Szanowny Panie Marszałku.
Wysoka Izbo.
Dostojni goście.
Królestwo Dreamlandu jest federalnym państwem prawa. To pierwsze, jakże ważne i brzemienne w skutki, zdanie Karty Konstytucyjnej Królestwa. Zdanie, które ustala w zasadzie cały porządek prawny kraju, w tym również określa, iż organy państwowe działają na podstawie i w granicach stanowionego prawa. A to, w monarchii dreamlandzkiej, stanowi między innymi, iż w przypadku kiedy Król ustąpił z tronu bez wyznaczenia następcy albo został złożony z tronu, tronem dysponuje Konwent Seniorów, a w dalszej kolejności wspólnota obywateli dreamlandzkich. Prawo to, dekret o sukcesji, określa bardzo wąskie ramy czasowe działa Konwentu Seniorów, i wentyl bezpieczeństwa w postaci wolnej elekcji, gdyby Konwent ów nie podołał podjąć stosownej decyzji. Osobistą prerogatywą dreamlandzkiego monarchy jest też stanowienie dekretu o sukcesji, który zasady tejże określa szczegółowo. Cały obecny proces wyłaniania sukcesora dreamlandzkiego Tronu jest więc zgodny z Kartą Konstytucyjną. Konwent Seniorów miał prawo podjąć własną decyzję, bo prawo takie mu daje dekret Króla, a ten wydany został na mocy Karty Konstytucyjnej. Można z decyzją taką się nie zgadzać, lecz nie można jej podważać w świetle obowiązującego porządku Królestwa.
Wybaczcie Nam ten przydługi ustrojowy wstęp. To bardzo ważne, z naszego punktu widzenia, by przywrócić właściwą optykę wobec wydarzeń, których w ostatnich dniach i tygodniach (począwszy od dnia abdykacji JKW Alfreda) byliśmy wszyscy świadkami. Nie zabiegaliśmy aktywnie o wybór. Decyzję Konwentu przyjęliśmy z radością, jako nobilitację i ogromne wyzwanie, ale też z niejakim zaskoczeniem — nie spodziewaliśmy się jej. Zgodziliśmy się przyjąć dreamlandzką koronę, zaoferowaną Nam przez zasłużonych i stanowiących dla Nas wspaniały wzór władców-seniorów — Jej Królewską Wysokość Karolinę Aleksandrę, oraz Ich Królewskie Wysokości Edwarda II, Edwarda I Artura i Pawła I — ponieważ wierzymy, że jesteśmy w stanie podzielić się z Wami Naszym doświadczeniem, i przekuć je na wartość dodaną dla całego Królestwa i jego społeczeństwa.
Z niejakim smutkiem przyjęliśmy wniosek złożony przez szanownego deputowanego Torkana Ingawaara. Zawsze bowiem staraliśmy się działać tak, by w czyny przekuwać przekonanie, iż każdy zasługuje na szansę. Wniosek deputowanego takiej szansy Nam odmawia i niejako stawia nas w pozycji zakładnika niezadowolenia kierowanego w stronę Konwentu Seniorów. W Naszej proklamacji z dnia wczorajszego zarysowaliśmy plan priorytetów, jakie przyświecać Nam będą w pracy na rzecz Królestwa. Dziś rano z kolei uzupełniliśmy ów plan o dookreślenie między innymi kwestii związanej z Awarą Południową. Wierzymy, że są to plany ambitne, i potrzebne, i nade wszystko możliwe do realizacji. Ale by mieć szansę je zrealizować musimy mieć czas. I o ten czas chcemy prosić Was My. Nie Konwent Seniorów, My. Można się nie zgadzać, być niezadowolonym za sposób wyłaniania Następcy Tronu, ale My Was prosimy o to by uczynić nam przysługę i oddzielić dwie rzeczy — decyzję Konwentu, od tego co Wam proponujemy. Dajmy sobie szansę.
Wierzymy, że Królestwo Dreamlandu ma przed sobą ponownie lepsze czasy. Że bogactwo społeczeństwa, które dziś często rozmywa się na niepotrzebne konflikty wewnętrzne można skanalizować i zutylizować na rzecz wzmocnienia pozycji Dreamlandu i jego lepszej przyszłości. Mamy determinację by do tego dążyć, teraz potrzebujemy, od Was, czasu by to zrobić.
Robert II Fryderyk, rex