Planeta Żab

Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 635
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Planeta Żab

Post autor: Wojciech Bombina »

Dzisiaj wpadł mi do głowy pomysł na mini powieść, a pewnie i tak jej nie napiszę, więc wrzucam pomysł.

Tytuł: Planeta Żab
(chyba na forum KD nie muszę tłumaczyć inspiracji i wskazywać kiedy jest z książki, kiedy z filmu, a kiedy z dupy)

Rozdział 1
Akcja toczy się tuż po Błękitnym Październiku, główna bohaterka (poznajemy w skrócie jej życiorys – od lat służy pokornie cesarzowej, nie jest tak bystra jak się jej wydaje itd.) otrzymuje z rąk cesarzowej najwyższe podziemne odznaczenie, po czym wraz z dwiema innymi pobocznymi bohaterkami leci w kosmiczna misje.

Rozdział 2
Minęły 2 lata misji, a bliżej nieokreślony czas w Teutonii. Rakieta podchodzi do lądowania, przyrządy szwankują, rakieta ląduje w sposób niekontrolowany. Bohaterki wydostają się z rozbitej rakiety, szukając śladów cywilizacji itd. Tutaj klasyczna scena z kąpielą z mało kumatym dzikim chłopem.

Rozdział 3
Klasyczna scena spotkania z dzikusami, nie da się z nimi nawiązać kontaktu, są wyjątkowo tępi. Potem klasyczna scena porwania – przez Żaboidy, towarzyszki głównej bohaterki się tracą.

Rozdział 4
Laboratorium, główna bohaterka jest obiektem jak i reszta półgłówką. Badają ich oczywiście żaboidy, eksperymenty inspirowane kulturą cipro, czyli oczywiście badanie per rectum itd. Główna bohaterka nawiązuje nić porozumienia z jednym z Żaboidów.

Rozdział 5
Bohaterka poznaje historię Teutonii, minęło wiele lat, lud pod panowaniem cesarzowej zgnuśniał i zidiociał. Bohaterka podejrzewa, że doszło do wojny atomowej, która wywołała istnienie Żaboidów, a one przejęły władzę. Prawda okazuje się straszniejsza, otóż cesarzowa rzuciła klątwę na ostatnich opozycjonistów, którzy przez to stali się zaboidami, zaś jej lud zidiociał do reszty.

Rozdział 6
Władze Żaboidów odkrywają więź łączącą bohaterkę z Żaboidem i odsuwają go od tej roboty. Wracają eksperymenty, tym razem z zakresu parzenia się. Rozdział skupia się na scenie, gdy Półidioci kolejno biorą bohaterkę, opisy szczegółowe, przy czym mechaniczne, niczym krycie klaczy. Bohaterka przekonana jest, że dzięki temu aktowi odrodzi gatunek.

Rozdział 7
Ciąża bohaterki, jakieś perypetie, zostaje przechwycona przez zaprzyjaźnionego Żaboida, który jej pomaga. Scena porodu. Bohaterka żyje nadzieją, że jej potomek nie będzie imbecylem jak ojcowie. Słyszy płacz, inny niż u zwierząt, z radością pyta czy dziecko jest inteligentne. Żaboid odpowiada, że niewątpliwie i pokazuje jej dziecko z głową żaby.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3259
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: Planeta Żab

Post autor: Maciej Hergemon »

Myślę, że w rozdziale 7 jest miejsce dla wątku ala Mullholand Drive x David Kronenberg. Bohaterka budzi się we własnym łóżku, nabrzmiały brzuch sugeruje zaawansowaną ciążę. Nie jest pewna czy to co się zdarzyło, zdarzyło się naprawdę czy tylko na płaszczyźnie mikronacyjnej. Na kołdrze, pod którą chowa się brzuch bohaterki, pojawia się rosnąca czerwona plama. Bohaterka wkłada rękę pod kołdrę, przejeżdża po plamie. Podsuwa są pod nos. Lata wiedzy teoretycznej nasuwają tylko jeden wniosek: wody mi odchodzą.
Następuje cisza. Krzyk. Dupa pęka jej na pół, z rozerwanych resztek głównej bohaterki wyskakuje żabolud o wielkości sporego bobasa. Wyskakuje przez zamknięte okno, okno w odłamkach, wprost na ruchliwą ulicę. Kamera śledzi go z wnętrza pokoju.
Od razu rozjeżdża go gigantyczna wywrotka.

