Na czym stoimy

Apele, musztra, militaria, i wszelkie działania żołnierzy Jego Królewskiej Mości, oraz fani militariów - to Wasze miejsce.
Awatar użytkownika
Anastasia Windsachen
Posty: 59
Rejestracja: 1 sie 2022, 22:59
NIM:
Kontakt:

Na czym stoimy

Post autor: Anastasia Windsachen »

Jak w temacie. Na czym stoimy? Co mamy, czego nie mamy, co potrzebujemy? Informacje archiwalne są... cóż szerokie, ale zarazem nie zawsze wyczerpujące. Najlepiej chyba opisujący stan część AK jest wątek o zakupach dla armii i wyborze samolotów.

Królewskie Siły Powietrzne w takim razie nie mają nad wyraz palącego się priorytetu, bo przynajmniej sprzętowo są w 80% ogarnięte. Oczywiście wciąż trzeba by dokoptować samolot transportowy, śmigłowiec/-ce, ale no nie jest to sprawa niecierpiąca zwłoki. Widziałam, że były plany pozyskania Tornado czyli na Pollinie SBL Speerspitc (tylko Voxland produkował i posiada te myśliwce), więc coś tam już przygotowałam by nie przychodzić z pustymi rękoma.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
SBL Speerspitc w proponowanych malowaniach KSP oraz Lotnictwa KMW - sierpień 2025, voxlandzkie Państwowe Zakłady Lotnicze
W rozmowach z @Maciej Hergemon ustaliliśmy, że planował on AK na lata 50-60, z porywem na początek 70 XX wieku, a za pierwowzór Bundeswehrę. Ok, nie ma problemu. F-4 Phantom II, Tornado, Hercules, Blackhawk, Huey, F-5 - takie wyposażenie bym widziała dla KSP (oczywiście w mikronacyjnych nazwach czyli kolejno: SBL MK-2 (dawniej AJ-1), SBL Speerspitc, SBL T300, GFB H60, GFB H22, SBL MK-1).

Dalej mamy (idę priorytetami) Królewskie Wojska Lądowe. Ostatnie informacje na ten temat pochodzą sprzed 2020 roku (zaryzykowałabym, że nawet sprzed 2018). Ale tutaj ponownie wraca moja rozmowa z poprzednikiem o realiach wojskowych, więc będzie trzeba zbudować wszystko na nowo. Mam nadzieję, że dreamlandzki przemysł zbrojeniowy jeszcze istnieje. Jeśli chodzi o czołgi, to Voxland może podarować kilkadziesiąt wycofanych ze służby Koniglich Panther 1M2 (Leopard 1A5), później trzeba by produkować samodzielnie. To jedynie kwestie wyposażeniowe. Przed nami jeszcze budowa struktur, baz wojskowych, ich przegląd oraz weryfikacja. No jest tego dużo. Powiedziałabym, że najpierw trzeba zacząć od KWL, bo na podstawie ich stacjonowania będziemy opierać resztę rodzajów sił zbrojnych.

I zostaje Królewska Marynarka Wojenna. Co my w niej mamy? W jaką marynarkę celujemy? Dreamland jest państwem rozległym terytorialnie, więc przydałaby się mu marynarka, która łączy te regiony i je broni. Tylko czy miałaby to być jedynie marynarka pilnująca przybrzeży oraz szlaków, czy może zdolna do czegoś więcej? Wyposażona we fregaty, niszczyciele, helikopterowce, może nawet lotniskowce? W dawnych zapisach miała ona każdy z tych rodzajów. Pytanie, co teraz? Jak idziemy z rozwojem marynarki? Przypominam, że cofamy się wstecz (w latach 50 jednak były już np. okręty podwodne z napędem atomowym, więc nie jest to wielka przepaść technologiczna).

No i na sam koniec - na kogo można liczyć? Kto jest chętny działać w Armii Królewskiej, pomagać ją rozwijać, ma zapał i chęci by siedzieć i tworzyć mapy, struktury, armię na papierze? Nie ukrywam, że przewodniczenie czemukolwiek przy milczeniu innych jest dość... demotywujące, zwłaszcza, że mam wojska, które też chcę rozwijać i do których mam większe przywiązanie. Jeżeli coś ma powstać, to potrzebuję jednak chętnych. Nawet do tego by rozmawiać, a nie pisać samej ze sobą.


A jako bonus, nowa koncepcja symbolu rozpoznawczego dla KSP, LKMW i może KWL:





Kolejno: wersja kolorowa, czarno-biało, o ograniczonej widoczności
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3248
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: Na czym stoimy

Post autor: Maciej Hergemon »

Widzę, że jest tu potencjał na coś więcej niż post o ciężaruwach, dlatego mój wywód zacznę od słowa wstępu.
Królestwo Dreamlandu przeżyło co najmniej 3/4 koncepcje zabawy w wojsko. Nie była to nigdy jakaś wielce znacząca zabawa (być może poza czasami dla nas już kompletnie antycznymi, gdzie każdy namiestnik bawił się w podboje ziem pozostałych namiestników) natomiast otwierała ona zawsze drzwi do zabawy, którą dreamlandczycy lubią, czyli a) można pomarudzić b) można ściągnąć cudzą aktywność c) można na tym zarobić pieniądze (dzisiaj raczej mało interesujące). Jako punkt odniesienia do wszelkich późniejszych rozważań proponuję hipotezę, że wojsko jest w Dreamlandzie zasadniczo zawsze po coś, a nie samo dla siebie i samą prezentacją sprzętu raczej niewiele osób tutaj zebranych zainteresujemy.

Przed, powiedzmy, moimi czasami, ostatnio na poważnie bawił się tutaj Daniel von Witt w roku pańskim 2012/13, budując Siły Zbrojne de facto, od zera. Wynikało to a) z ówczesnej sytuacji politycznej b) z ówczesnej sytuacji demograficznej. Powiedzmy, że Siły Zbrojne Daniela von Witta stanowiły pewnego rodzaju plac zabaw dla dzieci szczególnej troski - co na przykład wychodziło w kontekście afery z kradzieżą statków (w pewnym sensie powtórzonej zresztą za moich czasów). Z drugiej strony Siły Zbrojne Dreamlandu były przyćmiewane blaskiem Sił Zbrojnych Elderlandu, gdzie z powodzeniem eksportowano ten rodzaj rozrywki, jako swoiste centrum aktywności Elderlandzkiej, bądź jedno z takich centrów. W pewnym sensie kontynuując dorobek Daniela, również budowałem siły, de facto, od zera, na bazie a) ówczesnej sytuacji politycznej b) ówczesnej sytuacji demograficznej. Zakładając, że Dreamland już oficjalnie i w pełnej kontrze do Księstwa Sarmacji musi skupić się na realizacji swojego ówczesnego głównego interesu zagranicznego jakim było odzyskanie pewnej wyspy na północy Scholandii w kooperacji z Republiką Bialeńską, a zarazem może tutaj oferować zabawę dla milusińskich. W dzisiejszych czasach oba te punkty nie są już aktualne. Nie stanowimy oficjalnej kontry dla Księstwa Sarmacji, wyspę odzyskaliśmy, a Republika Bialeńska nie istnieje. Z tych powodów Siły Zbrojne Królestwa mogą ponownie odciąć się od swojej zawiłej przeszłości i zacząć budować coś nowego, korzystając w jakimś sensie z fundamentu, na którym powstały, ale bez większego żalu jeżeli chodzi o ciągłość, powiedzmy historyczną.
Dajmy na to, o ile pamiętam, Dreamland posiadał dość liczną flotę, składającą się co najmniej z Lotniskowc(ów) i samolotów "Letrib" (bazujących na AV-8B). Zakładam, że ta część historii może już pozostać w jej arkanach i możemy założyć, że tymi lotniskowcami i samolotami większość z nas, leżących przy domowym ognisku, się goli.
Czy jest szansa na budowę nowych lotniskowców? Może być, ale nie musi. Dreamland, jak sama zresztą wskazujesz, może ale nie musi być potęgą militarną. Sensu stricte jesteśmy zbiorem ogromnych wysp, bez jakichś realnych przeciwników lądowych (może za wyjątkiem pół-żywego Baridasu, będącego pacynką KLumerii, której nawet nie uznajemy), które, realnie rzecz biorąc, nigdy nie musiały walczyć z prawdziwym przeciwnikiem. Sensu stricte, naszą najpotężniejszą bronią był zawsze nieubłagany upływ czasu i delikatne popychanie tematów dyplomatycznych, w połączeniu z eksportowaniem kwestii military power do zainteresowanych tą kwestią sojuszników.
To jest oczywiście uproszczone i nieencyklopedyczne przedstawienie całej sprawy, natomiast, moim zdaniem, w pełni wystarczające do zrozumienia kontekstu działania Dreamlandzkich Sił Zbrojnych w świadomości społeczeństwa dreamlandzkiego.
Jak sama słusznie wskazujesz, nie ma nic gorszego niż pisanie postów sama dla siebie, dlatego w tym wypadku lepszym pytaniem niż kto jest gotów sprzedawać czołgi (realnie może ja i Moskwicz) jest pytanie co możemy zrobić, żeby Dreamlandczykom (bądź komuś innemu) chciało się tu tłuc posty (w kontrze do tłuczenia postów w siłach zbrojnych, gdzie popyt na ciężaruwy jest większy).

Tak jak rozmawialiśmy jakiś czas temu, taką opcję widzę w eventcie sterowanym wewnętrznie przez nas, w formie niezobowiązującego PBFa, bez jakichś szczególnych udziwnień formalnych w stylu Gamellandu czy też Edelweissu. Proponuję z miejsca konflikt tlący się w Taubuszetii Górskiej, oczywiście głównie dlatego, że jestem bezczelny, a pobocznie dlatego, że parę rzeczy już tutaj przygotowałem i mam obecnie nawet ochotę przygotować ze dwie rzeczy więcej. Może trzy.
Jako bazę do zabawy może posłużyć system RPG, który prezentowałem na zjeździe - Patrol Vietnam War Roleplaying Game - i możemy sobie w ramach tegoż systemu, całkiem nieformalnie pobawić się albo na poziomie plutonu, albo wyżej, w przestawianie pionków na mapie, odwzorowywanie potyczek z Insurgentami w miszmaszu Wietnamu, Falklandów i Czeczenii, w klimacie lat 50*60*70 i na bazie tego zastanawiać się jakie zdolności powinny mieć SZ Królestwa Dreamlandu (być może mamy zdolności militarne w stylu filmu Independence Day i odrzutowcami jesteśmy w stanie rozpierdolić niezniszczalną fortecę ufo, a być może jedyne czego możemy spodziewać się od SZ Królestwa to Apocalypse Now i helikoptery, które latają w kółko bez celu, bez uzbrojenia, wypełnione skrzyniami pełnymi czapek i przeterminowanymi racjami żywnościowymi, które powodują u każdego sraczkę.

Jeżeli jesteś zainteresowana, to z przyjemnością podrzucę ci prywatnie pdfa z instrukcją i sama sobie podejrzysz i rozkminisz, czy cię to jara.

Żeby nie demotywować, ja się będę cieszył nawet ze sprzedaży samolotów i radiostacji na potrzeby SZ KD, nawet mam w tym jakieś tam doświadczenie. Nowa symbolika jest w dechę i fajnie sobie pooglądać jakieś nowe wizualizacje sprzętu, moje przemyślenia wynikają tutaj wyłącznie z twojej słusznej rozterki o zainteresowanie tematem pozostałych kulegów Dreamlandczyków.
Awatar użytkownika
Anastasia Windsachen
Posty: 59
Rejestracja: 1 sie 2022, 22:59
NIM:
Kontakt:

Re: Na czym stoimy

Post autor: Anastasia Windsachen »

Będę odpowiadać nie po kolei.

1. Chętnie przyjmę PDFa i tak jak mówiłam na zjeździe, jestem za tym by się tak pobawić. Zobaczymy, co z tego wyjdzie + to zawsze fajniejsza zabawa wojskiem niż tylko jego opisywanie. Oczywiście muszę jeszcze nadrobić informacje o obecności Dreamlandu w Taubuszetii, ale to do ogarnięcia w trakcie chociażby wojaży kolejowych.

2. W Leocji podczas zmian w Gwardii zaproponowałam model, który satysfakcjonuje obie frakcje. Wojskową czyli tych, którzy mogą i chcą rozmawiać o sprzęcie, strukturach, zakupach dla armii oraz "normalnych". Normalnych czyli ludzi, którzy chcą najwyżej się pobawić. Dlatego też powiedziałam jasno, że narrację, nawet żartobliwą i stereotypową jak np. filmy o Żandarmie, Daddy's Army czy inne tego typu żarty, żarciki zawsze miło widzę. Bo ludzie mają czerpać z tego przyjemność i bawić się, a nie spinać. Wtedy też zawsze jest większa szansa, że ktoś coś napisze, udzieli się. Proponowałabym coś podobnego w Dreamlandzie. Czyli ja np. zarówno będę uczestniczyć w narracji, ale też będę robić to co mi sprawia frajdę czyli tworzyć i opisywać struktury, malować sprzęt (choćby po to by go potem wykorzystać w narracji), projektować umundurowanie itd., a kto inny będzie sobie sporadycznie opisywać swój dzień w wojsku albo jakieś NPC.
Chodzi mi po głowie plan zaprojektowania mundurów (czapki już mam narysowane), sztandarów oraz emblematów jednostek, więc będzie co komentować i nad czym dyskutować (mam nadzieję).

3. Jak chodzi o to dokąd idziemy, po co zmierzamy, to jeszcze muszę się z tym dalej przespać. Tu wchodzi leocka krew i "to trzeba usiąść i pomyśleć", bo faktycznie trzeba. Ale chyba bym celowała w taką Francję/UK pod kątem doktryny. Oba państwa mają terytoria zamorskie, obu (UK bardziej) niewiele na lądzie zagraża i siły lądowe trzyma bardziej pod misje niż by stały przy granicach. Marynarka najpewniej stanie się moim pierwszym celem. Ale to jak już powiedziałam, trzeba usiąść i pomyśleć.

4. W najbliższym czasie planuję wydać nową Decyzję w sprawie odznaczeń wojskowym, więc może by Was przetestować to najpierw dam jej projekt do przedyskutowania, a potem dopiero wydam (ale to najpierw muszę wizualizacje odznaczeń zrobić). Również i stopnie czekają w kolejce - tutaj pole zarówno do dyskusji wizualnej, jak i nad formatem (ile, jakie nazewnictwo, itd itd.).

To chyba tyle. Czekam również na propozycje od innych na temat tego, co byście widzieli dla siebie w Armii, a raczej, co byście chcieli widzieć by Was przyciągnąć do tłuczenia postów i tutaj, a nie tylko w Parlamencie i przy stoliku komentatorskim.
Awatar użytkownika
Antoni Moskwicz
członek Rządu Królewskiego
Posty: 459
Rejestracja: 2 kwie 2019, 08:08
NIM: 812386
Lokalizacja: Førerstad, Prefektura Małej Furii
Kontakt:

Re: Na czym stoimy

Post autor: Antoni Moskwicz »

Program nuklearny to druga rzecz (a nowa w temacie), która przeszła mi przez myśl. Elektrownia Jądrowa "RodoATOM" na Małej Furii obecnie dzielona jest na część cywilną (do produkcji energii) i wojskową badawczą. Elektrownia jako całość jest dozorowana, tak samo jak pociągi między elektrownią a resztą Prefektury Małej Furii (czyli pociągi pracownicze, dostawy paliwa jądrowego i wszystko, co z elektrowni wyjeżdża).
Obecnie są to pojedyncze, testowe ładunki, które walają się gdzieś między skrzyniami z hełmami i częściami zapasowymi do myśliwców - zdolności produkcyjne nie są duże, a i tak wykorzystanie ich jest małe. Nie przeprowadzano też próbnych detonacji przez brak wyznaczonego poligonu, dane o potencjalnych efektach wykorzystania są oparte na symulacjach. Zapowiedzi są obiecujące, wyniki symulacji też.
Tylko właśnie - wszystko jest testowe, badawcze, prototypowe. Przydałby się poligon, wtedy przy okazji otwarcia jednostki wojskowej w Trynidadzie można będzie otworzyć szerszą produkcję. Trochę zużytego paliwa już się nazbierało, wirówek do wzbogacania uranu zawsze można dołożyć, infrastrukturę do montażu i laboratoria się dobuduje przy okazji budowy.

A pierwsza rzecz to same bazy wojskowe w Prefekturze Małej Furii i to, co jest na stanie. Poza samym zapleczem do produkcji broni jądrowej jest jeszcze baza lotnicza w Walgardzie przy porcie lotniczym, którą wkrótce zastąpi dedykowana baza w Trynidadzie. Na wyposażeniu są przede wszystkim myśliwce (pierwotnie zakładane były Gripeny, ale można "cofnąć" do czegoś adekwatnego epokowo) i jeden turbośmigłowy samolot wczesnego ostrzegania/dowodzenia. Przydałby się jakiś tankowiec jeszcze, może coś do przenoszenia bomb, a samoloty transportowe się znajdą łatwo. Albo drugi AEW/C, tym razem oparty o samolot dalekiego zasięgu.

W Førerstad jest port wojenny, ale to coś niedużego, bliższego straży przybrzeżnej z "plusem" - dwa statki patrolowe i dwa kutry torpedowe. W porcie w Rodo albo Guslar na pewno dałoby się upchnąć coś większego, może nawet jakiś lotniskowiec. Kilka jest (albo było) na stanie, a zbudowanie nowego powinno być wykonalne. Kwestia czy nie są inne, bardziej potrzebne jednostki - do samoobrony powinny wystarczyć lotniska na lądzie.

Co do chęci, wprawdzie pewniej się czuję w działaniach po stronie cywilnej, ale coś niecoś mogę też się dołożyć. Na pewno będzie ciekawie.
baron Antoni Moskwicz van der Pohl rodu Argentfører
Prefekt Małej Furii
Obrazek
Awatar użytkownika
Anastasia Windsachen
Posty: 59
Rejestracja: 1 sie 2022, 22:59
NIM:
Kontakt:

Re: Na czym stoimy

Post autor: Anastasia Windsachen »

Antoni Moskwicz pisze: 24 sie 2025, 04:28 Program nuklearny to druga rzecz (a nowa w temacie), która przeszła mi przez myśl. Elektrownia Jądrowa "RodoATOM" na Małej Furii obecnie dzielona jest na część cywilną (do produkcji energii) i wojskową badawczą. Elektrownia jako całość jest dozorowana, tak samo jak pociągi między elektrownią a resztą Prefektury Małej Furii (czyli pociągi pracownicze, dostawy paliwa jądrowego i wszystko, co z elektrowni wyjeżdża).
Obecnie są to pojedyncze, testowe ładunki, które walają się gdzieś między skrzyniami z hełmami i częściami zapasowymi do myśliwców - zdolności produkcyjne nie są duże, a i tak wykorzystanie ich jest małe. Nie przeprowadzano też próbnych detonacji przez brak wyznaczonego poligonu, dane o potencjalnych efektach wykorzystania są oparte na symulacjach. Zapowiedzi są obiecujące, wyniki symulacji też.
Tylko właśnie - wszystko jest testowe, badawcze, prototypowe. Przydałby się poligon, wtedy przy okazji otwarcia jednostki wojskowej w Trynidadzie można będzie otworzyć szerszą produkcję. Trochę zużytego paliwa już się nazbierało, wirówek do wzbogacania uranu zawsze można dołożyć, infrastrukturę do montażu i laboratoria się dobuduje przy okazji budowy.
Taaak, broń jądrowa jest czymś w co naturalnie powinien Dreamland pójść. Obecnie posiadają ją Sarmacja, Voxland (w fazie testów, pierwsze próby poligonowe już miały miejsce) i być może ktoś w II FN? Nie mówię, że ma to być od razu arsenał liczący po kilka tysięcy głowic, ale tak przynajmniej kilkanaście ładunków w formie broni odstraszania wypadałoby posiadać. To też jest temat do omówienia w potencjalnej doktrynie wojskowej. Czy Dreamland jest nastawiony defensywnie, ofensywnie czy też biernie. Każde z tych nastawień oznacza inne podejście do całości.

Niemniej, jeżeli są w Was chęci by coś w tym temacie działać to macie zielone światło. Patrząc po tym jak ogarnięte są lotniska na Małej Furii, wierzę, że i w podobny sposób detalicznie opisany będzie program nuklearny. W razie jakichkolwiek potrzeb Armia służy pomocą, jednostki inżynieryjne pomogą.

Później będzie trzeba pomyśleć nad środkami przenoszenia... czy ICBM, IRBM, SRBM, czy może okręty podwodne albo tylko samoloty. No ale to nie wybiegajmy aż tak daleko myślami, na razie trzeba coś opracować.
Antoni Moskwicz pisze: 24 sie 2025, 04:28 A pierwsza rzecz to same bazy wojskowe w Prefekturze Małej Furii i to, co jest na stanie. Poza samym zapleczem do produkcji broni jądrowej jest jeszcze baza lotnicza w Walgardzie przy porcie lotniczym, którą wkrótce zastąpi dedykowana baza w Trynidadzie. Na wyposażeniu są przede wszystkim myśliwce (pierwotnie zakładane były Gripeny, ale można "cofnąć" do czegoś adekwatnego epokowo) i jeden turbośmigłowy samolot wczesnego ostrzegania/dowodzenia. Przydałby się jakiś tankowiec jeszcze, może coś do przenoszenia bomb, a samoloty transportowe się znajdą łatwo. Albo drugi AEW/C, tym razem oparty o samolot dalekiego zasięgu.
Jedna baza lotnicza na Małą Furię starczy? Pytam, bo się nie orientuję w wielkościach i dystansach do reszty, a także zakładanym rozmiarze i pojemności tejże. Proponowałabym zrobić z niej łączoną bazę wojskową (na kształt amerykańskich Joint Bases). Od razu umieściłoby się w niej jednostkę wojsk lądowych, która stacjonowałaby na Małej Furii (chyba że chcecie rozwijać prefekturę i urozmaicić jakiś inny jej region wojskowymi). Zgodę na budowę macie, więc jedynie powtórzę się, że na wsparcie ze strony Armii możecie liczyć.

Co do Gripenów - kiedyś do nich dojdziemy. Prywatnie jestem ich wielką fanką, w mikronacjach również nimi czasem polatam. Na razie przedział lat 50-70, zobaczymy co tam do Małej Furii wyślemy (zależy też z jakiego symulatora korzystasz, jeżeli MSFS2020, to mogę dzielić się malowaniami na potrzeby narracji). Samolot transportowy i tankowiec z pewnością, podobnie wczesnego ostrzegania, ogarniemy, bo jest to must have. Możemy dyskutować nad tym jaki to by miał być (jedynie uczulam, przy moim dowodzeniu realne nazwy idą do kosza - tylko mikronacyjne nazwy).
Antoni Moskwicz pisze: 24 sie 2025, 04:28 W Førerstad jest port wojenny, ale to coś niedużego, bliższego straży przybrzeżnej z "plusem" - dwa statki patrolowe i dwa kutry torpedowe. W porcie w Rodo albo Guslar na pewno dałoby się upchnąć coś większego, może nawet jakiś lotniskowiec. Kilka jest (albo było) na stanie, a zbudowanie nowego powinno być wykonalne. Kwestia czy nie są inne, bardziej potrzebne jednostki - do samoobrony powinny wystarczyć lotniska na lądzie.
Tak, do samoobrony wystarczyłyby lotniska oraz drogowe odcinki lotniskowe by zapewnić wsparcie z powietrza i w ten sposób zwalczać przeciwnika na morzu i w powietrzu, ale też dosyć silne jednostki lądowe, które zatrzymałyby przeciwnika jeżeli ten dostałby się na wyspę. Jeżeli chodzi o marynarkę to myślę, że Mała Furia by mogła pokusić się o zbudowanie poważnego zaplecza stoczniowego i produkować okręty dla Dreamlandu. Natomiast jej ochrona morska... cóż, do zastanowienia. Raczej na pewno obejdzie się bez okrętów większych niż korweta. Może jedna, dwie fregaty...
Antoni Moskwicz pisze: 24 sie 2025, 04:28 Co do chęci, wprawdzie pewniej się czuję w działaniach po stronie cywilnej, ale coś niecoś mogę też się dołożyć. Na pewno będzie ciekawie.
I takie podejście lubię i szanuję. Nikt nie każe Wam być wojskowym, udział cywili też jest ważny. W końcu ktoś musi budować, odkrywać itd..
Awatar użytkownika
Antoni Moskwicz
członek Rządu Królewskiego
Posty: 459
Rejestracja: 2 kwie 2019, 08:08
NIM: 812386
Lokalizacja: Førerstad, Prefektura Małej Furii
Kontakt:

Re: Na czym stoimy

Post autor: Antoni Moskwicz »

Anastasia Windsachen pisze: 24 sie 2025, 13:57 Taaak, broń jądrowa jest czymś w co naturalnie powinien Dreamland pójść. Obecnie posiadają ją Sarmacja, Voxland (w fazie testów, pierwsze próby poligonowe już miały miejsce) i być może ktoś w II FN? Nie mówię, że ma to być od razu arsenał liczący po kilka tysięcy głowic, ale tak przynajmniej kilkanaście ładunków w formie broni odstraszania wypadałoby posiadać. To też jest temat do omówienia w potencjalnej doktrynie wojskowej. Czy Dreamland jest nastawiony defensywnie, ofensywnie czy też biernie. Każde z tych nastawień oznacza inne podejście do całości.

Niemniej, jeżeli są w Was chęci by coś w tym temacie działać to macie zielone światło. Patrząc po tym jak ogarnięte są lotniska na Małej Furii, wierzę, że i w podobny sposób detalicznie opisany będzie program nuklearny. W razie jakichkolwiek potrzeb Armia służy pomocą, jednostki inżynieryjne pomogą.

Później będzie trzeba pomyśleć nad środkami przenoszenia... czy ICBM, IRBM, SRBM, czy może okręty podwodne albo tylko samoloty. No ale to nie wybiegajmy aż tak daleko myślami, na razie trzeba coś opracować.
Właśnie myślę o doktrynie nuklearnej Dreamlandu, procedurach uruchomienia, nawet jakiś pierwszy ICBM się tworzy. Przydałaby się jeszcze tarcza antyrakietowa i program ochrony ludności cywilnej na wypadek działań militarnych, szczególnie ze środkami masowego rażenia w roli głównej.

Ale zanim w ogóle takie coś się uruchomi, na pewno potrzebny jest jakiś łańcuszek zależności - kto może wydać rozkaz uruchomienia broni ostatecznej i na jakich zasadach. Czy wyłącznie na rozkaz króla, czy z zatwierdzeniem przez najwyższego dowódcę sił zbrojnych, czy jakoś inaczej. Przydałoby się także ustalenie kwestii rozpoczęcia procedury w przypadku braku kontaktu z dowództwem. Do tego organizacja sieci łączności na tyle odpornej na awarie, żeby możliwie dobrze wykluczyć długoterminową utratę kontaktu w wyniku takiej awarii.

Produkcja i same miejsca uruchomienia to chyba najmniejszy problem, bo wystarczy spisać istniejące elektrownie nuklearne, po czym na podstawie tych danych wybudować odpowiednie zakłady badawcze i produkcyjne, a w międzyczasie budować całą resztę.
baron Antoni Moskwicz van der Pohl rodu Argentfører
Prefekt Małej Furii
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Armia Królewska i Gwardia Królestwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości