwu sposobów wyboru premiera. Dlatego odpowiadając na zarzut o samodzielny rząd oraz szukając pozytywów w obydwu systemach, proponuję: wprowadzić tekę wicepremiera, z takimi samymi obowiązkami i przywilejami, co premier, może lekko ustawiony w hierarchii pod nim, ale generalnie we wszystkich kwestiach, działający wymiennie z premierem. Przeprosić się z poczciwym systemem tajnego głosowania i wrócić do takiego stylu wyboru premiera, natomiast wicepremiera wybierać jawnie w parlamencie. Wilk syty i owca cała. Taki rząd będzie się też musiał między sobą dogadać, bo nie zawsze uda się premierowi wyznaczyć na wicepremiera swojego protegowanego i wice wersa. Będzie również jakieś dopełnianie się w obowiązkach - i nie będziemy musieli się spotykać ponownie w parlamencie z racji takich błahostek jak czekają na nas sprawy, a premiera nie ma od tygodnia. Będzie duopol, więcej chętnych przy stoliku i może więcej spraw się ruszy. Z chętnymi, z tego co widzę, problemów nie będzie: udaje nam się obsadzić pozycję wicemarszałka, a parlament, mimo wszystko, nieco mniej zasługuje na zastępstwa.