SPRAWDŹ CO SIĘ STANIE DALEJ W SMĘTARZU DLA RZABOIDUF.
Napisy.
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 635
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: Planeta Żab

Post autor: Wojciech Bombina »

Maciej Hergemon pisze: 21 sie 2026, 20:29 Myślę, że w rozdziale 7 jest miejsce dla wątku ala Mullholand Drive x David Kronenberg. Bohaterka budzi się we własnym łóżku, nabrzmiały brzuch sugeruje zaawansowaną ciążę. Nie jest pewna czy to co się zdarzyło, zdarzyło się naprawdę czy tylko na płaszczyźnie mikronacyjnej. Na kołdrze, pod którą chowa się brzuch bohaterki, pojawia się rosnąca czerwona plama. Bohaterka wkłada rękę pod kołdrę, przejeżdża po plamie. Podsuwa są pod nos. Lata wiedzy teoretycznej nasuwają tylko jeden wniosek: wody mi odchodzą.
Następuje cisza. Krzyk. Dupa pęka jej na pół, z rozerwanych resztek głównej bohaterki wyskakuje żabolud o wielkości sporego bobasa. Wyskakuje przez zamknięte okno, okno w odłamkach, wprost na ruchliwą ulicę. Kamera śledzi go z wnętrza pokoju.
Od razu rozjeżdża go gigantyczna wywrotka.

SPRAWDŹ CO SIĘ STANIE DALEJ W SMĘTARZU DLA RZABOIDUF.
Napisy.
Nie powiem, podoba mnie się to. Można do różnych kin różne wersje zakończenia wysłać.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
Awatar użytkownika
Wojciech Bombina
Premier
Posty: 635
Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
NIM: 352373
Kontakt:

Re: Planeta Żab

Post autor: Wojciech Bombina »

AI był łaskaw napisać rozdział nr 6:
Rozdział 6
Idylla, o ile można było tak nazwać kruchą nić porozumienia z jednym z laborantów, skończyła się gwałtownie. Żaboidy, stworzenia o zimnych, wyłupiastych oczach, nie grzeszyły empatią, ale posiadały bezwzględny instynkt analityczny. Wielki Zielony, który do tej pory z niemal nieludzką, badawczą delikatnością podawał bohaterce papkę odżywczą i pozwalał na prymitywne próby komunikacji, został bezceremonialnie odsunięty od projektu.

Władze laboratoryjne uznały tę rodzącą się więź za anomalię zagrażającą obiektywizmowi badań. Nowa zmiana strażników i naukowców nie miała w sobie ani krzty ciekawości – reprezentowali czysty, mechaniczny pragmatyzm.

Wraz z ich przejęciem nadzoru, skończył się czas względnego spokoju. Eksperymenty powróciły, jednak ich wektor drastycznie się zmienił. Skończyły się poniżające badania per rectum i próby określania poziomu inteligencji za pomocą bodźców bólowych. Żaboidy przeszły do kolejnej fazy programu: demografii i prokreacji.

Wielka, sterylna sala laboratoryjna zyskała nowe oprzyrządowanie. Na środku stanęło metalowe, chłodne rusztowanie, przypominające uproszczone stanowisko weterynaryjne. Bohaterka, skrępowana pasami w sposób uniemożliwiający jakikolwiek opór, została unieruchomiona w pozycji, która nie pozostawiała złudzeń co do intencji oprawców.Żaboidy w białych fartuchach poruszały się wokół niej bez pośpiechu. Ich skórzaste palce sprawnie operowały suwakami i zaciskami. Nie było w tym nienawiści, nie było też sadyzmu. Była jedynie chłodna, urzędnicza rutyna, jaka towarzyszy pracy przy taśmie produkcyjnej.

Po weryfikacji parametrów życiowych, do sali wprowadzono pierwszego z Półidiotów. Był to ten sam dziki, mało kumaty chłop, którego bohaterka spotkała podczas pamiętnej kąpieli w rzece. Teraz jednak był całkowicie pozbawiony tamtej pierwotnej, zwierzęcej energii. Jego wzrok był mętny, rozbiegany i otępiały, stymulowany zapewne jakimiś laboratoryjnymi środkami chemicznymi.

Żaboidy operowały nim jak narzędziem. Jeden z badaczy chwycił chłopa za kark, nakierowując jego bezwładne ciało na ubezwłasnowolnioną bohaterkę.

Akt, który nastąpił, nie miał w sobie nic z ludzkiej namiętności, przemocy czy nawet pierwotnego, dzikiego popędu. Wszystko odbywało się w sposób przerażająco mechaniczny. Ruchy Półidioty były powtarzalne, rytmiczne i wyprane z jakichkolwiek emocji, sterowane wyłącznie instynktem i aplikowanymi przez Żaboidy bodźcami. Przypominało to w każdym calu masowe, przemysłowe krycie klaczy w państwowej stadninie. Słyszalny był jedynie ciężki oddech otępiałego samca, mlaskanie skórzastych stóp Żaboidów na kafelkach oraz suchy chrzęst metalowych pasów mocujących.

Gdy pierwszy z dzikusów skończył, został natychmiast odciągnięty za ramiona przez dwóch strażników. Jeden z naukowców podszedł bliżej, dokonał szybkiego wglądu i pomiaru za pomocą podłużnego wziernika, po czym machnięciem trójpalczastej dłoni dał znak do wprowadzenia kolejnego osobnika.

Procedura powtórzyła się bez sekundy zwłoki. Nowy Półidiota, o jeszcze bardziej zredukowanej mimice, został nasadzony na bohaterkę z tą samą bezduszną precyzją. Taśmowa prokreacja trwała, a badacze w fartuchach skrupulatnie notowali coś na swoich świecących, podłużnych tabliczkach, od czasu do czasu korygując pozycję ciał badanych obiektów.

Bohaterka, mimo potwornego dyskomfortu i upokorzenia zakorzenionego w jej dawnej, dumnej przeszłości u boku cesarzowej, nie płakała. Jej umysł, z natury przecież nie tak bystry, jak jej się zawsze wydawało, znalazł specyficzną ucieczkę przed szaleństwem. Leżąc na zimnym metalu, poddawana kolejnym, mechanicznym aktom ze strony tępych samców, zaczęła budować w głowie nową, wielką narrację.

Wierna sługi cesarzowej, odznaczona najwyższym podziemnym orderem, nie mogła przecież stać się zwykłą samicą rozpłodową dla potworów. W jej oczach ta laboratoryjna udręka urosła do rangi mistycznej, historycznej misji. Zaczęła głęboko, fanatycznie wierzyć, że to właśnie na jej barkach – i w jej łonie – spoczywa teraz los całej dawnej cywilizacji.

Każde kolejne, bezduszne tchnienie Półidiotów, każda dawka nasienia wtłaczana w jej ciało pod okiem żabich naukowców, była dla niej cegiełką pod budowę nowego świata. Cierpiała, ale z dumnie podniesionym czołem wewnątrz własnej psychiki. Była przekonana, że oto, w tych skrajnie nieludzkich warunkach, właśnie dokonuje się wielkie odrodzenie ludzkiego gatunku, a ona jest jego jedyną, mesjańską matką.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
ODPOWIEDZ

Wróć do „Teutoński Instytut Historii, Języka i Literatury im. dra. Kedara via Margończyka w Nebulheim”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości