Sala balowa [Dzień balu]
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Sala balowa [Dzień balu]
Tutaj toczy się główna część narracji.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Maciej Hergemon
- przewodniczący obrad Parlamentu
- Posty: 3250
- Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
- NIM: 591374
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Maciej Hergemon, żywo zainteresowany salą balową, z przyjemnością udał się w jej dostojny róg. W rogu siedział murzyn z Monstrancją, który recytował alfabet od końca.
F, E, D…
Wręczył murzynowi grosika.
Murzyn z Monstrancją wyciągnął z sakwy plastikową, półprzezroczystą kulkę ze zwitkiem papieru w środku, nie przestając recytować.
Maciej otworzył kulkę, w środku znajdowała się notatka, że niniejszym wygrał tę oto nagrodę główną, a załączony do niej był Akt nadania mu tytułu Obrońcy Senioratu Nowszej Teutonii.
Wzruszył ramionami i zatoczył się wokół szwedzkiego stołu, na którym ktoś przygotował bukiet wędlin w kształcie herbu Teutonii. Temperatura spowodowała, że na szynce zebrała się warstewka wody. Wziął plasterek mortadeli. Lew stracił oko. W rękach porwał mięso na kawałki i zaczął nim dokarmiać wypchanego gołębia, zdobiącego czubek jego głowy. Mortadela spadła na posadzkę.
F, E, D…
Wręczył murzynowi grosika.
Murzyn z Monstrancją wyciągnął z sakwy plastikową, półprzezroczystą kulkę ze zwitkiem papieru w środku, nie przestając recytować.
Maciej otworzył kulkę, w środku znajdowała się notatka, że niniejszym wygrał tę oto nagrodę główną, a załączony do niej był Akt nadania mu tytułu Obrońcy Senioratu Nowszej Teutonii.
Wzruszył ramionami i zatoczył się wokół szwedzkiego stołu, na którym ktoś przygotował bukiet wędlin w kształcie herbu Teutonii. Temperatura spowodowała, że na szynce zebrała się warstewka wody. Wziął plasterek mortadeli. Lew stracił oko. W rękach porwał mięso na kawałki i zaczął nim dokarmiać wypchanego gołębia, zdobiącego czubek jego głowy. Mortadela spadła na posadzkę.
- Juan de la Cerda
- Posty: 13
- Rejestracja: 21 lip 2025, 15:10
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Juan wszedł do Sali Balowej i podziwiał wystrój i pompę w jakiej zostały przygotowane celebracje. Rozglądał się dookoła i widział salę pełną gości i służby. Gdy tylko udało mu się dojrzeć stół z wystawionym alkoholem poprosił o szklankę wódki, łyknął na raz i następnie złapał za lampkę czerwonego wina - na rozgrzewkę - pomyślał i usiadł przy jednym ze stołów.
- Maciej Hergemon
- przewodniczący obrad Parlamentu
- Posty: 3250
- Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
- NIM: 591374
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Maciej Hergemon wybrał z półmiska plasterek salami. Było spocone i śliskie. Powąchał je i polizał: smakowało słono. Skrzywił się i odłożył je na miejsce.
Uwagę jego przykuł półmisek owocowy. W środku znajdowały się pokrojone w kostkę melony, arbuzy i odległa pomarańcza. Zebrane w smakową amalgamację lepkiego i słodkiego soku. Dał wypchanemu gołębiowi do spróbowania. Smakowały mu. Wziął więc ich garść i schował do kieszeni. Aby wyrównać naruszoną równowagę natury wsypał do półmiska garść piasku.
W oddali zauważył klechę, który przysiadł się do pustego stolika z lampką wina. Tanecznym krokiem udał się w tamtą stronę rozpychając się pośród anonimowych gości (murzynów z liberiami).
Uwagę jego przykuł półmisek owocowy. W środku znajdowały się pokrojone w kostkę melony, arbuzy i odległa pomarańcza. Zebrane w smakową amalgamację lepkiego i słodkiego soku. Dał wypchanemu gołębiowi do spróbowania. Smakowały mu. Wziął więc ich garść i schował do kieszeni. Aby wyrównać naruszoną równowagę natury wsypał do półmiska garść piasku.
W oddali zauważył klechę, który przysiadł się do pustego stolika z lampką wina. Tanecznym krokiem udał się w tamtą stronę rozpychając się pośród anonimowych gości (murzynów z liberiami).
- Juan de la Cerda
- Posty: 13
- Rejestracja: 21 lip 2025, 15:10
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Juan popijał sobie swoje ulubione czerwone wino, zagryzając od czasu do czasu kiszonego ogóra nie wadząc nikomu. Nagle zauważył jakiegoś gościa, który szedł w jego kierunku. Spojrzał na niego i dalej szamał ogóry.
- Maciej Hergemon
- przewodniczący obrad Parlamentu
- Posty: 3250
- Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
- NIM: 591374
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Maciej ukłonił się przed klechą w pasie. Wypchany gołąb nieco opadł. Poprawił go. Bez słowa dosiadł się do stołu. Otworzył solniczkę i rozsypał jej zawartość na stole wokół księdza. Następnie bez słowa pociągnął łyka z kieliszka. Postawił kieliszek za linią z soli. Klecha próbował protestować ale Maciej przerwał mu - najpierw musisz policzyć ziarna soli, zanim zostaniesz zaakceptowany w tym świecie.
- Juan de la Cerda
- Posty: 13
- Rejestracja: 21 lip 2025, 15:10
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Juan spojrzal na wariata, zlapal za butelkę wódki
- Możesz pieprzyć głupoty lub się napić, ja zdecydowanie wybieram wódkę - nalał do szklanki wodkę, wszak kieliszek zostal mu zabrany i lyknął zagryzając ogórkiem
- Możesz pieprzyć głupoty lub się napić, ja zdecydowanie wybieram wódkę - nalał do szklanki wodkę, wszak kieliszek zostal mu zabrany i lyknął zagryzając ogórkiem
- Maciej Hergemon
- przewodniczący obrad Parlamentu
- Posty: 3250
- Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
- NIM: 591374
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Maciej odpowiedział: Demon Al Gul oraz pokłady tłuszczu zdradzają twoją słabość, człowieku-kanapko z okcydentu. Resztki okcydentalnej haplogrupy zostały bezpowrotnie utracone i jedyną przykrą pozostałością dawnej świetności jest nienaturalnie zmutowana różowa skóra.
Następnie wyciągnął z kieszeni ziarno, sypnął nim na stół, wziął ze sobą butelkę wódki i odliczając kroki udał się w kierunku najbliższego murzyna w liberii. Przyjrzał mu się dokładnie. Wręczył mu butelkę wódki i wymienił ją na pończochy.
Pokazał je wypchanemu gołębiowi. Dobra wymiana. Uśmiechnął się.
Następnie wyciągnął z kieszeni ziarno, sypnął nim na stół, wziął ze sobą butelkę wódki i odliczając kroki udał się w kierunku najbliższego murzyna w liberii. Przyjrzał mu się dokładnie. Wręczył mu butelkę wódki i wymienił ją na pończochy.
Pokazał je wypchanemu gołębiowi. Dobra wymiana. Uśmiechnął się.
- Juan de la Cerda
- Posty: 13
- Rejestracja: 21 lip 2025, 15:10
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Juan zingonorwał wszelkie próby głupkowatości, wstał i podszedł przywitać się ze znajomymi mu twarzami
- Witam Pannę @Femme Mystere ! Jako dobrze widzieć piękną Pannę wśród tego tłumu ! Wasza Ekscelencjo @Heinz-Werner Grüner, witam ! Kłaniam się nisko Wasza Książęca Wysokość @Fatima Popow-Chojnacka
- Witam Pannę @Femme Mystere ! Jako dobrze widzieć piękną Pannę wśród tego tłumu ! Wasza Ekscelencjo @Heinz-Werner Grüner, witam ! Kłaniam się nisko Wasza Książęca Wysokość @Fatima Popow-Chojnacka
- Femme Mystere
- Posty: 36
- Rejestracja: 30 sie 2019, 12:57
- NIM: 413728
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Po spacerze po bagnach, który niespodziewanie zakończył się spotkaniem z Joachimem Cargalho — równie zaskoczonym, co uprzejmym — cała trójka wróciła do pałacu. Choć każde z nich miało swoje myśli i emocje, które niekoniecznie chciało dzielić z pozostałymi, zgodnie udali się do swoich komnat, by przygotować się do wieczornego balu.
W ramach niepisanego paktu — może dla otuchy, może dla zachowania pozorów jedności — postanowili wspólnie wkroczyć do sali balowej. I tak też zrobili. Z modnym, krótkim spóźnieniem przekroczyli główne drzwi, przyciągając spojrzenia.
Najbardziej zjawiskowo wyglądała oczywiście Lieselotte. Miała na sobie suknię typu princeska, uszytą ze szmaragdowego aksamitu, z dopasowaną koronką. Materiał układał się miękko przy każdym kroku, a światło świec odbijało się od tkaniny, tworząc wrażenie, jakby poruszała się wśród liści laurowych. Jej obecność była wyrazista, pewna siebie, niemal książęca.

Delegacja z Edelweiss, choć nieliczna, wyraźnie podkreślała swoją tożsamość. Nawet w obliczu wciąż czyhającego zagrożenia ze strony der Wilde, potrafili się wyróżnić — stylem, godnością, aurą niezależności. Byli jak przypomnienie, że mikronacje, choć kruche, potrafią być dumne.
Cała trójka skierowała się do jednego ze stolików bankietowych, gdzie kelnerzy już krążyli z tacami pełnymi aperitifów. Wzięli kieliszki i zaczęli rozmawiać — o czymś lekkim, może nawet błahym, ale z uśmiechem i śmiechem, który brzmiał szczerze. Atmosfera wokół nich była na tyle pozytywna, że przyciągała innych. W mikronacyjnym świecie znano ich dobrze — jako osobowości silne, ale nie zamknięte. Nie odpychali zainteresowanych, wręcz przeciwnie — ich obecność pobudzała do zawierania nowych znajomości, do pielęgnowania tych już istniejących.
Byli jak żywy dowód na to, że nawet wśród politycznych intryg i osobistych dramatów można znaleźć chwilę wspólnego śmiechu. I może właśnie dlatego wszyscy chcieli być choć przez moment blisko nich.
W ramach niepisanego paktu — może dla otuchy, może dla zachowania pozorów jedności — postanowili wspólnie wkroczyć do sali balowej. I tak też zrobili. Z modnym, krótkim spóźnieniem przekroczyli główne drzwi, przyciągając spojrzenia.
Najbardziej zjawiskowo wyglądała oczywiście Lieselotte. Miała na sobie suknię typu princeska, uszytą ze szmaragdowego aksamitu, z dopasowaną koronką. Materiał układał się miękko przy każdym kroku, a światło świec odbijało się od tkaniny, tworząc wrażenie, jakby poruszała się wśród liści laurowych. Jej obecność była wyrazista, pewna siebie, niemal książęca.

Delegacja z Edelweiss, choć nieliczna, wyraźnie podkreślała swoją tożsamość. Nawet w obliczu wciąż czyhającego zagrożenia ze strony der Wilde, potrafili się wyróżnić — stylem, godnością, aurą niezależności. Byli jak przypomnienie, że mikronacje, choć kruche, potrafią być dumne.
Cała trójka skierowała się do jednego ze stolików bankietowych, gdzie kelnerzy już krążyli z tacami pełnymi aperitifów. Wzięli kieliszki i zaczęli rozmawiać — o czymś lekkim, może nawet błahym, ale z uśmiechem i śmiechem, który brzmiał szczerze. Atmosfera wokół nich była na tyle pozytywna, że przyciągała innych. W mikronacyjnym świecie znano ich dobrze — jako osobowości silne, ale nie zamknięte. Nie odpychali zainteresowanych, wręcz przeciwnie — ich obecność pobudzała do zawierania nowych znajomości, do pielęgnowania tych już istniejących.
Byli jak żywy dowód na to, że nawet wśród politycznych intryg i osobistych dramatów można znaleźć chwilę wspólnego śmiechu. I może właśnie dlatego wszyscy chcieli być choć przez moment blisko nich.
Lieselotte Augentrost
- Fatima Popow-Chojnacka
- Posty: 82
- Rejestracja: 5 maja 2022, 18:18
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Do Sali Balowej weszła ciemnowłosa młoda kobieta. Jej włosy były upięte. Na sobie miała długą elegancką ale zwiewną białą suknię na ramiączka z różnymi złotymi haftami, które tradycyjnie nawiązywały w jakiś sposób do Sarmacji. Biżuteria była zaś delikatna i skromna. Całość oddawała prostota, skromność a zarazem lekkość i elegancja. Makijaż również był delikatny, ale podkreślający jej urodę. Wchodziła w głąb sali powoli z gracją, kłaniając się gościom. Na jej twarzy widniał mały uśmiech. A była to zaś Księżna Małżonka Fatima Popow-Chojnacka. Od razu została rozpoznana, ale również i ona rozpoznała znane jej osoby. Zapowiadało się zatem bardzo zacnie. Idąc rozglądała się dyskretnie po pomieszczeniu, które wyglądało bardzo ładnie. Organizacja wydała się na wysokim poziomie. Atmosfera była spokojna, nieco poważna ale przy tym przyjaźna. Było inaczej niż u nich to z pewnością. W tle już było też słychać rozmowy ludzi i muzykę. Gości powoli coraz więcej się pojawiało. Akurat gdy tak kroczyła obok jej pojawił się kelner, od którego wzięła kieliszek. Następnie zamoczyła usta w trunku, aby trochę się rozluźnić, bo czuła małe napięcie a też trochę była myślami przy swoim mężu, który był niestety nieobecny. Jednak zamierzała bawić się dobrze na balu.

- Fatima Popow-Chojnacka
- Posty: 82
- Rejestracja: 5 maja 2022, 18:18
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Juan de la Cerda pisze: ↑21 lip 2025, 18:33 Juan zingonorwał wszelkie próby głupkowatości, wstał i podszedł przywitać się ze znajomymi mu twarzami
- Witam Pannę @Femme Mystere ! Jako dobrze widzieć piękną Pannę wśród tego tłumu ! Wasza Ekscelencjo @Heinz-Werner Grüner, witam ! Kłaniam się nisko Wasza Książęca Wysokość @Fatima Popow-Chojnacka
– A, witam Waszą Ekscelencję! Miło widzieć i życzę udanej zabawy!
Odpowiedziała mężczyźnie, gdy tylko go ujrzała i usłyszała jego głos. Wniosła nieco kieliszek w górę w geście przywitania, posyłając delikatny uśmiech.
Odpowiedziała mężczyźnie, gdy tylko go ujrzała i usłyszała jego głos. Wniosła nieco kieliszek w górę w geście przywitania, posyłając delikatny uśmiech.
- Kryspin von Lichtenstein
- Posty: 30
- Rejestracja: 4 mar 2012, 12:57
- Numer GG: 5007592
- NIM: 580523
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Pod wysokimi, rozświetlonymi wnętrzami sali balowej Pałacu Arcyksięcia w Nebulheim rozbrzmiewały pierwsze tony muzyki, przeplatane dyskretnym szmerem rozmów i stukotem szkła. Wieczór rocznicowy rozwijał się z gracją, jakiej można było oczekiwać po święcie tej rangi.
Właśnie wtedy, z głównego westybulu, wkraczał Marszałek Trybunału Koronnego Księstwa Sarmacji, baron Kryspin von Lichtenstein.
Ubrany w klasyczny, czarny smoking o kroju stonowanym, ale bezbłędnie skrojonym, miał przy klapie dyskretną oznakę Trybunału – znak godności, ale i służby. W palcach prawej dłoni błyszczał rodowy sygnet rodu von Lichtensteinów – srebrny, o nieco zużytej powierzchni, z herbem rodu wygrawerowanym w manierze dawnych mistrzów grawerstwa. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, noszony był wyłącznie podczas uroczystości państwowych i reprezentacyjnych.
Marszałek kroczył spokojnie, w pełnej zgodzie z etykietą – ani zbyt sztywno, ani z przesadną nonszalancją. Wzrok miał uważny, ale uprzejmie powściągliwy. Po krótkiej wymianie grzeczności z kilkoma osobami, jego spojrzenie zatrzymało się.
Jej Książęca Wysokość Fatima Popow‑Chojnacka.
Stała nieopodal jednej z kolumn, otoczona kręgiem rozmówców, ale promieniująca tym spokojem, który sprawia, że obecność jednej osoby potrafi zrównoważyć cały bal.
Marszałek podszedł dostojnie. Zatrzymał się w przepisowej odległości i skłonił się z szacunkiem – gestem dyskretnym, ale pełnym uznania.
– Wasza Książęca Wysokość – rzekł miękko – nie sądziłem, że wieczór ten zyska aż tak szlachetną oprawę, zanim orkiestra w ogóle zagrała pierwszy takt.
Uśmiechnął się lekko, z eleganckim dystansem – gest zbyt subtelny, by można go było uznać za spoufalony, ale wystarczająco serdeczny, by nie był czysto ceremonialny.
– Jeśli Wysokość nie ma innych zobowiązań, byłbym zaszczycony możliwością towarzyszenia – choćby chwilowo – czy to w rozmowie, czy... – tu spojrzał w stronę orkiestry przygotowującej się do walca – na parkiecie, jeśli tylko wieczór i Wysokość pozwolą.
Po chwili dodał ciszej, tonem bardziej osobistym:
– Choć Teutonia dziś świętuje rocznicę, to muszę przyznać, że obecność Wysokości czyni ją świętem jeszcze bardziej pamiętnym.
Zamilkł. Stał wyprostowany, elegancki, cierpliwie czekając na odpowiedź – nie jako petent, lecz jako gość, który zna wartość właściwego gestu i czasu jego wypowiedzenia.
Właśnie wtedy, z głównego westybulu, wkraczał Marszałek Trybunału Koronnego Księstwa Sarmacji, baron Kryspin von Lichtenstein.
Ubrany w klasyczny, czarny smoking o kroju stonowanym, ale bezbłędnie skrojonym, miał przy klapie dyskretną oznakę Trybunału – znak godności, ale i służby. W palcach prawej dłoni błyszczał rodowy sygnet rodu von Lichtensteinów – srebrny, o nieco zużytej powierzchni, z herbem rodu wygrawerowanym w manierze dawnych mistrzów grawerstwa. Przekazywany z pokolenia na pokolenie, noszony był wyłącznie podczas uroczystości państwowych i reprezentacyjnych.

Marszałek kroczył spokojnie, w pełnej zgodzie z etykietą – ani zbyt sztywno, ani z przesadną nonszalancją. Wzrok miał uważny, ale uprzejmie powściągliwy. Po krótkiej wymianie grzeczności z kilkoma osobami, jego spojrzenie zatrzymało się.
Jej Książęca Wysokość Fatima Popow‑Chojnacka.
Stała nieopodal jednej z kolumn, otoczona kręgiem rozmówców, ale promieniująca tym spokojem, który sprawia, że obecność jednej osoby potrafi zrównoważyć cały bal.
Marszałek podszedł dostojnie. Zatrzymał się w przepisowej odległości i skłonił się z szacunkiem – gestem dyskretnym, ale pełnym uznania.
– Wasza Książęca Wysokość – rzekł miękko – nie sądziłem, że wieczór ten zyska aż tak szlachetną oprawę, zanim orkiestra w ogóle zagrała pierwszy takt.
Uśmiechnął się lekko, z eleganckim dystansem – gest zbyt subtelny, by można go było uznać za spoufalony, ale wystarczająco serdeczny, by nie był czysto ceremonialny.
– Jeśli Wysokość nie ma innych zobowiązań, byłbym zaszczycony możliwością towarzyszenia – choćby chwilowo – czy to w rozmowie, czy... – tu spojrzał w stronę orkiestry przygotowującej się do walca – na parkiecie, jeśli tylko wieczór i Wysokość pozwolą.
Po chwili dodał ciszej, tonem bardziej osobistym:
– Choć Teutonia dziś świętuje rocznicę, to muszę przyznać, że obecność Wysokości czyni ją świętem jeszcze bardziej pamiętnym.
Zamilkł. Stał wyprostowany, elegancki, cierpliwie czekając na odpowiedź – nie jako petent, lecz jako gość, który zna wartość właściwego gestu i czasu jego wypowiedzenia.
Kryspin von Lichtenstein
- Heinz-Werner Grüner
- Posty: 931
- Rejestracja: 3 wrz 2020, 09:40
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Grüner krocząć w końcu po sali głównej balu wraz z otoczeniem, któremu w pełni ufał i szanował, a mianowicie: nieskazitelnej urody Frau Augentrost i równie szarmancką postacią - szarą eminencją w naszych stronach, Herr Cargalho poczuł, że to jednak będzie udana impreza.
Skłonił się w między czasie, witając arcyksięcia Bombinę. To był w końcu jego dzień. Wyjątkowy ukłon złożył przed sarmacką "świtą" skupiajac się w zasadzie tylko na Jej Książęcej Wysokości. Wiedział, że jeszcze tego wieczoru przyjdzie zamienić z żoną przyjaciela kilka zdań, a może i kilka tańców na parkiecie. Nie omieszkał także wyrazić pełnię szacunku w stronę Jego Świątobliwości de la Cerdy, który chyba "zadokował" już na dobre w sektorze wysokoprocentowych alokoholi. A te zapewne w tej strefie klimatycznej mikroświata były wyposażone sowicie. Na koniec ujrzał mężczyznę, którego znał doskonale. Jego ciemne okulary przykuwały uwagę nie na jednej, nie na dwóch, ale chyba na każdej znaczącej imprezie taneczno-alkoholowej w regionie. Jego Królewska Wysokość Maciej wiódł prym w społeczności dramlandzkiej zgromadzonej na tejże uroczystości. Zawsze pewny siebie, zawsze nonszalancki, ale i elegancki i wyjątkowo kąśliwy. Cał on...
Grüner przechadzał się wśród Edli, ale wiedział już teraz, że Bal Arcyksięcia skończy się "wymianą mikroświatowych uprzejmości". Kazdy zrozumiałby jego niewypowiedziane myśli jak chce, toteż szybko zapomniał, o czym pomyślał i zbliżając się do okrągłego stołu wypełnionego w piramidalny sposób napełnionymi szampanem kieliszkami, ówcześnie podając jeden @Femme Mystere, a drugiego @Joachim Cargalho, samemu również przejmując jeden, głośno wykrzyknął:
-Sto lat Herr Gastgeber, Sto lat Dreamland, Sto lat Teutonia!
Skłonił się w między czasie, witając arcyksięcia Bombinę. To był w końcu jego dzień. Wyjątkowy ukłon złożył przed sarmacką "świtą" skupiajac się w zasadzie tylko na Jej Książęcej Wysokości. Wiedział, że jeszcze tego wieczoru przyjdzie zamienić z żoną przyjaciela kilka zdań, a może i kilka tańców na parkiecie. Nie omieszkał także wyrazić pełnię szacunku w stronę Jego Świątobliwości de la Cerdy, który chyba "zadokował" już na dobre w sektorze wysokoprocentowych alokoholi. A te zapewne w tej strefie klimatycznej mikroświata były wyposażone sowicie. Na koniec ujrzał mężczyznę, którego znał doskonale. Jego ciemne okulary przykuwały uwagę nie na jednej, nie na dwóch, ale chyba na każdej znaczącej imprezie taneczno-alkoholowej w regionie. Jego Królewska Wysokość Maciej wiódł prym w społeczności dramlandzkiej zgromadzonej na tejże uroczystości. Zawsze pewny siebie, zawsze nonszalancki, ale i elegancki i wyjątkowo kąśliwy. Cał on...
Grüner przechadzał się wśród Edli, ale wiedział już teraz, że Bal Arcyksięcia skończy się "wymianą mikroświatowych uprzejmości". Kazdy zrozumiałby jego niewypowiedziane myśli jak chce, toteż szybko zapomniał, o czym pomyślał i zbliżając się do okrągłego stołu wypełnionego w piramidalny sposób napełnionymi szampanem kieliszkami, ówcześnie podając jeden @Femme Mystere, a drugiego @Joachim Cargalho, samemu również przejmując jeden, głośno wykrzyknął:
-Sto lat Herr Gastgeber, Sto lat Dreamland, Sto lat Teutonia!
Heinz-Werner Grüner
Oberhaupt Edelweiss
Oberhaupt Edelweiss
- Fatima Popow-Chojnacka
- Posty: 82
- Rejestracja: 5 maja 2022, 18:18
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
– Och, Czcigodny Baronie... Bardzo miło mi to słyszeć. Jak zwykle miły i szarmancki...
Zaśmiała się, udając żartobliwie nieco zawstydzoną jego słowami. Przeprosiła swoich rozmówców i następnie przywitała mężczyźnę serdecznie. Nie ukrywała, że cieszyła się na widok sarmackiej twarzy i to jeszcze samego Marszałka Trybunału, którego się z resztą nie spodziewała. Co było trochę po niej widać, gdy go ujrzała.
– Oczywiście będzie to dla mnie zaszczyt spędzić chociaż jedną wspólną chwilę, a tańca nigdy nie odmówię!
Odpowiedziała mu stanowczo na znak zgody. Wzięli od kelnera po kieliszku trunku i zaczęli powolnym krokiem przechadzać się po sali. Z chęcią podejmowała z nim dalszą rozmowę.
– Aczkolwiek żałuję, że nie polecieliśmy razem. Nawet nie wiedziałam, że ktoś jeszcze wybiera się od nas. Ale chyba dla Barona musi być to jednak ważne wydarzenie, prawda?
Zaśmiała się, udając żartobliwie nieco zawstydzoną jego słowami. Przeprosiła swoich rozmówców i następnie przywitała mężczyźnę serdecznie. Nie ukrywała, że cieszyła się na widok sarmackiej twarzy i to jeszcze samego Marszałka Trybunału, którego się z resztą nie spodziewała. Co było trochę po niej widać, gdy go ujrzała.
– Oczywiście będzie to dla mnie zaszczyt spędzić chociaż jedną wspólną chwilę, a tańca nigdy nie odmówię!
Odpowiedziała mu stanowczo na znak zgody. Wzięli od kelnera po kieliszku trunku i zaczęli powolnym krokiem przechadzać się po sali. Z chęcią podejmowała z nim dalszą rozmowę.
– Aczkolwiek żałuję, że nie polecieliśmy razem. Nawet nie wiedziałam, że ktoś jeszcze wybiera się od nas. Ale chyba dla Barona musi być to jednak ważne wydarzenie, prawda?
- Anastasia Windsachen
- Posty: 59
- Rejestracja: 1 sie 2022, 22:59
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Większość gości zanim przybyła na sam bal, udawała się na zwiedzanie dworku Arcyksięcia i spacery po bagnach. Anastasia jednak nie lubiła bezproduktywnie tracić czasu. Jak już go tracić, to przynajmniej choć trochę produktywnie. Wykorzystała więc czas między przylotem, a rozpoczęciem balu na zjedzenie czegoś tłustego, przespanie się, przygotowanie organizmu na spodziewaną nienajmniejszą ilość alkoholu i ostatecznie - wystrojenie się jak szczur na otwarcie kanału. W sumie czy wszyscy nimi nie byli na tym balu? Bagna i bal z okazji urodzin nieboszczyka. Szczury pasują do okoliczności jak ulał.
Do sali balowej weszła ubrana w czarną suknię balową własnego projektu - góra uszyta na wzór huzarskiej kurtki (nie mylić z RONowskimi husarzami...) ze złotymi sznurami i naramiennikami ciasno przylegała do talii. Dół natomiast był rozłożysty i falowany jak w sukniach balowych minionego wieku - pod nosem śmiała się, że Edle będą mogli poczuć się jak w domu dzięki temu. Jako że już sama suknia była dosyć wyrazista, to biżuteria była tutaj w większości zbędna i przyprawiałaby prędzej o ból głowy oraz prosiła się o tytuł kiczowatego dodatku, dlatego też Anastasia postanowiła, że założy jedynie kolczyki wykonane z denek łusek 9 mm. Oczywiście wcześniej pozłacanych, w końcu nie należała do biednej arystokracji.
Towarzystwo zaczynało się już powoli coraz mocniej bawić. W kącie leżał już "przejedzony" dreamlandzkimi procentami @Juan de la Cerda - pewnie śpi, pomyślała Anastasia, widząc jak z kącika ust mężczyzny skapuje ślina. Cóż, woda święcona i opłatek może i są dobre przeciwko siłom nieczystym, ale ze zwykłą czystą mają problem. Przy stole z szampanami @Heinz-Werner Grüner już wykrzykiwał życzenia pomyślności, co oznaczało, że albo wcześniej opróżnił arcyksiążęcy barek, albo podczas swoich niedawnych wakacji piersiówka szybko się opróżniła i teraz nadrabiał zaległości... Największą uwagę jednak przyciągnął @Maciej Hergemon, który chodził pochylony z wypchanym gołębiem na głowie. Nie wiedziała, co wygląda bardziej dreamlandzko - turbano-korona z wypchanego gołębia na głowie Króla-Seniora czy ten udający kurę swoim krokiem i co jakiś czas schylaniem głowy jak gdyby dziubał w ziemi.
Przystanęła przy szwedzkim stole, na którym leżał teutoński herb, a raczej jego resztki ułożone z powoli psującej się szynki - jaki solenizant, takie i jedzenie pomyślała. Wyciągnęła z wszytej w suknię kieszeni cygaretkę oraz małe cygaro, złożyła wszystko razem i zapaliła od świeczki stojącej obok. Zaciągnęła się i obserwowała.
Do sali balowej weszła ubrana w czarną suknię balową własnego projektu - góra uszyta na wzór huzarskiej kurtki (nie mylić z RONowskimi husarzami...) ze złotymi sznurami i naramiennikami ciasno przylegała do talii. Dół natomiast był rozłożysty i falowany jak w sukniach balowych minionego wieku - pod nosem śmiała się, że Edle będą mogli poczuć się jak w domu dzięki temu. Jako że już sama suknia była dosyć wyrazista, to biżuteria była tutaj w większości zbędna i przyprawiałaby prędzej o ból głowy oraz prosiła się o tytuł kiczowatego dodatku, dlatego też Anastasia postanowiła, że założy jedynie kolczyki wykonane z denek łusek 9 mm. Oczywiście wcześniej pozłacanych, w końcu nie należała do biednej arystokracji.
Towarzystwo zaczynało się już powoli coraz mocniej bawić. W kącie leżał już "przejedzony" dreamlandzkimi procentami @Juan de la Cerda - pewnie śpi, pomyślała Anastasia, widząc jak z kącika ust mężczyzny skapuje ślina. Cóż, woda święcona i opłatek może i są dobre przeciwko siłom nieczystym, ale ze zwykłą czystą mają problem. Przy stole z szampanami @Heinz-Werner Grüner już wykrzykiwał życzenia pomyślności, co oznaczało, że albo wcześniej opróżnił arcyksiążęcy barek, albo podczas swoich niedawnych wakacji piersiówka szybko się opróżniła i teraz nadrabiał zaległości... Największą uwagę jednak przyciągnął @Maciej Hergemon, który chodził pochylony z wypchanym gołębiem na głowie. Nie wiedziała, co wygląda bardziej dreamlandzko - turbano-korona z wypchanego gołębia na głowie Króla-Seniora czy ten udający kurę swoim krokiem i co jakiś czas schylaniem głowy jak gdyby dziubał w ziemi.
Przystanęła przy szwedzkim stole, na którym leżał teutoński herb, a raczej jego resztki ułożone z powoli psującej się szynki - jaki solenizant, takie i jedzenie pomyślała. Wyciągnęła z wszytej w suknię kieszeni cygaretkę oraz małe cygaro, złożyła wszystko razem i zapaliła od świeczki stojącej obok. Zaciągnęła się i obserwowała.
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Bombina uznał w końcu, że już lepiej z jego tępą służbą nie będzie. Uznał więc, że nie ma sensu dalej się wtrącać i lepiej liczyć, że wszystko się ułoży, a przynajmniej, że nikomu bigos nie zaszkodzi póki będzie na balu. Udał się na salę balową, nawet to nieźle wyglądało. Pierwsi goście już się bawili, damy prezentowały swoje kreacje, a dżentelmeni próbowali zwrócić ich uwagę.
Gospodarz uznał, że to jeszcze za wcześnie by zaczynać oficjalną część balu, wziął więc kieliszek wina i dosiadł się więc do swojego wnuka @Maciej Hergemon. - Piękna czapka Macieju. Wszystkie dziewczyny się za tobą oglądają. On jest wypchany, czy będzie nam tu srać?
Gospodarz uznał, że to jeszcze za wcześnie by zaczynać oficjalną część balu, wziął więc kieliszek wina i dosiadł się więc do swojego wnuka @Maciej Hergemon. - Piękna czapka Macieju. Wszystkie dziewczyny się za tobą oglądają. On jest wypchany, czy będzie nam tu srać?
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Femme Mystere
- Posty: 36
- Rejestracja: 30 sie 2019, 12:57
- NIM: 413728
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Frau Augentrost przechadzała się powoli po sali balowej, z gracją sunąc między kolumnami i kryształowymi żyrandolami, które rzucały na parkiet migotliwe refleksy. Jej spojrzenie, choć pozornie obojętne, z uwagą omiatało zgromadzonych gości. Wśród nich szczególną uwagę przykuwał Herr @Kryspin von Lichtenstein – elegancki, z nienaganną postawą i tym nieuchwytnym czymś, co przyciągało spojrzenia. Frau Augentrost, choć niechętnie to przed sobą przyznawała, żałowała, że nigdy nie zjawił się w Edelweiss. Z pewnością wniósłby do elitarnego grona Edli odrobinę świeżości.
Mimo to, nie zdobyła się na odwagę, by z nim porozmawiać. Zamiast tego, złapała @Heinz-Werner Grüner pod ramię, obróciła głowę na bok i zakrywając usta lekko ziewnęła.
– Zaraz umrę z nudów – powiedziała z przesadną melancholią, kierując słowa zarówno do Heinza-Wernera, jak i stojącego obok niego, nieco zbyt sztywnego, Herr @Joachim Cargalho .
Po chwili dodała z lekkim uśmiechem:
– Bagna są może i paskudne, ale przynajmniej nie udają, że są czymś więcej. W przeciwieństwie do Herr Macieja, który najwyraźniej wciąż wierzy, że jego obecność to dar dla ludzkości.
Zatrzymała się przy stoliku z kieliszkami i sięgnęła po wodę z cytryną, po czym rzuciła od niechcenia:
– Może powinniśmy porozmawiać z @Anastasia Windsachen . Jeśli zdjęłaby z nas ten absurdalny zakaz wjazdu do Voxlandu, przynajmniej mielibyśmy gdzie uciec przed tą... konwersacyjną katastrofą.
Mimo to, nie zdobyła się na odwagę, by z nim porozmawiać. Zamiast tego, złapała @Heinz-Werner Grüner pod ramię, obróciła głowę na bok i zakrywając usta lekko ziewnęła.
– Zaraz umrę z nudów – powiedziała z przesadną melancholią, kierując słowa zarówno do Heinza-Wernera, jak i stojącego obok niego, nieco zbyt sztywnego, Herr @Joachim Cargalho .
Po chwili dodała z lekkim uśmiechem:
– Bagna są może i paskudne, ale przynajmniej nie udają, że są czymś więcej. W przeciwieństwie do Herr Macieja, który najwyraźniej wciąż wierzy, że jego obecność to dar dla ludzkości.
Zatrzymała się przy stoliku z kieliszkami i sięgnęła po wodę z cytryną, po czym rzuciła od niechcenia:
– Może powinniśmy porozmawiać z @Anastasia Windsachen . Jeśli zdjęłaby z nas ten absurdalny zakaz wjazdu do Voxlandu, przynajmniej mielibyśmy gdzie uciec przed tą... konwersacyjną katastrofą.
Lieselotte Augentrost
-
Leszek Ebe_Gruner
- Posty: 37
- Rejestracja: 22 lip 2025, 10:23
- NIM:
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Znalazłem całą tą salę balową. Pamiętając że miałem ze sobą nadal legendarny papier toaletowy z pustkowii. Wszędzie zaglądałem i nadal się zastanawiałem o co chodzi z Teutońskim Balem w Dreamlandzie. Zdecydowanie Sokn powinien o tym napisać. A i oczywiście mój ubiór zdecydowanie była marynarka... Nie czekaj jaka marynarka. Chociaż strój wyścigowy też może być.

W każdym bądź razie pamiętając, co w liście napisał mi Karol Flibustier i pamiętając o tym że bal Teutonii i zdarzenia UFO w II Federacji Nordackiej. Dlatego nie czekając aż nadejdzie apokalipsa, wyciągnąłem Boomboxa i przy wspaniałej muzyce zacząłem szukać tego całego Wojciecha Bombinę.

W każdym bądź razie pamiętając, co w liście napisał mi Karol Flibustier i pamiętając o tym że bal Teutonii i zdarzenia UFO w II Federacji Nordackiej. Dlatego nie czekając aż nadejdzie apokalipsa, wyciągnąłem Boomboxa i przy wspaniałej muzyce zacząłem szukać tego całego Wojciecha Bombinę.
- Maciej Hergemon
- przewodniczący obrad Parlamentu
- Posty: 3250
- Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
- NIM: 591374
- Kontakt:
Re: Sala balowa [Dzień balu]
Maciej uśmiechnął się do dziadka @Wojciech Bombina. Skinął głową i przymknął oczy. Dziękuję dziadku. Tam w rogu to jest chyba babcia, prawda? Gdy po pewnych trudnościach udało mi się ją rozpoznać to zapłakałem. Jak byliście jeszcze razem to zawsze kupowałeś jej takie ładne sukienki. Taka szkoda.
Po drugiej stronie to jest chyba żona księcia Sarmacji, prawda? Miałem z nią kiedyś w pokoju plakaty z gellońskich gazetek. Wiesz które? Pokojówka mi je wtedy zniszczyła, bo chciała mnie na siłę umoralniać. Na żywo jest jeszcze piękniejsza.
A ta trzecia, to hmmm.. tej trzeciej kompletnie nie kojarzę, dziadku. Maciej wzruszył ramionami. Ale chuj z tym, bo też ładna… Maciej wyszczerzył się, jak gdyby coś sobie przypomniał: Dziadku, stary zbóju, nie przebrałeś chyba znowu gellońskiej służby w te stroje nordackie ze sklepu „najtańsze i najśmieszniejsze?” Eh, 21. Bal Arcyksiążecy to było coś, lekarze głowili się potem tygodniami, jak usunąć te paskudne wrzody na penisie. Maciej poprawił wypchanego gołębia na głowie. Moja gołączapka automatycznie dostosowywuje się do otaczających okoliczności.Delikatnie przejechał ręką pod gołębim kuprem. Raczej się nie zesra, na razie jest w trybie wąchania własnych pierdów. Powąchał rękę. Dziadku, dlaczego wszyscy są tak dziwnie ubrani? Myślałem, że w tej edycji balu przebieramy się za kowbojów i Indian? Temat rozmowa rekrutacyjna o pracę na stanowisku magazynier i konfekcjoner towarów była dwie edycje temu.
Po drugiej stronie to jest chyba żona księcia Sarmacji, prawda? Miałem z nią kiedyś w pokoju plakaty z gellońskich gazetek. Wiesz które? Pokojówka mi je wtedy zniszczyła, bo chciała mnie na siłę umoralniać. Na żywo jest jeszcze piękniejsza.
A ta trzecia, to hmmm.. tej trzeciej kompletnie nie kojarzę, dziadku. Maciej wzruszył ramionami. Ale chuj z tym, bo też ładna… Maciej wyszczerzył się, jak gdyby coś sobie przypomniał: Dziadku, stary zbóju, nie przebrałeś chyba znowu gellońskiej służby w te stroje nordackie ze sklepu „najtańsze i najśmieszniejsze?” Eh, 21. Bal Arcyksiążecy to było coś, lekarze głowili się potem tygodniami, jak usunąć te paskudne wrzody na penisie. Maciej poprawił wypchanego gołębia na głowie. Moja gołączapka automatycznie dostosowywuje się do otaczających okoliczności.Delikatnie przejechał ręką pod gołębim kuprem. Raczej się nie zesra, na razie jest w trybie wąchania własnych pierdów. Powąchał rękę. Dziadku, dlaczego wszyscy są tak dziwnie ubrani? Myślałem, że w tej edycji balu przebieramy się za kowbojów i Indian? Temat rozmowa rekrutacyjna o pracę na stanowisku magazynier i konfekcjoner towarów była dwie edycje temu.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości



